Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni



Pamiętniki

Wojna w Hiszpanii, Marszałek Suchet
Rozdział 1b - Bitwa pod Maria


Choć na pozór zdawać by się mogło, iż wzięcie Saragossy zmusić powinno Aragonię do uległości, sytuacja w tej prowincji nie ulegała znaczącej poprawie, wręcz przeciwnie, zaczęła się pogarszać. Osłabiony pod wieloma względami 3 korpus doznał kolejnego uszczuplenia sił spowodowanego odejściem 5 pułku. Mieszkańcy prowincji bowiem, nawet gdy już nie stawiali nam oporu, bacznie szacowali liczbę naszych żołnierzy. Władze powstańcze szybko odkryły nasz słaby punkt i gotowały się by tą naszą słabość wykorzystać. Generał Blake objął komendę nad wojskiem i kontrolę nad wschodnią częścią królestwa. Zebrawszy w krótkim czasie, przy granicy z Walencją, korpus armijny, miał nadzieję na pokonanie 3 korpusu francuskiego spychając go na powrót w stronę Navarry i Pirenejów i kierując się na ważną linię komunikacyjną między Bajonną a Madrytem, w celu przecięcia linii komunikacyjnych armii francuskich, które dotarły już do serca półwyspu. Ta sama dotkliwa pustka, która dała się odczuć w Aragonii po wymarszu 5 korpusu, przepełniała całą Hiszpanię po powrocie cesarza z gwardią do Francji, z którą udawał się dalej do Niemiec. Zaangażowany w wojnę w odległej Austrii, zmagał się właśnie pod Essling w maju, podczas gdy w tym samym czasie sir Arthur Wellesley na powrót zjawił się z armią angielska w Portugalii. Rozpoczynał tym samym działania mające na celu usunięcie naszych wojsk z tego kraju, a później zaatakowanie naszych pozycji w sercu Hiszpanii. Blake'owi sprzyjały więc okoliczności, jak miało się okazać w czasie dalszych działań. Nie zdecydował się on na niespodziewany atak korpusów francuskich broniących się w Aragonii. Przygotował pod swoje działania grunt w postaci wzniecenia niepokojów społecznych i dostarczenia broni zbuntowanym mieszkańcom. Jego wysiłki zwieńczone zostały właściwą reakcją mas. Na obu brzegach rzeki Ebro powstały liczne oddziały partyzanckie. Rozpoczęła się wojna podjazdowa skutecznie paraliżująca działania 3-go korpusu, szczególnie gdy dokonywano oblężeń. I chociaż w późniejszym okresie zdarzało się mu być w sroższych terminach, generał Suchet w tym czasie był zmuszony dawać odpór tym uciążliwym atakom partyzanckim, zmagając się z duchem narodu umiejętnie rozbudzonym w mieszkańcach prowincji.

W czasie gdy przybył on do Saragossy, dnia 19 maja, w celu objęcia dowództwa 3-go korpusu, 1 dywizja rozlokowana była w linii przebiegającej od prawego zakola rzeki Ebro poprzez Barbastro do Alcaniz, aż po Cinca i Gwadelupę, której długość dochodziła do 20 mil. Linię tą dzielił na dwie części strumień, który przekroczyć można było przez most w Saragossie, a dodatkowo jeszcze pozycjom naszym zagrażała bliskość obsadzonej przez garnizon hiszpański Meqinenzy. 2 dywizja zajmowała Saragossę i jej przyległości. 3 dywizja była w znacznej części zaangażowana w Nawarra, gdyż wydzielono z niej do tych działań 5 batalionów. W razie naglącej potrzeby nie mogło być mowy o wsparciu ze strony tej jednostki.

Takie rozproszenie wojska zajmującego niezbyt dogodne pozycje sprzyjało bardzo generałowi Blake'owi, który skierował się w pierwszych dniach maja przeciwko 1 dywizji generała Lavala, zmusił do wycofania się jego wysunięte posterunki w Beceyte i Val de Alforja, 18 maja zmusił go do opuszczenia Alcaniz, wymuszając odwrót w kierunku Sanper i Ixar. W tym czasie generał Habert, który stacjonował w Barbastro, otrzymał od księcia d'Abrantes rozkaz odzyskania Monzon, które zostało niepotrzebnie opuszczone po wymarszu 5-go korpusu. Wysłał 16 maja 8 wybranych kompanii i 30 kirasjerów na lewy brzeg Cincy. Jednak nagły przypływ spowodowany niechybnie topnieniem śniegu bądź obfitymi opadami deszczu, które to od czasu do czasu czyniły tą rzekę nieprzebytą spowodował zagrożenie dla całego wydzielonego oddziału oddzielając go od brygady Haberta- tylko kirasjerom udało się powrócić płynąc wpław ze swoimi końmi. Pozostali żołnierze zostali otoczeni przez uzbrojoną i wrogo nastawioną ludność oraz przez regularne oddziały wojsk z Lerida. Walczyli oni dzielnie przez 3 dni, do czasu gdy skończyła im się żywność i amunicja, a dopiero wtedy gdy nie mieli się gdzie wycofać, w obliczu znacznych strat, które ponieśli, złożyli broń i poszli w niewolę.

Ta niedobra wiadomość dotarła do księcia d'Abrantes w Saragossie 20 maja kiedy to zdawał komendę 3 korpusu generałowi Suchet. Nowy dowódca obejmował więc swój korpus, w trudnej sytuacji. Stanowiło to zagrożenie dla jego dalszej kariery wojskowej w razie niepowodzenia, z czego generał dobrze zdawał sobie sprawę. Sytuacja zaczynała się wymykać mu spod kontroli gdy tylko objął dowództwo. Należało bezzwłocznie wyruszyć, w pierwszej kolejności na pomoc generałowi Laval. Objąwszy dowództwo nad 3 korpusem generał Suchet opuścił Saragossę 21 maja, zostawiając tylko tylu żołnierzy by można było utrzymać tam ład, zabezpieczyć parki artylerii oblężniczej i zabezpieczyć linie komunikacyjne. Wysłał do generała Haberta polecenie by ten ostatni opuścił lewy brzeg rzeki Ebro i przeprawił się przez nią na wysokości Fuentes tak aby jego brygada mogła stać w odwodzie jako rezerwa. Wykonał on rozkaz przesuwając się z nadającą się do wykorzystania częścią 2 dywizji w kierunku rzeki Gwadelupa i wysunął się na czoło przed dywizję Lavala na wzgórzach za Ixar. Jednak zauważył on wkrótce, iż żołnierze pod wpływem ostatnich wydarzeń nie czują się zbyt pewnie na zajmowanych obecnie pozycjach. Nie zważając jednak na to, dokonał on przeglądu wojska, przypominając im chwałę jaką się okryli pod Saragossą i nadzieję jaką pokłada w ich odwadze ojczyzna. Oświadczył im, iż opuścił jedną z najlepszych i najdzielniejszych dywizji w armii by związać swoje losy z nimi i aby wyprowadzić ich z opłakanego stanu w jakim się znaleźli i nie ustanie w wysiłkach by uczynić z nich najlepszych żołnierzy i otworzyć im w ten sposób drogę do awansu.

By nie tracić nadaremnie czasu i rozpoznać pozycje nieprzyjaciela, a także w celu podniesienia na duchu żołnierzy, zarządził on nocny marsz 1 i 2 dywizji 22 maja. Rankiem 23 maja pojawił się ze swoimi oddziałami u wrót Alcaniz gdzie znajdował się generał Blake na czele swoich żołnierzy. Na skutek naszego ruchu ogarnęliśmy oddział straży przedniej Blake'a w sile 30 ludzi. Po dokładnym przyjrzeniu się pozycji nieprzyjaciela zdawało się, iż gdy już zdobędziemy wzgórze Las Horcas, które, usytuowane poza krańcami miasta i za urwiskiem, znajdowało się w rękach nieprzyjaciela, z łatwością przyjdzie nam zneutralizowanie pozycji skrzydłowych przeciwnika, co z kolei pozwoli nam wziąć wielu jeńców. Podjęte zostały dwa pozorowane ataki w kierunku obu skrzydeł przeciwnika w celu sprawdzenia z jakich dużych sił się one składały, podczas gdy generał Fabre na czele 114 pułku piechoty liniowej i 1 pułku nadwiślańskiego zaatakował kolumną wzgórze bronione przez kilka dział i piechotę uformowaną w linię. Żołnierze, ożywieni przykładem swych dowódców, okazali wpierw wielką wolę walki i nie zważając na gęsty i morderczy ogień stanęli u stóp wzgórza. Ruch wojska wstrzymał głęboki dół wykopany niedawno w tym miejscu. Kolumna się zachwiała i żołnierze zaczęli się wycofywać w nieładzie. Nie udało się zebrać ich znów do ataku. Generał przerwał więc atak i zebrał ponownie swoich żołnierzy na pozycjach, z których poprzednio rozpoczęli atak, znajdujących się w zasięgu wzroku przeciwnika. Spokój utrzymał się do wieczora gdy zostali zabrani ranni, a noc przyniosła im spoczynek. W tylnej straży znalazł się 64 pułk piechoty.

Brak powodzenia w tym ataku był klęską w oczach żołnierzy, którzy zaznali już smaku porażki. Niemniej jednak całe to przedsięwzięcie nie okazało się bezużytecznym dla generała, który zyskał za pomocą wziętych do niewoli rano jeńców informację na temat ilości i jakości żołnierza z jakim przyszło mu walczyć. Wcześniejsze bowiem wysiłki podejmowane w tym celu były jak dotąd nieskuteczne. Pod innymi względami próba wzięcia Alcaniz nie powiodła się i zmuszeni byliśmy ustąpić pola przeciwnikowi, pomimo iż opuszczaliśmy nasze pozycje ostentacyjnie wolno, co jednak nie zachęciło przeciwnika do utrudniania nam odwrotu i w czym upatruję nasze moralne zwycięstwo.

Byliśmy już oddaleni od Hiszpanów o jakieś 5 mil, gdy nagle, idącą na przedzie 1 dywizję ogarnęła panika. Przerażonym żołnierzom zdawało się, że wróg depcze im po piętach. Noc sprzyjała takim odczuciom. Żołnierze zaczęli strzelać do siebie, a potem rozpoczęli odwrót w nieładzie. Ludzie, konie, jaszcze z amunicją, a także wyposażenie polowe - wszyscy gnali w kierunku wioski Sanper, do której zmierzał lekko ranny w nogę głównodowodzący, by tam właśnie założyć obóz. Światło dnia ma jednak tą właściwość, że rozprasza mroki nocy. A żołnierze zawstydzeni swoim zachowaniem zebrali się ponownie i uformowali w oddziały.

Wydarzenia tej nocy oraz dnia poprzedniego utwierdziły generała w opinii, iż morale 3 korpusu drastycznie się obniżyło. Pragnąc je podnieść, generał nie omieszkał uciec się do wprowadzenia w życie surowej ale i właściwej w tym przypadku kary, którą czasem należy zastosować w obozie wojennym. Okazało się, iż to pewien dobosz wszczął alarm widząc jakoby hiszpańską kawalerię atakującą 2 pułk nadwiślański i biorącą do niewoli tych żołnierzy. Przybycie niniejszej jednostki potwierdziło mylność jego opinii. Natychmiast powołano doraźną komisję wojskową, która to skazała dobosza na śmierć przez rozstrzelanie przed frontem armii. Ten dosadny przykład poskutkował i zapanował wkrótce w szeregach ład i porządek. Po 2 dniach oczekiwania na nieprzyjaciela przed La Puebla de Ixar, armia kontynuowała swój odwrót niemal do wrót Saragossy, gdzie dotarła 30 maja, 6 dni po niefortunnym ataku na Alcaniz.

Bez względu na to w jakim porządku i jak wolno przebiegał nasz odwrót, był on postrzegany jako wstęp do pełnej ewakuacji Aragonii. Znaleźliśmy się wówczas w tak poważnej sytuacji, że sam odwrót mógł mieć również wpływ na dalszy przebieg wypadków. Generała ogarnęło poczucie niepewności co do środków jakie należało podjąć. Mając nadal jeszcze niewielkie zaufanie do swoich żołnierzy obawiał się on, iż w razie nagłego ataku nieprzyjaciela nie będzie on w stanie stawić skutecznego oporu w przypadku przeważających sił przeciwnika. Niemniej jednak gdyby w momencie kiedy objął dowództwo ewakuował on Saragossę, o oblężeniu której mówiła cała Europa, i pozwolił sobie na wycofanie się, odsłaniając pozycje, na których znajdowały się francuskie wojska w sercu Hiszpanii, oznaczałoby to całkowitą klęskę. Powziął więc decyzję zgodną ze swoim poczuciem honoru i ze swoimi przekonaniami. Zatrzymując się u stóp Saragossy, skoncentrował on swoje oddziały w tym rejonie, gdyż jego posiadanie warte było nawet przyjęcia bitwy. Zdecydował, iż gdy Blake pozwoli mu choć trochę odetchnąć będzie czekał na przybycie 116 i 117 pułków piechoty, które, jak się spodziewał, wkrótce do niego miały dołączyć. 1 dywizja rozlokowana została w konwencie kartuzjańskim w Conception, a 2 dywizja na wzgórzach Monte - Terro. Żołnierze nie opuszczali obozu, byli pod bronią już o 3 nad ranem i pozostawali w stanie alertu aż do powrotu rekonesansu wysłanego w celu poszukiwania nieprzyjaciela. Generał, któremu przyświecały cele zreorganizowania oddziałów i opracowania planu obrony, dokonywał przeglądu swoich oddziałów i zwracał uwagę nawet na najmniejsze niedostatki oraz potrzeby żołnierzy. Wkrótce dowiedział się czemu należało przypisywać fakt słabego morale niektórych oddziałów. Rozdawać począł wyróżnienia i kary, a w kilku przypadkach zdymisjonował oficerów winnych zaniedbań. W międzyczasie umacnialiśmy naszą pozycję pod Monte-Terro i wzdłuż kanału. Umocniono mury zamku, z zamiarem utrzymania tej pozycji w razie ewakuacji miasta. Przedmieścia zostały zabarykadowane, a artyleria i bagaże mogły w każdej chwili zostać odesłane do Tudeli i Pampeluny, podobnie jak chorzy i ranni, w celu zapewnienia swobody ruchów armii i w razie konieczności dokonania manewru bądź odwrotu z pola bitwy.

Mieszkańcy prowincji mieli czujne baczenie na nasze wojska i chcieli odgadnąć nasze plany. Wywnioskowali oni z zachowania naszych oddziałów, że chcemy ukryć przed nimi nasz rychły odwrót. Generał został w pełni nagrodzony za swe wysiłki i intuicję faktem znacznego podniesienia się morale żołnierzy. Byli oni zaskoczeni nieustanną troską z jego strony, regularnością z jaką odbywały się przeglądy, ćwiczeniami w strzelaniu i manewrami na dużą skalę, które to zajmowały im teraz większą część ich czasu. Czyniło to wrażenie jakoby był czas pokoju i niedługo potem spowodowało to ogólną poprawę stanu w jakim się znajdowało wojsko. W żołnierzy wstąpił na powrót duch bojowy i wzrosło poczucie własnej wartości. Przywrócony ład i dyscyplina sprawiły, iż żołnierze odzyskali zaufanie do siebie i do swoich dowódców. Piętnaście dni w których byli oni utrzymywani w stałej gotowości bojowej, okazało się wystarczającym czasem by dokonała się ta przemiana. 3 korpus był znów w stanie wyruszyć na nieprzyjaciela i zaatakować go w otwartym polu, zamiast oczekiwać jego nadejścia pod osłoną umocnień.

Gdyby generał Blake wyruszył niezwłocznie po wydarzeniach pod Alcaniz, nie pozwalając 3 korpusowi na otrząśnięcie się po porażce, byłby zapewne w stanie doprowadzić do ewakuacji tej jednostki z obszaru Aragonii. Prawdopodobnie tak bardzo wierzył w swoje zwycięstwo, że nie widział potrzeby innych działań. Oczekiwał on posiłków z Walencji, a w celu uzyskania powodzenia swych przyszłych działań uruchomił lokalne siły powstańcze, które uaktywniły się w paru miejscach. W odpowiedzi na jego apel, pułkownik Ramon-Gayan zbliżył się do Almunii i doliny Xalon z dwoma tysiącami ludzi. Pobity 4 miesiące wcześniej brygadier generalny Perena na powrót pojawił się ze swymi ludźmi i wysunął swoje oddziały aż do mostu w Gallego. Na lewym brzegu rzeki Ebro, dzierżyliśmy jedynie fort Jaca i przedmieścia Saragossy. Generał Blake nie zdecydował o ruchach jakie zamierzał poczynić aż do początków czerwca, kiedy to zdecydował się na ruch swoich oddziałów. Zamiast posuwać się wzdłuż rzeki Ebro drogą do Fuentes, wybrał drogę na Belchite, którą posuwał się wiodąc 25 000 ludzi. Był przekonany, że żołnierze, którzy doznali porażki pod Alcaniz nie zechcą podjąć walki koło Saragossy i że zbliżając się doliną Huerba i zagrażając tym samym bezpieczeństwu drogi do Alagon sprawi, że się wycofamy. Nie było to jednak zamiarem generała Sucheta, który czekał na swego przeciwnika. Pozostawiwszy swą kawalerię w El Burgo, piechotę rozdzielił między Monte-Torrero,a zgromadzenie w Santa-Fe na drodze z Saragossy do Madrytu. Wydzielił on również oddział tysiąca dwustu ludzi by zajął Villa-de-Muel, pod dowództwem generała Fabre, w celu penetracji obszaru położonego na prawo od pozycji naszych wojsk i uzyskiwania na czas informacji o ruchu wojsk nieprzyjacielskich, który mógł mieć miejsce.

Główna część hiszpańskiej armii, pod dowództwem generała Areizagi zajęła pozycje w Botorita 13 czerwca podczas gdy generał Blake'a, jako głównodowodzący, przemieścił się wraz z pozostałymi oddziałami z Carineny do Longares i Villa-de- Muel, zajmowanej przez generała Fabre. Przekraczając Huerbę, generał Areizaga przechwycił transport z zaopatrzeniem i odciął generała Fabre od Saragossy. Ten ostatni został jednocześnie zaatakowany z dwóch kierunków, stawił opór jaki w tych warunkach był możliwy i wycofał się w stronę Placencia bez strat. Generał Suchet rozkazał 2 dywizji, pod dowództwem generała Musnier iść na pomoc generałowi Fabre, lecz nadchodzące ciemności uniemożliwiły dotarcie i przywrócenie komunikacji z jego oddziałem. 14 czerwca dywizja Musniera zaatakowała straż przednią nieprzyjaciela, zmuszając ją do powrotu na drugą stronę rzeki Huerba i przygotowując się do pogoni za nią w celu zajęcia pozycji w Botorita. Po jej osiągnięciu dywizja zatrzymała się z powodu przybycia w ten rejon sił z Villa-de Muel pod bezpośrednim dowództwem Blake'a. Jako iż główna część armii hiszpańskiej przeszła na lewy brzeg Huerby i zagrażała drodze naszego odwrotu, należało zatrzymać jej pochód. Generał Suchet zdecydowany na przeciwstawienie się przeciwnikowi wydał rozkazy do wydania bitwy 15 listopada. 44 pułk oraz 3 nadwiślański pozostały w obozie Monte-Torrero. Dywizja Harberta oraz 2 dywizja rozciągnięte były w linię. Część oddziałów stacjonowała w zgromadzeniu w Santa Fe, częściowo na wzgórzach po jego prawej stronie. Batalion 64 pułku zajmował pozycję w tyle głównej drogi. Rezerwa złożona z weteranów z poprzedniej dywizji generała Sucheta, choć mała liczbą, zachowała swe walory i dyscyplinę stanowiąc wzór do naśladowania w 3 korpusie. Brygada kawalerii generała Wattiera zajmowała pozycję w pobliżu tego oddziału. Jeszcze tego samego wieczoru został wysłany do Alagon oficer celem przyspieszenia powrotu generała Fabre który po opuszczeniu Placentii oraz brzegu rzeki Xalon przyspieszał marsz z 116 i 117 pułkami z Tudeli by połączyć się z armią.

W styczniu 1809, kiedy to opór narodu hiszpańskiego był najsilniejszy, wysłano z Calatayud do sąsiedniego miasta w celu dokonania rekonesansu batalion 34 pułku liniowego, znajdującego się w składzie dywizji Sucheta. Zabroniono przy tym surowo wszelkich wrogich zachowań w stosunku do ludności. Przy wejściu do miasta napotkano mieszkańców spędzających czas na świeżym powietrzu w promieniach słońca, jak to mieli w zwyczaju, owiniętych w płaszcze. Przyglądali się oni uważnie nadchodzącemu wojsku. Szef batalionu widząc zebranych ludzi, trzymał przytomnie oddział w gotowości bojowej, posyłał po alcalda, a następnie dopiero wkroczył ze swoim oddziałem do miasta. Będąc u tego ostatniego zażądał zaopatrzenia dla swojego batalionu. Zwyczajem stosowanym wśród oficerów było zawyżanie liczby swoich żołnierzy. Czynili to wprzódy w celu zastraszenia potencjalnego przeciwnika bądź chcąc zapewnić sobie w ten sposób lepszą aprowizację oddziału. Dlatego żądanie to opiewało na 1000 racji żywnościowych oraz furażu dla 100 koni. "Zdaję sobie sprawę" odrzekł alcalde "że moją powinnością jest zaopatrzenie waszych żołnierzy. Polecę wydać wam 780 racji żywnościowych i furażu dla 60 koni." Była to dokładna liczba ludzi i koni w oddziale.

Tłumaczenie: Rafał Jan Komorowski

<<< Wstecz     Dalej >>>





Teatr wojny w Hiszpanii

Geneza i przebieg wojny w Hiszpanii
 • Preludium

Kampanie, bitwy, potyczki, oblężenia
 • Saragossa 1808
 • Saragossa 1809
 • La Coruna 1809
 • Fuengirola 1810
 • Albuhera 1811
 • Sagunt 1811
 • Ciudad Rodrigo 1812
 • Badajoz 1812
 • Almaraz 1812

Polacy w Hiszpanii
 • Polacy w Hiszpanii
 • Legia nadwiślańska
 • 4 pułk piechoty
 • Ułani nadwiślańscy
 • Somosierra
 • Szwoleżerowie

Uczestnicy wojny
 • M. K. Bronikowski
 • G. J. Chłopicki
 • L. M. Dembowski
 • F. A. Dembiński
 • S. Estko
 • F. Kierzkowski
 • S. Klicki
 • J. Konopka
 • T. Łubieński
 • L. Pac
 • P.A. Sułkowski

W oczach różnych narodowości
 • Albuhera
 • Cataluña
 • Ciudad Rodrigo

Wspomnienia, raporty, listy
 • Saragossa w roku 1809
 • Autobiografia - Smith
 • Żołnierz Daleki
 • Wspomnienia Blayney'a
 • Pamiętniki Rudnickiego
 • Hołownia - Opisanie...
 • Kozłowski - Historya...
 • Łaszewski - Opisanie
 • Wspomnienia Sucheta
 •  Raport Philippona
 •  Dziennik Walla
 •  Raporty Wellingtona
 •  Raporty i pamiętniki

Wojna w Hiszpanii w sztuce
 • Francisco Goya

Varia hiszpańskie
 • W piekle Cabrery
 • Guerrilla
 • Szabla Blayneya
 • Okręty angielskie
 • Korespondencja
 • Armia Badenii

Forum
Forum projektu stworzenia najlepszego w Polsce opracowania wojny w Hiszpanii 1808-1814. Zapraszamy do dyskusji i wspomagania projektu.

Guerra de la Independencia española team
Pomysł, projekt i koordynacja:
Rafał Małowiecki anrama@interia.pl
Włodzimierz Nabywaniec wlonab@wp.pl
Guerra team:
Duroc, Bernard Lipka, Waldemar Karczmarczyk, Michał Swędrowski, Zenobi, Magda, Scout, Gipsy, makron, Rafał Jan Komorowski, Eques, Agent FBI.

Guerra de la Independencia española - linki

Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone