Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Joselewicz Berek

Opublikowano w Polacy Cesarza

Starozakonny Berek Joselewicz1 urodził się 17 września 1764 w litewskiej Kretyndze2, leżącej w dobrach biskupa wileńskiego księcia Ignacego Massalskiego. Po edukacji pod okiem swego wuja Nuchina w Telszach (dbał o zachowanie żydowskiej tożsamości, ale też płacił za to by uczono młodzieńca języka polskiego)3 został przysposobiony przez duchownego jako faktor, pilnując  interesów na zachodzie Europy, bawił m.in. w Saksonii, we Francji i austriackich Niderlandach, także w sprawach bratanicy biskupa4.  Zresztą wraz ze swoim suwerenem uczestniczył w Paryżu w przepysznym weselu pięknej Heleny z synem księcia de Ligne5.  Berek wyraźnie wykazuje zdolności językowe, bo prócz jidysz i polskiego, poznaje niemiecki6 i francuski7, być może właśnie bystrość połączona z lingwistyczną biegłością predestynowały go do funkcji pełnionych dla Massalskich. W 1788 za namową Abrahama Hirszowicza, faktora samego króla Stanisława Augusta osiada w żydowskiej kolonii Golędzinów na Pradze, na prawym brzegu Wisły. Dorabia się sporego majątku na handlu końmi i paszą, współpracując ze słynnym dostawcą armii i bankierem Szmulem Zbytkowerem8. W tym samym roku ożenił się z woli ojca z Ryfką, kobietą brzydką, nieco ułomną i bez żadnego wychowania 9, niedługo na świat przyszedł ich syn Josel10 i córka Leja, wydaną potem za Mejera, arendarza folwarku Mażowy11


Juliusz Kossak, Berek Joselewicz

 

     Według niektórych biografii wybuch insurekcji roku 1794 zastać miał go w rodzinnych stronach, i potem odżałować nie mógł, że przegapił wielkanocne powstanie Kilińskiego w Warszawie i Jasińskiego w pobliskim Wilnie12. Być może wieść o patriotycznym zrywie dotarła do Joselewicza w Kretyndze, ale niedługo rozpoczyna  jak wielu Żydów warszawskich służbę w milicji miejskiej13.  Jan Duklan Ochocki zapamiętał, że wśród ludu rej wodzili z mieszczan Kiliński szewc, Białogłowski, Kapostas z wysp archipelagu rodem nie dawno naturalizowany w Polsce i Żyd Berko14. Razem z Józefem Aronowiczem (od którego wynajmuje od kilku lat mieszkanie)15 zgłaszają się do komendanta Warszawy, gen. Stanisława Mokronowskiego, który zalecił im znaleźć 100 Żydów, mających zaopatrywać wojsko narodowe i spełniać funkcje wywiadowcze16. Obaj 23 kwietnia piszą do Komisji Porządkowej Województwa Warszawskiego apel w sprawie naboru do wojska wśród ludności żydowskiej (załącznik 1)17. Była to zapowiedź Lekkokonnego Pułku Starozakonnego, na który dał zgodę Tadeusz Kościuszko manifestem do Żydów z 17 września (załącznik 2)18. Naczelnik namaszcza Berka na pułkownika, a on 1 października ogłasza odezwę do współbraci ze słynną frazą Obudźcie się jako lwy i lamparty (załącznik 3)19, której redakcję przypisywano Niemcewiczowi20 . Z Kasy Narodowej pobiera 3000 złotych na potrzeby oddziału, całą resztę wnoszą bogaci kupcy żydowscy21. Mimo, że znamy dziś kilku oficerów pułku, nie wiadomo ilu dokładnie żołnierzy liczył, ten efemeryczny twór (istniał tylko miesiąc) według różnych źródłach liczebność ocenia się na 400-600, wiadomo, że formowanie nie zostało ukończone, nie zachowały się też żadne stany pułkowe, co więcej warszawiacy często mylili Żydów służących w milicji z formowanym oddziałem22. Wiemy, że część ochotników otrzymała czarne mundury z błękitnymi wyłogami23, ponadto "Brodacze" wsławili się podczas obrony  Pragi przed wojskiem rosyjskim Suworowa (4 listopada). Henryk Dembiński pisał po latach, że żydowskie wojsko pod komendą pułkownika Berko, pełniło warty, gdzie tylko potrzeba było, a najwięcej przy niewolnikach, nawet szabasu nie obserwowali w czasie oblężenia24, Franciszek Karpiński wspominał, że sam tylko regiment żydowski nie odstępował nigdy okopów i pilnie robił swoją powinność25, a Tadeusz Czacki dodawał: nie lękając się śmierci, zmieszani z wojskiem i ludem, dowiedli, że niebezpieczeństwo nie jest im straszne, a sprawa Ojczyzny miła26. Dowódca Starozakonnych, choć raniony ocalał z zawieruchy, reszta pułku zginęła27.


Juliusz Kossak, Berek Joselewicz pod Kockiem

 

     Berek razem z rodziną wyjechał z okupowanej przez carskie regimenty stolicy i udał się do Galicji, gdzie według relacji jego syna miał być aresztowany przez Austriaków i zwolniony dzięki pomocy przyjaciół28, choć brak potwierdzenia tych faktów w dokumentach29. Osiadł we Lwowie, gdzie mieszkał mąż jego ciotki, doktor Chaskiel. Próbował odnaleźć się w nowej, porozbiorowej  rzeczywistości, powrócił do handlu końmi, choć interes nie szedł tak dobrze bez dawnych znajomości30. Wiosną 1795 zabiegał o paszport umożliwiający dostanie się do Wiednia, ale Prezydium Rządu Krajowego prośbę odrzuciło31. Gubernator Galicji wschodniej Johann von Gaisruck, który pisał, że kościuszkowski pułkownik  to człowiek o dużym dowcipie, wesołości i ducha przedsiębiorczego, który podobno odznaczył się odwagą i dużą umiejętnością kierowania swojemi współplemieńcami32, każe go jako dawnego rewolucjonistę pilnować policji. Musiało zdziwić austriackiego urzędnika pismo Joselewicza z 15 września 1796 z propozycją powołanie Legionu Żydowskiego (Galiziches Judencorps) liczącego 6-8 tysięcy żołnierzy, których w polskie czapki i kurtki oraz węgierskie spodnie przyodziać zamierzał i posłać przeciw Armii Włoch gen. Bonaparte. Hrabia w miesiąc później przedłożył mu odmowną decyzję Nadwornej Rady Wojennej (Hofkriegsrat)33.

     W 1797 roku do Galicji docierali agitatorzy posyłani przez gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, który rozpoczął formowanie we Włoszech Legionów Polskich. Berek zainteresował się tą inicjatywą na wiosnę 1798, zamknąwszy wszelkie interesy wyruszył z kilkoma innymi ochotnikami w podróż do Italii34. Dotarłszy do Mediolanu wysłał 9 czerwca do Dąbrowskiego akces  do wojska (załącznik 4), na który ten serdecznie odpisał 2 lipca z Rzymu (załącznik 5)35 Tamże wezwany na osobiste widzenie z generałem, dowiedział się, że dla oficerów nie ma na razie stanowisk , został więc ŕ la suite przyjęty do I Legii gen. Józefa  Wielhorskiego36. Wojna z Królestwem Neapolu wyrwała go z bezczynności, wykorzystując kupieckie doświadczenie zdobył kilkadziesiąt koni ze stajni Burbonów pod  Casertą, czym walnie przyczynił się do organizacji jazdy legionowej37, razem z Eliaszem Tremo, Biernackim i gen. Karwowskim należy do jej czołowych wodzów38. Brał udział w zajmowaniu Gaety (30 grudnia)39, a potem walczył z powstańcami w Toskanii, gdzie w randze porucznika  miał sposobność okazać cała zimną krew i dziwna odwagę, zasłaniając własna piersią tymczasowego szefa I Legii Forestiera40. Legiony Polskie pomaszerowały do Włoch Północnych, gdzie armie francuskie walczyły z najazdem austriacko-rosyjskim feldmarszałka Suworowa. Pod Legnano (30 marca 1799) Joselewicz prowadząc kolumnę, gdy ujrzał, że chorąży ciężko postrzelony wypuszcza z rak chorągiew, porwał ją i dalej żołnierzy do boju prowadził, za co placu boju dostał nominację na sztabs-kapitana41. Dzielnie stawał nad Trebbią (18-20 czerwca), gdzie opanował po dwakroć stracona pozycję 42, pod Novi (15 sierpnia) natomiast został ranny43.


