Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Na wojnie w Hiszpanii

Guadarrama Kiedy w 1808 roku napoleońska armia wkroczyła do Hiszpanii, po raz pierwszy spotkała się z wojną, która umykała XVIII-wiecznemu schematowi po mistrzowsku rozgrywanemu dotąd przez jej wodza: strategiczna ofensywa, walna bitwa lub zajęcie stolicy i nieprzyjaciel przystępuje do negocjacji. Tu schemat nie zadziałał, a Napoleon za późno zrozumiał, że ma do czynienia z wojną innego, patriotycznego i ludowego typu. [...] W Hiszpanii 300 000 najlepszych żołnierzy musiało latami pilnować francuskich rządów w Madrycie i chronić od południa Francję przed lądującymi na Półwyspie Iberyjskim Anglikami. To pierwszy i kto wie czy nie największy strategiczny błąd Boga Wojny.
Szwoleżerowie jako pierwsi z 20 000 Polaków przekroczyli Pireneje, by wziąć udział w jednym z najbardziej dyskusyjnych epizodów epoki i czarnej legendy napoleońskiej. Ich śladem poszła złożona ze ściągniętych z Włoch i Niemiec weteranów legionowych oraz rekrutów z kraju Legia Nadwiślańska (pułk ułanów i 3 pułki piechoty), a także piesze pułki (4., 7. i 9.) oddanej na francuski żołd Dywizji Księstwa Warszawskiego. Ze względu na pamięć tragedii San Domingo Napoleon musiał zobowiązać się, że nie użyje tej dywizji poza Europą.
W pamiętnikach polskich uczestników walk w Hiszpanii widać ich rozdarcie. Z jednej strony zdawali sobie sprawę z konieczności więcej niż dobrej służby w sprawie Napoleona - wskrzesiciela namiastki państwa polskiego; z drugiej - trudy, okrucieństwo, a także moralna dwuznaczność wojny podsycały zniechęcenie, zwłaszcza w oddziałach, które nie miały za sobą tułaczej drogi weteranów Legii Nadwiślańskiej. Stosunek do Hiszpanów wahał się od sympatii i zrozumienia ich sprawy po żal i gniew za zadane Polakom straty. Polskiego żołnierza fascynowała odmienność kraju, a do mieszkańców zbliżał go podobny hiszpańskiemu katolicyzm, wpływający czasem na postępowanie obu stron. Nie wiemy, czy Polacy mniej od Francuzów i Niemców skłonni byli do rabowania kościołów (i w polskich pamiętnikach spotkać możemy na przykład weterana dumnie noszącego napoleońskie odznaczenia za brawurę i "wieszanie księży w Hiszpanii"), ale w razie niewoli krzyżyk mógł uratować życie.
Postępowanie oddziałów zależało od dowódców, którzy, jak dowodzący 9. pułkiem książę Antoni Sułkowski czy oficerowie piechoty Legii, zdolni byli utrzymać wojsko w ryzach. Walki z partyzantką prowadziły jednak nieuchronnie do brutalizacji żołnierza "brudnej wojny", niejednokrotnie padającego ofiarą podstępu i okrutnego mordu, często po wymyślnych torturach. Polacy także uczestniczyli w scenach znanych z rysunków Goi, wyrzynając i grabiąc cywilów, często w zemście za śmierć kolegów. Ułan nadwiślański Kajetan Wojciechowski brał odwet na wiosce, w której spalono żywcem polskich ozdrowieńców: "Obstąpiona wieś do szczętu spaloną została a mieszkańcy bez różnicy płci i wieku wykłuci". Podobnych scen w pamiętnikach Józefa Brandta, Stanisława Broekerego, czy innych uczestników wojny, znajdziemy więcej.
Dylematy moralne nie zmieniają faktu, że żołnierz polski bił się w Hiszpanii dobrze, stawał się pożądanym przez Francuzów towarzyszem broni i był ze swoich czynów dumny. Nie sposób tu wymienić wszystkich bitew i potyczek, w których brały udział polskie formacje, wspomnijmy przeto najsławniejsze.

Źródło: A. Nieuważny, My z Napoleonem





Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone