Nasza księgarnia

Uwaga! Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Godebski Cyprian

Opublikowano w Polacy Cesarza

Żołnierz i poeta, bohater dwóch żywiołów - pól bitewnych i literackich przestworzy. Idee fixe jego życia była niepodległa Polska i temu poświęcił swój talent i istnienie. Choć Napoleon był dla niego środkiem do realizacji celów, to waleczna postawa i zdecydowanie stawiają go w szeregach najciekawszych polskich postaci epoki. A romantyczna dusza i poetycki talent nadają mu szczególnego smaczku.
Urodził się w majątku szlacheckim na Polesiu. Średniozamożna rodzina dbała o pozycję swoich przyszłych pokoleń. Mały Cyprian został wysłany do Dąbrownicy, gdzie wstąpił do szkoły pijarów. Trzeba przypomnieć, że prowadzone w tym czasie przez ten zakon szkoły, były postrzegane jako bardzo dobre i swym poziomem dorównywały dobrym szkołom na zachodzie Europy. Nowy uczeń mógł tu rozwinąć swoje talenty, a dobre wyniki i rodzinne koneksje, zapewniły mu po jej ukończeniu posadę urzędnika powiatowego w Łucku. Najwyraźniej wybiegał myślami poza ciasny lokalny zaścianek. Wyniesiony ze szkoły patriotyzm popchnął go w stronę służby wojskowej. Nie dane mu było oddać strzałów w obronie konstytucji, jednak nie chciał pogodzić się z upadkiem państwa po II rozbiorze i zaczął działalność spiskową na Wołyniu. Wreszcie powstanie, które niosło wielkie nadzieje. Młody oficer otrzymał jednak zadanie, które niezbyt odpowiadało jego wyobrażeniom. Ktoś dostrzegając jego talenty, włączył go do pracy w komitecie agitacyjnym. Musiał być bardzo aktywny, skoro po przejęciu jego korespondencji, władze rosyjskie podjęły decyzję o aresztowaniu.
Grożące w zaborze rosyjskim aresztowania, wszystkim wmieszanym w ruch patriotyczny, niejednego zmusiły do emigracji. Godebski i inni znaleźli dla siebie nowe miejsce w mażących o powrocie z bronią w ręku do kraju Legionach Polskich. Zasilili na razie niepełną kadrę oficerską. Trzeba też wspomnieć, że nie obyty z panującymi na emigracji stosunkami, Godebski związał się początkowo z reprezentującą jakobińskie poglądy Deputacją. Zgłosiwszy akces do legionów znalazł się przy boku gen. Rymkiewicza w II Legii, gdzie co prawda nie miał okazji stanąć do bezpośredniej walki, ale postawiono przed nim dużo bardziej wiekopomne zadania. Jego praca miała stać się siłą i natchnieniem dla przyszłych pokoleń polskich patriotów. W garnizonach Mantui, Cremony, Ferrary, wraz z tak wybitnymi postaciami, jak Rymkiewicz, Wybicki, Paszkowski zakładał szkoły dla legionistów i nauczał. Godebski wydawał w Mantui pismo "Dekada Legionów", które pisano ręcznie w niewielu egzemplarzach, lecz powszechnie znane, gdyż zwykle czytano je żołnierzom przy okazji rozkazów dziennych.
Prawdziwa wojna zaczęła się dla niego, gdy jego legia przyłączona do oddziałów Scherera znalazła się w marcu 1799 roku w ogniu walki. Przeciwnikiem była armia Kraya, którego zaatakowano pod Weroną i Legnano. W tym drugim miejscu przy boku Rymkiewicza walczył Godebski, którego spotkały tu ciężkie ciosy. Ukochany dowódca został śmiertelnie ranny, a brat zginął od kuli armatniej w chwili powitania. Sam ciężko ranny upamiętnił te tragiczne chwile wierszem poświęconym Rymkiewiczowi:

"Stawają mi przed oczy Rymkiewicza cienie.
Czytam ten zarzut w jego surowej postaci:
"Żal niegodnym jest hołdem dla mężnych twych braci!"
Pomnę ,kiedy w nieszczęsnej pod Legnano stracie
Los mi kazał prócz innych, płakać śmierć po bracie,
"Łza w boju żołnierzowi, rzecze, nie przystoi"
A wskazując na roty - "to są bracia twoi".

 

Znalazł się w Mantui, której znaczącą część załogi mieli stanowić Polacy. Tu mężnie odpierali kolejne ataki wroga, aż: ".... dodatek umowy zapewniał Austriakom powrót ich zbiegów.... . Wiadomo, że Legie Polskie( ...) składały się z Polaków wziętych do wojska austriackiego, którzy na hasło współbraci przechodzili pod sztandary francuskie". (Grenadier filozof) Gen. Foissac-Latour dowódca załogi, podpisał kapitulację z tajną klauzulą, której efektem była tragedia drugiej legii. Sam Godebski, nie w pełni sił po ranie, o kulach opuścił twierdzę.
Po rozbiciu 2 legii i śmierci Rymkiewicza, przebywającego w Paryżu Godebskiego, w październiku 1799 roku, poprosił do siebie Kniaziewicz, organizujący właśnie Legię Naddunajską. Chodziło o opinię, o przyjmowanych do legii oficerach. Odtąd Godebski brał czynny udział w organizacji nowej legii. Walczył też czynnie na czele kompani. 12 lipca pod Offenbach miał zaszczyt jako pierwszy przejść w ataku na bagnety nurt rzeki Men, a polski atak przesądził o zwycięstwie i kapitulacji Frankfurtu. Stawał pod Hohenlinden. I nagle okrywający sławą pochód został przerwany wieściami z Luneville.
Gdy w kwietniu 1801 roku legioniści pełni goryczy maszerowali do Etrurii, Godebski jak i kilku innych oficerów ruszyło w drogę powrotną do domu. Dla nich epizod legionów dobiegł końca. Gorycz przepełniająca ich serce zaowocowała wieloma gorzkimi słowami przeciw Francji. Najbardziej twórczy z nich Godebski pisał: "... O narodzie niewdzięczny (francuski), takaż twa zapłata, byś na rzeź słał przyjaciół do obcego świata? ... Takąż nam do ojczyzny ukazałeś drogę?". Gorycz porażki zaowocowała smutnym w swej wymowie dziełem, będącym jednocześnie i autobiografią i gloryfikacją czynu legionowego: "Grenadier-filozof" z 1805 r. W tym samym roku wydał też "Wiersz do legionów polskich", gdzie z goryczą malując ich los, kończy z nutą nadziei, że ich czyn miał sens:

"Myśl słodka mnie cieszy, że pamięci córa
Dar nam gotuje w płodzie ojczystego pióra
Iże z waszych popiołów (przeczucia me tuszą)
Powstanie polski Maro z Jasińskiego duszą.
On wasze czyny poda do wiecznej pamięci
A gasząc moje rymy, wspomni dobre chęci".

 

Nagle w listopadzie 1806 r. wieść się rozniosła, że do ziem polskich zbliża się zwycięska armia napoleońska, którą poprzedzała odezwa Dąbrowskiego. Jak większość dawnych żołnierzy i patriotów, Godebski porzucił rozpacz i czepiając się nowej nadziei odpowiedział na wezwanie. Udał się do Kalisza, gdzie formowano Legię Zajączka. Znany legionista w uznaniu zasług stanął na czele 8 pułku piechoty. Uzupełnieniem tej chwalebnej postawy było przetłumaczenie francuskich regulaminów służby dla piechoty z 1791 roku. Wraz z oddziałami Zajączka w lutym 1807 roku pełnił zadania osłonowe, bijąc Prusaków pod Neidenburgiem. Po zaprzestaniu działań wojennych skierowano go do twierdzy Modlin, gdzie otrzymał komendę. Ważną prace administracyjno-szkoleniową przeplatał z literacką pracą na łamach wydawanych wspólnie z Kosseckim w Warszawie "Zabaw przyjemnych i pożytecznych".
12 kwietnia 1809 roku na rozkaz dowództwa z Modlina wymaszerował do Warszawy batalion 8 pp. Na osobistą prośbę prowadził go dowódca pułku, Cyprian Godebski. Tak zaczął swą ostatnią kampanię, której kres znajdzie kilka dni później pod Raszynem.
Przy ogromnej przewadze Austriaków, dla losów bitwy na przedpolu Warszawy miało mieć znaczący wpływ wybrane przez Poniatowskiego miejsce starcia. Doskonale wybrana pozycja, miała wysuniętą placówkę pod dowództwem gen. Sokolnickiego, której centrum stanowiła olszynka przed wioską Falenty Duże. Podobno sam Godebski poprosił o wyznaczenie mu tej pozycji, apelując potem do swych żołnierzy: "by numer nasz 8 zmienionym został na 1". Teraz chodziło tylko o to, by arcyksiążę Ferdynand zdecydował się frontalnie atakować pozycję. Nie było to bezzasadne, gdyż Polacy zdawali sobie sprawę, jak bardzo pragnie on walnej bitwy. Zresztą słusznie spodziewano się, że przewaga ilościowa i jakościowa (żołnierz Polski to w większości świeży rekrut), uśpi czujność dowództwa austriackiego. Mimo dobrego wyboru pozycji trzeba uznać rację stwierdzenia, że przednia pozycja była "straceńczą na poły placówką, wystawioną na walkę z trzech stron", choć jej atutem (jak całej pozycji, był podmokły, wręcz bagnisty teren utrudniający podejścia). Zdawano sobie sprawę, że pozycja ta ma spełnić zadania opóźniające i że zostanie wreszcie zdobyta. Wszak wystarczy porównać liczby - 4 armaty baterii kpt. Sołtyka przeciw wszystkim 94 Austriaków. Poniatowski zakładał, że decydujące starcie nastąpi potem, o groblę i ewentualnie leżący za nią Raszyn.
Polskie przewidywania na szczęście się sprawdziły, arcyksiążę Ferdynand rezygnując z manewru oskrzydlającego wydał dyspozycję do ataku czołowego. Główny impet poszedł na pozycję 8 pułku. Godebski mając ogromne doświadczenie, zdawał sobie sprawę z plusów i minusów pozycji. Podzielił batalion, część kompanii ustawiając w lesie w tyralierze, resztę w kolumnach koło zabudowań. W ten sposób nie tylko stworzył sobie odwód, ale i ograniczył straty od silnego, choć mało celnego ognia przeciwnika. Gdy kolumny Vukassovicha uderzyły na las wypierając tyralierów, niespodziewanie Godebski poprowadził kontratak i w pełni odzyskał kontrolę nad pozycją. Tak odparto kilka ataków, jednak ostatecznie Polacy zostali zmuszeni do opuszczenia lasu. Walki przeniosły się do wsi a następnie na groblę gdzie tylko dzięki ogromnej determinacji Godebskiego i jego oficerów batalion nie rozsypał się. O wspaniałej postawie żołnierzy 8 pułku świadczy fakt, że wzięli oni udział w kontrataku poprowadzonym przez samego Poniatowskiego i jego oficerów sztabowych. Dzięki niemu oddziały polskie z przedniej pozycji wycofały się na groblę, i dalej mimo nacisku Austriaków do Raszyna. Godebski choć dwukrotnie ranny nie opuścił podkomendnych zbierając wokół siebie ich resztki. Na szczęście mieli chwilę czasu na odpoczynek, na tyłach pozycji polskiej. Pułkownik, ponownie zebrał około 200 żołnierzy (z 900 których miał w początku bitwy), i przyłączył się do ataku Sasów Polentza na zajmujących Raszyn Austriaków. Zwycięstwo w walkach o zabudowania przypłacono ogromną stratą, atakując na czele swych grenadierów, padł rażony kulą płk. Cyprian Godebski. Gdy wierni żołnierze wynosili go z pola, otrzymał kolejny postrzał: "Więc i ty mnie także nie mijasz?" Mimo prób ratowania go, zmarł w ambulansie jadącym do Warszawy.
Zmarł w wolnej Polsce.

 

"... Z nad ponika olszowego brzega
Serdeczny głos słowika w polu się rozlega.
Czyj to cień? To Godebski przechadza się smutnie
Nad stosami rynsztunków wiatry wieją w lutnie.
O cienie braci moich, pókiż na tej ziemi
Będziecie się błąkali z rany nieoschłymi,
Po grobie matki w krwawej przechodząc się szacie?
O waszych ran owoce na braci wołacie...."

 

Brodziński

 

Opracował: Miłosz Korczyk