Kapitan strzelców konnych Legionu Hanowerskiego

 

     Przetrzebiona przez tragiczną kampanię jazda legionowa została przez Karwowskiego i Rożnieckiego doprowadzona do Legii Naddunajskiej, dopiero co uformowanej przez gen. Kniaziewicza. W jej szeregi przeniósł się również Berek należąc do tych, co najczynniejszy w urządzeniu jazdy udział mieli, ponadto ciesząc się nieposzlakowaną konduitą, jako nad wyraz uzdolniony jeździec, bitny i wytrawny żołnierz44. Znał żydowskiego podkomendnego z wojny neapolitańskiej sam Kniaziewicz, który bolał nad jego losem w związku z szykanami od polskich towarzyszy broni, czemu dał wyraz w liście z 16 czerwca 1800 do Wybickiego(fragment): Berek, co w Polsce był pułkownikiem, co dwie kampanie we Włoszech odprawił, tu przybywszy, tym dobrowolnie starszeństwa odstąpił, którzy tu żadnej kampanii nie odprawili, dlatego jednak prześladować go nie przestają, któremu jednak niczego więcej zarzucić nie można, jak to, że się nieszlachcicem urodził 45 Według wykazu z 8 marca 1801 roku mógł pochwalić się rangą rotmistrza (kapitana)46, bezpośrednim jego zwierzchnikiem został Sokolnicki, po wznowieniu działań wojennych, bije się pod jego komendą z Austriakami, m.in.: pod Hohenlinden (3 grudnia 1800), St. Christophe i Salzburgiem47. Po zawarciu pokoju w Lunéville (9 lutego 1801) szef batalionu Józef  Seydlitz i Joselewicz  prowadzili większość jazdy z powrotem do Włoch, docierając do Mediolanu 27 kwietnia48. W związku ze spiralą kłótni i niespokojności poprosił o dymisję oraz wypłacenie zaległego żołdu, pierwszą prośbę szybko spełniono (tymczasowo oddano jego kompanie kapitanowi Redlowi, a później Pągowskiemu), o czym 12 lipca 1802 z Vigevano ze smutkiem donosił Dąbrowskiemu, prosząc jednocześnie o pomoc w kontynuowaniu kariery wojskowej (załącznik 6)49.


Oficer Legionu Hanowerskiego

 

     Nie wiadomo czy dzięki protekcji generała otrzymał szansę wstąpienia do formującej się od listopada 1803 roku kawalerii Legionu Hanowerskiego50, w liście do przyjaciela kapitana artylerii Jana Kobylańskiego z 22 listopada 1804 twierdzi początkowo, że podjął służbę w 1.pułku dragonów jako kapitan kwatermistrzostwa, by pod koniec orzec, że należy do 5 kompanii 5.pułku dragonów51.  Marszałek Mortier, głównodowodzący francuskich sił okupacyjnych w Hanowerze polubił polskiego Żyda, zapraszając go często do kwatery, ponadto podarował 500 franków i konia52. Także Belg Charles-Joseph Evers, dawny szef szwadronu 5.pułku huzarów, teraz jego zwierzchnik i dowódca kawalerii hanowerskiej dał mu 2 wierzchowce (do których dokupił tyleż)53,  zresztą żył z nim po bratersku i właściwie sam sprawował rządy nad regimentem54Wówczas za dawniejsze męstwo, w Legionach po obu stronach Alp okazane dostał krzyż Legii Honorowej, na który także zarobił znakomitą służbą, ocenianą niezwykle pochlebnie 55. Według jego biografa Ernesta Łunińskiego walczył pod Wertingen i Austerlitz, a rok później pod Jeną56, tymczasem od końca 1805 roku jazda Legionu Hanowerskiego służyła we Włoszech, początkowo pod rozkazami wicekróla Eugeniusza de Beauharnais, a od stycznia 1806 w szeregach Armii Neapolu marszałka Masseny, 16 kwietnia uczestnicząc w szturmie Civitta-del-Tronto57. Potwierdza to korespondencja Joselewicza z Dąbrowskim, kapitan wysyła list 21 czerwca 1805 z Marsylii, w którym donosi, że ma honor dowodzić kompanią wyborczą swego pułku58,  a kolejny 30 sierpnia 1806 z Civitavecchio, w którym prosi generała o wystaranie się o przeniesienie do innego pułku, bowiem Legion Hanowerski popada z każdym dniem w większe nieszczęścia59.

     Nie usiedział w słonecznej Italii, gdy dowiedział się, że przy wkraczających na ziemie polskie Francuzach tworzą się zręby narodowego wojska. Wydaje się, że wiedziony patriotycznym uniesieniem, bez zgody dowództwa z pułku hanowerskiej jazdy oddalił się, do czego jeszcze powrócimy. Na podróż do Polski z kasy legionowej przekazano mu 3088 złotych60. 5 marca 1807 wchodzi do 1.pułku lekkiej jazdy pułkownika Kazimierza Turny w III Legii Dąbrowskiego61, od 20 maja jako płatny kapitan z rangą szefa szwadronu (według listy imiennej oficerów z Gniezna, 23 maja)62. Walczy w jego szeregach pod Tczewem, Gdańskiem, Dobrym Miastem (Gutstadt), Lidzbarkiem Warmińskim (Heilsberg), w pościgu za uchodzącymi Rosjami pod Maltheser Wiese (7 czerwca)63, wreszcie pod Frydlandem, gdzie regiment sześć dział zdobył.64. Za zasługi w tej kampanii wraz pięcioma innymi oficerami pułku 8 marca 1808 otrzymał restytuowany order Virtuti Militari65. Po podpisaniu układów tylżyckich powołano namiastkę Polski - Księstwo Warszawskie, a oddział Joselewicza przemianowano na 5. pułk strzelców konnych, w którym przewodzi kompanii wyborczej, żołnierzy elity noszących bermyce z niedźwiedziej sierści66. Jako szef szwadronu pobiera rocznie 6837 złotych i 20 groszy płacy67. Wyróżniono również żydowskiego wojownika przyjęciem w 1807 do loży masońskiej Bracia Polscy Zjednoczeni  i to w charakterze brata wyższego stopnia68. Ciągnęła się, jednak za nim przeszłość, dawny druh pułkownik Evers miał pretensje, być może o porzucenie Legionu Hanowerskiego dla barw narodowych, może inne rozliczenia mieli między sobą zaszłe, ale skargi dotarły przez szefa sztabu III Legii Różyckiego i pułkownika Turno aż do uszu ministra wojny księcia Józefa Poniatowskiego i Dąbrowskiego 69. Temu ostatniemu tłumaczył się sam zainteresowany w liście z Łobżenicy 20 lutego 1808 (załącznik 7), twierdząc, że gdyby mnie nie była miłość ojczyzny powołała, nie byłbym nigdy wyszedł z tego regimentu, że wysyłane do rzymskiej komendy pułku listy zapewne niedoszły i prosząc o urlop, by uregulować sprawę70 Problem ten musiał być wtedy rozwiązany, bowiem szef szwadronu żadnych konsekwencji nie poniósł i mógł kontynuować służbę. Tuż po wojnie stał ze sztabem pułku w Rawie i w Pyzdrach, od 18 stycznia 1808 w Łobżenicy71, w 26 tego miesiąca pułkownik Turno chcąc skontrolować stan magazynu w Kościanie i tamże się udaje, więc zostawia na komendzie przez kilka dni podpułkownika Berka72. 30 kwietnia na czele swojego szwadronu melduje się na kwatery w Mczynie i Moreczu, a 15 maja rozkłada się na dłużej w Śmiglu, skąd prosi dowództwo o urlop do wód dla poratowania swego zdrowia, mimo wydania przez pułkowego chirurga odpowiedniego atestu nie wydaje się by go uzyskał73, 15 czerwca pozostawał nadal z pułkiem, może potem udał się na krótki odpoczynek (żaden dokument o tym nie świadczy), bo kolejny wykaz pochodzi z 7 września74. Od października stacjonował nad Niemnem patrolując granicę z Prusami i z Rosją75, 18 lutego 1809 przeprowadza się do Augustowa, a 31 marca do Jabłonnej76, bez dowodów pozostaje jego rozkwaterowanie w koszarach Mirowskich w Warszawie77.


5.pułk strzelców konnych XW

 

     Podczas wojny 1809 w ramach dywersji korpus arcyksięcia Ferdynanda wkroczył na ziemie Księstwa Warszawskiego i maszerował na jego stolicę. 17 kwietnia dowódca awangardy polskiej armii gen. Sokolnicki (według własnego dziennika) poprzedzony od kompanii z  pułku 5 jazdy pod naczelnictwem podpułkownika Berka, wyruszył dla rozpoznania nieprzyjaciela ku Grójcowi, którego przednie czaty znalazłszy pod Prażmowem, manewrował przez dzień 17 i 18 w celu dokładnego rozpoznania nieprzyjaciela78 Wobec tej relacji staje pod znakiem zapytania sygnalizowany przez kilku autorów udział Joselewicza w potyczce z węgierskimi huzarami pod Grzybowem (18 kwietnia)79, gdzie komendant Pragi major Hornowski zabrał 54 strzelców konnych z jego regimentu80. Nazajutrz, podczas słynnej batalii raszyńskiej zabezpieczał z jedną kompanią skrzydło głównych sił pod Błoniem, bądź stał z resztą pułku w ramach kawalerii Rożnieckiego rozłożonej na tyłach polskiej piechoty81. 28 kwietnia w ramach zgrupowania Sokolnickiego konwojował posiłki dla arcyważnej twierdzy praskiej82. W nocy z 30 kwietnia na 1 maja w drodze z Kołbieli do Osiecka 5.pułk rozbił placówki huzarów, a co ważniejsze dowiedział się, że most na Wiśle łączący Górę z Ostrówkiem, wobec czego Sokolnicki zarządził natarcie na austriacki przyczółek na 2 maja83. Wówczas regiment pułkownika Turny w ramach brygady Rożnieckiego otoczył półkolem olbrzymi wał, wzniesiony przez nieprzyjaciela dla przeprowadzenia pod tą osłoną mostu na Wiśle84 5 maja idąc w awangardzie kolumny wojska  idącej na Osieck i Żelechów, zatrzymał się w Serokomli, gdzie zjadłszy posiłek, zlustrował gruntownie piwniczkę państwa Scypionów, był bowiem wcale tęgim i odważnym żołnierzem, szczególnie, gdy dodawał sobie animuszu z manierki85Z sielanki wyrwał go powrót zwiadu, który donosił o obecności kawalerii nieprzyjaciela - po pobliskim miasteczku harcowały dwa szwadrony pułku węgierskich huzarów hrabiego Magyi pod dowództwem majora Hoditza86. Około południa przybywszy do Kocka z niesłychaną, bezprzykładną szybkością, najechał Joselewicz jeźdźców austriackich, zmiażdżył ich, poczem starł drugich na rynku, rozpędził i rozbił zanim zdołali oprzytomnieć gnał jak bezładne stado baranów, ku mostowi87. Jednak jego szwadron przytłoczony przewagą począł przegrywać, a Berek wpadł do otwartego maneżu (ujeżdżalni) z siedmiu oficerami, poczem jakiś huzar zasunął drąg u wejścia, skutkiem czego Polacy znaleźli się w pułapce88. Dłuższy czas walczył szef szwadronu o życie z liczniejszym wrogiem, w końcu huzar Stefan Toth uderzywszy Berka tak potężnie pałaszem w głowę, że spadł z siodła i pod kopytami końskimi ducha wyzionął89. Istniała inna wersja śmierci Joselewicza, według której miał zaklinować się między kloce drewna nad Wieprzem i być zasiekanym szablami huzarów węgierskich90. W wojennej zawierusze w protokole jego pułku zapisano: Mówią, że zginął w Kocku, lecz nie ma dowodu91.


Henryk Pillati, Śmierć Joselewicza pod Kockiem

 

     Głośnym echem odbił się zgon polsko-żydowskiego bohatera, w prasie ukazywały się liczne nekrologi, m.in. w "Gazecie Warszawskiej"92, miesięczniku Żydów niemieckich "Sulamith"93, nawet w paryskim "Moniteur"94. Wódz naczelny armii Księstwa Warszawskiego książę Poniatowski donosił w raporcie generalnym z kampanii złożonym przed samym cesarzem Napoleonem: W Kocku straciliśmy pułkownika Berka, z wyznania Izrealitę95. 22 grudnia Stanisław Kostka Potocki, prezes Rady Stanu na posiedzeniu warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk w pałacu Saskim wygłosił pochwałę jego postaci96. 5 lipca 1810 książę warszawski (i król saski) Fryderyk August chcąc przytem nagrodzić liczne jego w obronie kraju położone zasługi nadał synowi i wdowie po Berku roczną rentę w wysokości 1800 złotych (załącznik 8)97. W końcu sięgnęli do piór i pamiętnikarze, jak pułkownik Piotr Strzyżewski98, generał Henryk Dembiński99, malarz Ludwik de Laveaux100 czy Juliusz Falkowski101. Nie wiemy dziś, gdzie leży dzielny Berko, istnieje co prawda symboliczna mogiła przy drodze z Kocka do Białobrzegów102, według miejscowej legendy, po kłótni między Polakami i Żydami na jakim ma spocząć cmentarzu uradzono oddać sprawę losowi, woły czy konie wiozące ciało szefa szwadronu zatrzymały się w szczerym polu, za miastem i tam je złożono103. Z tego grobu pobrano w 1935 część ziemi i przeniesiono na kopiec marszałka Piłsudskiego na krakowskim Sowińcu, aby podkreślić jego życzliwą postawę wobec Żydów104. Dowodzi to jak ważną postacią dla Żydów polskich stał się Joselewicz, aż do drugiej wojny światowej w wielu miastach istniały place i ulice jego imienia (dziś już pozostało ich niewiele). W kolejnych dziesięcioleciach słynny Żyd-żołnierz istniał w świadomości narodowej dzięki przysłowiu Zginął, jak Berek pod Kockiem (określenie sytuacji bez wyjścia), 5-aktowemu dramatowi Rok 1794: Berek Joselowicz autorstwaParvi Zenona, powieści dla młodzieży Berek pod Kockiem Walerego Przyborowskiego i ludowej przyśpiewce:

     W tem przypadku huncwockiem,

     zginął Berko pod Kockiem.

     Był to Berko, sławny Żyd.

     Człek sumienny, Polak prawy.

     Nie kwaterką, ni szacherką,

     lecz się krwią dorobił sławy105 
 
 
 
 
 
 
 

     Załącznik 1

     (Pismo Joselewicza i Aronowicza z 24 III 1794) 
 

     Prześwietna Komisjo Porządkowa 
 

     Gdy wszyscy obywatele miasta tutejszego gorliwość obywatelską w zaciąganiu się do wojska i składaniu ofiar okazują, My niżej podpisani będąc przez długi czas przy Jaśnie Wielmożnym Kościuszce Najwyższym Komendancie, czując ten sam zapał udajemy się do Prześwietnej Komisji prosząc, aby w werbowaniu Żydów, którzy z chęcią chcą się za wolontariuszów zaciągnąć, dopomóc raczyła.

     A naprzód, ponieważ religia nasza nie dozwala w szabas i inne święta jeździć lub inne obowiązki pełnić, a znajduje się wiele takich Żydów, którzy przestąpić tego nie chcą; przeto Prześwietna Komisja raczy duchownym naszym zalecić, aby ci onym w potrzebie przełamania szabasu i świąt, gdy obrona ojczyzny tego wymaga przekładali. Po wtóre, umundurowanie i skupienie koni ponieważ wyciąga znacznej expensy, a my w takim stanie nie jesteśmy; Przeto upraszamy Prześwietnej Komisji, aby pozwoliła nam /wyznaczywszy kogo z pomiędzy siebie/ składkę od Żydów odpierać i takową na umundurowanie wojska i gażę onego obrócić, a umundurowane wojsko nim czas przyjdzie wyjścia do obozu odbywanie wart, pikietów i wszelkie obowiązki na się włożone odbywać będzie.

