Czworoboki mogły poruszać się szybciej jeśli były mniejsze rozmiarami. Kiedy piechota heska szła na Klein-Gorschen, ich Leib-Garde Regiment maszerował w drugiej linii sformowany w czworobok. Hescy tyralierzy pobiegli w tempie szturmowym "sturmschritte" (storming pace) w stronę mostu, a za nimi owy czworobok!
Takie szybkie tempo było możliwe dla czworoboku z kilku powodów:
1) dobre wyszkolenie piechoty, to pułk gwardyjski, elitarny pod każdym względem;
2) mały rozmiar czworoboku;
3) brak zagrożenia ze strony jazdy nieprzyjaciela, nie musieli się zatrzymywać aby oddać salwę ani trzymać zbyt ścisłych i równych szyków;
5) płaski teren;
6) krotki dystans;
Co ciekawe, w 1813 roku, kiedy na początku wojny jazda francuska była nieliczna i marnie wyszkolona, piechota maszerowała właśnie w czworobokach na pole walki. Przed bitwą pod Lutzen Napoleon rozkazał aby kilkadziesiąt batalionów tak uformowanych było w każdej chwili gotowych na odparcie kawalerii rosyjskiej i pruskiej. Był to zaiste niesamowity widok, około 30-50 tys. ludzi maszerujących w ponad kilkudziesięciu czworobokach!
Właśnie tam marszałek Marmont i jego piechota (20, 21, 22 Dywizja) ruszyły w kierunku Pergau. Piechota maszerowała w kolumnach ale w każdej chwili była gotowa do utworzenia czworoboków - wiadomo było, że gdzieś niedaleko są masy jazdy pruskiej. Wkrótce pojawili się kirasjerzy pruscy i piechota natychmiast sformowała czworoboki powoli kontynuując marsz. Czworoboki przystanęły jak rozpoczęły się szarże kawalerii i... po ich zakończeniu podjęły swoją marszrutę.
Maszerujące czworoboki były narażone na duże ryzyko nawet jeśli miały wsparcie jazdy. Niedaleko Georde (16 września 1813) 9.000 Francuzów z 15 działami sformowało czworoboki i maszerowało poprzez pola. Zostali oni najpierw zaatakowani przez Kozaków i jazdę Legionu Niemiecko-Rosyjskiego. Atak został odparty, ale kiedy zaszarżował hanowerski 3 Pułk Huzarów wszystko poszło w rozsypkę a działa zostały stracone.
Szybkość poruszania się czworoboków zależała także od jakości piechoty. Baron Seruzier pisał że dywizja generała Moranda z korpusu marszałka Davouta sformowała czworoboki które pomaszerowały szybkim krokiem do ataku: "J'en etais la quand notre division, formee en carres d'infanterie marchant au pas de charge, parvint a notre hauteur." Jedna z dywizji Davouta sformowała jeden wielki czworobok i pomaszerowała pod górę w tempie 120 kroków na minutę nie naruszając nawet swych szyków!
O takich wyczynach mogli tylko marzyć Rosjanie, Austriacy, Prusacy czy nawet sami Francuzi po 1812 roku, kiedy to stracili kilkaset tysięcy najlepszych weteranów w rosyjskich śniegach, a ich miejsce zajęli słabiej wyszkoleni rekruci.
Czworobok maszerował względnie bez problemów jeśli trzeba było iść prosto przed siebie lub się cofać. Kłopoty były z manewrowaniem, to szło wolniej i groziło powstaniem luk w ścianach czworoboku które były wstępem do katastrofy jeśli jazda nieprzyjaciela była blisko.
Ciekawy przykład na marsz czworoboku podaje znany pisarz Petre. W 1813 roku francuska piechota maszerowała z Rippach do Starsield sformowana w sześciu wielkich czworobokach. Każdy czworobok składał się z kilku batalionów.
W tymże samym roku, w bitwie pod Kulm, francuska brygada piechoty generała Duhesme maszerowała w 2 dużych czworobokach.
Pod Lutzen cała francuska. dywizja prowadzona przez generała Compansa maszerowała w jednym czworoboku obawiając się ataku jazdy pruskiej.
Jak już wspomniałem wcześniej, pod Krasnem czworobok dywizyjny skutecznie odparł wiele ataków jazdy. Owy czworobok pokonał długi dystans od Krasnego do Smoleńska, cały czas maszerując i odpierając szarże jazdy.
14 sierpnia 1812 roku marszałek Murat z kilkunastoma tysiącami jazdy dopadł generała Niewierowskiego z 6.000 młodej i niedoświadczonej piechoty i 1.200 dragonów i Kozaków. Początkowo piechota sformowała się na kilkanaście czworoboków batalionowych. Stanęły one po obu stronach drogi do Smoleńska obsadzonej podwójnym szpalerem brzóz.
