Dywizja Gdańska w latach 1812 1813
Obrona Gdańska 1813 roku zamyka chlubną kartę dziejów polskiego oręża związanego z tą twierdzą. Oręż polski zdobył ją w 1807 roku, oręż polski bronił w 1813, a w międzyczasie pułki polskie stanowiły znaczną część garnizonu. Podczas samego oblężenia Polacy wyróżniali się niejednokrotnie. Przecież gen. Rapp przez wdzięczność i uznanie przywdziewał często mundur polski. Polacy na swych stanowiskach wytrwali do ostatka, nawet w ostatniej chwili, przenosząc śmierć nad niewolę, proponowali gen. Rappowi wypad z bronią w ręku i przedarcie się przez całe Niemcy do Cesarza. Stan moralny pułków polskich był bardzo wysoki, dowodem tego może być zestawienie dezerterów. Przez cały czas trwania oblężenia miał ich pułk 5. — 6, pułk 10. — 17, pułk 11. — 25, artyleria piesza — 1, saperzy — 1, artyleria konna ani jednego. Taki zaś np. pułk westfalski w tym samym czasie wykazał 49 dezerterów, czyli przy swoim o połowę niższym stanie miał ich prawie tyle, co wszystkie oddziały polskie razem wzięte.

Z żalem opuszczali Polacy Gdańsk. Łączyły ich z tym miastem rozliczne węzły, przyjaźni, znajomości, rodzinne. Szef batalionu Piotr Szembek, tak walecznie broniący Gdańska, służyć może za klasyczny przykład, on to bowiem w czasie swej służby wojskowej w Gdańsku ożenił się z gdańszczanką Beckówną. A niewątpliwie takich przykładów było więcej. Nie dziw, że żal ściskał serca żołnierzy polskich, gdy oddawali tę twierdzę w ręce Rosjan, od których rychło przeszła do Prusaków. Nie sądzili polscy żołnierze, że po latach Gdańsk znów wolnym miastem zostanie, a na Westerplatte przy polskim arsenale — polski żołnierz wartę pełnić będzie...