     Na ostatek, końcem uczynienia łatwości w skupowaniu zboża i innych rzeczy za liwerantów ofiarujemy się, w czym usłużyć, ile naszej możności starać się będziemy. 
 

     Berek Josielowicz

     Józef Aronowicz 
 
 

     Załącznik 2

     (Odezwa Kościuszki z 17 IX 1794) 
 

     Uwiadomienie o formującym się pułku starozakonnym 
 

     Nic bardziej przekonać nie może najpodlejszych narodów, o świętości sprawy naszej, i sprawiedliwości rewolucji teraźniejszej; jak to, że oddzieleni od nas religią i zwyczajami ludzie, dla poparcia powstania naszego, z własnej woli życie w ofierze niosą.

     Od kilkunastu wieków, cała powierzchnia ziemi, zlewana była krwią milionów ludzi, dla dumy, chciwości, przesądów i głupstwa kilku osób. Naród zaś żydowski, po całym świecie rozproszony od czasu ustąpienia z ojczystych ziemi, nie chciał należeć do tych krwawych scen, które okrutni despoci na teatrze ziemi wyrządzali.

     Inaczej myśląc od tych, co dla dumy lub rozpusty tyranów mają fobie za honor życie swoje łożyć, własnej szukał spokojności: wzgardzony więc, i niemal z rzędu ludzi wyjęty, poczytany został za niezdatny do obrony praw i własności, i tylko dla korzyści samodzierżców trzymany.

     Lecz kto tylko zważy, że to jest naród z ludzi podobnych nam złożony, inaczej pewnie o nim sądzić zacznie; a wiadomość o walecznych czynach jego przodków, pochlebną na stronę jego czynić będzie nadzieję.

     W ten czas, gdy Żydzi oddzielny naród składać zaczęli, nie mając jeszcze pewnych siedlisk, najżyźniejszą podówczas krainę mocą oręża opanowali. Nie cierpieli nad sobą tyranów, którym jeden częstokroć żydowin, miłością swobód ojczystych zapalony, podając w niebezpieczeństwo życie własne, dla całości ludu, puginał w sercu utapiał. Godny jest uwielbienia ów czyn bohaterski kilku żołnierzy żydowskich, którzy przedarli się przez wszystkie szyki i obóz nieprzyjaciela, aby upragnionego w zaciętym boju Dawida, wodą zasilić mogli. Nieustraszony Jefte, Abner, Joub i inni gromem byli okolicznych nieprzyjaciół.

     Niewiasty nawet Hebrajskie, stać się powinny dla naszego wieku, wzorem męstwa i odwagi. Waleczna Debora ręką własną zabija wodza nieprzyjaciół' przemyślna bohaterka Judyth, ścina głowę hetmanowi najezdników.

     Z tak mężnych ludzi złożony naród, lubo szczupły w sobie, strasznym był dla najezdników. Rozpraszał małą garstką najliczniejsze wojska wschodnich mocarstw. Odnowienie Jerozolimy, daje najwspanialsze wyobrażenie tego narodu. Lud, w jednej ręce trzymając pałasz, a w drugiej kielnie, i naprawiał mury ojczyste, i bił się za ojczyznę. Owi wyćwiczeni w sztuce wojennej hetmani Aleksandra, opanowawszy kraje przez niego zdobyte, jednych Żydów pokonać nie mogli. Rzymianie, którzy najwybitniejsze narody orężem swoim podbili, nie inaczej do wpływu w rząd tego kraju przyszli, jak tylko korzystając z niezgód jego. Lecz skoro się postrzegł, iż zostaje w kajdanach tej ambitnej, potencji, natychmiast wypowiedział wojnę. Żadna wojna nad tę uporczywsza nie była. Zgromadzone liczne narody, oparły się o mury Jerozolimy, do którego nie prędzej weszły, aż niezgodni oblężeni, okropnym w dziejach ludzkim przykładem sami siebie zupełnie prawie wytępili. Lecz pośród smutnych obrazów niezgody wewnętrznej i okrucieństwa, widać ram było przywiązanie większe do swobód i praw obywatelskich, niż do życia. Tak waleczny naród, samych zwycięzców zadziwieniem napełnił.

     Od tego czasu z całej prawie ziemi znika wolność; a naród ten zupełnie się usunął, od krwawych igrzysk tyranów. Sami tylko Hiszpani, wypędzając zniewieściałych Maurów doświadczyli waleczności jego.

     Dopiero w roku teraźniejszym 1794 w niach 17 i 18 kwietnia, gdy Warszawa krwawą bitwę z najezdnikami Moskalami stoczyła, Żydzi, mieszkający w tym mieście, rzucili się do oręża, zwarli się mężnie z nieprzyjacielem, krwią własną początek wolności narodu i swojej skropili; i dowiedli światu, iż niektórzy do boju na rozkaz tyranów, tam, gdzie ludzkość zyskać może, życia swego ochraniać nie umieją.

     Następujące zezwolenie Najwyższego Naczelnika okazuje, iż stale sprawy wolności bronić przedsięwzięli

      "Nie masz mieszkańca na ziemi polskiej, któryby w powstaniu Narodu wolność i uszczęśliwienie swe upatrując, wszelkimi siłami do onego przykładać się nie starał. Temi pobudkami przejęci Berek Josielewicz i Józef Aronowicz starozakonni, pamiętni na ziemię, w której się urodzili, pamiętni że z oswobodzenia jej, wraz z drugimi, wszystkie korzyści czerpać z niej będą, przedłożyli mi żądanie i ochotę swą formowania pułku starozakonnego lekkiej jazdy. Pochwaliwszy tę ich gorliwość, daję onym pozwolenie werbowania rzeczonego korpusu, opatrywania go we wszystkie wojenne uzbrojenia i potrzeby, aby jak najrychlej pod żołd Rzeczypospolitej przyjść mogli, i jak najlepiej nieprzyjaciela walczyli"

Dnia 17.września 1794 roku

     Tadeusz Kościuszko 
 

     Załącznik 3

     (Odezwa Joselewicza z 1 X 1794) 
 

     Słuchajcie dzieci plemienia Izrealitów ! 
 

     Kto Wiecznego i Wszechmocnego na sercu swojem wyrył i chce pomódz walczyć za ojczyznę, co my wszyscy ludzie powinni, to teraz przyszedł czas, siły nasze na to łożyć. Tak jest, wierni moi bracia ! Wzbudza nas do tego miłość waszej ojczyzny, abyście nabrali krwi nowej, przez jadowite węże, juz od tylu lat z was wyssanej. Wszakże wielu jest możnych panów, dzieci szlacheckich i głów bardzo wielkich, gotowych życie położyć, aby nieprzyjaciołom kości łamać i odzyskać ojczyznę.

     Prócz tego, łatwo nam teraz to przychodzi, gdy opiekun nasz, naczelnik Tadeusz Kościuszko zaiste posłańcem Wiecznego Wszechmocnego będący, przedsięwziął  na to wszystkie łożyć starania, aby wystawić regiment żydowski. On to posiada wszelką zdatność, on dobry umysł i łaskawe serce, on naczelnikiem obrany. Stąd mili bracia, bierzmy sobie przykład. On mąż tak wielki i tyle inszych mężów wielkich posiadających zaiste już dużo wolności, pragną przecie jeszcze wolności i odzyskania ojczyzny. A czemuż to my, uciemiężeni wziąć się do broni nie mamy, gdyśmy więcej uciemiężeni nad wszystkich ludzi na tym świecie? Wybierzcie sie więc i wezwijcie Wszechmogącego Boga na pomoc, on będzie naszym obrońcą. Ten, który z większych kajdan nas oswobodził i teraz nam będzie pomocny. Powstańcież ! Otwórzcie zamknięte oczy ! czemuż to nie mamy pracować, zyskać wolności, tak pewno i szczerze nam obiecanej, jak i inszym ludziom na świecie ? Ale wprzódy trzeba na nią zasłużyć. Czyż rozumiecie, że myślę własny mój naród wystawić na zgubę ? Albo moich współbraci dusze z tego świata wyprawić ? Nie ! Kochani bracia, spodziewam się po Wiecznym, Wszechmogącym, ani wątpię, iż teraz przyszedł szczęśliwy czas poskromienia nieprzyjaciół. Wieczny w niebie chce, juz są tego znamiona. Nic nam nie trzeba, jak być godnymi i mężnie bohaterskie mieć serce. Bóg wszechmogący z wami, a ja wam przewodniczę ! Gdzie będzie najniebezpieczniej, tam ja pójdę, a wy dopiero za mną. Więc kochani bracia, ja miałem szczęście za rozkazem naczelnika najwyższego pułkownikiem zostać, obudźcie się pomóżcie odzyskać uciemiężoną  Polskę. Wierni bracia ! Walczymy za ojczyznę, póki w sobie mieć będziemy kroplę krwi. Gdyby i my się nie doczekali tego, to dziatki nasze przecież mieszkać będą bezpiecznie i swobodnie i nie będą sie tułały jak dzikie zwierzęta. Kochani bracia ! Obudźcie się jak lwy i lamparty, za pomocą wroga, połkniemy tych nadęto-wielkich ! Nie czekajcież, póki was gwałtem brać wypadnie, dobrowolnie będą przy popisie.

     Berek Joselewicz

     pułkownik 
 

     Załącznik 4

     (List Joselewicza do Dąbrowskiego z 9 VI 1798 - pisownia oryginalna) 
 

Wolność   Miłość Oyczyzny   Równość

Berel Joselewicz Pułkownik Polski do Oby: Dąbrowskiego

     Jenerała en Chef Leginów Polskich

     Le 1.messidor An 6-me Republ: 
 

     Równie iak wszyscy dobrzy Polacy Odezwę twoią do Narodu Jenerale wezwany, łączyć się z Tobą i Legiami Narodwemi kiedy mi czas, okoliczności i nakłady dozwoliły, właśnie iak z pod rąk katowskich despotów uchodząc, ostatnich dni Praireal do Mediolanu do Galicji przybyłem. Melduję się i prezentuje siebie iakbym sobie osobiście przed Tobą stawił temi moiemi wyrazy - Prosząc abyś mię w liczbę przyjął współbraci, z któremi mię ieden cel miłości Oyczyzny, od czasu porwania bbroni wspólnie przeciw wspólnemu nieprzyjacielowi aż dotąd łączy, przyprowadza tu, i ich towarzystwa godnym czyni.

     Znajduiąc w  osobie twiey Obywatelu Jenerale Wodza Dobrego iak wszyscy dobrzy w nim widzę, staraniem moim będzie usiłować bądź wartym iego komendy.

     - A zapewenieniem mię w tym, że iestem przyjętym do Legionów rozkaz Jenerała rozporządzający gdzie się mam udać - Moim życzeniem byłoby korzyste ukontentowanie widzenia się z Jenerałem, abym mógł osobiście z nim pomówić i odkryć moie układy względem dobra wspólnego iakby tych wszystkich Obywateli dobrych, których ufność mogę posiadać, chęć i zapał ku pomocy i wsparciu Legionów można obrócić - Czekam odpowiedzi pożądaney dla siebie Jenerale, pełen zawsze dla Niego

     Braterstwa Uszanowania

     Berek Joselowicz 
 
 

     Załącznik 5

     (List Dąbrowskiego do Joselewicza z 2 VII 1798) 
 

     Dąbrowski do obywatela Berla Joselewicza

     14 messidor anno VI (2 lipca 1798) ŕ Rome

     Z prawdziwym ukontentowaniem doszedł mnie list Twój, obywatelu pułkowniku; spodziewałem się zawsze, że Ty, co pierwszym byłeś zachęcenia ziomków swych podczas ostatniej Rewolucyi, aby się jęli oręża w obronie kraju, nie opuścisz i tej drogi służenia Ojczyźnie przez przybycie do Legionów. Dziękuję Ci najmocniej za grzeczność, którą mi w swym wyrażasz liście, i proszę, abyś nie wątpił, że uprzejmym sercem od wszystkich przyjętym będziesz. Przybywa więc, gdy Ci się łatwość nadarzy, do Rzymu. Życzę sobie osobiście z Nim mówić, i nim będę miał tę prawdziwą satysfakcję, przyjmij z ucałowaniem zdrowie i braterstwo.   
 

     podp. Dąbrowski

     zgodne z oryginałem: Zawadzki 
 
 

     Załącznik 6

     (List Joselewicza do Dąbrowskiego z 14 VII 1802 - pisownia oryginalna) 
 

     Berka Kapitan Kawaleryi  Polskiey

     Do Obywatela Dąbrowskiego Generała -

     Inspektora Woysk Rzepltey Włoskiey 
 

     Obywatelu Generale !

     Z powodu wynikłych w regimencie kłótni i niespokoyności byłem przymuszony podać się o Dymissyą i o wypłacenie mi arierów, należących się, te dwie rzeczy składają moie żądania iedna bez drugiej obeyść się nie może. W czasie odiazdu mego do Mediolanu wypadła Rezolucya od Ministra Woyny tylko na Dymissyą, nie wspominaiąc bynaimniey o wypłaceniu, y natychmiast oddano Kompanią Redlowi Kapitanowi od Artyleryi abszytowanemu ieszcze w Niemczech (Chociaż Prawo dozwala - tylko wprzod reformowanych umieszczać): y Ja Dymissyi swoiey ieszcze niemaiąc ani rezolucyi na wypłacenie, odebrano mi kompanią, odięto Gaże y Furaż; a zatym Obywatelu Generale prosze chciey weirzeć w sprawiedliwość, przywróceniem mnie do kompanij lub przyspiesz zupełnie zaspokonienie od Regimentu, ponieważ inaczey byłbym zupełnie zniszczony.

Zdrowia y Uszanowani 
 

dnia 14 Julij 1802 roku w Widzewano                         Berka 
 
 
 

Załącznik 7

(List Joselewicza do Dąbrowskiego z 20 II 1808 - pisownia oryginalna) 
 

Berka Podpułkownik i Komendant tymczasowy R-tu 5 -go

Jazdy Legji 3-ciej Wojska Polskiego 
 

Do 
 

Jaśnie Wielmożnego Dąbrowskiego, Generała Dywizji Naczelnego Dowódzcy

Legjonu 3-go Wojsk Polskich, Kawalera różnych orderów 
 

     Odebrałem list od WPana pułkownika Turno, który na rozkaz Jaśnie Wielmożnego Generała, żąda  odemnie przyczyn zarzutów, które spowodowały mnie odstąpienia R-tu Hanowerskiego, do których zarzutów ją się żadnych nie czuję i o żadnych niewiem i spodziewam się, że nikt nie jest w stanie mi co zarzucić, ale że nieszczęśliwy jestem za moje zasługi. Będąc bowiem kilkanaście lat pod komendą Jaśnie Wielmożnego Generała, żadnych zarzutów naprzeciwko mnie nie było i teraz spodziewam się, że nie będzie. Odebrałem też właśnie od szefa sztabu Różyckiego od mego pułkownika Ewersa kopię listu, który o żadnych zarzutach nie wzmiankuje, tylko się dowiaduje, gdzie się znajduję, czy jestem w służbie lub nie, aby mógł raportować ministrowi Berthier i zaręczam Jaśnie Wielmożnemu Generałowi, że gdyby mnie nie była miłość ojczyzny powołała, nie byłbym nigdy wyszedł z tego regimentu. Jeżeli bowiem jakie zarzuty mogą być, to więc te, żem się nie często Regimentowi ogłaszał; pisałem dwa razy do Rzymu, gdzie regiment miał być, ale że listy zapewne niedoszły winę moją niejest.

     Prosiłem kilka razy J.W. Generała, będąc blisko już w regimencie i zawsze w służbie o urlop, abym mógł mój interes ukończyć, alem go nie uzyskał, proszę więc teraz J.W. Generała, abyś mi raczył dać urlop na dwa miesiące do Warszawy, dla uskutecznienia mego interesu.