Szaser Combe z 8-go pułku Szaserów Konnych pisze:
"Francuska jazda uformowała się w kolumnę złożoną z kilku szwadronów tak aby ich szarże poszły jedna po drugiej. Na nieszczęście aby dotrzeć do czworoboków musieliśmy przejechać pomiędzy dwoma szeregami drzew co nieco zdezorganizowało szwadron."
Combe w ostatniej chwili wyhamował swego konia, zatrzymując się 1-2 kroki przed szeregiem bagnetów. Combe byłby wyrzucony w powietrze gdyby nie ścisnął nogami swego wierzchowca. Ponosząc straty od piechoty szaserzy wycofali się. [Combe, I.; Mémoires du Colonel Combe dur les campagnes de Russie 1812, de Saxe 1812 de France 1814 et 1815, Paris 1896, s. 69]
Generał Niewierowski rozkazał swej piechocie sformować dwa wielkie czworoboki a potem jeden. W międzyczasie Francuzi oraz jazda polska i wirtemberska kontynuowała swe ataki. W pewnym momencie grupa kawalerzystów nawet zdołała wedrzeć się do wnętrza czworoboku. Kilka pułków atakowało od strony lasu a kilka poprzez pole wysokiego zboża co nieco spowalniało ruch jazdy. W walkę wmieszała się także świetna wirtemberska artyleria konna. Prawdopodobnie przyczyniła się ona do zadania większych strat Rosjanom niż większość z szarż jazdy. Niestety owa artyleria weszła do akcji za późno aby odegrać znacząca role. Murat kontynuował ataki kawalerii, ale każdy z nich został odparty salwami muszkietowymi. Była jeszcze szansa złamania Rosjan gdy owy czworobok natrafił na obszar gdzie znajdowały się płoty. Owe płoty zaczęto usuwać, potworzyły się nieregularności w ścianach czworoboku. Jednak moment ten nie został wyzyskany. Ogólnie Niewierowski stracił 800-1.500 ludzi i kilka dział, ale dotarł do Smoleńska mimo najwyższych wysiłków Murata i, jak to napisał jeden z historyków, "zatrzasnął bramy za sobą."
Po walce marszałek Ney i Napoleon krytykowali Murata za błędną taktykę walki. W sztabie francuskim wielu wysoko oceniło Niewierowskiego (nazywając go "lew Niewierowski"), który nie tylko że odparł wszystkie ataki ("30 szarż" wg niektórych pamiętnikarzy, "40 szarż" wg innych) świetnej kawalerii dowodzonej przez doświadczonego Murata, to jeszcze dokonał tego mając do dyspozycji oddziały złożone w większości z nieostrzelanych rekrutów.
Nie zawsze taki maszerujący czworobok był w stanie się obronić przed kawalerią nawet jeśli teren marszu był równy. W książce Gilla 'With Eagles to Glory" można znaleźć opis jak kilka kompanii piechoty austriackiej strzelało z ukrycia za wyniosłością terenu do badeńskich dragonów. Przez jakiś czas owi piechurzy byli niezauważeni przez Badeńczyków aż do momentu, kiedy Heimrodt spostrzegł ich i ruszył do ataku prowadząc swych lekkich dragonów do szarzy. Atak się powiódł, czworobok został rozbity,kiedy piechurzy maszerując przez pole bitwy rozluźnili ściany w czworoboku. Badeńczycy natychmiast znaleźli się blisko nich, siekąc na prawo i lewo. Piechota rzuciła się do ucieczki. Dowódca piechurów został ranny, sztandar zdobyty a reszta się poddała.
Straty czworoboku - 700 ludzi, straty lekkich dragonów badeńskich - jedynie 3!
Taka dysproporcja strat świadczy albo o marności piechoty, albo o wysokiej klasie jazdy albo o świetnym wyzyskaniu sytuacji, za co zasługa przypada oficerom badeńskim.
Ogólnie czworoboki można by podzielić na 2 typy: "puste" i "pełne". W angielskiej i amerykańskiej literaturze "puste" czworoboki są zwane albo "hollow squares" lub "open squares" albo po prostu "squares". Czworoboki "pełne" nazywane są "solid squares" albo "closed squares".
Opinie wśród generałów były podzielone jeśli chodzi o to, który z tych czworoboków jest lepszy. Poniżej opisałem pokrótce mocne i słabe strony "pełnego" czworoboku.
Zalety pełnego czworoboku:
1) łatwiej i szybciej formowany niż pusty czworobok, to cenne gdy armia atakuje, musi się szybciej poruszać i trzeba się liczyć z niespodziewaną akcją jazdy nieprzyjaciela.
2) ponieważ w pełnym czworoboku żołnierz miał kolegów z przodu, z tylu, z obu boków, i to na kilka lub kilkanaście szeregów - to znacznie bardziej dodawało ducha niż żołnierz który stał jedynie w 3-szeregowej cienkiej ścianie "pustego" czworoboku. Np. pod Wagram oddział austriackiej Landwehry (2-iej jakości oddziały) odparł ataki jazdy francuskiej dowodzonej przez tak znamienitego i doświadczonego dowódcę jazdy jak generał Lasalle. Owa Landwera była właśnie sformowana w "pełny" czworobok (austr. tzw. "dywizjonowa masa" lub "batalionowa masa"). Owe czworoboki Landwehry wytrzymały także ataki ciężkich kirasjerów!
Słabe strony pełnego czworoboku:
1) wielka wrażliwość na ogień artylerii. Trafienie kulą pełną powodowało istną jatkę! Z tego powodu wielu generałów gardziło tak "prymitywnym" narzędziem walki dla lepszych jakościowo piechurów. Przykładowo Stara Gwardia nie formowała "pełnego" czworoboku, natomiast słabiej wyszkolone pułki francuskie, szczególnie po katastrofie 1812, bardzo często je tworzyły. Dzięki temu mogły wyjść z wielu opresji nawet mimo słabszego zahartowania w walkach.
"Pełny" czworobok ale w wersji nieco bardziej wyrafinowanej (tzw. batallion masse) był stosowany szczególnie chętnie przez piechotę austriacką oraz pruską.
Morale czworoboku to sprawa trudna do zdefiniowana i zależy przede wszystkim od sytuacji na polu walki. Nie ma jednej prostej odpowiedzi, a w grę wchodzą takie skrajnie przeciwne sytuacje jak np.
1. dwa czworoboki doświadczonej piechoty ale złamanej jednym celnym strzałem/wybuchem granatu pod Halle w 1806 roku. Niedaleko Halle 17 października 1806 jeden z pułków piechoty pruskiej został odcięty od głównych sił. Pułk pomaszerował wzdłuż rzeki Saale, a następnie utworzył dwa czworoboki. Na ich nieszczęście Francuzi sprowadzili artylerie. Wystrzelono kilka granatów, jeden z nich trafił do środka czworoboku i tam wybuchł. Czworobok natychmiast zaczął maszerować tak aby wydostać się poza zasięg ognia. Piechurzy zaczęli przyśpieszać kroku, czworobok zamienił się w bezkształtna masę. Niektórzy żołnierze zaczęli biec, powodując ogólną panikę. Żołnierze w drugim czworoboku widząc ucieczkę swych kamratów rzucili się także do panicznej ucieczki. Połowa pułku skończyła jako jeńcy a polowa w rzece Saale. [Okounef, N. A., Examen raisonne des propriétés des trois armes de leur emploi dans les batilles et de leur rapport entre elles, Paris 1832, s. 83-84]
2 - czworoboki złożone z nieostrzelanych rekrutów, ale które wytrzymały powtarzalne i zapalczywe ataki jazdy. Np. rosyjscy rekruci pod Krasnem w 1812, landwera austriacka pod Wagram w 1809, francuska gwardia narodowa w 1814, milicja hanowerska pod Waterloo w 1815.
Do złamania czworoboku nie trzeba wcale opancerzonych kirasjerów lub ułanów z długimi lancami. Lekka jazda, np. huzarzy tez mogła tego dokonać, jako że najwięcej zależało od morale samej piechoty. Na przykład w 1809 w bitwie pod Wagram francuski 9-ty Pułk Huzarów rozbił czworobok austriacki z niezłych oddziałów Księcia Hohenzollerna.
Często złamanie jednego czworoboku i widok kawalerii sieczącej piechurów, powodował że sąsiednie czworoboki pierzchały zdemoralizowane w panice nawet same nie atakowane!
Były oczywiście liczne przypadki kiedy tak się jednak nie działo.
George Nafziger opisuje w "A Guide to Napoleonic Warfare 1 st Edition" [s. 150] jak w bitwie pod Lutzen pruski Brandenburski Pułk Kirasjerów zaatakował francuski 37 Pułk Liniowej Piechoty. Francuzi utworzyli czworobok który niestety się rozsypał na widok szarżujących kirasjerów (bez pancerzy). Co ciekawe, inny oddział francuski, 1-szy Pułk Artylerii Morskiej (1st Marine Artillery Regiment) złożony z kanonierów ale uzbrojonych podobnie jak piechota utworzył czworoboki które z łatwością odparły atak tych samych kirasjerów. Ich czworoboki były sformowane na wschód od Starsiedel i stały nienaruszone przez kolejne szarże.
Andrew Uffindell w książce "Ligny" pisze jak pruska jazda zaszarżowała czworobok francuskiego 70 Pułku Liniowej Piechoty. Czworobok został złamany, ale za to w dokładnie tym samym czasie inny czworobok francuski, także piechoty liniowej, 22-gi Pułk, odparł szarże z łatwością.
<<< Wstecz
Dalej >>>
Opracował: Zbyszek Olszewski
Współautorzy: Lucjan Loeven (Kanada), K. Smith (USA)