| ||||
| Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni | ||||

|
Pamiętniki |
||
Harry Smith
AUTOBIOGRAFIA (wybór) Rozdział 4: Kampania 1810 - Pierwszy niemiecki pułk huzarów Zimą tego roku (12 grudnia 1809) ruszyliśmy ku północnej granicy Portugalii. Pomaszerowaliśmy w kierunku Almeidy i zostaliśmy rozkwaterowani w wioskach leżących za nią - Alameda, Villa de Lobos, Fequenas, niedaleko od Douro. Tutaj też dobrze się strzelało i polowało, ale idylla nie była mi dana. Weszliśmy do Hiszpanii (19 marca 1810) i w Barba del Puerto przeprowadziliśmy wspaniały nocny atak, w którym bardzo wyróżnił się pułkownik Beckwith. W Villa de Cierno generał Crauford dał mi oddział złożony z sierżanta i dwunastu huzarów (z 1-ego niemieckiego pułku) aby iść na prawo pomiędzy jednostki armii francuskiej, która ruszyła na Ciudad Rodrigo, a następnie wycofała się. Wiele razy, z powodu naszej śmiałości, moi huzarzy i ja o włos unikaliśmy nieszczęścia. Nigdy nie spędziliśmy dwóch nocy w tym samym miejscu. Pewnej nocy w Villa de Cierno dwóch stojących na czujce (Polaków na świetnych koniach) zdezerterowało do nieprzyjaciela. Stary sierżant, zacny żołnierz podszedł do mnie zdenerwowany. "Oh mein Gott, wstać i wskoczyć na swojego konia; ona z pewnością zaraz tu będzie." Byłem na wpół śpiący, z wodzami w ręku, i ryknąłem: "Kim u diabła jest ona?" "Franzosen, mein Herr. Dwie s...s szelmy zdezerterowały." Tak więc wycofaliśmy się na tył wioski i siedząc na koniach przez resztę nocy, spodziewając się w każdej chwili, że słabość naszego oddziału spowoduje próbę odcięcia nas. O brzasku dojrzeliśmy pięćdziesięciu francuskich dragonów kierujących się ku przeciwnej stronie brodu. Natychmiast dorwałem padre i alcalde (księdza i sołtysa) i kazałem im zebrać stu mieszkańców wioski, każdy na ramieniu z długim drągiem, za pomocą którego kieruje wozem ciągniętym przez wołu i pługiem, i który oczywiście z daleka przypominałby bagnet. Wieśniaków tych ustawiłem w dwóch grupach za dwoma wzgórzami, tak aby przez wroga mogły być zobaczone same "bagnety". Następnie wraz z moim sierżantem i dziesięcioma huzarami (dwóch uprzednio zdezerterowało) ruszyłem na spotkanie z wrogiem, wpierw jeżdżąc do tyłu i do przodu za wzgórzem aby oszukać go co do mojej siły. Francuzi przerzucili przez rzekę około połowy swych sił. Natychmiast ruszyłem ku nim galopem w najśmielszy sposób i utarczką powstrzymałem ich ruch. Wróg dał się oszukać i szybko się cofnął, a ja, ku radości tych wszystkich biednych ludzi, ocaliłem wioskę od niemiłosiernego splądrowania. W tamtym czasie generał Crauford trzymał oficerów na dwóch lub trzech najbardziej wysuniętych pikietach wyposażonych w latarnie. Mieli oni rozkaz obserwować wroga przez lunety, a w razie jakiegokolwiek ruchu raportować lub zapalić latarnię. Pełniłem taką służbę w raczej odległym miejscu, na najbardziej w lewo wysuniętej z naszych forpoczt. Była to pikieta I-ego niemieckiego pułku huzarów. Żołnierze ci byli tak wprawni i uważni, że dostrzegali gołym okiem patrol lub oddział wroga, który był ledwo dostrzegalny przez lunetę. Pod wieczór winien był przybyć mój służący z obiadem dla mnie (gdyż nam, oficerom na czujce, nie wolno było zabrać niczego oprócz konia i lunety), ale musiał zgubić drogę. Jako że mój apetyt wyostrzyło całodzienne czuwanie, począłem zerkać do tyłu, sprzecznie z zasadą należytej czujności na pikiecie. Pyta: "Po co Mynheer tak duzo patzez do tyl?". Odparłem szybko: "Huzarze, was zmieniają co dwie godziny. Ja jestem tu od świtu, piekielnie głodny i wyglądam mojego służącego z obiadem." "Biedny mlodienz, ale nietz to". "Nic dla was" odpowiedziałem "ale dla mnie dużo". "Zobaczysz, panie. Zsiądę z konia, a pan wsiądzie albo Francuz przyjdzie, gdy nie widzieć dobrze czujki." Znając zwyczajową przezorność tych Niemców, podejrzewałem co zamierzał. Zsiadł, a ja wszedłem na czujkę. Z wielką skwapliwością. Odpiął od siodła swój tornister i wyjął z niego kawałek boczku (podtrzymywałem małe ognisko z patyków i krzaków wokół), z zawiniątka nieco kawy i cukru, a z chlebaka trochę sucharów. Rozłożył na trawie czysty ręcznik wraz z nożem, widelcem i małym cynowym kubkiem. W manierce - naczyniu do gotowania miał wodę. Zrobił mi kubek kawy, pokroił trochę boczku, przypiekł go w żarze i w dziesięć minut kawa, boczek i suchary były gotowe, wyglądając tak czysto jak w londyńskiej tawernie. Potem mówi "Zsiadać". Sam wsiada, mówiąc "Można jeść. Fsyztko co bedzie kciec to schnaps." Rzuciłem się i nigdy żaden posiłek nie smakował mi w połowie jak ten; apetyt miałem doskonały. Pomysłowa, szybka i przezorna pomoc tego huzara dołączyła do wielu doświadczonych przeze mnie przykładów zachowania tego pułku, dzięki którym był on uznawany za to czym był rzeczywiście - za wzór do naśladowania. Wkrótce potem przybył mój służący. Zawartość jego chlebaka przekazałem mojemu uprzejmemu przyjacielowi huzarowi wraz z połową butelki wina, na co stwierdził on: "Ach, to być tobre; schanps robić przyjemnie", a znów mój służący zaoferował mu swój tornister. Nieźle się ubawiłem obserwując krótkie spojrzenia, które huzar rzucał na mnie i na mój posiłek. Żaden pies szczurołapa przy wlocie kanału nie patrzył czujniej na to co przed nim niż ten wartownik. W trakcie całej mojej służby nigdy się bardziej nie ubawiłem i nic nie mogło być bardziej bezinteresowne niż zachowanie tego huzara, którego nigdy nie zapomniałem.
Tłumaczenie: ChLasalle |
||
|
|
||
|
||
|
|
|||||
|
|||||
|
|
|||||
|
|||||
|
|
|||||
|
|||||
|
|
|||||
|
|||||
|
|
|||||
|
|||||
|
|
||
|
|
|||||
|
|||||
|
|
|||||
|
|||||
|
|
||
|
Forum projektu stworzenia najlepszego w Polsce opracowania wojny w Hiszpanii 1808-1814. Zapraszamy do dyskusji i wspomagania projektu.
|
||
|
|
||
|
Pomysł, projekt i koordynacja:
Rafał Małowiecki anrama@interia.pl Włodzimierz Nabywaniec wlonab@wp.pl Guerra team: Duroc, Bernard Lipka, Waldemar Karczmarczyk, Michał Swędrowski, Zenobi, Magda, Scout, Gipsy, makron, Rafał Jan Komorowski, Eques, Agent FBI. |
||
|
|
||
|
• Guerra de Independencia espanola 1808-1814 • Asociación para el Estudio de la GI • The Peninsular War 1808-1814 • English officers killed in Peninsula 1808-1814 • Peninsular War: Orders of Battle • Wellington's dispatches • Los sitios de Zaragoza • Pagina de la Albuera • La batalla de Bailén • Revista de Historia Militar • Lord Blayney's Narrative |
||