Wspomnienie o Joachimie Hemplu
Joachim Hempel urodził się w Puławach dnia 8 Września 1787 r. z rodziców Joachima Fligeladjutanta przy hetmanie polnym litewskim Sosnowskim, później architekta i bibliotekarza na dworze ks. Adama Czartoryskiego generała ziem podolskich i Zuzanny z Hoffmanów. Z licznego rodzeństwa z drugiej małżonki, był on najstarszym, a wszyscy prawie poprzedzili go w wędrówce do wieczności. Mając lat 6 wpadł w letarg, już leżał na katafalku, już opłakiwali go rodzice, gdy nadszedł doktór Golc, będący wówczas lekarzem w Puławach, a zobaczywszy że oddycha jeszcze, kazał go przenieść do ciepłego pokoju, bo dotąd leżał w nieopalanym, i tam przyszedł do życia. — Wspominamy to, bo nasz wojak w późnej już starości o tem mawiał, przytaczając jako dziwne koleje losu.

Czterech młodszych jego braci: Stanisław, Józef, Antoni, i Aleksander, na tej samej drodze t. j. wojskowej (niektórzy z nich bardzo krótko) służyli krajowi. Józef zginął pod Możajskiem w 1812 r. idąc na czele swego oddziału na bagnety, padł ugodzony kulą w piersi. Stanisław był w jednym pułku z naszym wojakiem, odznaczył się męstwem i w tym samym wyszedł stopniu. — Aleksander odznaczył się niepospolitem męstwem i fantazyą jak mówi Bodzantowicz w „Bojach polskich z r. 1831”. Był to oficer znany niemal w całej armii królestwa, ze swego szalonego męstwa i humoru — była to postać jakich już dziś nienapotykamy; był to prawdziwy ułan polski.
SOMO-SIERRA przez Andrzeja Niegolewskiego
Szanowny Kolego.
Wyciąg z Twych pamiętników opisujący batalią pod Somo-Sierra, do uzupełnienia i recenzyi przesłany mi na ręce pani B., ucieszył mnie nad wszelkie wyrażenie. Cóż też nam może być milszego nad pamiątkę lat młodości w której poświęciliśmy życie nasze na ołtarz ojczyzny? Jeżeli takowe w ofierze za sprawę świętą nie padło, to nie nasza, ale Najwyższego taka wola była! Życie nasze ocalone, tem większą na nas wkłada powinność, by czyny towarzyszów naszych śmiercią bohaterską poległych do potomności bez zmazy przeszły, a historya naszego pokolenia następcom naszym przekazana, świadczyła, że pokolenie nasze, choć mu się nie udało wyswobodzić drogiej matki z niewoli, zawsze się z honorem z powinności na sobie ciążących, wywiązało. Z tego to stanowiska wychodząc, szanowny kolego nie mogłem zcierpieć, aby nam Thiers bitwę pod Somo-Sierra, własność naszą, krwią polską okupioną, wydzierał, a do tego nawet niesławę na oręż polski rzucał.

Zrobiłem przeto stosowną w tej mierze do niego reklamacyą. Zwycięztwo jakie odniosłem, zniewalając historyka konsulatu i cesarstwa do przyznania się do fałszu, jest w dzisiejszym mym wieku nowem zwycięztwem choć tylko na papierze, jak była sama szarża w młodości, z tą wprawdzie różnicą, że teraz jedenaście ran nie odebrałem. Poznasz jednakowoż z listów mój kolego, żem się ich i teraz nie obawiał, gdyby bowiem Thiers nie był uznał mej reklamacyi za słuszną, byłbym jechał do Paryża i do odszczekania kłamstwa go zmusił. Prawda, że jeszcze zupełnie memu życzeniu zadosyć nie uczynił, lecz raz uzyskawszy przyznanie się jego do fałszu, jeżeli żądaniu memu nie odpowie, całą korrespondencyą z nowym listem wydrukuję i celu mego dopnę.
Pochodaj A., Mundur i wyposażenie 7. i 8. Pułku Lekko-konnego
15 czerwca 1811 roku drugi major 1 Pułku Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Cesarskiej Pierre Dautancourt przedstawił gen. dyw. F. A. L. Bourcierowi (wieloletniemu inspektorowi kawalerii) raport na temat wykorzystania lancy i lansjerów w walce. Komisja, w składzie generałów Bourciera, Walthera i Guyota oraz grosmajora Dautancourt’a, powołana w celu rozpatrzenia przydatności nowego rodzaju kawalerii zaopiniowała pomysł pozytywnie. Jeszcze przed oficjalnym powołaniem nowej formacji, bo w piśmie z 15 lipca 1811 roku datowanym w Trianon, Napoleon określił, jak powinny być umundurowane przyszłe pułki, w odniesieniu do których stosowano nazwę „chevau-légers” czyli lekko-konni:

"Ubiór będzie się składał z krótkiej kurtki (habit-court) z zielonego sukna dla pierwszych sześciu pułków i niebieskiego dla pułków 7., 8. i 9.2, z białą podszewką przy kołnierzu, mankietyi wyłogi będą w charakterystycznym dla pułku kolorze. Wyłogi będą długie do pasa, zapinane na haftki na całej długości i będą mogły być zapinane jeden na drugi; kamizelka o okrągłym kroju z białego sukna bez rękawów, guziki kurtki i kamizelki będą płaskie, okrągłe, z żółtego metalu z numerem pułku; kamizelka stajenna (d’écurie) z zielonego sukna z guzikami z tego samego materiału bez lamówki i w charakterystycznym dla pułku kolorze, para rajtuz węgierskich z zielonego sukna, para rajtuz z zielonego sukna podszytych czarną skórą i z lampasem w charakterystycznym kolorze pułku...
Seweryn Fredro pod Peterswalde
Juliusz Kossak wysnuł z kroniki rodzinnej Fredrów szereg obrazów – pisał w swoich „Portretach i sylwetkach dziewiętnastego stulecia” Ludwik Dębicki – Obok rycerzy w zbrojach idących na różne potrzeby Rzeczypospolitej dla odparcia pohańców – dalszą serię stanowić mogą czyny rycerskie z dwóch ostatnich pokoleń. W obozach napoleońskich widzimy trzech starszych braci, w powstaniu listopadowym dwóch młodszych…
Cykl obrazów „Dzieje rodziny Fredrów” stworzył Kossak na początku lat 80-tych XIX stulecia. Wkrótce na salonach Krakowa i Warszawy o nowych akwarelach zrobiło się głośno, a rówieśnik nestora rodu Kossaków Władysław Zawadzki, słynny galicyjski historyk i publicysta, wypisywał peany na cześć mistrza: Cóż więcej powiedzieć o tym przepysznym cyklu obrazów, w których nie wiedzieć, co więcej podziwiać, czy bogactwo fantazji w ugrupowaniu i układzie kompozycji, czy nieskazitelną doskonałość rysunku w oddaniu ludzi, koni i najdrobniejszych szczegółów, jak najwierniej wystudiowanych, czy rozkoszować się życiem, z każdej sceny wionącem, przepychem kolorytu, doskonale zawsze dobranym, uroczo wrażenie każdej sceny podnoszącym. Tyle tu wszędzie życia, ruchu, powietrza, perspektywy, iż śmiało powiedzieć da się że Kossak sam siebie tutaj przewyższył i że obrazy te zaliczyć należy do jego arcydzieł.
Zobacz też: Seweryn Fredro (1785–1845)
„Moskwa, Moskwa!"
Kolejna bitwa? - „spoglądaliśmy na ogromne miasto" - „ani jeden komin w nim nie dymił" - rozmowy z nieprzyjacielem - misja von Muraldta - „wszystkie ulice były puste" - bohaterowie-amatorzy - „nigdy nie widziałem go tak przygnębionego" - „zamierałem z przerażenia" - „car nie zawrze pokoju" - Murat przechodzi przez Moskwę - „spokojnie pływały sobie łabędzie" - dwa obiady - „Pali się!"
Nie wiedząc co się dzieje na jego prawym skrzydle, lecz będąc pewien, że w końcu musi się przecież znaleźć na podejściach do Moskwy, 14 września, książę Eugeniusz:
„wspiął się na wzgórze po naszej prawej i przez dłuższą chwilę próbował stwierdzić, czy da się już dostrzec miasto Moskwę. Widok na nią zasłaniało nam jeszcze kilka wzgórz, a wszystko co dostrzegliśmy, to jedynie kłęby kurzu, które, układając sie równolegle do naszej trasy, wskazywały na drogę, jaką maszerowała Wielka Armia. Z odgłosu kilku jedynie strzałów armatnich, oddawanych gdzieś daleko i w dużych odstępach czasu, wywnioskowaliśmy, że nasze oddziały zbliżały się do Moskwy nie napotykając większego oporu".






