Nasza księgarnia

Wojciech Buller, Weterani wojen napoleońskich w Bobrownikach nad Wisłą cz. 2

Posted in Monografie

W 2017 r. autor opublikował wyniki swoich badań dotyczących losów żołnierzy polskich, a zarazem uczestników wojen napoleońskich, którzy w pierwszych dziesięcioleciach XIX w. byli mieszkańcami miasteczka Bobrowniki nad Wisłą[1]. W chwili oddawania artykułu do druku wydawało się, że temat ten w świetle wykorzystanych materiałów źródłowych, został w dużej mierze wyczerpany. Wciąż jednak pozostawał w kręgu zainteresowania autora co doprowadziło do odnalezienia informacji dotyczących dwóch kolejnych, a w dodatku niepospolitych, bohaterów epopei napoleońskiej związanych z Bobrownikami. Obaj trafili do tej miejscowości z racji nominowania ich przez organy ówczesnych władz administracyjnych na funkcje w miejscowym składzie solnym[2]. Pierwszy z tych zasłużonych żołnierzy, Adam Rowiński od ok. 1810 do 1813 r. pełnił obowiązki pisarza solnego[3]. Osoba pełniąca tę funkcję była zarządzającą i odpowiedzialną za prawidłowe działanie powierzonego mu magazynu. Drugi, Tomasz Krzyżanowski w latach 1831 – 1836 pracował w bobrownickiej żupie solnej jako bednarz[4].

 

Adam Rowiński (ok. 1779 – 1813) - legionista z San Domingo

Urodził się w mieście Grzymałów w województwie podolskim w rodzinie szlacheckiej pieczętującej się herbem Bożawola. Był synem Franciszka Rowińskiego, trudniącego się dzierżawą dóbr i Elżbiety z Kadłubowskich[5]. Niestety nic nie wiadomo o jego pierwszych, ponad dwudziestu, latach życia. Pierwszą informacją o nim, znajdujemy w jego biogramie utworzonym przez J. Pachońskiego, który podaje, że Adam Rowiński był wymieniany wśród legionowych podporuczników obecnych na San Domingo[6]. Jak znalazł się na tej odległej od Polski wyspy na Antylach można domyśleć się ze wzmianki zawartej w innej książce J. Pachońskiego. Wymieniał w niej Rowińskiego (bez imienia) jako sierżanta starszego w 5 kompanii 3 batalionu Legii Naddunajskiej obecnego w czasie przeglądu i reorganizacji tej formacji 22 XII 1801 r. w Livorno[7]. Informacja ta otwiera dalsze możliwości dla prób odtworzenia losów Adama Rowińskiego. Nie wiadomo co prawda w jaki sposób znalazł się w Legii Naddunajskiej (LN) i czy od razu zaczął służbę w 3 batalionie tej formacji. Jeśli tak było to Adam Rowiński mógł 3 XII 1800 r. walczyć w zwycięskiej dla Francji bitwie z armią austriacko - bawarską pod Hohenlinden, bowiem 3 batalion LN dowodzony przez ppłk. Jana Fryderyka Teodora Junge wziął zaszczytny udział w tej batalii.

Po zawarciu pokoju w Lunéville 9 II 1801 r. kończącego wojnę Republiki Francuskiej z Austrią Legia Naddunajska została skierowana w marsz przez Szwajcarię do Italii. Po dotarciu do Włoch i pobycie w Mediolanie i Florencji, 3 batalion Jungego latem 1801 r. wziął w walkach z Anglikami na Elbie, a następnie wraz z całą Legią Naddunajską pod koniec 1801 r. przeszedł reorganizację w Livorno w Toskanii i został przekształcony w 3. półbrygadę polską. W maju 1802 r. została ona wysłana w celu wzięcia udziału, wraz z wojskami francuskimi, w stłumieniu powstania Mulatów na San Domingo[8]. Po dotarciu na początku września 1802 r. do celu i wyokrętowaniu w Cap Française dawna Legia Naddunajska przemianowana została na 113. Półbrygadę francuską. Służba na “rajskiej wyspie” okazała się, nie tylko dla Polaków, piekłem. Tropikalny, w wielu wypadkach zabójczy dla Europejczyków klimat, choroby i w okrutny sposób prowadzona wojna spowodowały zagładę 3 batalionu 113[9]. Półbrygady już w pierwszych tygodniach jej pobytu na San Domingo[10].

January Suchodolski - Legioniści na San Domingo (olej), 1854, Muzeum Narodowe w Warszawie.

O tym jakie były koleje losu sierżanta starszego, a następnie podporucznika Adama Rowińskiego na Antylach właściwe nic nie wiadomo. Prawdopodobnie w walkach, w nieznanych okolicznościach został ranny, ale zdołał to przetrwać, a także nie uległ szalejącej na wyspie żółtej febrze, która była powodem śmierci tysięcy żołnierzy polskich i francuskich. Jakąś drogą zdołał powrócić do Europy i ponownie pojawił się na kartach historii w Wielkopolsce w 1807 r. w trakcie toczącej się wojny francusko - pruskiej. W tym czasie na terenach polskich włączonych w wyniku rozbiorów Rzeczpospolitej Szlacheckiej do Królestwa Prus, w wyniku działalności Józefa Wybickiego i gen. Jana Henryka Dąbrowskiego, trwało antypruskie powstanie. Łączyło się to, na wyzwolonych przez wojska francuskie terenach, z przejmowaniem przez Polaków władzy administracyjnej i organizacją wojska narodowego.

Adam Rowiński, już w stopniu kapitana, w lutym 1807 r. pełnił jednocześnie obowiązki komendanta placu Wschowy i adiutanta majora w 2 pułku strzelców konnych (psk). Regiment ten od stycznia 1807 r. był formowany w tym mieście przez jego szefa i płk. Kazimierza Turno[11]. 8 marca we Wschowie odbyła się uroczysta przysięga żołnierzy 2. psk. Aby uczcić to ważne wydarzenie kapitan Adam Rowiński:

Adiutant Maior 2go regimentu strzelców konnych i Plac Kommendant miasta Wschowy okryty ranami w Sandomingo, wojownik z swoiey przywiązanej duszy do      miłey oyczyzny, że ieszcze raz cieszyć się może z ziomkami, dawał bal z tańcami (i) wieczerzę[12].

Autograf i pieczęć, którą posługiwał się kpt. Adam Rowiński jako komendant placu we Wschowie. AP Zielona Góra, Akta miasta Wschowy.