Z wysokiem upoważaniem jestem

Jaśnie Wielmożnego Generała 
 

Berka

W Łobzenicy

dnia 20 lutego 1808 
 
 

Załącznik 8

(Dekret Fryderyka Augusta o rencie dla rodziny Joselewicza z 5 VII 1810) 
 
 

Wypis z protokółu sekretaryatu stanu.  
 

Działo w pałacu naszym, w Pilnitz, dnia 5. miesiąca lipca r. 1810 
 

Fryderyk August z Bożej Łaski Król Saski, Książę Warszawski, etc. 
 

     Mając sobie przez Radę Naszą Ministrów pod dniem 23 miesiąca przeszłego przełożony stan nieszczęśliwy pozostałej wdowy i syna po poległym w przeszłej kampanii szefie szwadronu, Berku; chcąc przytem nagrodzić licznejego w obronie kraju położone zasługi

     wyznaczamy:

dla Rywki Berkowiczowej wdowy i Józefa Berkowicza syna, po rzeczonym szefie Berku osieroconym, pensji rocznej złotych polskich tysiąc osiemset ze skarbu Xieztwa Naszego Warszawskiego.

     Dopełnienie niniejszej naszej woli, ministrowi Skarbu Xieztwa Naszego Warszawskiego zalecamy. 
 

Podpisano: Fryderyk August

przez króla 
 

Minister Sekretarz Stanu Stanisław Breza 
 

Zgodnie z oryginałem

Minister Sekretarz Stanu Stanisław Breza

200 rocznica śmierci Berka Joselewicza


Konferencja

20 kwietnia 2009 roku odbyła się w Ambasadzie Francji konferencja pt. Berek Joselewicz: bohater o wolność. Patronat nad imprezą objęli ambasador François Barry Delongchamps i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Pierwsza, merytoryczna część poświęcona została epoce napoleońskiej, prelekcję o sytuacji Żydów po 1789 roku wygłosił profesor Sorbony i prezydent Institut Napoléon, Jacques-Olivier Boudon, o poborze do wojska Żydów mówiła profesor Uniwersytetu Artois, Annie Crépin, o kampanii w Księstwie Warszawskim 1809 roku dr Jarosław Czubaty (w przerwie tlący fajkę niczym książę Józef pod Raszynem), o samym Joselewiczu dr Andrzej Nieuważny. Po pauzie, kiedy zniknęli zapracowani marszałek Komorowski i dr Nieuważny, otworzono panel, w którym dywagowano nad kondycją relacji polsko-żydowskich kiedyś i współcześnie oraz kulturowymi wpływami "bohatera trzech narodów". Andrzej Wajda przekonywał zgromadzonych, że co prawda on filmu o Joselewiczu nie zrobił, ale jego życiorys to materiał na scenariusz, wspominał też o dziecinnej fascynacji bohaterami malarstwa Juliusza Kossaka - Kościuszką, księciem Józefem Poniatowskim, Joselewiczem. Były dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego prof. Feliks Tych podkreślał rolę legendy Berka w kształtowaniu patriotycznych postaw wśród Żydów polskich aż do II wojny światowej, zaś prof. Marcin Wodziński udowadniał, że dla współczesnych obywateli Izraela to postać nieznana, a dla historyków żydowskich (także XIX-wiecznych) mało znaczący epizod. Literaturoznawca Kazimiera Szczuka opowiadała o najnowszej publikacji prof. Marii Janion Bohater - Spisek - Śmierć. Wykłady żydowskie (W.A.B., Warszawa 2009). Gość honorowy konferencji prof. Władysław Bartoszewski stwierdził, że za patrona uważała go zarówno młodzież żydowska opowiadająca się za asymilacją, jak i związana z ruchem syjonistycznym.

Kock 2009

Kontynuacją sympozjum z 20 kwietnia były uroczystości w Kocku, na które zaprosiła Ambasada Francji:

5 maja 2009 o godz. 12.00 odbyły się w Kocku pod Pomnikiem ku czci Berka Joselewicza, bojownika o wolność, obchody 200. rocznicy śmierci tego bohatera Insurekcji Kościuszkowskiej i kampanii napoleońskich. W ramach oficjalnych uroczystości przewidywane były przemówienia Pana Władysława Bartoszewskiego, Pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów RP ds. Dialogu Międzynarodowego, Pana François Berry Delongchamps, Ambasadora Francji w Polsce oraz przedstawicieli lokalnych władz. Po złożeniu wieńców uroczystości przeniosły się do Pałacu Jabłonowskich, gdzie Ambasador Francji wręczył nagrody laureatom szkolnego konkursu poświęconego pamięci Berka Joselewicza.

* * * * * * * * * * * *



PRZYPISY:

[1]M. Bałaban, Prawdziwe imię Berka Joselewicza i przebieg jego służby wojskowej, W: Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1934,s. 79-80; tam czytamy: zwał się po hebrajsku Ber-Dow (niedzwiedź) lub Dow-Ber, ojciec jego zwał się Józef, czyli jak wówczas wymawiano Josel, stąd patronimicum naszego Bera, Berla vulgo Berka brzmi Joselewicz, choć należycie winno brzmieć Józefowicz. Ponadto spotyka się szereg innych form: Berek, Berko, Berkow, Joselewich, Josielowicz, Joszelewicz, itp, sam zaś podpisuje się Berek, częściej zaś Berka.

[2] Ibidem, s.80; sam w kilka lat później podawał 19 marzec 1765 w Warszawie.

[3] K. Koźmiński, Pułkownik Berek, Warszawa 1959, s.21-25

[4] A. Wieniarski, Berek Joselowicz, szef szwadronu lekkiej jazdy, W: Biblioteka warszawska tom II, Warszawa 1861, s.74; E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, Warszawa 1909, s. 10

[5] K. Koźmiński, op.cit., s.38-42

[6] Ibidem, s.23

[7] Ibidem, s. 33

[8] Ibidem, s. 57

[9] Z. Rappaport, Pamiętniki Wampira, tom I, Warszawa 1861, s.226; E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 11

[10] K. Koźmiński, op.cit., s. 58; zob. Józef Berkowicz (1789-1846), W: Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1934, s. 137-144;Josel, znany potem jako Józef Berkowicz wraz z ojcem służył w wojsku Księstwa Warszawskiego, odbył kampanie  1809 i 1812, aż 16-krotnie ranny dostał Legie Honorową, walczył również w powstaniu listopadowym, próbując wtedy formować wzorem rodziciela pułk żydowski.

[11] E. Łuniński, Berek Joselewicz, W: Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1834, s. 57

[12]. Ibidem, s. 81-82

[13] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 84

[14] J.D. Ochocki, Pamiętniki, tom II, Wilno 1857, s. 370; bankier Andrzej Kapostas (Kaposztas) nie koniecznie był Grekiem, równie dobrze mógł być Węgrem.

[15] K. Koźmiński, op.cit., s.58-60

[16] Ibidem, s. 99

[17] Polska.pl, http://dziedzictwo.polska.pl/katalog/skarb,Pismo,gid,261563,cid,1074.htm, dostęp: 29.04.2009

[18] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 113-115; wypis z nr 78 Gazety Rządowej z 20 września 1794

[19] Ibidem, s. 116-117; wypis z nr 92 Gazety Rządowej z 1 października 1794

[20] A. Nieuważny, W służbie naczelnika, W: Pułkownik starozakonny, dodatek do "Rzeczpospolitej", nr 128 (8029), s. 5; tam przytoczone wspomnienie Zygmunta Kurnatowskiego (przyszłego kompana Joselewicza z 5.pułku strzelców konnych XW): lubił wspominać nie tyle własny oddział, z którym walczył pod Kościuszką, co innych żołnierzy, bodaj z regimentów lub ochotniczych chorągwi, z którymi się razem rozkładał obozem czy inaczej zetknął. Wspominał, że nigdy ani przedtem, ani też potem nie zaznał rozkoszy dzielenia wspólnych nadziei, niebezpieczeństw, przekonań. Kościuszkę czcił jak bóstwo, powiadając, że "gdyby Naczelnik był z nami, to i cały świat z nami by o prawdziwą wolność walczył".

[21] M. Bałaban, Żydzi polscy w okresie Sejmu Wielkiego i powstania Kościuszki, W: Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1934, s.37

[22] K. Bauer, Wojsko Koronne powstania kościuszkowskiego, s. 386-393; M. Kukiel, Czy istniał pułk Berka Joselewicza, W: Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1934, s. 61-65

[23] K. Koźmiński, op.cit., s. 103

[24] H. Dembiński, Pamiętnik jenerała wojsk polskich, Poznań 1860, s. 33

[25] F. Karpiński, Pamiętniki, Warszawa 1998, s. 132

[26] M. Fuks, Żydzi w Warszawie, Poznań-Daszewice 1992, s.33

[27] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 23; w grudniu 1830 w Paryżu deputowany Salvetre z trybuny głosił: Po upadku Kościuszki, patrioci polscy robili ostatnie wysiłki w Warszawie. Przedmiecie Praga, osłaniane przez starozakonny regiment, zdobyto szturmem, wszystko zginęło pod cięciem miecza. Nazajutrz znaleziono na fortyfikacjach cały pułk we śnie wiecznym, ani jeden żołnierz nie zbiegł przed apelem śmierci. Ci ludzie zasługiwali na miano Francuzów !

[28] Ibidem, s. 24-25

[29] E. Kipa, Berka Joselewicza projekt legionu ochotniczego w roku 1796, W: Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicz; M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 81 ; jedyną wzmianką z tego okresu jest raport myślenickiego urzędnika Bauma z 15 listopada 1794 o przybyłym do Galicji pułkowniku żydowskim Berko Arnonowiczu (sic!), którego zalicza w poczet awanturników.

[30] K. Koźmiński, op.cit., s. 140-142

[31] E. Kipa, op.cit.

[32] E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 51

[33] Ibidem; Sz. Askenazy, Napoleon a Polska, tom II, Warszawa 1919, s. 324; zob. E. Kipa, op.cit., s. 67-77; tam manifest Joselewicza dla Gaisrucka, a także korespondencja gubernatora z Hofkriegsratem.

[34] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 51; według tego autora, Berek miał przebywać w Paryżu skąd go do Legionów przyciągnął Eliasz Tremo.

[35] Sz. Askenazy, op.cit, tom III, Warszawa 1919, s. 408-409; Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1934, s. 156-157; tam przytoczono oba listy

[36] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 25-26; I Legię dowodził już wtedy gen. Karol Kniaziewicz, a po jego odjeździe do Paryża ze sztandarami zdobytymi na Neapolitańczykach tymczasowo objął pułkownik Józef Chamand, a po jego śmierci pod Bastardo szef batalionu Maciej Forestier.

[37] Sz. Askenazy, op.cit. tom III, s. 83

[38] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 26

[39] K. Koźmiński, op.cit., s. 184-185

[40] Z. Rappaport, op.cit., s. 233

[41] Ibidem

[42] Ibidem

[43] Z. Hoffman, Berek Joselewicz, W: Kalendarz żydowski 1984-1985, Warszawa 1984, s. 113; K. Koźmiński, op.cit., s. 204-205

[44] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 28

[45] Ibidem, s. 28-29; Listy znakomitych Polaków wyjaśniające historię Legionów Polskich, Kraków 1831, s. 89-90

[46] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 85

[47] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 29-30

[48] Ibidem, s. 30-31

[49] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 85-86; Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1934, s. 160; tamże zamieszczony list Berka do generała Dąbrowskiego.

[50] G. Dempsey, U boku Napoleona, s. 200-209; oficjalnie nazywana Regimentem Hanowerskich Lekkokonnych w Służbie Francuskiej, liczyła 3 szwadrony (po 2 kompanie) plus sztab, razem 416 ludzi, mundur: "zielona kurtka bez klap, z żółtymi mankietami kołnierzem i lamówką, żółtym trykotowym obszyciem, żółtą sukienną kamizelką i pantalonami ŕ la hongroise, żółtymi metalowymi guzikami, butami w stylu węgierskim, czako ŕ la hussard, żółtymi pasami ze sprzączką".

[51] K. Wójcicki, Cmentarz Powązkowski pod Warszawą, tom III, Warszawa 1858, s. XVII; tamże list do Kobylańskiego pisany niezgrabnym francuskim.

[52] Ibidem

[53] Ibidem; G. Dempsey, op.cit., s. 201; Evers z czasem został generałem brygady (31 marca 1812), a po upadku Napoleona służył w armii Królestwa Niderlandów.

[54] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 32

[55] E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 54; Base Leonore, http://www.culture.gouv.fr/documentation/leonore/accueil.htm, dostęp 29.04.2009; nie udało się znaleźć wzmianki o Berku w bazie Legii Honorowej, może z powodu niejasnych personaliów kawalera.

[56] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 34; warto zaznaczyć, że w zmodyfikowanej wersji na potrzeby okolicznikowego dzieła, pt. Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza (przywoływanego na potrzeby aparatu naukowego tego artykułu) pominięto fragment o kampaniach 1805 i 1806.

[57] G. Dempsey, op.cit., s. 204

[58] Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, s. 160-161; tam list Joselewicza do Dąbrowskiego z Marsylii.

[59] Ibidem, s. 161; tam list Joselewicza do Dąbrowskiego z Civitavecchio; wydaje się, że sugerowane za Łunińskim przez kilku autorów przyłączenie się Berka do powstania wielkopolskiego lub też akces do tworzącego się wojska polskiego jest za wczesny, bowiem ruchy  takie miały prawo dziać się dopiero po 14 października 1806, po rozbiciu Prusaków pod Jeną i Auerstadt, wcześniej nawet Dąbrowski nie mógł wierzyć w szansę tworzenia sił zbrojnych na ziemiach zaborców.

[60] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 89-90

[61] B. Gembarzewski, Wojsko Polskie: Księstwo Warszawskie 1807-1814, Warszawa 1905, s. 141; na liście oficerów funkcjonuje jako Józef Berkow lub Berków

[62] E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 55; E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 46

[63] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 87;

[64] A. Białkowski, Pamiętnik starego żołnierza (1806-1814), Warszawa 1903, s. 64-65; pułk ten został zaczepiony przez lekkie kawalerie nieprzyjacielskie, które po zaczepce zaczęły się śpiesznie cofać. Wspomniany pułk uderzył na cofających się, wprowadził naszych na baterię usypaną w życie, która kartaczami ubiła naszym dużo ludzi koni. Wstrzymali się nasi nieco, będąc niespodzianie porażeni, ale jeden ze sztabowców krzyknął - Pułkowniku naprzód !, co pułkownik powtórzył i pułk tak uderzył, że wspomniane baterie w momencie zdobył. Kanonierów wyciąwszy, sześć dział zdobył; J. Weyssenhoff, Pamiętnik generała, Warszawa 1904, s. 84-85; pod Frydlandem Turno otrzymał rozkaz gwałtownego natarcia na strzelców nieprzyjacielskich, licznie rozsypanych po zbożu przed frontem naszej linii, (...) z takim impetem wpadł na owych strzelców, że wszystkie zboża oczyścił i dał linii głównej spokojnie formować się.

[65] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 82

[66] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 35

[67] B. Gembarzewski, op.cit., s. 122

[68] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 39-40; St. Załęski, O masonii w Polsce od roku 1742 do 1822, Kraków 1889, s. 151

[69] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 86

[70] Księga pamiątkowa ku czci Berka Joselewicza, Warszawa 1934, s. 162; tam list Joselewicza do Dąbrowskiego.

[71] M. Bałaban, Prawdziwe imię..., s. 87

[72] Ibidem, s. 90; Turno pisał tak Dąbrowskiego (26 V 1808)

[73] Ibidem, s. 87

[74] Ibidem, s. 90; tam dowiadujemy się, że szwadron Joselewicza liczył wówczas (15 IX 1808) 225 żołnierzy i podoficerów oraz 8 oficerów.

[75] B. Gembarzewski, op.cit., s. 142; brak informacji na temat kwatery Joselewicza od X 1808 do II 1809.

[76] Ibidem, s. 87

[77] Ibidem; E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 57

[78] R. Bielecki, A. Tyszka, Dał nam przykład Bonaparte, tom I, Kraków 1984, s. 294

[79] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 41

[80] R. Romański, Raszyn 1809, Warszawa 1997, s. 84-85; G. Zych, Armia Księstwa Warszawskiego 1807-1812, Warszawa 1961, s. 99

[81] R. Romański, op.cit., s. 97; R. Bielecki, A. Tyszka, op.cit., s. 295; relacja Romana Sołtyka o rozkwaterowaniu wojsk pod Raszynem.

[82] R. Romański, op.cit., s. 167

[83] G. Zych, op.cit., s. 128-129

[84] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 41

[85] E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 55-56

[86] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 41-42

[87] Ibidem, s. 42

[88] Ibidem, s. 43

[89] Ibidem, s. 44; K. Wójcicki, op.cit., s. XVI; stoi tam taka wersja wypadków: Rozochocony gościnnym, staropolskim przyjęciem, mniej ostrożnie z częścią swego szwadronu pospiesza i wpada do Kocka. Ale huzary wcześnie uwiadomieni, zatarasowali się w karczmie na rynku miasta stojącej, skąd bezpieczni dawszy ognia z karabinków do nacierającego odważnie Berka, zwalili go z konia. Berko nie tracąc przytomności jakkolwiek kilku ugodzony postrzałami śmiertelnymi, dowlókł się do szychty drzewa, chcąc się pod tą osłoną bronić: ale osłabiony krwi upływem, w krotce upadł i skonał.

[90] A. Wieniarski, op.cit., s. 75; Z. Rappaport, op.cit., s. 235; spłoszony koń uniósł go pomiędzy kloce drzewa do spławu przygotowanego, gdzie potknąwszy się padł, przygniótłszy swym ciężarem rannego już jeźdźca. Wtedy Austriacy wypadli obcesem z zasadzki i zadali mu kilka cięć śmiertelnych, a choć wierni żołnierze odnieśli go natychmiast z pola bitwy, jednakże już Berek zamknął na zawsze powieki.

[91] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 46

[92] Ibidem, s. 47; Zeszedł z tego świata śmiercią prawdziwego rycerza, odbywszy przez lat piętnaście wszystkie kampanie we Włoszech, Niemczech i Polsce. Pierwszy on z Żydów polskich otworzył drogę honoru swoim jednowiercom i dał piękny z siebie przykład waleczności.

[93] E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 60; Był to pierwszy izraelita w Polsce, który dobrowolnie szedł przez pola chwały wyprzedzając w tem swoich współwyznawców; Ergänzungsblätter zur Allgemeine Literatur-Zeitung, 17 XI 1811, s. 3 (Allgemeine Literatur-Zeitung vom Jahre 1811, Halle-Lipsk 1811); przedrukowana wiadomość z pisma "Sulamith": polnische Rittmeister Berek oder Berkow welcher feit 15 Jahren mehrere Feldzüge in Italien, Deutschland und Polen mitmachte, und sich rühmlichst auszeichnete, un- längst, als Held, in Galizien in einem Gefechte geblieben fey. Er war der erfte Israelit in Polen, welcher freywillig feinen Glaubensgenoffen auf der Bahn der Ehre vorangieng.

[94] E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 60; w wydaniu z 9 VII 1809 wydrukowano niemal kalkę nekrologu w "Gazecie Warszawskiej": On regrette generalement le brave chef d'escadron du regiment de Turner M.Berkov, qui a ete tue a Kozk en Galicie, apres avoir fait avec gloire, depuis quinze ans, toutes les campagnes d'Italie, d'Allemagne et de Pologne. C'est le premier juifs polonais qui ait fraye a ses compatiotes de la meme religion la route d l'honneur et qui leur ait donne l'example d'un courageux devouement au service de la patrie.

[95] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 47

[96] Ibidem, s. 47-48; Ty pierwszy braterską ziemię twoim zasmuciłeś zgonem, 0 waleczny podpułkowniku Berko, gdy cię niecierpliwego zwycięstwa, wśród nieprzyjaciela zbytnie uniosło męstwo. Kock który się rodem (sic!) twoim chełpił, chełpić się będzie i grobem. Pomścili towarzysze twoi, pomściło natychmiast zwycięstwo zabójczej śmierci twojej; lecz cóż ją, krajowi nagrodzić zdoła? Pomni on i dawniejsze za nią blizny i walki twoje, pomni wiecznie, żeś ty pierwszy dał u nas przykład ożywionej waleczności narodowi twojemu i wskrzesił wizerunek rycerzów, których śmierć niegdy Syjonu opłakiwały córy!

[97] Ibidem, s. 118-119; tamże odpis od dekretu królewskiego

[98] R. Bielecki, A. Tyszka, op.cit., s. 313; wówczas szef szwadronu 3,pułku ułanów wspominał: (...) zapędziwszy się nierozważnie z małą liczbą żołnierzy za kilka huzarami, wpadł na rynek i zastał tam uszykowany szwadron, który go rozsiekał i kilku ranił żołnierzy.

[99] H. Dembiński, Pamiętnik, tom I, Poznań 1860, s. 67;wtedy jeszcze cywil, który po wojnie 1809 wstąpił do armii XW, właśnie do 5.pułku strzelców konnych, pisał: w szarży w mieście Kocku przez szefa szwadronu sławnego Żyda Berko zrobionej; gdzie Berko przez huzarów austriackich zarąbany.

[100] E. Łuniński, Berek Joselewicz i jego syn, s. 46-47; nie mógł tego pamiętać, bo urodził się dopiero w 1868, ale wiedział, że w Krakowie na uczcie u Stanisława Pieniążka, mówiono wyłącznie o świeżo rozegranej bitwie pod Aspern, Napoleonie, samsonowej siły sierżancie Jaszczułdzie (zresztą też Żydzie) i Berku.

[101] J. Falkowski, Księstwo Warszawskie. Obrazy z życia kilku ostatnich pokoleń w Polsce, tom III, Poznań 1884, s. 36;  zginął bohater żydowski , pierwszy jaki się na ziemi naszej zrodził - bodaj czy niepierwszy od Machabeuszów - Berko Jesiołowicz (sic!).

[102] H. Krall, Hipnoza, Warszawa 1989, s. 108; początkowo na kopcu stał jeden głaz z napisem Berek Joselewicz ur. 1760 zg. 1809. Tu pochowany, w setną rocznicę śmiercistanął tam ufundowany przez hrabiego Edwarda Żółtowskiego drugi z inskrypcją: Berek Joselewicz - Józef Berkowel (winno być Berko vel) Berkowicz ur. w Kretyndze na Litwie 1760. Pułkownik Wojsk Polskich, szef szwadronu 5-go Pułku Strzelców Konnych Wielkiego Księstwa Warszawskiego, kawaler krzyżów Legii Honorowej i Virtuti Militari. Zginął w bitwie pod Kockiem 1809 roku. Tu pochowany. Nie szacherką, nie kwaterką, lecz on krwią dorobił sławy. W stoletnią rocznicę zgonu 1909,

[103] Ibidem s. 108-109;E. Łuniński, Berek Joselewicz, s. 59; zarówno Chrześcijanie jak i Żydzi chcieli pochować ciało niezwykłego człowieka na swoich cmentarzach, skutkiem czego wywiązał sie spór i szlachetne współzawodnictwo. Postanowiono tedy załagodzić zwadę przez pozostawienie rozstrzygnięcia przypadkowi. Do szarabanu zaprzęgnięto dwójkę, złożono na nim zwłoki i popędzono konie. Tam, gdzie zatrzymały sie same, miał spocząć bohaterski szef szwadronu na wieki. I tak stało się. W szczerym polu, za miastem, legł Berek pod usypanym kopcem.

[104] B. Skotnicki, W. Klimczak, Społeczność żydowska w Polsce, Kraków 2006, s. 18

[105] M. Inglot, Postać Żyda w literaturze polskiej lat 1822-1864,  Wrocław 1999, s. 224

Maciej Kowalczyk