Hippolyte Taine, Napoleon Bonaparte
Przekraczający we wszystkiem przeciętną normę, niezwykły pod każdym względem, przewyższa on nie tylko zakres, ale i ramy swojego wieku. Usposobienie jego, instynktu, zdolności, uczucia, pojęcia moralne świadczą, iż stworzony został na inną modłę, ulepiony z innej gliny niż współcześni mu rodacy. Nie jest on francuzem, ani człowiekiem XVIII stulecia; należy do innego szczepu i innego wieku; od pierwszego rzutu oka, poznać w nim można cudzoziemca — włocha z domieszką obcej krwi, co wyróżnia go od współczesnych, wykluczając możliwość wszelkiego podobieństwa lub porównania. Potomek włoskiej rodziny, odziedziczył krew toskańską po ojcu, którego przodkowie w XIII już wieku mieszkali we Florencyi, następnie zaś w San-Miniato i w Sarzana, małej mieścinie, położonej w pobliżu Genui; odosobnieni od świata, nikomu nieznani, żyją tu oni spokojnie, piastując urzędy notariuszów i syndyków rady miejskiej.

„Memu pochodzeniu zawdzięczam — opowiada sam Napoleon — że włosi uważali mnie za swego rodaka.. Gdy powstał zamiar małżeństwa księcia Borghese z moją siostrą Pauliną, rodzina pana młodego i sprzymie-rzeńcy jego w Rzymie i w Toskanii oświadczyli jednogłośnie: „Zgoda, to związek stosowny, książę łączy się z jedną z naszych rodzin... “ Następnie, gdy papież wahał się, czy ma osobiście koronować Napoleona, na posiedzeniu konklave stronnictwo włoskie odniosło zwycięztwo nad stronnictwem austryackiem, dorzucając do politycznych pobudek uwagę, która poruszyła strunę narodowej miłości własnej: „powierzymy rodzinie włoskiej rządy nad barbarzyńcami i przez to pomścimy krzywdy, doznane od gallów”.
Życie marszałków francuskich
Nadzwyczajnych geniuszów epoki mają to do siebie, że znakomitą liczbą niepospolitych talentów jaśnieją... Z tem wszystkiem w epoce tak płodnej w dziwy wszelkiego rodzaju, więcej nad innych zdumiewali, więcej nad innych zwracali na siebie oczy wielcy wojownicy. Wypływało to z natury rzeczy. Nie samą tajemnicę zwycięztw odgadnął Napoleon, geniusz jego na wszystkie rozlewał się strony, wszystkiemu urok wielkości nadawał; lecz na orężu oparłszy grunt swojej potęgi i władzy, orężem ustalać je zmuszony, na polu bitwy szczególniejszym jaśniał blaskiem, na polu bitwy wszystkie gromadził talenta, zdobił je cząstką swojej sławy i nawzajem ich sławą się otaczał.

Cóż to byli za mężowie Berthier, Murat, Massena, Lannes, Ney, Soult i inni! Każdy z nich w szczególności mógł być ozdobą osobnej i sobie właściwej epoki, lecz znowu każdy z nich był niejako rozwinięciem szczególnego pomysłu wielkiego wodza, cząstką wielkiej całości, odbiciem światła w zachwycającym obrazie. Dla tego mijając znakomitych mężów epoki napoleońskiej w innych zawodach sławą okrytych, postanowiliśmy jedynie skreślić żywoty uczestników wojennej sławy nadzwyczajnego bohatyra.
Tomasz Dziekoński, Życie marszałków francuskich z czasów Napoleona
Złota Pszczoła 2025
Jury konkursu "Złota Pszczoła" na Najlepszą Napoleońską Książkę roku 2025 ogłasza, że zwycięzcą tegorocznej edycji został wolumin:
“Superbes – Polacy w kampaniach 1813 i 1814”
autorstwa Marcina Baranowskiego, która ukazała się nakładem Wydawnictwa NAPOLEON V

Seweryn Fredro pod Peterswalde
Juliusz Kossak wysnuł z kroniki rodzinnej Fredrów szereg obrazów – pisał w swoich „Portretach i sylwetkach dziewiętnastego stulecia” Ludwik Dębicki – Obok rycerzy w zbrojach idących na różne potrzeby Rzeczypospolitej dla odparcia pohańców – dalszą serię stanowić mogą czyny rycerskie z dwóch ostatnich pokoleń. W obozach napoleońskich widzimy trzech starszych braci, w powstaniu listopadowym dwóch młodszych…
Cykl obrazów „Dzieje rodziny Fredrów” stworzył Kossak na początku lat 80-tych XIX stulecia. Wkrótce na salonach Krakowa i Warszawy o nowych akwarelach zrobiło się głośno, a rówieśnik nestora rodu Kossaków Władysław Zawadzki, słynny galicyjski historyk i publicysta, wypisywał peany na cześć mistrza: Cóż więcej powiedzieć o tym przepysznym cyklu obrazów, w których nie wiedzieć, co więcej podziwiać, czy bogactwo fantazji w ugrupowaniu i układzie kompozycji, czy nieskazitelną doskonałość rysunku w oddaniu ludzi, koni i najdrobniejszych szczegółów, jak najwierniej wystudiowanych, czy rozkoszować się życiem, z każdej sceny wionącem, przepychem kolorytu, doskonale zawsze dobranym, uroczo wrażenie każdej sceny podnoszącym. Tyle tu wszędzie życia, ruchu, powietrza, perspektywy, iż śmiało powiedzieć da się że Kossak sam siebie tutaj przewyższył i że obrazy te zaliczyć należy do jego arcydzieł.
Zobacz też: Seweryn Fredro (1785–1845)
„Moskwa, Moskwa!"
Kolejna bitwa? - „spoglądaliśmy na ogromne miasto" - „ani jeden komin w nim nie dymił" - rozmowy z nieprzyjacielem - misja von Muraldta - „wszystkie ulice były puste" - bohaterowie-amatorzy - „nigdy nie widziałem go tak przygnębionego" - „zamierałem z przerażenia" - „car nie zawrze pokoju" - Murat przechodzi przez Moskwę - „spokojnie pływały sobie łabędzie" - dwa obiady - „Pali się!"
Nie wiedząc co się dzieje na jego prawym skrzydle, lecz będąc pewien, że w końcu musi się przecież znaleźć na podejściach do Moskwy, 14 września, książę Eugeniusz:
„wspiął się na wzgórze po naszej prawej i przez dłuższą chwilę próbował stwierdzić, czy da się już dostrzec miasto Moskwę. Widok na nią zasłaniało nam jeszcze kilka wzgórz, a wszystko co dostrzegliśmy, to jedynie kłęby kurzu, które, układając sie równolegle do naszej trasy, wskazywały na drogę, jaką maszerowała Wielka Armia. Z odgłosu kilku jedynie strzałów armatnich, oddawanych gdzieś daleko i w dużych odstępach czasu, wywnioskowaliśmy, że nasze oddziały zbliżały się do Moskwy nie napotykając większego oporu".