10 maja 1807 r. 2. psk w sile 800 żołnierzy wyruszył z Poznania pod Gdańsk, aby wziąć udział w działaniach wojennych. Po kapitulacji tego miasta regiment płk. Turno na początku czerwca ruszył wraz z dywizją gen. Dąbrowskiego w pośpieszny marsz, nakazany przez cesarza Napoleona I. Polacy, po pośpiesznym marszu przez “Prusy elektorskie” dołączyć mieli do armii francuskiej szykującej się do walnej rozprawy z wojskami prusko – rosyjskimi. Doszło do niej 14 VI 1807 r. pod Frydlandem. Tam regiment płk. Kazimierza Turny, określany wówczas jako 1. pułk jazdy III legii gen Dąbrowskiego, według wspomnień płk. Maurycego Hauke:

/.../ Stanąwszy na polu bitwy, natychmiast na lewym skrzydle był użytym. Uderzył w linii na piechotę rosyjską pod Heinrichsdorf, przełamał ją i wpadł na kawalerię rosyjską, ścigając onęż aż pod same baterie. Niewolnik znaczny i rozpierzchnięcie linii nieprzyjacielskich były skutkiem okazałego ataku. Marszałek Lannes i Mortier jak największe pochwały regimentowi oddawali, chociaż pierwszy raz dnia tego był w ogniu, sławą na zawsze się okrył[13].

Już następnego dnia po zwycięskiej bitwie gen. Dąbrowski otrzymał od cesarza Napoleona rozkaz, aby wysłał jazdę swojej dywizji w celu rozpoznania pozycji wojsk rosyjsko – pruskich w okolicach, położonych na południe od Frydlandu, miast Schippenbeil i Gerdauen.  Na dowódcę oddziału, który miał wykonać zadanie Dąbrowski wyznaczył płk. Turnę. Do pierwszego starcia tego zwiadu z wrogiem doszło za wsią Hohenstein. Ariergarda jazdy polskiej, którą dowodził płk Józef Droszewski z 2. pułku jazdy III legii natknęła się na stojących w szyku bojowym 300 kozaków i dwa szwadrony pruskich czerwonych huzarów[14]. Mimo, że przeciwnik miał przewagę liczebną Polacy zdołali go oskrzydlić i przełamać jego linię, a wróg: w naywiększym nieporządku uciekać zaczął, zostawiwszy na placu znaczną porąbanych i pokłutych liczbę[15].

Polska kawaleria ruszyła w marsz za cofającymi się oddziałami prusko-rosyjskimi, ale pościg utrudniały ciemna noc i gęste lasy. W nocy z 15 na 16 czerwca doszli do miasteczka Schippenbeil gdzie płk Turno dowiedział się, że nieprzyjaciel w nieporządku podąża traktem wiodącym do Gerdauen. Rankiem 16 czerwca Polacy udali się w ślad za cofającymi się Prusakami i Rosjanami. Po dotarciu do Gerdauen okazało się: iż nieprzyiaciel z drugiey strony miasta, na drodze ku Nerdenbourgowi (właściwie Nordenburgowi) przy Maltheser Wiese stoi[16].

Na siły prusko – rosyjskie stojące przy Maltheser Wiese składało się 600 żołnierzy rosyjskiej piechoty, 500 kozaków i z niedobitków czerwonych huzarów. Płk Turno stwierdził w raporcie do gen. Dąbrowskiego:

/.../ Pozycya nasza nie była bardzo bezpieczna, a zatym myśleliśmy nieprzyiaciela wyparować, gdyż nas ustawnie alarmować mógł. Lecz maiąc znużonych nagłym marszem ludzi i konie, dnia tego nic w stanie zrobić nie byliśmy. W nocy z 16 na 17 allarmował nas nieprzyiaciel; lecz zastawszy nas gotowych pod bronią, opuścił swóy zamysł.

Po niespokojnej nocy płk Turno wyprowadził swój oddział z Gerdauen na spotkanie z wrogiem. Jego oddziały stały na dobrej pozycji umożliwiającej szybki odwrót do pobliskiego lasu. Mimo tego kawalerzyści z 1. i 2. pułku III legii złamali początkowo skuteczny opór wroga. Polacy wzięli do niewoli 500 rosyjskich piechurów, a jazda wroga utraciwszy kilkunastu z nich wziętych do niewoli: do boru uciekła. Bilans starcia był dla Prusaków i Rosjan niekorzystny. Oprócz jeńców stracili w nim około 60 zabitych i rannych żołnierzy wobec 4 zabitych i 15 rannych po stronie polskiej. O postawie swoich podwładnych w potyczce przy Maltheser Wiese płk Turno w napisał: /.../ co się tycze officerów i żołnierzy wszyscy iak naypiękniey pełnili swe powinności. /.../ . Wśród oficerów, którzy wyróżnili się w starciu pod Gerdauen był również kpt. Adam Rowiński, który mimo tego czekał na odznaczenie za swoją postawę w tym boju aż trzy lata[17].

Druzgoczące zwycięstwo Francuzów I pod Frydlandem było początkiem końca wojny toczącej się od 1806 r. Walczące strony spotkały się pod Tylżą, gdzie car Aleksander I, król Prus Fryderyk Wilhelm III i cesarz Napoleon I zawarli dwa traktaty pokojowe, które zdecydowały m.in. o powstaniu Księstwa Warszawskiego. Pułki Wojska Polskiego zostały skierowane do wyznaczonych im miejsc stacjonowania. Regiment płk. Kazimierza Turno, który w wyniku zmian organizacji armii zaprowadzonych przez Komisję Rządzącą jeszcze w lutym 1807 r. ostatecznie otrzymał nr 5 utrzymując formę pułku strzelców konnych (psk) i jako taki jesienią 1807 r. powrócił z wojny do Wielkopolski[18].

Księstwo Warszawskie - oficerowie kompanii wyborczych 1,4 i 5 Pułków Strzelców Konnych 1812 r. Rys. W. Rupniewski.

Kapitan Rowiński pozostawał w służbie w swoim regimencie. Był wymieniany w spisie jego oficerów z 10 X 1807 r., a także w kolejnym, pochodzącym z 1808 roku[19]. Wraz z nim odbył kolejną, chwalebną kampanię w 1809 r. w trakcie wojny, którą Austria wypowiedziała Księstwu Warszawskiemu. Brał udział w bitwach pod Górą (3 maja), Kockiem (6 maja), Sandomierzem (17-18 maja) i Wrzawami (12 VI). Po zakończonej wojnie i długim oczekiwaniu 1 stycznia 1810 r. otrzymał wreszcie Krzyż Złoty Orderu Wojskowego Księstwa Warszawskiego (Virtuti Militari) za zasługi w starciu na Maltheser Wiese w 1807 roku[20].

Także w 1810 r. kapitan Rowiński po latach żołnierskiej tułaczki i walki w kolejnych wojnach postanowił uporządkować i ustabilizować swoje sprawy osobiste. W tym celu wystąpił do ministra wojny Księstwa Warszawskiego, ks. Józefa Poniatowskiego o pozwolenie zawarcia związku małżeńskiego. Zgodę taką otrzymał 26 czerwca 1810 r. i już miesiąc później, bo 25 lipca w Warszawie ożenił się z liczącą lat 22 panną Magdaleną Szanowską dawniej służbą trudniącą się na teraz z dochodu i majątku własnego utrzymującą się[21]. Kolejnym decyzją tego zasłużonego żołnierza była prośba do ministra wojny o dymisję, która została mu udzielona 15 października 1810 r. Co kierowało kapitanem Rowińskim, kiedy podejmował decyzję o odejściu z wojska, nie wiadomo[22].

Wysłużeni i zasłużeni wojskowi w Księstwie Warszawskim po tym jak odeszli ze służby w armii nie byli pozostawienie samemu sobie i mogli liczyć na wsparcie władz w uzyskaniu posady w administracji państwowej różnego stopnia. Podobnie stało się w przypadku kapitana Adama Rowińskiego, któremu powierzono, prawdopodobnie w końcu 1810 lub na początku 1811 r., na stanowisko pisarza magazynu solnego w Bobrownikach[23]. Swoje obowiązki objął, lecz nic na temat w jaki sposób je pełnił nie wiadomo. Na pewno nie pozostał obojętny wobec spraw publicznych. Świadczy o ty fakt, że w 1812 r. po rozpoczęciu przez cesarza Napoleona I wojny z Rosją i przekształceniu nadzwyczajnego Sejmu Księstwa Warszawskiego w Konfederację Generalną Królestwa Polskiego, Adam Rowiński jako pisarz magazynu solnego w Bobrownikach zgłosił do niej akces. Był to akt świadczący niewątpliwie o jego patriotyzmie, bowiem w czerwcu 1812 r. Konfederacja Generalna formalnie przekształciła Księstwo Warszawskie w Królestwo Polskie[24].

Niestety, nadzieje na odbudowę Królestwa Polskiego prysły wraz z katastrofą, która zdruzgotała armię Napoleona w Rosji. Księstwo Warszawskie od początku 1813 r. było sukcesywnie zajmowane, a następnie okupowane przez armię cara Aleksandra I. Wobec zbliżającego się zagrożenia, kiedy jasne już było, że wróg potraktuje sól zgromadzoną w spichrzach magazynu w Bobrownikach jako łup wojenny, Adam Rowiński podjął decyzję o przekazaniu tej niezbędnej do życia ówczesnych ludzi i cennej przyprawy mieszkańcom miasteczka.   Rozdana sól miała wartość 600 złotych polskich[25]. Kilka miesięcy po tym wydarzeniu 21 czerwca 1813 r., o godzinie 2 po północy, Adam Rowiński zmarł[26]. W chwili śmierci miał około 35 lat, a więc był mężczyzną w sile wieku. Przyczyna jego przedwczesnego zgonu w akcie spisanym przez urzędnika stanu cywilnego nie została zapisana.

Tomasz Krzyżanowski (ok. 1791 – 1836) - szwoleżer gwardii cesarza Napoleona I

We przywołanym wyżej artykule pt. Weterani wojen napoleońskich w Bobrownikach nad Wisłą, wspomniany jest bednarz bobrownickiego magazynu solnego Tomasz Krzyżanowski, który za 24 letnią służbę wojskową i cywilną, z łaski cara Mikołaja I decyzją z dnia 10 IX 1836 r. otrzymał 270 złotych polskich emerytury. Wzmianka o służbie wojskowej zdawała się wskazywać, że był to wysłużony żołnierz i uczestnik konfliktów zbrojnych, które wstrząsały Europą na pocz. XIX wieku[27]. Biogramy żołnierzy z okresu Księstwa Warszawskiego, o ile nie byli to oficerowie, w polskich warunkach są bardzo trudne do odtworzenia. Okazało się jednak, że w przypadku Tomasza Krzyżanowskiego dzięki wyjątkowemu splotowi wydarzeń, w których uczestniczył, zagadkę jego losów udało się rozwikłać.

Tomasz Krzyżanowski, według jego własnego świadectwa przyszedł na świat 23 grudnia 1789 r. w Trąbinie na Ziemi Dobrzyńskiej. Był synem “szlachetnego i urodzonego” Ignacego, którego ród wywodzi się od Walentego Krzyżanowskiego (zm. przed 1710 r.), związanego z Krzyżanowem na Ziemi Dobrzyńskiej, ojca Hieronima (zm. 1713/1723), burgrabiego grodzkiego bobrownickiego. Jednym z synów Hieronima był, urodzony z Anny z Zagajewskich, Franciszek Krzyżanowski (zm. 1741/1749), dziedzic Brudzenia. Ożenił się on z Teresą Machcińską (Machczyńską), z którą miał trzech synów: Michała, Walentego (zm. w 1784 r.) i najmłodszego z nich, urodzonego w 1741 r. w Brudzeniu, Ignacego[28].

O Ignacym Krzyżanowski wiadomo jedynie to, że był kapitanem wojsk Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Około 1787 r. ożenił się z Wiktorią Nowakowską. W 1791 r. przebywał w Rakowie w parafii Rypin, gdzie 27 stycznia tego roku ochrzczony został jego syn, którego do tego obrzędu trzymali Wielmożni i Szlachetnie urodzeni Józef i Barbara Borzymińscy. Dziecku nadano imiona: Jan Chryzostom Tomasz[29]. W roku następnym Ignacy i Wiktoria Krzyżanowscy obecni są w Trąbinie (jest to około 8 kilometrów od Rakowa), gdzie 26 września ochrzczona została ich córka Tekla. Rodzicami chrzestnymi dziewczynki zostali „urodzeni” Stanisław i Klara z Nałęczów Chełmiccy[30]. W 1794 r. przyszły na świat kolejne dzieci kapitaństwa wojska Najjaśniejszego Królestwa Polskiego. Były to bliźnięta, dwie dziewczynki. Ochrzczone zostały „z wody” 9 czerwca. Ze spisanego z tej ceremonii aktu chrztu wynika, że Ignacy i Wiktoria Krzyżanowscy rezydowali w dworze trąbińskim, a noworodkom nadano imiona Antonina i Marianna[31].  

Miesiąc później, bo 8 lipca 1794 r., we dworze w Trąbinie doszło do kolejnej uroczystość. Był to potrójny i uzupełniony chrzest, którego udzielił dzieciom Ignacego i Wiktorii Krzyżanowskich karmelita, ojciec Jacek od św. Jakuba. Tego dnia sakramentu dostąpił ich liczący siedem lat syn Feliks Hieronim, który wcześniej w parafii złotoryjskiej był również ochrzczony „z wody” i dziewczynki, którym do wcześniej nadanych dodano drugie imiona. Bliźniaczka urodzona jako pierwsza otrzymała imiona Antonina Józefa[32], a kolejna Marianna Zofia. Rodzicami chrzestnymi trojga dzieci byli kolejno: Feliksa Hieronima Wielmożnie Urodzeni Gabriel Chlebowski z Ostrowitego i Rozalia Miłodrowska komornikowa płocka. Antoniny Józefy Wielmożnie Urodzeni Ignacy Pląskowski z Radzik Małych i Józefa Pląskowska z Ruszkowa. Trzecią parę, czyli rodziców chrzestnych Marianny Zofii byli Wielmożnie Urodzeni Gabriel i Zofia Przeradzcy z Kiełpin[33].

Losy rodziny Ignacego i Wiktorii Krzyżanowskich po 1796 r. są obecnie nieznane[34]. Odmianę tej sytuacji przyniosły wydarzenia roku 1806. Po wyzwoleniu przez wojska francuskie dawnych terenów polskich włączonych do Prus, przejęciu władzy administracyjnej przez Polaków i rozpoczęciu organizacji wojska narodowego do pułku jazdy formowanego w Bydgoszczy i dowodzonego przez wówczas pułkownika Dominika Dziewanowskiego wstąpił 1 listopada 1806 r. Tomasz Krzyżanowski, a jego brat Feliks został zapisany do tego regimentu dnia następnego. O ile ten ostatni miał w chwili wstąpienia do wojska około 19 lat to Tomasz, zakładając, że był to ten sam syn kapitana Ignacego Krzyżanowskiego (a wydaje się to całkowicie pewnym), który w kościele rypińskim został 27 stycznia 1791 r. ochrzczony pod imionami Jan Chryzostom Tomasz, to w chwili wejścia do regimentu płk. Dziewanowskiego mieć mógł zaledwie 15 lat[35].

 

Oblężenie Gdańska przez wojska napoleońskie w 1807 r. Rys. i ryt. IL Rugendas (1775-1826).

Niestety nie jest znany, nawet w ogólnym zarysie, przebieg służby braci Krzyżanowskich w roku 1807. Wiadomo jedynie, że odbyli tę kompanię, w której ich pułk walczył pod Tczewem i w trakcie oblężenia Gdańska przez wojska cesarza Napoleona I. Po zakończeniu wojny francusko - rosyjsko - pruskiej w czerwcu 1807 r. i utworzeniu Księstwa Warszawskiego pułk jazdy, w którym służyli otrzymał w III legii gen. Dąbrowskiego numer 6. Jako miejsce stacjonowania wyznaczono mu miasto Łabiszyn w departamencie bydgoskim, następnie rozrzucony został od Rogoźna aż pod Gostyń, w Gnieźnie i okolicy. W 1808 r. powrócił do dept. bydgoskiego, gdzie przez dłuższy okres kwaterował w Brodnicy. Regimentowi płk. Dziewanowskiego powierzono patrolowanie granicy Księstwa Warszawskiego z Prusami. Zadanie to wykonywała jedna kompania 6. pułku, a reszta jego żołnierzy intensywnie się szkoliła w Brodnicy[36].

Początek 1809 r. przyniósł braciom Krzyżanowskim ogromną zmianę. Wraz z przynajmniej piętnastoma ułanami z 6. pułku jazdy przeznaczeni zostali do uzupełnienia 1 Pułku Lekkokonnego (Polskiego) Gwardii Cesarskiej (fr. 1er régiment de chevau-légers lanciers polonais de la Garde impériale)[37], regimentu świeżo cieszącego się sławą brawurowej i zwycięskiej szarży przeprowadzonej 30 listopada 1808 r. na przełęczy Somosierra w Hiszpanii. O przybyciu z Księstwa Warszawskiego uzupełnień dla pułku szwoleżerów gwardii wspomniał we wspomnieniach Józef Bonawentura Załuski, wówczas porucznik i dowódca 1 kompanii. Regiment po powrocie z Hiszpanii stacjonował w Paryżu w koszarach l’ Ecole Militaire w kwaterach ulubionego przez cesarza Napoleona I regimentu strzelców konnych gwardii:

Tam złączył się z nami przybyły z Polski szwadron ochotników i wyborowych żołnierzy do pokrycia strat, które nasz pułk poniósł w Hiszpanii, a mianowicie w trzecim szwadronie pod Somo-sierrą. Szwadron ten przybył z Warszawy pod dowództwem kapitana Kozickiego z porucznikami Hajmansem i Jaraczewskim[38] i rozebrany został po wszystkich ośmiu kompaniach pułku, mianowicie do 3ciej i do 7mej[39].

Do ewidencji pułkowej Tomasz i Feliks Krzyżanowscy zostali wciągnięci pod datą 1 lutego 1809 r. Tomasz został w niej opisany jako mężczyzna o wzroście 179 cm, twarzy owalnej, pełnej i z krótkim podbródkiem. Nos miał długi, oczy niebieskie, kolor włosów i brwi blond. Bracia Krzyżanowscy zostali przydzieleni do dowodzonej przez kpt. Feliksa Trzcińskiego 8 kompanii pułku[40].

W koszarach l’Ecole Militaire pułk szwoleżerów zreorganizowano, umundurowano nowych szwoleżerów i uzupełniano rynsztunek. Wkrótce po tym bracia Krzyżanowscy mieli okazję zobaczyć Napoleona, bowiem ich nowy pułk odbył na placu Carrousel w Paryżu rewię przed Cesarzem, który szczegółowo go zlustrował[41].

.

 Szwoleżer gwardii, ilustracja anonimowa ok. 1812 r.

Wkrótce nadeszły wydarzenia, w trakcie których Tomasz i Feliks Krzyżanowscy mieli się wykazać w jakim stopniu opanowali rzemiosło żołnierskie. Wiosną 1809 r. politycy austriaccy zdołali skłonić cesarz Franciszka I, aby wykorzystać zaangażowanie Napoleona w Hiszpanii  i wypowiedzieć wojnę Francji. W marcu 1809 r. 1er régiment de chevau-légers lanciers polonais wszedł w skład armii mającej wziąć udział w wojnie. 20 maja regiment szwoleżerów, znalazł się nad Dunajem. Tam, bracia Krzyżanowscy ponownie mogli z bliska zobaczyć cesarza Napoleona. J. Załuski opisał to w następujący sposób:

Dnia 20go maja przeszliśmy Dunaj, to jest dwa główne koryta, a stanęliśmy na wsławionej wyspie Lobau, którą oddziela od lewego brzegu koryto mniej więcej 60 sążni szerokie; cesarz stał nad niem, niecierpliwy przeprawy; skoro się dowiedział o przybyciu oddziału polskich szwoleżerów, kazał sobie przedstawić szwadron świeżo z Polski przybyły. Było to — jak już powiedziano — sto koni wyborowych z pułków księstwa warszawskiego, pod dowództwem kapitana Kozickiego, i rozdzielonych pomiędzy ośm kompanij naszego pułku. Dano rozkaz, kapitan Kozicki uszykował swój oddział i poprowadził do Napoleona, stojącego nad brzegiem ostatniego koryta Dunaju[42].

Bonaparte zażądał, aby szwoleżerowie dowodzeni przez kpt. Kozickiego na wzór dawnej jazdy polskiej pokonali rzekę, wraz ze swoimi koniami, wpław. Na szczęście wyperswadowano mu ten pomysł, którego realizacja skończyłaby się dla Polaków na pewno źle. Dwa dni później 1er régiment de chevau-légers wziął udział w nieszczęśliwej dla wojsk francuskich bitwie pod Essling, gdzie zginął trafienia austriacką kulą armatnią kpt. Kozicki, dobrze znany braciom Krzyżanowskim z okresu ich służby w 6. pułku jazdy[43].

Do kulminacyjnego starcia konfliktu doszło 6 lipca 1809 r. pod Wagram. Polscy szwoleżerowie tego dnia wykonali kilka szarż na Austriaków, zawsze zwycięskich. Wspomniany wyżej por. Józef Załuski tak wspominał jeden z epizodów tej wielkiej bitwy:

Idziemy ciągle w kolumnie naprzód, poprzedzeni teraz przez ogromną bateryą, którą wieść podaje na sto armat, a kawaleryi tyle ile tylko było pod ręką. Skutek tego kolosalnego natarcia był ten, żeśmy odparli księcia Lichtensteina, który śmiałym i potężnym ruchem na lewe skrzydło nasze, co tylko że nie odciął nas od naszych mostów na Dunaju. Piękny to był widok dla nas Polaków, nacierać w kolumnie kilkunastu tysięcy jazdy w trop za bateryą kilkadziesiąt dział lekkokonnych w kierunku owych gór Kahlenberg i Bizamberg, ledwie nie u ich podnóża, z których szczytu Jan III przed 126 laty spuszczał swe pancerne chorągwie na ratunek Wiednia i cbrześciaństwa! W tej samej godzinie przy blasku tego samego słońca, zdawało nam się, że jego duch błogosławi nam prawnukom jego towarzyszów broni, a w każdym wznosił się umysł i chęć odpowiadania godnie takim pamiątkom...[44].

 

Polscy szwoleżerowie w bitwie pod Wagram, il. Horce Vernet (1789 - 1863)

Szwoleżer Tomasz Krzyżanowski, mimo że miał w tym czasie zaledwie około 18 lat, okazał się tęgim żołnierzem. Raniony pod Wagram, za postawę wykazaną w bitwie, 13 grudnia 1809 r., a więc zaledwie niewiele więcej ponad 10 miesięcy służby w pułku szwoleżerów gwardii, ozdobiony został Legią Honorową, odznaczeniem najbardziej pożądanym przez żołnierzy cesarza Napoleona I. Miało ono dla nich największą wartość, bowiem zdobycie Legii Honorowej za zasługi w boju było niczym urzędowy stempel bohaterstwa. Jego starszy brat Feliks, również dzielnie bił się pod Wagram, gdzie otrzymał ranę od szabli[45].

            Po zwycięskiej dla Napoleona wojnie z Austrią Tomasz i Feliks Krzyżanowscy znaleźli się w tej części regimentu szwoleżerów gwardii, który w końcu 1809 r. wysłany został do Hiszpanii[46], gdzie wraz ze swoimi towarzyszami broni pozostawali ponad dwa lata. Była to uciążliwa służba wypełniona pościgami i walką z wojskiem hiszpańskim, angielskim oraz z nieregularnymi oddziałami brygantów walczących z okupującymi ich kraj Francuzami. Wydzielony oddział szwoleżerów-lansjerów gwardii walczący w Hiszpanii otrzymał polecenie powrotu do Francji 1 lutego 1812 r. Rozkaz ten zapewne został przez szwoleżerów przyjęty z ulgą. J. Załuski w swoich wspomnieniach podsumował bowiem swoją drugą kampanię hiszpańską następującymi słowy: Taka to była wojna hiszpańska: wiele trudu, wiele straty pojedynczej, a skutku mało lub nic[47]. Mimo tego 21 marca 1812 r. grosmajor regimentu Pierre Dautancourt, który przyjmował w Wersalu szwadron przybyły z Hiszpanii, tak opisał jego kondycję:

Oddział ten, w sile 315 ludzi, po dwóch latach pobytu w Hiszpanii i niemal nieustających w tym czasie działaniach wojennych, był w niezłym stanie. Ludzie cieszyli się dobrym zdrowiem, wielu podoficerów i lansjerów przybrało na wadze i byli ogólnie rzecz biorąc silniejsi niż w momencie, gdy opuszczali Chantilly[48].

            Kilka dni po przybyciu do Paryża, w Niedzielę Wielkanocną, która w 1812 r. przypadła na dzień 29 marca, na placu przed pałacem Tuileries „hiszpański” szwadron szwoleżerów-lansjerów był lustrowany przez cesarza Napoleona. Tak opisał to wydarzenie w swoim pamiętniku por. Wincenty Płaczkowski:

Już na placu przed pałacem zastaliśmy różne wojska stojące; w krótkim czasie potem wyszedł Napoleon do nas z pałacu, my wykrzyknęliśmy: Niech żyje Cesarz! On przeszedł pieszo przed frontem naszym wzdłuż całej liniji; potem rozkazał otworzyć szeregi, zrobił przegląd; dalej poszedł przed front i odezwał się do nas w te słowa: „Jak się macie Hiszpanie?...” a mówił dalej: „Konie wasze są spracowane, lecz remonty są gotowe i czekają na was w Poznaniu, tam konie odmienicie!...”. Kazał nam przed sobą defilować, a po nas, innym wojskom[49].

Wkrótce po tym cały regiment wyruszył z garnizonu ku kolejnej wojnie. Bracia Krzyżanowscy w jego szeregach regimentu wzięli udział w wojnie z Rosją i bili się w starciach pod Witebskiem, Możajskiem i Berezyną. Szczęśliwie udało im się wydostać cało z rosyjskiego piekła, jakim był dramatyczny finał tej wojny i w kolejnej kampanii w 1813 r. bili się pod Lützen, Budziszynem, Dreznem, Lipskiem i Hanau. W tym samym roku obaj bracia zostali przeniesieni do 3 kompanii pułku szwoleżerów, a dekretem cesarza Napoleona I z dnia 16 sierpnia 1813 r. również Feliksa Krzyżanowskiego odznaczono Legią Honorową[50]. Kolejna, już ostatnia dla braci, kampania toczona we Francji w 1814 r. dołożyła do ich karty bojowej udział w kolejnych bitwach: pod Brienne, Montmirail, Laon, Chateau-Thierry i Arcis-surAube. Ich wojenna tułaczka zakończyła pierwsza abdykacja Napoleona I, po której zwolniony z przysięgi wierności Cesarzowi Francuzów pułk szwoleżerów-lansjerów gwardii ruszył w marsz powrotny do okupowanego przez wojska rosyjskie kraju[51].

            Okres pomiędzy latami 1814 – 1822  stanowi kolejną lukę w biografii Tomasza Krzyżanowskiego[52]. Prawdopodobnie po powrocie do Polski, która w wyniku ustaleń Kongresu Wiedeńskiego w 1815 r. przybrała postać Królestwa Polskiego z królem, którym został car Rosji Aleksander I, bracia Krzyżanowscy pozostawali jakiś czas w służbie w którymś z pułków kawalerii Wojska Polskiego[53]. Tomasz po zwolnieniu z wojska, zapewne w wyniku protekcji i uznania jego zasług z okresu służby prawdopodobnie w końcu 1822 r. otrzymał nominację na posadę bednarza w magazynie solnym w Pułtusku[54]. W tej bowiem roli wystąpił 24 października 1824 r., kiedy to w Krasnosielcu w obwodzie przasnyskim woj. płockiego zawarł  związek małżeński z liczącą 18 lat „urodzoną” Jadwigą Goralewską, córką Jana, w Stawkach zamieszkałego, obowiązki ekonoma pełniącego i matki Antoniny z Piotrkowskich[55].

            Małżeństwo zamieszkało w Pułtusku. Tam 26 lipca 1826 r. przyszła na świat jego córka, której nadano imiona Antonina Wiktoria.  Kolejne ich dziecko, tym razem syn urodził się 7 marca 1829 r. Otrzymał on imiona Józef Tomasz. Niestety chłopczyk ten zmarł 21 lipca 1831 roku[56]. Wkrótce po tym smutnym wydarzeniu zaszło kolejna zmiana w życiu Tomasza Krzyżanowskiego. Na początku 1832 r. otrzymał on nominację na posadę bednarza w magazynie solnym w miasteczku Bobrowniki w obwodzie lipnowskim. Swoje obowiązki objął w końcu lutego 1832 roku[57]. Ponad trzy lata później, bo 20 maja 1835 r. w Bobrownikach przyszedł na świat drugi syn małżeństwa Krzyżanowskich. Nadano mu imiona Julian Teodor, a jego rodzicami chrzestnymi zostały dzieci pisarza solnego Ignacego Polkowskiego, syn Wojciech i córka Barbara[58].

Niestety, już dziewięć miesięcy później, 26 lutego 1836 r. Tomasz Krzyżanowski, były ułan 6. pułku jazdy Księstwa Warszawskiego i szwoleżer gwardii cesarza Napoleona I, kawaler Legii Honorowej, uczestnik wielu przełomowych wydarzeń, bitew i kampanii, odważny i zasłużony żołnierz, umarł osiągnąwszy zaledwie wiek 45 lat[59]. Pochowano go na cmentarzu parafialnym w Bobrownikach. Pozostawił po sobie owdowiałą żonę Jadwigę z Goralewskich, córkę Antoninę Wiktorię i malutkiego synka Juliana Teodora, który dożył lat dojrzałych i założył rodzinę. Dzięki temu potomkowie Tomasza Krzyżanowskiego żyją wśród nas do dziś[60].



[1] W. Buller, Weterani wojen napoleońskich w Bobrownikach nad Wisłą, Rocznik Dobrzyński 2017, t. 10, s. 117−158.

[2] Więcej o tej instytucji w artykule: W. Buller, Magazyn solny w Bobrownikach nad Wisłą w latach 1752–1874 i jego pisarze, Rocznik Dobrzyński 2018, t. 11, s. 21–34.

[3] Ibidem, s. 25

[4] “Żupa solna” nazwa używana w epoce na równi z określeniami: “magazyn” lub “skład solny”

[5] Archiwum Państwowe w Warszawie (dalej cyt. APWarszawa), Akta stanu cywilnego gminy warszawskiej VII cyrkułu, sygn. 107, k. 39-40

[6] J. Pachoński, Oficerowie Legionów Polskich 1796-1807, t. 2. Słownik biograficzny oficerów Legionów Polskich 1796-1807, Kraków 1998-2003, s. 257.

[7]Legia Naddunajska (fr. Légion du Danube) – polska formacja wojskowa utworzona w dniu 8 września 1799 w Republice Batawskiej (obecna Holandia) z byłych żołnierzy armii austriackiej (Polaków), którzy dostali się do niewoli francuskiej lub zbiegli z szeregów wojsk austriackich; J. Pachoński, Legiony Polskie. Prawda i legenda, t. III, Warszawa 1971, s. 631.

[8] J. Pachoński, op. cit., s. 366, 505, 536, 568, 618-619.

[9] Stan 3 bat. polskiego w dn. 9 XI 1802 r. wynosił 96 oficerów i żołnierzy pod bronią i dalszych 180 w szpitalach. 31 XII 1802 r. 3 bat. został wcielony 31. półbrygady franc., a gdy ta uległa zniszczeniu 23 II 1803 r. połączony został z 1 bat. franc. 7 półbrygady liniowej; J. Pachoński, Polacy na Antylach i Morzu Karaibskim, Kraków 1979, s. 80-81.

[10] J. Pachoński, op. cit., s. 62, 64, 72-80.

[11] A. Paczuski, Kazimierz Turno jako organizator i dowódca 5. pułku strzelców konnych Księstwa Warszawskiego w latach 1806 – 1807, [w:] Dobrzyccy bohaterowie czasów napoleońskich, Studia i materiały Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy, t. III, Dobrzyca 2018, s. 90, 98.

[12] Gazeta Poznańska, nr 27 z 4 IV 1807 r.

[13] Dał nam przykład Bonaparte. Wspomnienia i relacje żołnierzy polskich 1796-1815, t. 1, oprac. R. Bielecki, A. Tyszka, Warszawa 1984, s. 190.

[14] Prawdopodobnie byli to kawalerzyści z 8 pułku huzarów Blüchera. Pułk ten nosił nazwę pochodzącą od nazwiska jego dowódcy, którym był gen. Gebhard Leberecht von Blücher. Zwani byli również ”Czerwonymi Huzarami”.  

[15] Raport płk. Turno dla gen. Dąbrowskiego z dn. 17 VI 1807 r., Gazeta Warszawska nr 63 z 8 VIII 1807 r., s. 969-970.

[16] Gazeta Warszawska nr 63 z 8 VIII 1807 r., op. cit., s. 970.  ”Maltheser Wiese” było zapewne miejscową nazwą jakiegoś obszaru (słowo ”wiese“ oznacza w j. niemieckim łąkę) położonego w kierunku południowym, bezpośrednio pod Gerdauen, przy drodze do Nordenburga. Zapewne była używana przez mieszkańców Gerdauen i okolic tego miasta na pocz. XIX w. i  dlatego płk Turno użył jej w swoim raporcie. Na mapiePrus Wschodnich Friedricha Leopolda von Schröttera Karte von Ost-Preussen nebst Preussisch Litthauen und West-Preussen nebst dem Netzdistrict, sporządzonej w latach 1802-1804, nie udało się w okolicy Gerdauen odnaleźć miejsca o tej nazwie.

[17] Wokół starcia pod Maltheser Wiese przez lata narosło wiele nieporozumień. Mimo dostępnego raportu płk. Kazimierza Turno w wielu opracowaniach podaje się jego mylną datę 7 a nie 17 października 1807 r. lub też opisuje się je jako część bitwy pod Frydlandem z 14 października 1807 r., np.: B. Gembarzewski, Wojsko Polskie 1807-1814, Warszawa 1912, s. 141.

[18] A. Paczuski, op. cit., s. 100-101.

[19] J. Albrecht, Z dziejów jazdy Księstwa Warszawskiego, Warszawa 1922, s. 80, 87.

[20] Xięga pamiątkowa w 50 - letnią rocznicę powstania 1830 roku, Lwów 1881, s. 57; J. Pachoński, Oficerowie Legionów Polskich 1796-1807, t. 2. Słownik biograficzny oficerów Legionów Polskich 1796-1807, s. 257.

[21] APWarszawa, Akta stanu cywilnego gminy warszawskiej VII cyrkułu, sygn. 107, k. 39-40.

[22] J. Pachoński, op. cit., 257.

[23] W. Buller, op. cit., s, 25.

[24] Dziennik Konfederacyi Jeneralney Królestwa Polskiego, nr 24 z 24 VIII 1812 r., s.226.

 

[25] Sumariusz Protokołów Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego 1815 – 1830, opr. K. Konarski, H. Dmowska-Grabiasowa, K. Morawska, F. Ramotowska, cz. I, t. IV, Warszawa 1962, s. 156.

[26] Archiwum Państwowe we Włocławku (dalej cyt. AP Włocławek), akta parafii rzymsko-katolickiej Bobrowniki, sygn. 6, k. 29.

[27] Korrespondent, nr 272 z 3 X 1836 r, s. 2.

[28] Ignacy Krzyżanowski ochrzczony został 25 VII 1741 r. Jego rodzicami chrzestnymi byli: Magnificus Ignatius Zboiński Pincerna (cześnik) Chaliciensis cum Magnifica Antonina Mirzeńska de domo Rościszewskie; Archiwum Diecezjalne w Płocku (dalej cyt. ADPłock), Parafia Bądkowo, Księga metryk urodzenia 1741-1812 sygn. 9, k. 1; A. Sikorski, P. Mysłakowski, Rodzina matki Szopena. Mity i rzeczywistość, Warszawa 2000, s. 128-129.

[29] ADPłock, Księgi metryczne parafii Rypin, sygn. 1034, Księga urodzonych 1784-1818, akt nr 751.

[30] Tekla Krzyżanowska umarła w stanie panieńskim 29 XII 1824 r. w Warszawie w mieszkaniu matki swey Wiktorii Krzyżanowskiej, wdowy; ADPłock, Księgi metrykalne parafii Trąbin, sygn. 1255, Księga Urodzeń, Zaślubin i Zgonów 1779-1832, k. 122, akt nr 17; APWarszawa, Akta stanu cywilnego gminy warszawskiej IV cyrkułu, sygn. 47, akt, nr 477.

[31] Do „chrztu z wody” dochodziło, gdy nowonarodzone dziecko było bardzo słabe i groziła mu rychła śmierć; ADPłock, Księgi metrykalne parafii Trąbin, sygn. 1255, Księga Urodzeń, Zaślubin i Zgonów 1779-1832, k. 176, akt nr 16.

[32] Antonina Józefa Krzyżanowska przy matce zostaiąca 7 II 1821 r. w Warszawie wyszła za mąż za Józefa Łagónę, APWarszawa, Akta stanu cywilnego gminy (cyrkułu) VII miasta Warszawy, sygn.126, k. 28, akt nr 28.

[33] ADPłock, Księgi metrykalne parafii Trąbin, sygn. 1255, Księga Urodzeń, Zaślubin i Zgonów 1779-1832, k. 177, akt nr 20.

[34] W aktach metrykalnych parafii Trąbin do roku 1796 przedstawiciele rodziny Krzyżanowskich występują tylko trzy razy, w latach późniejszych nie odnaleziono o nich wzmianki; ADPłock, Księgi metrykalne parafii Trąbin, sygn. 1256, Księga Urodzeń, Zaślubin i Zgonów 1795-1845: rok 1795, akt nr 11 (szlachcianka panna Karolina Krzyżanowska); rok 1796, akt nr 12 (ponownie Karolina Krzyżanowska) i akt nr 78 (Feliks, ur. prawdopodobnie około r. 1787 syn Ignacego i Wiktorii Krzyżanowskich?).

[35] R. Bielecki, Szwoleżerowie Gwardii, Warszawa 1996, s. 173.

[36] J. Staszewski, Generał Dominik Dziewanowski, Poznań 1933, s. 22, 28-29.

[37] A. Ziółkowski, Pułki ułanów Księstwa Warszawskiego 6-ty, 3-ci, 2-gi 1807-1812, Oświęcim 2014, s. 67. A Ziółkowski twierdzi, że przejście do pułku szwoleżerów gwardii odbywało się na zasadzie naboru ochotniczego nigdzie jednak w swojej książce nie przytacza żadnego dokumentu źródłowego, z którego taki wniosek by wynikał.

[38] Chodzi tu o kpt. Feliksa Kozickiego, por. Józefa Heymansa i ppor. Adama Jaraczewskiego (w okresie Królestwa Kongresowego późniejszego generała). Kapitan Kozicki, ur. 1 V 1781 r. w płockim, wszedł 24 XII 1806 r. do służby w jeździe odrodzonego WP. 6 IV 1807 r. mianowany  kpt. w 6 puł., od 18 V 1808 r. kpt. 1 p. szwol. gw. Odbył kampanie 1807, 1809, ranny w oblężeniu Gdańska, poległ 22 V 1809 r. w bitwie pod Essling.

[39] J. Załuski, Wspomnienia o pułku lekkokonnym polskim gwardyi Napoleona I, Kraków 1865, s. 110-111. Załuski we wspomnieniach napisał, że pułk szwoleżerów wyruszył z Hiszpanii do Paryża w połowie lutego 1809 r.

[40] R. Bielecki, op. cit., s. 25, 173, a także cyfrowa kopia (w posiadaniu autora) strony z oryginalnej księgi pułkowej pułku szwoleżerów gwardii, na której wpisano dane Tomasza i Feliksa Krzyżanowskich w momencie przyjmowania ich do regimentu.

[41] J. Załuski, op. cit., s. 111.

[42] Ibidem, s. 137.

[43] Ibidem, s. 140.

[44] Ibidem, s. 147-148.

[45] R. Bielecki, op. cit., s. 173.

[46] Ibidem, J. Laske, Polacy w Hiszpanii 1808-1814, t. II, Oświęcim 2023, s. 41.

[47] J. Załuski, op. cit., s. 206.

[48] A. Rembowski, Źródła do historii Pułku Polskiego Lekkokonnego Gwardii Napoleona I, cz. I, Oświęcim 2012, s. 216, 221. Nie wiadomo, czy Feliks i Tomasz Krzyżanowscy powrócili do Francji z tym oddziałem bowiem szwoleżerowie ranni lub pozbawieni koni byli ekspediowani z Hiszpanii od września 1811 r.

[49] Pamiętniki Wincentego Płaczkowskiego porucznika dawnej gwardii cesarsko-francuzkiej spisane w roku 1845, Żytomierz 1861, s. 153.

[50] R. Bielecki, op. cit., s. 173.

[51] A. Ziółkowski, Pierwszy Pułk Szwoleżerów Gwardii Cesarskiej 1807-1814, Pruszków 1996, s. 24.

[52] Losów Feliksa Krzyżanowskiego po 1814 r. nie udało się ustalić.

[53] Mogły to być 4 pułk ułanów lub pułk strzelców konnych gwardii. W regimentach tych od 1814 r. służyli dawni szwoleżerowie gwardii cesarza Napoleona I; R. Bielecki op. cit., s.73.

[54] 16 X 1822 r. Józef Brzozy, Profesyi Bednarskiey Mayster w Magazynie Solnem w Pułtusku z dawna służywszy zmarł. Wydaje się pewnym, że Tomasz Krzyżanowski otrzymał posadę zwolnioną właśnie z tego powodu; ADPłock, Akta metrykalne parafii Pułtusk, Księgi Urodzeń, Zapowiedzi, Zaślubin i Zgonów 1822 r., sygn. 910, k. 52v-53, akt zgonu nr 62.

[55] Jednym ze świadków wymienionych w akcie ślubu Tomasza Krzyżanowskiego i Jadwig Goralewskiej był extraktor skarbowy Wiktor Wilhelmi, w latach ok. 1817-1822 burmistrz w Bobrownikach; ADPłock, Akta parafii Krasnosielc, Akta Zaślubionych 1818-1825 sygn. 18, akt nr 15.

[56] ADPłock, Akta metrykalne parafii Pułtusk, Akta urodzonych 1826-1830 sygn. 1, k. 65, akt nr 150; k. 360, akt nr 38; Księga zgonów 1831 sygn. 915, k. 74, akt nr 237.

[57] 9 VIII 1831 r. zmarł na cholerę w Bobrownikach bednarz magazynu solnego Stanisław Lewandowski. 21 VIII tego roku na jego zastępcę mianowano Stanisława Turskiego z Lipna. Pełnił on swoje obowiązki do 20 lutego 1832 r., kiedy to zastąpił go Tomasz Krzyżanowski; Archiwum Państwowe w Płocku (dalej cyt. APPłock), Komisja Wojewódzka i Rząd Gubernialny Płocki, sygn. 351, k. 37.

[58] Archiwum Państwowe we Włocławku (dalej cyt. APWłocławek), Akta stanu cywilnego parafii rzymsko-katolickiej Bobrowniki, sygn. 27, k. 16, akt nr 33.

[59] APWłocławek, Akta stanu cywilnego parafii rzymsko-katolickiej Bobrowniki, sygn. 28, akt nr 8.

[60] Informacja od p. Elżbiety Pawlak, potomkini Tomasza Krzyżanowskiego.