Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Paryż

Kolumna na placu Vendôme Nocą 19 marca, nie powiadamiając nawet o tym swoich ministrów. Ludwik XVIII wyruszył do Belgii. W czasie podróży ktoś ukradł mu walizę. "Najbardziej mi żal - zwierzał się król Macdonaldowi - domowych pantofli, były świetnie dopasowane do moich stóp".
Napoleon pośpiesznie zdążał z Burgundii do Paryża. Zapowiedział przecież, że wkroczy do stolicy w dniu urodzin króla Rzymu. Od rana 20 marca liczni handlarze robili znakomite interesy, sprzedając cynowe medale z wizerunkiem Napoleona i tą datą. Żołnierze ukrywali białe kokardy pod nakładanymi na czaka nieprzemakalnymi kapturami, chociaż wcale nie padał deszcz. W opuszczonym przez dworaków Ludwika XVIII pałacu Tuileries dawni służący Napoleona przygotowali mu łoże, a w sali tronowej grupa kobiet przez pół godziny, klęcząc na kolanach, wypruwała z dywanu lilie, które wyhaftowano tam na miejsce pszczół.
Do Paryża Napoleon wjechał 20 marca o dziewiątej wieczór. Nie wszyscy mieszkańcy byli do niego przychylnie nastawieni, szczególnie niechętnie witali go właściciele luksusowych sklepów zaopatrująch dwór Burbonów. Wokół pałacu zgromadziło się jednak 20 tysięcy wiwatujących paryżan. Tłoczyli się wokół powozu, każdy chciał dotknąć cesarza. "Moje dzieci - powiedział wysiadając - udusicie mnie". Oficerowie zrobili mu drogę i Napoleon, idąc krok w krok za Lavalette'em odsuwającym napierający tłum, powoli wspiął się na schody. "Oczy miał przymknięte, rękę wyciągniętą przed siebie jak ślepiec, tylko uśmiech wskazywał na to, jaki jest szczęśliwy". Wewnątrz pałacu, jak po balu maskowym, zobaczył znajome twarze: lokajów w zielonych liberiach, odźwiernych, szambelanów. W salonie spotkał osobę, która bardziej niż inni wiązała go z przeszłością: Hortensję. Miała na sobie czarną suknię w związku ze śmiercią Józefiny, ale Napoleon, nie bacząc na to, czule wziął ją w ramiona.
Podróż, która normalnie powinna trwać 40 dni, Napoleon odbył w 20. Prędkość była tylko jednym z czynników sukcesu. Drugim, nie mniej ważnym, były nastroje ludu i te Napoleon poprawnie odgadł. To właśnie lud, który entuzjastycznie wyrażał swoją wolę i przekazywał z ust do ust wiadomość o jego przybyciu, prowadził go do Paryża. W pewnym sensie, po górskim marszu do Digne, Napoleon przyjął postawę bierną, co wyraziło się w słowach, które skierował do swoich żołnierzy: "To, co do tej pory osiągnęliśmy, jest zasługą ludu i waszą: ja tylko potrafiłem was zrozumieć i docenić". Teraz był wreszcie u siebie i znów był cesarzem Francji.

Źródło: V. Cronin, Napoleon





Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone