Żywot i pamiętniki St. Hr. Małachowskiego
„Pamiętacie zapewne kochane dzieci moje, że dzień 26 maja 1812 r., byl dniem rozstania się mego z wami. Ruszyłem z pułkiem moim z Warszawy około 11tej zrana, powiedziano mi później, że szanowna matka wasza udawszy się z wami do kościoła S. Krzyża, przechodząc widziała mnie maszerującego. Dobrze się stało, że oczy moje nie były w tamtą stronę zwrócone! Widok ten, odjąłby mi resztę sił, nie byłbym był w stanie oderwać się od was! Niechaj kto inny chełpi się i nazywa tęgością duszy, obojętność na wszystkie związki tak drogie. Słabość moją wyznając, nie wstydzę się otwarcie powiedzieć, że najszczęśliwszy w domowem pożyciu, zachowywałem najsłodsze uczucia dla żony, dzieląc je pomiędzy was kochane dzieci i domowników, którzy mi przyjaźń swoją okazywali, potrzeba było gwałt sobie samemu uczynić, przytłumić głos odzywającej się natury, aby to wszystko poświęcić.

Tak jest, nadzieja pięknej przyszłości, chęć dzielenia sławy współziomków moich, myśl że poświęcenie się moje służyć wam będzie za przykład, przemogła nad wszystkiem; zerwałem że tak rzekę ogniwo szczęścia mego i duch żołnierski przeniknął mię do głębi.
Bitwa pod Lipskiem
Początek i koniec wielkiej wyprawy cesarza Francuzów 1812 roku do Rosyi, są wiadome. Z potężnej pięćkroćstotysięcznej armii, która pod wodzą jego przeszedłszy za Niemen i Bug, zajęła całą Litwę po Dźwinę i Dniepr, a następnie zajęła aż po za Moskwę, w mniej jak sześć miesięcy ledwo sto tysięcy wróciło, a z tych nie więcej jak 40.000 żołnierzy z bronią w ręku. Wojska posiłkowe Pruskie i Austryackie odstąpiły Francuzów, a Rosyanie, idąc za szczątkami wojska francuzkiego, przeszli zwycięzko Niemen, Wisłę i Odrę, połączyli się z Prusakami, z którymi przeszli Elbę i już posuwali się do Renu, kiedy spotkali nową armię francuzką, przybyłą z Napoleonem.

Stoczono dwie przeważne bitwy, i w kilka tygodni cesarz Francuzów znowu nad Odrą stanął. Przebiedz w krótkości działania wojenne od początku 1813 r. i opisać bitwy pod Lützen i Bautzen, oraz skutki onych aż do zawieszenia broni pod Wrocławiem, będzie przedmiotem niniejszego artykułu.
20 rocznica BBiB
Aż trudno uwierzyć, że we wrześniu bieżącego roku przypada 20 rocznica powstania jednego z najważniejszych projektów, które pojawiły się na naszych łamach.
Chodzi, rzecz jasna, o projekt Biblioteki Barwy i Broni, którego głównymi twórcami są Przemysław „Zuzu” Dunaj - znawca mundurów i nasz nadworny malarz oraz Czesław „Towarzysz” Ratajewicz - znawca barwy i broni, nasz ambasador w krajach Beneluxu. Obaj twórcy chcieli w ten sposób wypełnić lukę w historiografii związanej z polskim mundurem epoki napoleońskie, co w dużej mierze im się udało. Ach… ileż razy trzeba było zamieszczać poprawki plansz mundurowych… a potem jeszcze poprawki do poprawek...
W ostatnich latach udało się przenieść projekt z Internetu do wydawnictw książkowych i z wydatną pomocą Ireneusza Piecyka udanie go kontynuować w wersji papierowej.
W związku z okrągłą rocznicą publikujemy kilkanaście nowych plansz mundurowych na łamach naszej witryny.

Seweryn Fredro pod Peterswalde
Juliusz Kossak wysnuł z kroniki rodzinnej Fredrów szereg obrazów – pisał w swoich „Portretach i sylwetkach dziewiętnastego stulecia” Ludwik Dębicki – Obok rycerzy w zbrojach idących na różne potrzeby Rzeczypospolitej dla odparcia pohańców – dalszą serię stanowić mogą czyny rycerskie z dwóch ostatnich pokoleń. W obozach napoleońskich widzimy trzech starszych braci, w powstaniu listopadowym dwóch młodszych…
Cykl obrazów „Dzieje rodziny Fredrów” stworzył Kossak na początku lat 80-tych XIX stulecia. Wkrótce na salonach Krakowa i Warszawy o nowych akwarelach zrobiło się głośno, a rówieśnik nestora rodu Kossaków Władysław Zawadzki, słynny galicyjski historyk i publicysta, wypisywał peany na cześć mistrza: Cóż więcej powiedzieć o tym przepysznym cyklu obrazów, w których nie wiedzieć, co więcej podziwiać, czy bogactwo fantazji w ugrupowaniu i układzie kompozycji, czy nieskazitelną doskonałość rysunku w oddaniu ludzi, koni i najdrobniejszych szczegółów, jak najwierniej wystudiowanych, czy rozkoszować się życiem, z każdej sceny wionącem, przepychem kolorytu, doskonale zawsze dobranym, uroczo wrażenie każdej sceny podnoszącym. Tyle tu wszędzie życia, ruchu, powietrza, perspektywy, iż śmiało powiedzieć da się że Kossak sam siebie tutaj przewyższył i że obrazy te zaliczyć należy do jego arcydzieł.
Zobacz też: Seweryn Fredro (1785–1845)
„Moskwa, Moskwa!"
Kolejna bitwa? - „spoglądaliśmy na ogromne miasto" - „ani jeden komin w nim nie dymił" - rozmowy z nieprzyjacielem - misja von Muraldta - „wszystkie ulice były puste" - bohaterowie-amatorzy - „nigdy nie widziałem go tak przygnębionego" - „zamierałem z przerażenia" - „car nie zawrze pokoju" - Murat przechodzi przez Moskwę - „spokojnie pływały sobie łabędzie" - dwa obiady - „Pali się!"
Nie wiedząc co się dzieje na jego prawym skrzydle, lecz będąc pewien, że w końcu musi się przecież znaleźć na podejściach do Moskwy, 14 września, książę Eugeniusz:
„wspiął się na wzgórze po naszej prawej i przez dłuższą chwilę próbował stwierdzić, czy da się już dostrzec miasto Moskwę. Widok na nią zasłaniało nam jeszcze kilka wzgórz, a wszystko co dostrzegliśmy, to jedynie kłęby kurzu, które, układając sie równolegle do naszej trasy, wskazywały na drogę, jaką maszerowała Wielka Armia. Z odgłosu kilku jedynie strzałów armatnich, oddawanych gdzieś daleko i w dużych odstępach czasu, wywnioskowaliśmy, że nasze oddziały zbliżały się do Moskwy nie napotykając większego oporu".






