Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Bitwa pod Ostrownem
Krzysztof Polak


Wstęp

Kampania rosyjska 1812 roku najczęściej kojarzy się z kilku nazwami i pojęciami, takimi jak: Borodino (Możajsk), Smoleńsk, pożar Moskwy, Wielki Odwrót. Kampania ta pozostaje symbolem początku zmierzchu Cesarza, momentem przełomowym w jego karierze. Z pewnością była to największa z dotychczasowych klęsk Napoleona, który przed rokiem 1812 przegrał wprawdzie lub nie rozstrzygnął dwu wielkich bitew1, ale jeszcze żadnej kampanii. Nawet trudna wojna 1809 roku zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem Francji. Rok 1812 złamał ów mit niepokonanego cesarza. Klęska Napoleona w Rosji bardzo często postrzegana jest przez pryzmat wspomnianych wielkich bitew i nazw; nierozstrzygniętych lub niepełnych sukcesów pod Smoleńskiem i Borodino, zbyt długiego postoju w Moskwie, katastrofy odwrotu, przegranej nad Berezyną (odnośnie Berezyny jest to z resztą opinia błędna2). Co dociekliwsi badacze wskazują ponadto złą organizację samej wyprawy, błędy w obsadzie najwyższych stanowisk wojskowych, wreszcie znaczną liczbę pewnych drobnostek, które razem doprowadziły do tej klęski. Jednym z takich niewielkich epizodów była właśnie bitwa pod Ostrownem, stoczona w dniach 25-26 lipca 1812 roku na drodze do Witebska.



W publikacjach rosyjskich mianem bitwy pod Ostrownem określa się całość walk, toczonych na trakcie witebskim w dniach 25-27 lipca. Podobnie uczynił Napoleon w X Biuletynie Wielkiej Armii. W najwybitniejszym polskim opracowaniu kampanii rosyjskiej autorstwa gen. Mariana Kukiela cały rozdział poświęcony tym walkom nosi tytuł "Ostrowno i Witebsk", co wyraźnie dzieli ten okres na dwie części. W niniejszej pracy także przyjąłem ten podział, uznając za właściwą bitwę pod Ostrownem walki z dni 25-26 lipca. W tym czasie walczyły bowiem te same formacje francuskie oraz ariergarda rosyjska, w której wprawdzie doszło do wymiany oddziałów (IV Korpus Piechoty generała Ostermanna-Tołstoja został wymieniony przez 3. Dywizję Piechoty gen. Konownicyna z III KP3), ale formalnie wchodziły one w skład jednej, doraźnie utworzonej grupy, pod ogólnym dowództwem gen. Ostermanna. Ariergarda ta, przejęta następnie przez gen. Tuczkowa została rozwiązana pod wieczór 26. lipca. Następnego dnia utworzono zupełnie nową straż tylną, z zupełnie innych jednostek i pod nowym dowództwem. Wreszcie na oddzielenie tych walk wpłynęła zmiana ternu, na którym się rozgrywały. Pierwszego i drugiego dnia walki toczyły się bliżej Ostrowna niż Witebska, ponadto lasy, o które opierała się pozycja gen. Konownicyna były częścią wielkiego kompleksu dochodzącego do samego Ostrowna i pod osłoną którego walczył Ostermann-Tołstoj. 27 lipca walki rozgrywały się na ścisłych podejściach pod Witebsk, w odmiennych warunkach terenowych w stosunku do walk z 25-26 lipca.
Przy okazji wypada zauważyć, że przy lekturze opracowań rosyjskich oraz publikacji pisanych ze strony "napoleońskiej", można odnieść wrażenie, że dla armii rosyjskiej Ostrowno ma większe znaczenie, głównie pod względem moralnym. Jak się wydaje wpływa na to kilka czynników. Przede wszystkim dla Rosjan była to pierwsza bitwa wojny, w której Napoleon był obecny na polu walki, mimo, że nie w istocie dowodził. Jest to też pierwsza bitwa głównej armii rosyjskiej, na dodatek nie przegrana w sposób szczególnie dotkliwy. Natomiast dla Francuzów i ich sojuszników starcie pod Ostrownem i później, pod Witebskiem, nie wydawało się czymś szczególnie ważnym. Dla wielu była to wprawdzie pierwsza bitwa tej wojny, ale w skali całej kampanii nie wydawała się szczególnie istotnym wydarzeniem. Dopiero bardziej szczegółowe studia pokazują prawdziwe znaczenie tego starcia.
Pisząc niniejsza pracę oparłem się głownie na czterech znakomitych opracowaniach kampanii 1812 roku. Najstarsze z nich, "Histoire militaire de la campaigne de Russie en 1812" D. P. Buturlina było tym bardziej przydatne, że załączone doń zostały mapy i tabele ujęte w osobny atlas. Kolejnym chronologicznie opracowaniem było "Opisanie otečestvennej vojny 1812 goda" A. I. Michajlovskiego-Danilewskiego z 1843 roku, wreszcie "najmłodsza" z prac rosyjskich, M. I. Bogdanowicza "Istoria otečestvennej vojny 1812 goda" z 1859 roku. Ostatnią z "wielkich" była znakomita "Wojna 1812 roku" generała profesora M. Kukiela wydana w Krakowie w 1937 roku. Pozostałe opracowania, między innymi prace B. Gembarzewskiego i R. Bieleckiego miały charakter pomocniczy, choć niejednokrotnie wniosły informacje niezwykle istotne, nie ujęte w najważniejszych czterech pozycjach. Z publikacji źródłowych szczególnie cenna okazała się specyficzna praca P. B. Austina "Marsz na Moskwę" wydana w 2002 roku. Oprócz obszernych partii pamiętnikarskich bardzo przydatne były, także wyraźnie oparte o źródła, komentarze samego autora. Wartość tej pracy podnosi fakt cytowania w wielu przypadkach nieosiągalnych w Polsce pamiętników i relacji. Innym ciekawym i ważnym źródłem okazała się "Gazeta Korrespondenta Warszawskiego i Zagranicznego", w której zamieszczono polskie tłumaczenia X Biuletynu Wielkiej Armii oraz raportów ks. Eugeniusza de Beauharnais i Joachima Murata. Dużo wątpliwości budzi, jedyna niestety, relacja polskiego uczestnika zmagań, Antoniego Rozwadowskiego, oficera Pułku 8. Ułanów, znajdująca się w zbiorach Biblioteki Ossolinskich (rękopis, natomiast mikrofilm znajduje się w Bibliotece Narodowej w Warszawie) w Materiałach do historii rodziny Rozwadowskich. Niemniej i ona zawiera sporo interesujących szczegółów i nie mogła zostać pominięta. To są oczywiście jedynie najważniejsze pozycje, pełną bibliografię zamieszczam na końcu pracy.
Najtrudniejszą do zdobycia część materiałów stanowiły wszelkiego rodzaju mapy. Ostatecznie posłużyłem się planszami zamieszczonymi w "Wojnie 1812 roku" Kukiela oraz w pracy Danilewskiego, przy czym mapy te stanowiły jedynie podstawę do opracowania własnych, opartych zarówno na mapach oryginalnych jak i na informacjach źródłowych. Pomocna okazała się wreszcie sztabowa mapa niemiecka terenów od Połocka po Witebsk w skali 1:300.000, wydana w 1915 roku. Plansze z mapami zamieściłem za załącznikami.
W załączniku zamieściłem także biogramy najważniejszych oficerów, związanych z bitwą pod Ostrownem (część z nich nie brała bezpośredniego udziału w walce, ale pośredni wpływała na bieg wypadków)4. W załączniku pominąłem postać Napoleona, którego kariera bojowa jest wystarczająco dobrze znana. Uznałem wreszcie za przydatne zamieszczenie w pracy zbioru ilustracji, obrazów przedstawiających walki toczone pod Ostrownem i na podejściach do Witebska5.

1. Przed bitwą

Marsz na Witebsk

Marsz grupy korpusów francuskich na Witebsk, który doprowadził w efekcie do walk u podejść do miasta, był końcowym akordem tak zwanego "manewru dźwińskiego" Napoleona, drugiego już w tej kampanii6. Napoleon, planując wojnę przeciw Rosji spodziewał się, że wojska rosyjskie, podzielone na kilka armii, z których najważniejsze były 1. i 2. Armie Zachodnie generałów Barclaya de Tolly i Bagrationa7, stawią opór przy granicy. Stąd wynikał szybki marsz cesarza na Wilno w początkach kampanii, mający na celu całkowite rozdzielenie sił rosyjskich i, w efekcie bicie ich po kolei. Pierwotnie cesarz planował osaczyć i zniszczyć Bagrationa, którego 2. Armia była znacznie słabsza od wydzielonej przeciw niemu grupy Hieronima Bonapartego złożonej z uszczuplonego I Korpus Davouta, VIII westfalskiego Vandamme'a, potem Junota, V Korpusu ks. Poniatowskiego8. Okazało się jednak, ze Rosjanie zrezygnowali z obrony granic i cofali się ku wschodowi. W toku działań kompletną nieudolnością wykazał się brat cesarza, Hieronim, którego błędy i zaniedbania doprowadziły do wymknięcia się Bagrationa z pułapki, tak, że nie było już większych szans na okrążenie i zniszczenie jego wojsk. Jedyną korzyścią, jaką udało się osiągnąć, głównie dzięki energii Davouta, było zablokowanie Bagrationowi najkrótszej drogi na Witebsk, gdzie mógłby połączyć się z Barclayem9.
Napoleon wcześnie zorientował się w niepowodzeniu operacji przeciw Bagrationowi. Już 6 lipca przekazał majorowi generalnemu (szefowi sztabu) marszałkowi Berthierowi pierwsze wytyczne do zwrotu przeciwko 1. Armii Zachodniej, przy której znajdował się car Aleksander I. Armia ta cofała się na wschód, ku obozowi warownemu pod Dryssą, gdzie car chciał przyjąć bitwę obronną, w oparciu o potężne umocnienia. W opozycji wobec tych planów był bezpośrednio dowodzący armią gen. Barclay de Tolly, który Dryssę chciał wykorzystać jedynie tymczasowo, jako punkt zborny dość szeroko rozrzuconej 1. Armii10. Walki toczyły jedynie drobne grupki oderwanych oddziałów lub jazdy. Około 4 lipca gros armii koncentrował się w rej. Dzisny, 10 lipca główną siłą wchodząc do obozu drysskiego11.
Napoleon, kiedy upewnił się co do odejścia Barclaya wgłęb Rosji, zarządził skierowanie głównej masy wojsk Wielkiej Armii ku połnocnemu-wschodowi. W tak zwanym "manewrze dźwińskim" chodziło głownie o ostateczne odcięcie Barclaya od 2. Armii Zachodniej oraz Moskwy, wymuszenie na nim opuszczenia Litwy i Inflant, ewentualnie o przymuszenie go do bitwy w polu i odepchnięcie na Petersburg. Pierwsze rozkazy dotyczące tego planu wyszły już 9 lipca12. Lewe skrzydło francuskie tworzył X Korpus Macdonalda, prawe IV Korpus Eugeniusza de Beauharnais, środek Kawaleria Rezerwowa13 (konkretnie 1. i 2. Korpusy Kawalerii) oraz III Korpus Neya i II Oudinota oraz Bawarzy St. Cyra (VI Korpus). Natomiast wiadomości o koncentracji Rosjan w Dryssie spowodowały zmianę ukierunkowania armii na odcinek między Dryssą a Witebskiem, którą nakazano rozkazami z 14 i 15 lipca14.
Zbiegiem okoliczności w tych dniach oddziały rosyjskie właśnie opuszczały obóz pod Dryssą. W dowództwie rosyjskim od przybycia do obozu ścierały się różne koncepcje prowadzenia dalszych działań. Car skłaniał się ku pozostaniu w Dryssie, Barclay z kolei, na podstawie meldunków z rozpoznania, doszedł do wniosku, ze Francuzi wcale nie zamierzają atakować Dryssy, lecz wyjść na tyły obozu i odciąć armię od Witebska i Moskwy. Ostatecznie, 13 lipca rada zaufanych cara podjęła decyzję o opuszczeniu obozu, co Aleksander zaakceptował i 14 lipca wydał rozkazy do wyjścia armii na trakt połocki15. Jedynie I Korpus Piechoty Wittgensteina miał pozostać na dotychczasowych pozycjach, w osłonie na Petersburg (ostatecznie po odejściu armii Barclaya przeszedł na Połock i tam walczył z Oudinotem). Reszta armii, po zorganizowaniu marszu taborów, 15. lipca ruszyła na Połock16, minęła go 18-tego a 19-tego stanęła na trakcie witebskim. Tam też opuścił ją car. Jeszcze tego samego dnia gen. de Tolly, który nareszcie objął faktyczne dowodzenie armią, wysłał do cara list, w którym informował o decyzji marszu na Witebsk celem pobicia Davouta, który maszerował na Orszę17. 20 lipca armia rosyjska podjęła marsz, mając korpus gen. Dochturowa i jazdę Pahlena w tyle o jeden-dwa marsze. 23 lipca główna cześć 1. Armii Zachodniej doszła do miasta, jednak Dochturow i Pahlen wciąż byli opóźnieni18.
Napoleon nie orientował się w działaniach Rosjan, aż do 17 lipca, kiedy szpice kawalerii marszałka Murata podeszły pod opuszczony obóz w Dryssie19, zaś całkowitą pewność co do odejścia zyskał 19 lipca. Nie było jednak pewne, w jakim kierunku odchodzą Rosjanie20. Pewność tę zyskał koło 21 lipca i natychmiast pchnął IV Korpus Eugeniusza na Bieszeńkowicze, gdzie szpice Korpusu dotarły już 23 lipca, idąc przez Kamień i Głębokie (22 lipca)21. Doszło do pierwszych drobnych utarczek ze strażami tylnymi odchodzącego nieprzyjaciela. Do wieczora 23 do Bieszeńkowicz dotarł także 1. Korpus Kawalerii gen. Nansouty'ego, na Witebsk zawróciły także siły Neya i trzy dywizje I Korpusu pod gen. Lobau22.
Napoleon wiedział już doskonale, że nieprzyjaciel wymknął się z osaczenia, i że teraz sprawą najwyższej wagi było dogonienie go i wymuszenie na nim bitwy. W istocie w tym momencie "manewr dźwiński" zakończył się, i to niepowodzeniem. Nie zdołano odciąć Barclaya od drogi na Witebsk ani nie odepchnięto go ku Petersburgowi. Oddziały napoleońskie przeszły do pościgu na trakcie witebskim. Problemem strony francuskiej było to, że w stosunku do planów przecięcia dróg odwrotu rosyjskiego na Witebsk, pościg wymagał zmiany osi marszu o 90 stopni, a więc z szerokiego frontu powstała długa kolumna. Czoło tej kolumny tworzył IV Korpus dowodzony przez ks. Eugeniusza oraz dwa (1. i 2.) Korpusy Kawalerii, operujące jednak po przeciwnych stronach Dźwiny. Jednocześnie nie można było czekać na nadejście III czy I Korpusów, bo to groziło oderwaniem się nieprzyjaciela. Biorąc pod uwagę relatywną słabość tej awangardy wydaje się, że Napoleon nie przewidywał poważniejszego oporu Rosjan przed samym Witebskiem, stąd siły IV K i 1. KK uznał za wystarczające do prowadzenia aktywnego pościgu i spowolnienia marszu nieprzyjaciela, aż do czasu nadejścia głównych sił francuskich. W ten sposób wyłonieni zostali francuscy uczestnicy przyszłego boju.

Działania stron 24.VII na drodze do Witebska

Rankiem 24 lipca gen. Barclay de Tolly otrzymał informacje od Bagrationa o walce 23 lipca pod Mohylewem23 oraz o podjętym przezeń odwrocie. Obie armie rosyjskie dzieliła nadal duża odległość, a wynik walk 2. Armii Zachodniej oznaczał, że w najbliższym czasie połączenie się wojsk rosyjskich będzie niemożliwe. Barclay nie dysponował dokładnymi danymi o sile i zamiarach Napoleona a ponadto dotarły do niego wiadomości o wzięciu 19 lipca przez Francuzów Orszy24. Pierwotnie to w niej minister wojny zamierzał połączyć się z Bagrationem, teraz jednak punkt spotkania odsunął się aż do Smoleńska. Na dotarcie do tego miasta ścigany przez Davouta Bagration potrzebował czasu i wolnej drogi marszu, a to mogło mu zapewnić jedynie opóźnienie jednej z głównych grup armii francuskiej. Tym samym Barclay de Tolly stanął przed koniecznością stoczenia w rejonie Witebska boju opóźniającego z samym Napoleonem. W tym samym czasie, 23 lipca, wysłał na Babinowicze oddział gen. Tuczkowa IV, w celu utrzymania łączności z Bagrationem, ale cofnął go, podobno na sugestię szefa sztabu, gen. Jermołowa25.
Tymczasem koncentracja 1 Armii Zachodniej nie dobiegła jeszcze końca, do Witebska nie dotarł wciąż korpus Dochturowa. Zajęcie i przygotowanie pozycji do spodziewanej bitwy wymagało czasu, podobnie jak przerzucenie taborów na drogi planowanego odwrotu26. Ponadto dowiedziano się o ruchu głównej armii francuskiej na Witebsk. W tej sytuacji chodziło już nie tylko o wygranie czasu dla 2 Armii Zachodniej, ale też dla samej 1 Armii.
Zadanie to gen. de Tolly powierzył silnej straży tylnej, którą stworzył IV Korpus Piechoty generała Ostermanna-Tołstoja, wzmocniony dwoma pułkami huzarów (lejb-gwardii oraz sumskim), dwoma dragonów (niżyńskim i ingermalandzkim) oraz rotą artylerii konnej. Grupa ta, mająca zająć pozycje obronne na drodze z Bieszenkowicz do Witebska w rejonie Ostrowna, wyruszyła w drogę w nocy z 24 na 25 lipca27. Jednocześnie rozpoczęto przygotowania do głównej batalii, którą chciano stoczyć bod Witebskiem.
Tymczasem, jak już wiadomo, do Bieszeńkowicz 23 lipca dotarły francuskie IV K (z Głębokiego) 1. i 2. KK. Do rejonu Uła - Bieszeńkowicze powoli nadchodziły także elementy I i III Korpusów oraz Gwardii Cesarskiej. 24 lipca do Bieszeńkowicz przyjechał Napoleon, wydając ogólne dyspozycje do dalszych działań. Lewym brzegiem Dźwiny posuwać się miały 1. KK (w szpicy) oraz IV K. 2. KK Monthbruna miał przejść na prawy brzeg Dźwiny, I, III K oraz Gwardia koncentrować się dalej w rej. Uła - Bieszeńkowicze. Sam Napoleon, wraz z bawarską brygadą kawalerii gen. Preyshinga przeszedł na prawy brzeg rzeki, rozpoznając przeciwnika, natomiast Nansouty oraz ks. Eugeniusz posunęli się traktem ku Witebskowi. Ponadto książę skierował włoską brygadę kawalerii na Sienno, celem utrzymania łączności z Grouchy'm, przez co nie wzięła ona udziału w nadchodzących walkach28.
Wieczorem 24 lipca oddziały francuskie z IV K i 1. KK rozciągały się od Budiłowa i Czarnohostów, przez Bieszeńkowicze po Kamień29. Wtedy też Napoleon wydał rozkazy dla tych korpusów na dzień 25 lipca. W awangardzie iść miał 1. KK wsparty pułkiem lekkiej piechoty z korpusu Eugeniusza, dalej dywizje piechoty Delzonsa, Broussiera, Pino i Gwardia Włoska30.

2. Ostrowno 25-26 lipca 1812

Siły stron

Ustalenie składu sił, jakie przeciwnicy wystawili w dniach 25-26 lipca nie było zadaniem prostym. Jedyny, w miarę pełny spis oddziałów na poziomie pułków i brygad, znajduje się w atlasie Buturlina31. Jest to jednak zestawienie z początków kampanii rosyjskiej, mogłoby więc zawierać pewne nieścisłości lub nie uwzględniać zmian, jakie mogły zajść w ciągu miesiąca od rozpoczęcia kampanii. Wielce pomocne okazały się inne opracowania oraz informacje źródłowe, zawarte we wspomnieniach i raportach uczestników zdarzeń. Niemniej i tu zdarzały się pomyłki, zwłaszcza jeśli chodzi o siły francuskie. Wynika to po części z faktu, że Napoleon dość dowolnie dysponował swymi oddziałami, tworząc lub detaszując liczne, improwizowane grupy. Na szczęście w korpusach, które były pod Ostrownem, zmiany polegały wyłącznie na wydzielaniu poszczególnych dywizji i brygad. Dzięki temu zestawienia Buturlina okazały się najbardziej dokładne.
Nieco lepsza sytuacja jest z zestawieniami oddziałów armii rosyjskiej. W latach 1810-11 za sprawą gen. Barclaya de Tolly doszło w Rosji do istotnych reform armii. Między innymi wprowadzono, zwłaszcza w piechocie, stałe przydziały pułków do konkretnych dywizji32.Tuż przed kampanią, wobec znacznego wzrostu liczebnego i przeniesienia części rezerw do pierwszego rzutu doszło wprawdzie do pewnych zmian, niemniej aż do reorganizacji w obozie pod Tarutino system przydziałów pokojowych był w zasadzie przestrzegany. Z reguły z nowych batalionów tworzono bowiem nowe dywizje. Podobnie do piechoty zreorganizowano artylerię, grupując ją w brygady i przydzielając do konkretnych dywizji. Szczęśliwie dzięki temu, że gros IV Korpusu Piechoty Ostermanna-Tołstoja tworzyły stare jednostki, można z dużą dokładnością wykorzystywać tablice przydziałów sprzed wojny oraz atlas Buturlina. Metoda powyższa nie jest już tak dokładna w przypadku kawalerii, gdzie nie wypracowano równie ścisłego sytemu przydziałów, a na polach Ostrowna dodatkowo utworzono tymczasową grupę jazdy.

Wojska napoleońskie33

W walki 25-26 lipca toczone w rejonie Ostrowna, na drodze do Witebska strona francuska zaangażowała bezpośrednio siły awangardy pod komendą marszałka Joachima Murata oraz elementy IV Korpusu ks. Eugeniusza de Beauharnais. W skład awangardy wchodził 1. Korpus Kawalerii gen. Nansouty'ego w postaci dywizji lekkiej kawalerii gen. Bruyeres'a oraz dywizji jazdy ciężkiej gen. Saint-Germaina, wzmocnione 8 pułkiem piechoty lekkiej z IV Korpusu.
Dywizja gen. Bruyeres'a składała się z czterech brygad. Brygada gen. Pire obejmowała dwa pułki francuskie: 8. huzarów i 16. strzelców konnych. Brygadę gen. Jacqueminot'a tworzyły 7. huzarów i 9. szwolerów-lansjerów, zaś brygadę gen. Roussela d'Hurbala jedynie 2. pruski pułk huzarów. W skład dywizji wchodziła też polska brygada dowodzona przez generała Józefa Niemojewskiego składająca się z pułków ułanów: 6. płk Pągowskiego oraz 8. płk ks. Dominika Radziwiłła. Według wyliczeń Kukiela dywizja liczyła w początkach kampanii ponad 5.700 szabel do boju. Trudno natomiast ocenić, ilu żołnierzy było w szeregach podczas samej bitwy. Dywizja ciężkiej jazdy gen. Saint-Germaina składała się z 2., 3. oraz 9. pułków kirasjerów oraz 1. pułku szwoleżerów-lansjerów i liczyła pierwotnie 3.200 ludzi do boju. Artyleria całego korpusu liczyła 30 armat, ale nieznana ich ilość pozostawała przy odłączonej od Korpusu dywizji gen. Valance'a , tak że pod Ostrownem było ich zapewne 1834.
Piechota francuska, walcząca pod Ostrownem w całości pochodziła z IV Korpusu ks. Eugeniusza, z Dywizji Piechoty gen. Delzonsa. Dywizja, licząca pierwotnie ok. 11.700 bagnetów składała się z trzech brygad. Pierwszą gen. Huarta stanowił jedynie 8. pułk lekki, przydzielony do awangardy Murata. Trzon Dywizji tworzyły zatem brygady generałów Roussela (84. liniowy, 1. Tymczasowy Pułk Chorwacki, razem 6 batalionów35) oraz Ferriera (92. i 106. liniowe, razem 8 batalionów).
Trudno ocenić, ile dział ks. Eugeniusz wprowadził do walki podczas obu dni. Łącznie artyleria IV Korpusu liczyła bowiem 116 dział, ale duża część armat mogła pozostać przy oddziałach, które nie wzięły udziału w bitwie. Z drugiej strony wiemy jednak, że 26 lipca strzelała artyleria Gwardii Królewskiej36.
Kolejna dywizja IV Korpusu, gen. Broussiera, nie wzięła wprawdzie udziału w walkach 25 i 26 lipca, wymieniła natomiast zmęczonego i wykrwawionego Delzonsa w późniejszych walkach pod Witebskiem. Pod Ostrownem, zwłaszcza 26 lipca pozostawała w pobliżu pola walki i teoretycznie mogła wesprzeć siły francuskie zaangażowane w bój. W jej skład, wg Buturlina, wchodziły pułki 9., 35. i 53. liniowe oraz hiszpański pułk Józef Napoleon i liczyła ona początkowo nieco ponad 10.500 żołnierzy w 14 batalionach. Podobnie Dywizja Gwardii Włoskiej (stan wyjściowy w 5 batalionach i 8 szwadronach 6.000 żołnierzy) oraz Dywizja gen. Pino, choć obecne w pobliżu pola walki 26-go lipca, nie wzięły udziału w walkach pod Ostrownem.
Pewne wątpliwości budzi passus z raportu ks. Eugeniusza, opublikowanego w prasie polskiej37, według którego gen. Delzons miał przedstawić do odznaczenia oficera z 74. pułku liniowego. Bielecki podaje, że pułk ten rozwiązano w 1803 roku i nie był odtwarzany38, zaś raport Eugeniusza jest jedynym świadectwem obecności takiego pułku w IV Korpusie w tej kampanii. Wydaje się, że pomylono numery pułków i wicekról miał na myśli oficera z 84. liniowego. Błąd nastąpił zaś najprawdopodobniej przy tłumaczeniu lub drukowaniu gazety. Podobnie w cytowanej relacji kpt. Antoniego Rozwadowskiego, w opisie początków kampanii, autor napisał, że DK gen. Bruyeres'a tworzyło osiem pułków, ale wymienił tylko siedem. Ponieważ jednak wymienione przezeń pułki pokrywają się z ustaleniami Buturlina i Bieleckiego (a także Dusiewicza39, ale ten pisze o wydarzeniach już po Borodino) wypada uznać, że jest to bądź pomyłka autora, albo osoby przepisującej (spisującej) tekst (Jana Rozwadowskiego).
Ogólnie siły francuskie pod Ostrownem liczyły faktycznie 18 batalionów (DP Delzonsa), 44 szwadrony (28 w DK Bruyeres'a oraz 16 w DK St. Germain'a) oraz nieznaną liczbę dział, które to siły rzeczywiście wzięły udział w walce. Oddziały pierwszej linii mogły zostać wsparte przez dalsze 5 batalionów, 8 szwadronów Gwardii Włoskiej oraz 14 batalionów Broussiera (jazda IV Korpusu została odeń odłączona celem wykonywania samodzielnych działań). Z tych sił w dniach 25-26 lipca żadna jednostka nie poszła jednak do walki.
Ustalenie stanu liczebnego tych oddziałów nastręcza wiele trudności, bowiem większość relacji podkreśla wysokie straty marszowe, z drugiej jednak strony oficjalne raporty często zawyżały siły czynne korpusów40. Trudno także określić, które konkretnie pododdziały artylerii wzięły udział w walkach, stąd nieznana liczba dział biorących udział w boju. W tej sytuacji wszelkie wyliczenia mogą mieć charakter jedynie szacunkowy, oparty na porównaniu informacji o innych jednostkach.
Ogólne stany wyjściowe IV Korpusu i Kawalerii Rezerwowej Murata w początkach kampanii wynosiły około 48-50 tysięcy w IV Korpusu oraz 40 tys. Kawalerii Rezerwowej41. Tymczasem już pod Witebskiem IV Korpus wraz z 1. i 2. Korpusami Kawalerii liczyć miał ledwie 50 tys. żołnierzy42. W trzy tygodnie później, pod Smoleńskiem cała jazda Murata miała już tylko 18.000 szabel, zaś w Korpusie Włoskim pozostało jedynie 32.000 żołnierzy43. Należy podkreślić, że straty IV Korpusu (od końca czerwca do połowy sierpnia razem 18.000 ludzi!) to niemal wyłącznie ubytki marszowe, chorzy i maruderzy, jedyną bowiem poważniejszą akcją Korpusu było Ostrowno. Wydaje się, że pod Witebskiem Korpus miał około 38-40 tys. ludzi. Co ciekawe, większość dostępnych źródeł francuskich44 i opracowań niewiele uwagi poświęca liczebności żołnierzy poszczególnych korpusów czy dywizji. Nie czyni tego nawet Kukiel, poprzestając na kilku, dość ogólnych uwagach.
Jeśli chodzi o 1. KK gen. Nansouty'ego, to dysponujemy kilku informacjami. Na podstawie ustaleń Gembarzewskiego45 można przyjąć, że na początku kampanii polski 6. pułk ułanów liczył ok. 750-850 szabel, podobnie 8. ułanów, około 800. Natomiast do Ostrowna 8. ułanów zszedł na "450 ludzi z drobnym haczykiem"46. U Austina47 pod datą 12 i 15 lipca znajdujemy następujące słowa; "konie padają setkami", "konie padają jak muchy". Nawet "konie Gwardii Królowej (Włoskiej - K. P.) padają jeden po drugim". W jednym z rozkazów Napoleona dla Eugeniusza48 siły dwu dywizji kawalerii 1. KK (DK Bruyeresa i DK St. Germaina, DK Valance'a została wcześniej odłączona) szacowane są na 6.000 szabel, wobec stanu wyjściowego prawie 9.000. Pokrywa się to z uwagami Austina49, że w jeździe ciężkiej w szeregach pozostało 3/4 żołnierzy, w lekkiej - połowa. Z kolei większość publikacji rosyjskich przyjmuje dla sił francuskich pod Ostrownem ich stany wyjściowe. Buturlin50 dla początkowych walk 25 lipca podaje 10 tys. jazdy, później (nadal 25 lipca) 9.000 kawalerii i 2.000 piechoty. 26 lipca51 pisze już tylko o 7 tys. kawalerzystów francuskich. Natomiast "Russkaja Armia"52 w opisie bitwy przyjmuje dla 25 lipca 9.000 jazdy, 26 i 27 lipca podaje już tylko dane dla całości sił napoleońskich, nie wyodrębniając rodzajów broni. Porównując powyższe dane należy przyjąć, że najbardziej wiarygodne informacje zawarł w swym rozkazie Napoleon.
Jeśli chodzi o stany IV Korpusu, to dane mówiące bezpośrednio o nim są jeszcze uboższe i bardziej fragmentaryczne. Wiadomo, że 1. Regiment Chorwacki dnia 15 lutego 1812 roku liczył 48 oficerów i 1610 żołnierzy. Można ostrożnie przyjąć, że w czerwcu liczył około 1.500 ludzi (ubytki chorobowe i marszowe). Już po walkach na drodze do Witebska w regimencie pozostało ok. 900 żołnierzy53. Buturlin54 podaje, ze drugiego dnia w boju było 12 tys. francuskiej piechoty, co odpowiada stanowi wyjściowemu DP Delzonsa z czerwca. Bogdanowicz55 i "Russkaja Armia"56 podają dane całościowe, odpowiednio 20.000 drugiego dnia oraz 15.000 i 23.000 (26 i 27 lipca). Pewnego rodzaju pomoc stanowią informacje o stratach pułków innych korpusów. I tak 12 lipca w Korpusie Davouta brakowało: w 57. liniowym 1.400 żołnierzy, w 25. liniowym - 1.700 ludzi57. 1 sierpnia w 2. Pułku szwajcarskim z 2.000 żołnierzy zostało 1.20058, a jest to pułk II Korpusu, stosunkowo mało jeszcze wykrwawionego w bojach. Gros tych strat to efekt głodu i chorób. Nawet elitarny 2. Pułk Legii Nadwiślańskiej z 2.400 ludzi etatu utracił już ponad 80059, z podobnych z resztą przyczyn co Szwajcarzy. Wreszcie około 23 lipca uważana za doborową dywizja piesza gen. Frianta miała jedynie 2/3 żołnierzy w szeregach. Ostrożnie licząc siły piechoty francuskiej w tym okresie spadły średnio po 1/4 do 1/3 stanu wyjściowego.
Wydaje się więc, że jeśli chodzi o siłę kawalerii francuskiej pod Ostrownem, to najbliższą prawdy jest podana przez Napoleona liczba 6.000 szabel w dwu dywizjach kawalerii. Co do piechoty, to z pewnością można przyjąć, że Dywizja Delzonsa nie przekraczała już 10 tys. bagnetów, raczej nawet 9.000 (a zatem około 3/4 stanu), Dywizja Broussiera 7-8.000 (także koło 3/4 stanu). Razem 25 lipca dawałoby to maksymalnie 15.000 szabel i bagnetów na polu, 26 lipca mniej o tysiąc - półtora (po odliczeniu strat).

Wojska rosyjskie60

Barclay de Tolly, chcąc maksymalnie opóźnić dojście Napoleona pod Witebsk, wyznaczył do roli ariergardy znaczne siły. Tworzył je IV Korpus Piechoty gen. Ostermanna-Tołstoja w sile dwu dywizji (11. i 23. DP) wzmocniony czterema pułkami jazdy oraz rotą konnej artylerii61. Później de Tolly posłał za nimi jeszcze 3. DP z III Korpusu gen. Tuczkowa, 1. Korpus Konny Uwarowa, wreszcie resztę III Korpusu Piechoty. Razem w ariergardzie były cztery dywizje piechoty i grupa jazdy w sile korpusu. Z tego w walce wzięły ostatecznie udział trzy dywizje piechoty (11., 23. oraz 3. DP) oraz cztery pułki jazdy. Korpus Uwarowa i 1. Dywizja Grenadierów nie zostały w ogóle posłane w bój.
11. DP dowodzoną przez gen. Bachmetjewa II62 tworzyły pułki liniowe: keksholmski, pernowski, połocki i jelecki, oraz jegierskie: 1. i 33., razem 12 batalionów. Artylerię stanowiła 11 brygada artylerii złożona z 2. roty artylerii pozycyjnej, 3. i 4. lekkich63 w sile 36 dział.


23. DP komenderował gen. Bachmetjew I. Była ona słabsza od 11. Składała się z; rylskiego, jekaterynburskiego i kaporskiego pułków liniowych, dwu zbiorczych batalionów grenadierskich oraz 18. pułku jegierskiego, razem 10 batalionów64. Wsparcie zapewniało 36 luf 23. brygady artylerii w składzie 23. baterii pozycyjnej oraz 43. i 44. baterii lekkich65. Wg Buturlina w skład IV KP wchodził ponadto iziumski pułk huzarów, ale przy okazji boju pod Ostrownem pojawia się pułk huzarów sumskich, natomiast brak jest iziumskich66. Z pewnością natomiast 24 lipca wzmocniono Korpus pułkami ingermalandzkim i niżyńskim dragonów oraz pułkiem huzarów lejbgwardii67, tak, że łącznie kawaleria Ostermanna liczyła cztery pułki.
3. DP, dowodzona przez gen. Konownicyna składała się z: muromskiego, rewelskiego, czernichowskiego i selengińskiego pułków piechoty68, 20. i 21. pułków jegierskich (razem 12 batalionów) oraz 3. brygady artylerii (3. pozycyjna, 5. i 6. lekkie roty, 36 dział).
1. KK Uwarowa liczył 20 szwadronów, przy czym cztery z nich pułku huzarów lejbgwardii już były z Ostermannem pod Ostrownem (z 1. Dywizji Kawalerii Gwardii69).



Łącznie siły ariergardy Ostermanna-Tołstoja liczyły 34 bataliony i 18 szwadronów (4 huzarów lejbgwardii, 8 z dwu pułków dragonów i 8 huzarów sumskich70) ze 120 działami zaangażowanych w bój 25 i 26 lipca, oraz dalsze 16 szwadronów, 12 batalionów w pobliżu pola walki.
Dopiero 27 lipca zadania ariergardy przejął gen. Pahlen, na czele 3. Korpusu Konnego, w sile 24 szwadronów, wzmocniony dalszymi oddziałami jazdy i piechotą71.
Podobnie jak w przypadku Francuzów, ustalenie liczebności wojsk rosyjskich jest trudne, choć wynika to z nieco innych przyczyn. W przeciwieństwie do Francuzów strona rosyjska ponosiła znikome straty marszowe72, a na tym odcinku frontu nie poniosła jeszcze poważniejszych strat bojowych. Stąd stan jednostek rosyjskich mógł być zbliżony do wyjściowego, z tym jednak, że prawie żadne z opracowań go nie podaje. Co więcej, informacji o sile oddziałów rosyjskich pod Ostrownem jest jeszcze mniej, niż o oddziałach francuskich.
Interesujące i chyba najściślejsze w tym względzie dane podaje Buturlin73. Według jego wyliczeń, w chwili rozpoczęcia kampanii, w IV KP było 13.500 bagnetów i szabel, w III KP 18.500 żołnierzy, wreszcie w 1. KK 3.000 koni. Tenże autor podaje też, że 25 lipca pod Ostrownem Ostermann miał 11 tys. żołnierzy, zaś 26 lipca Konownicyn bił się mając 9.000 piechoty i 3.000 jazdy74. Warto jednak zaznaczyć, ze w tabelach zawartych w atlasie Buturlin pominął siły poszczególnych korpusów, podając dane całościowe dla armii rosyjskich.
Bogdanowicz75 podaje liczby tylko dla 26 lipca; 7.000 piechoty, 3.000 jazdy. Z kolei według "Russkiej Armii"76 Ostermann-Tołstoj miał pod Ostrownem 10.000 wojska, Konownicyn wraz z Uwarowem - 11.000. 27 lipca Pahlen miał prowadzić 7.000 żołnierzy. Ważną wskazówką są dane zawarte w sprawozdaniu z batalii pod Borodino, gdzie podano siły poszczególnych korpusów przed bitwą77. Według tych danych IV KP miał wówczas 10.500 ludzi, III KP miał 15.000 żołnierzy, wreszcie 1. KK - 3.200 szabel. Porównując te dane z wyliczeniami start spod Ostrowna wydaje się, że dane Buturlina z początków kampanii są w istocie najbardziej dokładne78. Natomiast podawana przez tego autora liczba 11 tys. wojska pod Ostrownem 25 lipca nie uwzględnia udziału czterech pułków jazdy, a zatem zaniża siłę IV KP.
Wydaje się więc, że 25 lipca Ostermann-Tołstoj wystawił do walki ok. 12.000 piechoty (stan pierwotny Korpusu pomniejszony o nieobecny pułk huzarów iziumskich i nieliczne ubytki marszowe, chorych, braki w etatach) oraz jakieś 2.500-3.000 koni, z tego ok. 600 huzarów lejbgwardii, 1.200 dragonów, 1200 huzarów iziumskich79, razem 15.000 ludzi. 26. lipca Konownicyn miał do 9.000 piechoty80 i ok. 3.000 jazdy Uwarowa, razem 11-12.000 żołnierzy.
Jedynie ilość dział, które Rosjanie mogli wprowadzić na pole batalii wydaje się dość ścisła. Trzy dywizje rosyjskie dysponowały razem 108 działami, do których doszło 12 luf z roty artylerii konnej, która wzmocniono jazdę Ostermanna. Z tego pierwszego dnia mogło strzelać do 78 armat (72 z dwu dywizji piechoty i rota konna w sile tylko 6 luf wobec straty pozostałych sześciu dział), drugiego już mniej, 36 z 3. DP i, ewentualnie, działa z 1. KK.
Warto zauważyć, że wbrew uwagom autorów rosyjskich o dużej przewadze francuskiej na polu bitwy, siły stron wydają się w istocie wyrównane. 25 lipca 15 tys. żołnierzy rosyjskich walczyło przeciw początkowo ośmiu, później maksymalnie 16 tysiącom żołnierzy francuskich. Przy tym większość sił francuskich stanowiła kawaleria, podczas gdy rosyjskich - piechota. Na korzyść strony rosyjskiej działał ponadto teren oraz charakter prowadzonych przez nich działań opóźniających, polegających na jak najdłuższym utrzymywaniu zajętej pozycji. 26 lipca Rosjanie dysponowali 11-12 tysiącami żołnierzy przeciwko 15 tysiącom Francuzów. Tego dnia Francuzi mieli podobną do Rosjan ilość piechoty, górowali liczbą kawalerii, ale teren i narzucone przez najwyższe dowództwa zadania nadal sprzyjały stronie rosyjskiej, niwelując przewagę liczebną przeciwnika. Natomiast Francuzi górowali nad Rosjanami samodzielnością i inicjatywą niższych oficerów i żołnierzy.

Pierwszy dzień bitwy, 25. lipca

Teren walk81

Teren na którym rozegrały się walki 25 lipca znakomicie odpowiadał zamiarom strony rosyjskiej82. Osią działań obu armii był okolony szpalerem drzew trakt Połock - Witebsk, który biegł "przez ogromną równinę pełną bagien i trzęsawisk"83 z Bieszeńkowicz w kierunku północno-wschodnim, po czym skręcał na południowy wschód i przechodził cieśniną między Jeziorem Ostrowno a Jeziorem Łukowskim. W tym kierunku ciągnął się przez półtorej wiorsty, mijając miasteczko Ostrowno po czym skręcał gwałtownie ku północnemu wschodowi. Samo Ostrowno, położone o 20 wiorst84 (nieco ponad 21 km)od Witebska, nie leżało na trakcie witebskim, lecz na wysokości owego zakrętu, po zachodniej stronie drogi, u południowego cypla Jeziora Ostrowno. Cały rejon miasteczka był pagórkowaty, porośnięty krzakami i zabagniony. Naprzeciw Ostrowna, po drugiej stronie traktu, w odległości około jednej wiorsty ciągnęły się zalesione wzgórza, które, górując nad traktem i miasteczkiem przechodziły następnie na prawą (od strony francuskiej) stronę drogi i biegły wzdłuż niej na północny-wschód. Wzgórza od lewej strony osłonięte były przed próbami obejścia Jeziorem Łukowskim, gęstymi lasami a dalej także Dźwiną, z prawej zaś terenami bagnistymi i zalesionymi. Lasy te ciągnęły się poszczególnymi skupiskami co najmniej na wiorstę w głąb pozycji rosyjskiej. Pole bitwy od prawej strony, niejako symbolicznie85, zamykał folwark Aleksandrowo.



Biorąc pod uwagę, wynikające z koncepcji operacyjnej Napoleona, skanalizowanie działań francuskich na trakcie witebskim, pozycja zajęta przez Rosjan wydaje się znakomita. Osadzona mocno w terenie, dająca naturalną osłonę przed działaniami jazdy, utrudniająca operowanie piechotą, przede wszystkim uniemożliwiała oskrzydlenie ariergardy rosyjskiej przez, jak sadzono, znacznie liczniejszego przeciwnika. Obejście od północy było praktycznie niemożliwe, od południa - wątpliwe z racji braku dróg oraz zalesienia i zabagnienia terenu. Co więcej, jak wynika z analizy map, na docinku z Bieszenkowicz do Ostrowna jedyną większą drogą umożliwiającą marsz dużych grup wojska był trakt witebski, co dodatkowo ułatwiało zadanie dowódcy rosyjskiemu. Dzięki temu Ostermann-Tołstoj musiał martwić się "tylko" o swój bezpośredni front.

Przebieg walk

Oddziały rosyjskie wyruszyły ku Ostrownu jeszcze w nocy. Straż przednią grupy Ostermanna tworzyły dwa szwadrony pułku huzarów lejbgwardii pod płk Mandryką, półrota konnej artylerii86 oraz, prawdopodobnie, niżyński pułk dragonów87. Oddziały te, idąc w szpicy, napotkały w odległości około 7 wiorst od Witebska pierwsze francuskie posterunki i w ciągłych utarczkach zepchnęły je aż pod Ostrowno88.
Ruchy oddziałów francuskich rozpoczęły się wczesnym rankiem 25. lipca89. Murat dysponował dwiema dywizjami kawalerii z 1. Korpusu Kawalerii gen. Nansouty'ego i dwoma batalionami piechoty. Marszałek zgonie z dyspozycjami cesarza wysunął na czoło lekką DK gen. Bruyeres'a, wzmocnioną przekazanymi z Korpusu ks. Eugeniusza batalionami 8. pułku piechoty lekkiej, mając w drugim rzucie DK Saint Germaina. Dopiero za nimi wymaszerować miał Eugeniusz z dywizjami Delzonsa, Broussieresa, Pino i Gwardią90. Awangardę francuską tworzyła brygada jazdy gen. Pire, w składzie 8. huzarów i 16. szaserów91. Zadaniem zgrupowania Murata było dojście jak najbliżej Witebska i rozpoznanie ewentualnych sił nieprzyjacielskich92.
Jako pierwszy maszerował szosą 8. huzarów, osłaniany przez 9. szwoleżerów-lansjerów i 16. szaserów93. Za zakrętem traktu dostrzegł on sporą formację nierozpoznanej kawalerii. Wysłany ku niej patrol został rozniesiony na oczach huzarów. Pułk natychmiast rzucił się do szarży wzdłuż drogi, wsparty prawdopodobnie przez 9. lansjerów i 16. szaserów94, rozbił kompletnie dywizjon lejb-huzarów, poturbował dragonów niżyńskich, wybił kanonierów konnych i uprowadził ich działa, ponosząc przy tym pewne straty. Szczątki rosyjskich huzarów gwardii rozpaczliwie przebijały się przez kawalerię francuską ku głównej pozycji swych wojsk nie próbując ratować dział .Odniósłszy sukces, 8. pułk huzarów cofnął się na pozycję wyjściową, gdzie uporządkował szeregi i przygotował się do kolejnego natarcia. Działo się to około godziny 6.0095.



Tymczasem Ostermann, do którego doszły wieści o pobiciu jego straży przedniej wysłał jej na pomoc huzarów sumskich96 i przyspieszył marsz sił głównych. Po dotarciu na około 500 sążni97 od Ostrowna, przy skręcie traktu Połock - Witebsk, Ostermann-Tołstoj rozwinął swoje siły na pobliskich zalesionych wzgórzach. W pierwszym rzucie stanęła w szyku rozwiniętym 11 DP, przed frontem której rozmieszczono silne baterie artylerii, w drugim, w kolumnach batalionowych, 23 DP. Pozycja rosyjska stała niejako "okrakiem" na trakcie witebskim, który przebiegał środkiem ich pozycji98. Gros jazdy (wycofani huzarzy sumscy, dragoni niżyńscy) stanęło przy drugiej linii, dragoni ingermalandzcy przeszli na lewe skrzydło rosyjskie.
Na plac boju przybywały kolejne siły francuskie. Do brygady Pirego i prawdopodobnie obecnej od początku brygady gen. Jacqueminot'a (należał do niej 9. lansjerów) dołączyła brygada Roussela d'Hurbala (2. huzarów pruskich) i brygada gen. Niemojewskiego (polskie 6. i 8. pułki ułanów), dwa baony 8. lekkiego oraz artyleria. Na pole walki przybył także sam Murat99. Do szarzy dwukrotnie poszedł pruski pułk huzarów, który zdołał "przedostać się między rosyjskimi armatami, ale gwałtowny ogień piechoty z pobliskiego lasu zmusił nas (tj. huzarów - K. P.) do wycofania się" 100. Niemniej jego szarże ułatwiły rozmieszczenie królowi swoich sił. Dywizja Saint Germaina, która właśnie nadeszła, stanęła po lewej stronie drogi, gros dywizji Bruyeres'a stanęła w centrum, na prawo od traktu, przesłonięta 8. pułkiem lekkiej piechoty. Wreszcie skrajne, prawe skrzydło utworzyła brygada Niemojewskiego. Przy niej też zajął stanowisko Murat. Rozpoczęła się mordercza kanonada z obu stron101.
Nagle, na prawym skrzydle brygady Niemojewskiego pojawił się pułk rosyjskich dragonów. Był to regiment ingermalandzki, już wcześniej wysłany przez Ostermanna dla zabezpieczenia lewej flanki rosyjskiej. Teraz, po wyjściu zza zasłony wzgórz i lasów pułk szykował się do szarży na polską brygadę102. Mimo zaskoczenia jazda polska zademonstrowała tu zdecydowaną wyższość taktyczną nad przeciwnikiem. Na rozkaz Murata (miał on brzmieć po prostu: "En avant, braves Polonaises!"103) brygada błyskawicznie zmieniła front w prawo i z okrzykiem "Niech żyje Cesarz" i "Niech żyje Król!" rzuciła się do ataku na Rosjan. Zaskoczeni tym dragoni, zamiast samemu pójść do szarzy, stanęli lub nawet wykonali zwrot, chcąc odejść z linii polskiego ataku104. Nic im to nie dało, gdyż wtedy wpadli na nich Polacy i kompletnie ich rozbili. W tym ataku wyróżnił się szef szwadronu 6. pułku Łojewski. Straty Rosjan wyniosły co najmniej 200 żołnierzy i oficerów a pułk utracił wartość bojową. Mogłyby one być znacznie wyższe, ale generał Niemojewski nakazał powrót brygady na pozycje wyjściową, zapewne bojąc się rozproszenia oddziałów w obliczu nieprzyjaciela105.
W czasie, gdy Polacy rozprawiali się z dragonami ingermalandzkimi, na całym froncie wzmagała się kanonada. Do szarż ruszył teraz generał Ornano na czele 16. pułku strzelców konnych oraz, prawdopodobnie, 7. huzarów, zdobył cześć baterii rosyjskich, ale został zmuszony do szybkiego odwrotu przez ogień piechoty106. Korzystając z odparcia tego ataku Ostermann wysłał trzy bataliony, aby zaatakowały francuski 8. pułk lekki, który w międzyczasie, osłaniany gęstymi tyralierami, wysunął się na lewe skrzydło pierwszej linii rosyjskiej, opodal niewielkiego lasku107. W sukurs piechocie przyszła jednak kawaleria - pułk pruskich huzarów i 9. lansjerów francuskich. Wprawdzie oba regimenty zostały zatrzymane przez ogień piechoty rosyjskiej, ale i Rosjanie musieli się cofnąć108.
Niezrażony niepowodzeniem Ostermann podjął kolejną akcję zaczepną, tym razem przeciwko obu skrzydłom francuskim. W kierunku prawego skrzydła Francuzów wysunięto trzy, w kierunku lewego - dwa bataliony. I ta próba zakończyła się niepowodzeniem. Przeciwko trzem batalionom na prawym skrzydle Murat zaangażował brygadę polską, przeciw dwu na lewym - 9. lansjerów i pułk kirasjerów. Obie grupy piechoty rosyjskiej zostały rozbite109. Tuż przed tą szarżą, stojąca pod ogniem rosyjskiej artylerii i piechoty brygada polska poniosła pewne straty, w tym rannego kulą karabinową w pierś generała Niemojewskiego. W związku z utratą dowódcy, Polaków podporządkowano gen. Rousselowi d'Hurbal110.
Wobec takiego rozwoju sytuacji Ostermann podjął, jak się wydaje, decyzję o kolejnej próbie obejścia, tym razem dużymi siłami, prawdopodobnie 23. DP z drugiej linii111. Po stronie francuskiej rysował się kryzys, bowiem gros ich kawalerii było już zmęczone walką i osłabione stratami. Szczupłość piechoty (raptem dwa, zapewne przerzedzone już bataliony 8. lekkiego) nie pozwalała na osłonięcie nią kawalerii, która z tego powodu musiała wypełniać front, nieustannie atakując nieprzyjaciela112 i stojąc pod ogniem tracić ludzi. Inicjatywa Ostermanna mogła zatem doprowadzić do kompletnego rozbicia awangardy Murata. Szczęśliwie dla Francuzów, dokładnie w tym momencie na plac boju przybyła dywizja gen. Delzonsa i z marszu poszła do walki113. Kryzys został tym samym zażegnany.
Jeszcze przed znakomitą szarżą Niemojewskiego na dragonów ingermalandzkich Murat wysłał do gen. Delzonsa kuriera z prośbą o natychmiastowe przybycie114. Ten z kolei wysłał adiutanta z meldunkiem do ks. Eugeniusza o walce toczonej przez Murata, a sam przyspieszył marsz swych oddziałów. "Ponieważ odgłosy dział dwukrotnie przybrały na sile, Jego Wysokość ( Eugeniusz de Beauharnais - K. P.) natychmiast rozkazał wstrzymać transport bagaży swojej kwatery i w towarzystwie swoich najważniejszych oficerów, pospiesznie skierował się w kierunku Ostrowna"115.
Natychmiast po przybyciu dywizji Delzonsa Murat rzucił jego piechotę na swoje lewe skrzydło, na obejście Rosjan od północy, wzdłuż Jeziora Łukowskiego i Dźwiny116. Efekt był natychmiastowy, Rosjanie wstrzymali 23. DP i cofnęli całość piechoty w las, w którym stawili Delzonsowi i kawalerii Murata zażarty opór117. O dalszym przebiegu boju nie mamy prawie żadnych informacji. Kukiel, zapewne słusznie, wnosi stąd, że dysponujący wyczerpaną do cna jazdą i ledwie jedną dywizją pieszą król nie napierał już zbytnio na Ostermanna118. Trwała natomiast obustronna kanonada, powodująca, zwłaszcza wśród szyków piechoty rosyjskiej, znaczne straty. Ogień baterii francuskich był tak mocny119, że część oficerów rosyjskich zaczęła się bać o zwartość swych oddziałów. Jednak ich pytania, co w tej sytuacji należy uczynić, Ostermann-Tołstoj zbywał mówiąc: "Nic nie robić, stać i umierać" 120. Podobnie artyleria rosyjska ponosiła duże straty. Kiedy zameldowano o tym Ostermannowi, generał nakazał "strzelać z pozostałych [dział - K. P.]" 121. Ostermann-Tołstoj wytrwał na pozycji pod Ostrownem aż do 22.00, kiedy to, pod osłoną nocy, wycofał swe wykrwawione oddziały122.
Kiedy zaczynała się walka pod Ostrownem, Barclay de Tolly wysłał na wsparcie Ostermanna 1. Korpus Konny gen. Uwarowa, a pod wieczór 3. Dywizja Piechoty gen. Konownicyna z III Korpusu Piechoty gen. Tuczkowa. Uwarow najprawdopodobniej zdążył dotrzeć w rejonu Ostrowna, ale Ostermann nie wysłał kawalerii w bój. Natomiast Konownicyn, który wyruszył pod wieczór 25 lipca, nie doszedł do Ostrowna, lecz stanął pod wsią Kukowiacze123, na tyłach IV KP. Po ucichnięciu strzałów Ostermann cofnął ze swoim Korpusem i 1. KK w lasy, a rankiem 26 lipca poza linię Konownicyna, przekazując mu zadanie opóźniania marszu Francuzów w dniu następnym i wzmacniając go jazdą124.
Natomiast wyczerpane oddziały napoleońskie rozłożyły się na pobojowisku opodal Ostrowna. Straty obu stron, poniesione 25 lipca są trudne do oszacowania. Strona francuska milczy o stratach własnych, wiadomo jedynie o ranieniu gen. Niemojewskiego i sporych ubytkach wśród jazdy, zwłaszcza w dywizji Bruyeres'a. Rosjanie stracili co najmniej 6 dział (roty konnej), wielu jeńców i zabitych. Ich liczba waha się jednak znacznie zależnie od źródła125. Sami lejb-huzarzy stracili licznych zabitych i rannych, w tym rannego dowódcę, płk Dawidowa, po którym pułk objął płk Mandryka, dowódca pobitego dywizjonu126. Najważniejsze dla Rosjan było jednak to, ze Ostermann już wtedy wygrał dla Barclaya de Tolly tak potrzebne 24 godziny.

Drugi dzień bitwy, 26. lipca

Teren walk127

Pozycja zajęta przez generała Konownicyna leżała o 8 kilometrów od Ostrowna i 12 od Witebska. Jej centrum znajdowało się w rejonie wsi Kukowicze, lezącej przy trakcie witebskim. Przed frontem tej pozycji rozciągał się stosunkowo duży pas otwartego terenu, ograniczony od północy Dźwiną zaś od południa rozległym kompleksem leśnym, określanym wręcz mianem puszczy. Jeden z "jęzorów" tego lasu wychodził ku północy aż na trakt, zasłaniając sporą część rosyjskich stanowisk. Głowna pozycja Konownicyna opierała się lewym skrzydłem tę "puszczę", natomiast prawym o niewielki kompleks leśny. Całość, leżąca na niewielkich wzgórzach od frontu była dodatkowo przesłonięta rodzajem wąwozu lub jaru, o lekko zabagnionym dnie, ze ścieżką biegnącą jego środkiem. Ścieżka ta jest zaznaczona na pochodzącej z 1915 roku niemieckiej mapie sztabowej w skali 1:300 tys.



Za główną pozycją rozciągał się natomiast duży obszar otwartego terenu, z jednym większym lasem, leżącym nad Dźwiną, kilku mniejszymi laskami, tak że dopiero koło miejscowości Komary pojawiały się znów dogodne warunki do stawiania oporu silniejszemu przeciwnikowi. Dalej przez ok. dwa kilometry trakt wiódł cieśniną między lasem a Dźwiną, kończącą się przy miejscowości Dobrejka128. Ogółem pozycja rosyjska, podobnie jak 25. lipca, prezentowała się dobrze. Lewe skrzydło zasłonięte lasem, przez który "bez rozerwania szyków przebyć niepodobna było"129 było nie do obejścia. Podejście od frontu przesłaniał częściowo ów jęzor leśny, a także parów. Najsłabsze było w istocie prawe skrzydło. Las był tu stosunkowo płytki, zaś Dźwina nie zapewniała całkowitego zabezpieczenia przed obejściem. Na tym odcinku na rzece było bowiem kilka brodów, co nie uszło później uwagi Francuzów.

Przebieg walk

Podobnie jak Rosjanie, Francuzi także podjęli marsz wczesnym rankiem. Rozkazy cesarskie nakazywały Muratowi i Eugeniuszowi maszerować na Witebsk, przy czym cesarz zezwalał im na stoczenie "dużego boju straży przednich", ale surowo zakazywał angażowania się w dużą bitwę. Generalną rozprawę planował bowiem dopiero na 28. lipca, po koncentracji głównych sił130.
Według Austina, Korpus włoski, którego pozostałe dywizje dołączyły w ciągu nocy,131 był w marszu, kiedy "słońce oświetlało już pole wczorajszej rzezi", a zatem koło 4.00132, choć według Kukiela Murat przeprowadził inspekcję wysuniętych posterunków o godzinę później, zaś awangardę uruchomił dopiero o 6. nad ranem133. Ponieważ marsz miał odbywać się głównie cieśniną leśną porządek kolumny wyglądał następująco: szpicę tworzył 8. pułk piechoty lekkiej, za nim postępowała kawaleria 1. KK Nansouty'ego. Mimo zmęczenia bojem poprzedniego dnia na czoło IV Korpusu ponownie wyszła DP gen. Delzonsa, za nią postępowały pozostałe dywizje134.
Otwierający kolumnę 8. lekki wkrótce natknął się na rosyjskie ubezpieczenia, przede wszystkim jegrów ukrytych w "jęzorze" leśnym dochodzącym do drogi, po czym w uporczywej walce wypchnął ich stamtąd, dochodząc do głównej pozycji rosyjskiej135. Podchodzących Francuzów przywitały strzały artylerii rosyjskiej. Kawaleria francuska cofnęła się, by zrobić miejsce nadciągającej piechocie Delzonsa, która wobec warunków terenowych tego dnia wzięła na siebie ciężar prowadzenia boju136.
Obecny od samego początku na polu bitwy ks. Eugeniusz przejął osobiste kierowanie walką, nakazując gen. Delzonsowi przygotowanie dywizji do ataku po obu stronach traktu. Na lewo od szosy stanęła brygada generała Huarda. W pierwszej linii rozwinął się 1. Pułk Chorwacki137 w szyku en bataille, zasłaniając 84. liniowy, uszykowany w kolumny dywizjonowe. Na prawo od traktu witebskiego stanął gen. Roussela, z 92. regimentem liniowym i jednym batalionem 8. regimentu lekkiego. Rezerwę dywizji utworzyły stojące z tyłu bataliony 106 regimentu liniowego, zaś front całej dywizji przesłoniły prawdopodobnie tyraliery 8. pułku lekkiego138. Możliwe, że rozwinięcie nastąpiło już pod nękającym ogniem dział rosyjskich139. Natomiast dokładne rozstawienie kawalerii pozostaje nieznane, za wyjątkiem brygady polskiej (dawnej Niemojewskiego, formalnie oddanej d'Hurbalowi, ale w istocie dowodzonej wspólnie przez obu pułkowników140), którą wysłano na drugi brzeg Dźwiny, celem ubezpieczenia bitwy do tamtej strony141. Reszta kawalerii została rozstawiona tak, by jak najskuteczniej wspomagać piechotę lub była jeszcze w marszu142.
Walkę rozpoczął ogień artylerii rosyjskiej i jegrów rozsypanych przed główną pozycją Konownicyna. Eugeniusz odpowiedział ogniem własnych dział, w tym Artylerii Gwardii Królewskiej143, która miała związać baterie rosyjskie w pojedynku artyleryjskim "a przez ściągnięcie ich ognia na siebie, uczynienia mniej niebezpiecznym przekraczania otwartej przestrzeni przez nasze (francuskie - K. P.) oddziały(...)"144, cześć dział przeprowadziła przygotowanie artyleryjskie na skrzydłach145.
Do ataku ruszyła wreszcie piechota napoleońska. Na lewym skrzydle gen. Huarda jako pierwszy do parowu wkroczył 1. Regiment Chorwacki, zaraz za nim 84. liniowy. Oba pułki szybko uzyskały powodzenie, wypierając piechotę rosyjską z jej stanowisk i zdobywając lasek doszły aż do rejonu, gdzie Konownicyn zebrał swe rezerwy. W tym czasie na prawym skrzydle francuskim gen. Roussel z 92. regimentem i przydzielonym batalionem toczył niezwykle ciężką walkę o wyparcie Rosjan z gęstego lasu. Kiedy mu się to udało, na reorganizujące się bataliony francuskie spadł morderczy ogień rosyjskich odwodów146. Francuska piechota była pozbawiona wsparcia artylerii i kawalerii, które nie mogły przebyć parowu osłaniającego pierwotne stanowiska rosyjskie147. Na dodatek obie brygady francuskie, na skutek silniejszego oporu lewego skrzydła rosyjskiego, odłączyły się od siebie i wyszły z lasów w różnym czasie. Pierwsza uczyniła to brygada Huarda148.



Konownicyn natychmiast dostrzegł rysującą się szansę pobicia Francuzów. Mocno trzymające się lewe skrzydło pozwoliło mu na skoncentrowanie wszystkich rozporządzalnych odwodów piechoty i jazdy przeciwko Chorwatom i 84. liniowemu. Dzięki temu uzyskał nad nimi przewagę, co pozwoliło mu z kolei na obejście tych pułków z ich lewej flanki. Chorwaci i Francuzi nie wytrzymali i oba regimenty musiały cofnąć się poza parów. Szczęśliwie gen. Huard utrzymał oddziały w ryzach, a Murat "natychmiast nakazuje wykonać na nią (kolumnę jazdy rosyjskiej -K. P.) szarżę pułkiem huzarów, lecz zostają oni pobici i odrzuceni149". Mimo niepowodzenia jazdy Huard zdołał powtórnie wyprzeć Rosjan znad parowu, ale Konownicyn nie zrezygnował. Lewe skrzydło rosyjskie nadal nie groziło załamaniem, więc odwody można było utrzymywać na prawej flance. Kolejne natarcie jazdy i piechoty rosyjskiej rozbiło 84. liniowy i 1. Chorwacki i wyrzuciło je poza jar150. W ataku tym brał udział dywizjon huzarów lejbgwardii rosyjskiej, biorąc rewanż za klęskę z poprzedniego dnia151. Nadchodziło przesilenie. Centrum i lewemu skrzydłu francuskiemu groziło kompletne rozbicie przez silną kolumnę rosyjską, która przebywszy parów spychała rozpaczliwie walczące pułki 84. i Chorwacki. Zagrożona była artyleria francuska. Także brygadzie Roussela groziło oskrzydlenie. W tym krytycznym momencie ks. Eugeniusz przygotowywał się już do wprowadzenia w bój włoskiej Gwardii Królewskiej, nie wiadomo natomiast, czemu nie rzucono do szarży kirasjerów St. Germaina152.
Sytuację Francuzów uratował Murat na czele polskich kawalerzystów. Według Rozwadowskiego brygada dopiero co przepłynęła Dźwinę, gdy otrzymała rozkaz do powrotu. Podczas tej przeprawy brygada straciła 18 żołnierzy, których porwał nurt rzeki153. Murat natychmiast skierował brygadę do szarży przeciw kolumnie piechoty rosyjskiej zagrażającej lewemu skrzydłu francuskiemu. Wedle Rozwadowskiego Polacy nie mieli nawet czasu porządnie się uszykować, tylko z miejsca ruszyli galopem. W szarży tej wyróżnił się płk książę Dominik Radziwiłł prowadzący osobiście 8. pułk do ataku154. Polacy jak burza spadli na skrzydłowe bataliony rosyjskie i kompletnie je roznieśli. Wielu Rosjan poległo, nieliczni poszli do niewoli, inni uciekli do leżącego za parowem lasu. Był to przełomowy moment bitwy155.
Rozbicie piechoty rosyjskiej na lewym skrzydle pozwoliło Francuzom na uporządkowanie 84. liniowego i 1. Chorwackiego. Eugeniusz przydzielił im dwa bataliony 106. pułku z odwodu (razem 8 batalionów) i wyznaczywszy na dowódcę gen. Girardina rzucił całość do ponownego ataku156. Także na prawym skrzydle Francuzi zanotowali powodzenie. Roussel zdołał wreszcie wyjść z lasu i szykował się zdobycia drugiej pozycji rosyjskiej157. W tym samym czasie gen. Girardin pobił prawe skrzydło rosyjskie i prawdopodobnie podjął próbę zwinięcia całości linii rosyjskiej i wyjścia na tyły Konownicyna158. Z pewnością w niebezpieczeństwie znalazła się główna część artylerii rosyjskiej. Francuzi, z okrzykiem "Vive l'Empereur!" rzucili się do wściekłego natarcia na bagnety, pobili oddziały asekurujące działa159 i wzięli trzy z nich. W tym momencie do kontrataku na bagnety poszedł pułk czernihowski, odbijając pozycję i odbierając Francuzom działa160.
Powtórnie dała znać o sobie kawaleria napoleońska. Do szarż poszły z pewnością 8. i 7. pułki huzarów francuskich. 8. huzarów został przez Rosjan mocno poturbowany i choć zmusił ich do odstąpienia sam został zatrzymany161. Atakował 2. pułk pruskich huzarów: "szarża ta, z całym spokojem wykonana kłusem, nie okazała się zwycięska, po czym owa jazda wycofała się równie spokojnie jak nacierała. Po raz pierwszy (...) widziałem aby kawaleria szarżowała w tym tempie" 162. Walczył ponownie 9. szwoleżerów-lansjerów, tak aktywny 25 lipca. "Ludzi tych ogarnął szał bitewny. Iluż to nie widziałem, jak z obandażowaną ręką czy nogą wracali w pełnym galopie do walk, na siłę odpychając tych swoich kamratów, którzy chcieli ich powstrzymać"163. Znakomitą szarżę miał wreszcie wykonać, wspomniany wyżej, 7. huzarów, ale został on pominięty w relacjach, co spowodowało złość i rozgoryczenie gen. Jacqueminot'a, dowódcy brygady, w której był regiment164.
Rosjanie próbowali jeszcze ustabilizować sytuację, ale bez skutku. Mimo wysiłków samego Konownicyna, Francuzi na całej linii wyparli Rosjan z lasów na rozległą, otwartą równinę165. Tu przewaga francuskiej jazdy, mimo, że teren nadal nie był dla niej dogodny z racji licznych parowów, mogła doprowadzić do kompletnej klęski 3. DP. Na skraju tej równiny stały jednak wykrwawiony poprzedniego dnia IV KP Ostermanna i 1. KK Uwarowa. Ich wsparcie wydawało się niezbędne dla ocalenia Konownicyna, tym bardziej, że nacisk francuski na widok tych oddziałów zmniejszył się166. Tymczasem Ostermann na widok Francuzów wyprowadził swój korpus na trakt witebski i odszedł ku temu miastu, pozostawiając Konownicynowi korpus Uwarowa167. Mniej więcej w tym momencie na pole bitwy przybył ze swej kwatery Napoleon, nakazując wzmóc napór na oddziały rosyjskie168.
W tej sytuacji Konownicyn postanowił opóźniać marsz oddziałów napoleońskich wykorzystując fakt, ze w odległości ok. 10 km od Witebska trakt znów biegł cieśninami leśnymi. Pierwszy, krótkotrwały opór, siłami piechoty i artylerii stawili Rosjanie pod Komarami, a później na przestrzeni około dwu kilometrów kolejnymi grupkami w sile paru batalionów i dział każda. Dwie lub trzy takie walki stoczyli polscy kawalerzyści z 8. ułanów, który według świadectwa Rozwadowskiego, rozbił co najmniej dwa czworoboki rosyjskie i kilka pododdziałów jegrów169. W ciągłych walkach Konownicyn dotarł do Dobrejki, o 8 km od Witebska, gdzie połączył się z resztą III KP gen. Tuczkowa w postaci 1. DGren. gen. Strogonowa i całość odeszła na Witebsk. Według danych rosyjskich walki toczone przez Konownicyna (łącznie główna bitwa i walki odwrotowe) trwały do godziny piątej po południu, kiedy to Rosjanie oderwali się od nieprzyjaciela170, odeszli za Łuczesę i połączyli się z główną armią pod Witebskiem171. Równie wykrwawione i zmęczone oddziały napoleońskie dotarły na odległość około mili od Witebska, gdzie rozłożyły się obozem.



Jednak noc nie przyniosła całkowitego spokoju Francuzom. Wobec bliskości nieprzyjaciela wystawiono silne straże oraz wyprawiono liczne patrole. Części z nich doglądał gen. Roussel, tak zasłużony w boju 26 lipca. Wracając z inspekcji został on wzięty przez jednego z flankierów za Rosjanina i zginął, trafiony kulą w głowę. Była to wielka strata dla oddziałów francuskich, tym boleśniejsza, że poniesiona nie w boju, lecz przypadkowo172.

3. Po bitwie

Działania stron 27-28 lipca w rejonie Witebska

Podczas gdy trwały walki grupy Ostermanna, Barclay de Tolly zdołał nareszcie skoncentrować całość swej armii pod Witebskiem. Pozostawał jednak dylemat, co robić dalej. Jeszcze 26 lipca minister wojny pisał do cara, że "jest zdecydowany toczyć główną bitwę pod Witebskiem"173. Dotychczasowe walki straży tylnej nie napawały jednak optymizmem. Co więcej, nocą z 26 na 27 lipca Barclay otrzymał raport o walkach Bagrationa w rejonie Mohylewa oraz o podjętej decyzji odejścia na Smoleńsk174. W tej sytuacji stoczenie walnej bitwy z Napoleonem, bez szans na przybycie Bagrationa, z odsłoniętą flanką południową (Orsza była już zajęta przez Francuzów) byłoby decyzją samobójczą, tym bardziej, że siły Napoleona oceniano na 150.000 żołnierzy175. W wyniku zwołanej nocą rady wojennej podjęto decyzję o odejściu na Smoleńsk, mając na celu uniknięcie osaczenia, a w sprzyjających warunkach - także połączenie się z 2. Armią Zachodnią. Jednak na przygotowanie odejścia, zwłaszcza taborów, parków artyleryjskich, lazaretów potrzeba było czasu. W tym celu sformowano nową straż tylną, tym razem pod dowództwem gen. Pahlena, w składzie 3. Korpusu Konnego i kilku baonów piechoty. Ostatecznie siły wysuniętej nad Łuczesę ariergardy sięgnęły 14 batalionów, 32 szwadronów z silną artylerią176.
W tym samym czasie Napoleon wydawał rozkazy do marszu na Witebsk. Miał on w tym momencie do dyspozycji znaczne siły: trzy detaszowane dywizje z I Korpusu pod gen. Lobau177, IV Korpus ks. Eugeniusza, jazda Murata, Gwardia Cesarska, z czego część musiała domaszerować. O co najmniej dzień marszu od placu były III Korpus Neya i 2. KK Montbruna. Tymczasowo Napoleon uruchomił jedynie Korpus Włoski i Murata. Eugeniusz, wobec kompletnego wyczerpania i wykrwawienia Delzonsa wysunął na czoło DP Broussiera, Murat po raz kolejny wsparł go DK Bruyeres'a.178
Pahlen, przewidując bój, wyszedł poza Łuczessę, rozwijając swoje siły w miejscu, które trudno jest dziś dokładnie wskazać179. Prawdopodobnie wiódł tamtędy niewielki jar, który w części relacji mylony jest z Łuczessą. Za nim, na linii niewielkich wzgórz rozmieścił Pahlen większość piechoty, poza jar wysunął natomiast jazdę. Lewe skrzydło rosyjskie wisiało w próżni, natomiast prawe opierało się o Dźwinę, zaś cały szyk rosyjski ustawiony był pod kątem względem traktu, tak, że flankował ruch na szosie180.
Francuzi, pod okiem księcia Eugeniusza i Napoleona, otworzyli ogień artyleryjski do kawalerii rosyjskiej, którą spędzili znad jaru181 i rozpoczęli przechodzenie przeszkody po drewnianym moście182. W szpicy szedł 16. pułk strzelców konnych, za nim DP Broussiera, z 54. pułkiem liniowym na czele, dalej Delzons i artyleria183.
Natychmiast po przejściu jaru grupa woltyżerów w sile dwu kompanii z 9. pułku liniowego (dwustu żołnierzy) zajęła pozycję na lewym skrzydle francuskim, nad samą Dźwiną. Przy trakcie stanęły bataliony 54. liniowego, zaś Murat lekkomyślnie skierował do samodzielnej szarży 16. pułk szaserów. Regiment ten został momentalnie zatrzymany i odrzucony kontrszarżą kozaków lejbgwardii184. Zwycięscy kawalerzyści rosyjscy zostali zatrzymani dopiero przez czworoboki 54. regimentu liniowego, oraz przez bohaterski opór grupy woltyżerów z 9. liniowego. Była to szczególnie trudna walka, woltyżerowie byli bowiem rozsypani w tyraliery i jazdę rosyjską odpierali w niewielkich, kilkuosobowych grupkach. Dzięki umiejętnemu wykorzystaniu terenu zdołali jednak wyjść ze starcia obronną ręką185. W odparciu tego ataku wziął osobiście udział także Murat, szarżując na Rosjan ze swym sztabem, oraz szwadron służbowy 1. Pułku Szwoleżerów Gwardii186. Po odparciu kawalerii rosyjskiej przez mostek przeszły dalsze siły francuskie. Delzons, wsparty jazdą ciężką wyjść miał na lewe skrzydło Rosjan i odciąć ich od Witebska187. Pahlen zdołał dostrzec ten manewr i pod osłoną piechoty przerzucił swoją jazdę poza Łuczessę, a następnie, po twardej walce, cofnął także i piechurów. Kiedy Francuzi szykowali się do przejścia rzeczki i wznowienia walki nadszedł rozkaz Napoleona do wstrzymania działań. Stało się to około piątej po południu188.
Relacje zgodnie podkreślają ogromne zaskoczenie, jakim dla wojsk był rozkaz cesarza. Za błąd, niemal natychmiast, uznał go zwłaszcza Murat, który starał się nakłonić cesarza do zmiany decyzji. Część oficerów była z kolei zdania, ze cesarzowi chodzi o skoncentrowanie maksimum sił do decydującej batalii. W drodze były przecież siły Monthbruna i Neya, oraz Gwardia. Sam cesarz podtrzymywał podkomendnych w tym przekonaniu189.
Rosjanie znakomicie wykorzystali szansę, którą dawał im rozkaz cesarza. W godzinę po zatrzymaniu się Francuzów główne siły rozpoczęły odejście spod Witebska. Manewr armii osłaniał Pahlen ze swoją ariergardą, dzięki czemu aż do zmierzchu przed oczami Francuzów pozostawały znaczne siły rosyjskie. To, wraz ze specjalnie pozostawionymi ogniami obozowymi, utwierdzało Napoleona w przekonaniu, ze 28 lipca dojdzie pod Witebskiem do generalnej batalii190. Sam Pahlen odszedł w ciągu nocy. Rosjanom udało się ewakuować wszystkie zapasy i materiały wojskowe, niemal wszystkich rannych, nie pozostawili też żadnych maruderów, wreszcie opuściła miasto większa część ludności191.
Przez całą noc w obozie francuskim trwałą gorączkowa praca oficerów sztabowych i dowódców, szczególnie samego Napoleona i Eugeniusza oraz Murata. Nocą do obozu przybyły dywizje Neya i Lobaua, Gwardia, od wieczora była też jazda Monthbruna. Wszystko wskazywało na to, że nazajutrz rozegra się wielka batalia192.
Z samego rana 28 lipca po obozie francuskim rozeszła się niewiarygodna wieść, że nieprzyjaciel zniknął. De Laugier pisze: "Zaledwie najsłabsze światło poranka pozwoliło nam zbadać horyzont (...) wszyscy gapiliśmy się na tę ogromną równinę (...). Wczoraj cała pokryta była nieprzyjaciółmi, których z taką niecierpliwością chcieliśmy zaatakować. Dzisiaj leży przed naszymi oczami, opustoszała i porzucona!"193. Ani w obozie ani w mieście Francuzi nie zastali niemal nikogo. Nieliczni pozostali mieszkańcy nie byli w stanie powiedzieć, w jakim kierunku odeszła armia rosyjska, nawet starcie jazdy o 18 mil od Witebska nie wyjaśniło sytuacji194. Już drugi, wielki manewr Napoleona nie powiódł się. Armia rosyjska uniknęła kolejnego zagrożenia i mając nienaruszony trzon sił odchodziła na wschód.
Straty walczących

Zdecydowana większość źródeł i opracowań straty, jakie ponieśli Francuzi i Rosjanie w bojach pod Ostrownem i Witebskiem, podaje łącznie, dla 25-27 lipca. Stąd, mimo że właściwą bitwą pod Ostrownem są walki z 25-26 lipca, próbę wyliczenia krwawych efektów bitwy umieszczam po opisie wydarzeń z 27 lipca.
Podobnie jak w przypadku ustalenia liczebności wojsk, które wzięły udział w bitwie, także i ocena wysokości strat nie jest łatwa. Po stronie francuskiej najpewniejsze, bo oparte na szczegółowych danych sztabowych, są, przytoczone przez Kukiela195 ubytki poniesione przez IV Korpus Włoski księcia Eugeniusza. Łącznie zabitych i rannych było 59 oficerów i 2.036 podoficerów i żołnierzy. Z tego jeden poległy i dziewięciu rannych oficerów przypadało na 1. Regiment Chorwacki. Regiment poniósł też znaczne straty wśród żołnierzy, za to jego postawę wynagrodzono przyznaniem 6 krzyży Legii Honorowej196. Spośród strat poszczególnych jednostek znamy jeszcze ubytki 8. pułku ułanów, które wyniosły około 250 żołnierzy, zatem ponad 50% stanu oddziału197. Wreszcie 2. pułk kirasjerów utracił 26 lipca 187 żołnierzy, nie wiemy jednak, ilu poległo lub zostało rannych poprzedniego dnia198.
Reszta danych ma już charakter całościowy. I tak X Biuletyn Wielkiej Armii podaje, że straty wojsk napoleońskich w "trzech bitwach pod Ostrowną" wyniosły 200 poległych, 900 rannych i 50 jeńców199. Są to straty z pewnością zaniżone, skoro w swym raporcie Larrey miał podawać, że w dniach 25-26 lipca opatrzył 1.350 rannych, a 27. - dalszych 450200. "Otecestvennaja..." podaje, że Rosjanie wzięli w czasie walk ponad 330 jeńców, w tym jednego pułkownika i 30 oficerów201. Już po samej bitwie zginął pomyłkowo zastrzelony gen. Roussel.
Buturlin w swym opracowaniu przyjął, że strona francuska straciła w boju około 3.000 zabitych i rannych oraz 300 jeńców202 Wreszcie Kukiel203, a prawdopodobnie za nim i "Russkaja Armia"204 obliczają straty Francuzów na 3.704 żołnierzy. Są to dane dość bliskie podanym przez Buturlina, co więcej, oparte o dane archiwalne205, zatem najbardziej wiarygodne. Można zatem przyjąć, że straty IV Korpusu oraz 1. Korpusu Kawalerii wyniosły w ciągu trzech (25-27 lipca) dni walk około 3.300 zabitych i rannych oraz ponad 330 jeńców, z czego większość w dniach 25-26 lipca.
W przypadku Rosjan starty pojedynczych jednostek są uchwytne jedynie dla dragonów ingermalandzkich i huzarów lejbgwardii. Straty dragonów wyniosły nie mniej niż 200 poległych i rannych, oraz pewną liczbę jeńców206, możliwe nawet, że ponad 300207. Huzarzy lejbgwardii z kolei utracili 179 podoficerów i żołnierzy i kilku oficerów, w tym płk Dawidowa208.
Źródła francuskie bardzo zawyżają z kolei straty ogólne Rosjan. Murat w kolejnych raportach pisał; 25 lipca o 8 działach, 6-700 jeńcach, 5-6.000 poległych i rannych Rosjanach, 26 lipca o 2.500-3.000 zabitych Rosjan209. X Biuletyn210 podawał 10 dział, 20 wozów amunicyjnych, 500 jeńców, 6.000 zabitych i rannych żołnierzy rosyjskich. Straty te, zwłaszcza wśród zbitych i rannych wydają się zdecydowanie za wysokie, oznaczałyby utratę przez IV KP ponad połowy stanu. Tymczasem, niemal nie uzupełniany, IV Korpus pod Borodino wystawił 10.500 żołnierzy211. Znacznie skromniej straty rosyjskie oceniał Eugeniusz, który w raporcie212 pisał jedynie o 8 działach i 600 jeńcach wziętych pierwszego dnia walk. Natomiast w swej korespondencji pisał, ze Rosjanie w dniach 25-27 lipca utracili 1.000 jeńców, 3.000 poległych i rannych oraz 10 armat213.
Dość zbliżone są natomiast liczby podawane przez autorów rosyjskich. "Otecestvennaja..." w dzienniku bojowym 1. Armii Zachodniej214 podaje dla 26 lipca 2.500 poległych, rannych i jeńców. Tę liczbę powtarza także Buturlin215. Znacznie dokładniejsze wyliczenia przedstawia natomiast Danilewskij216. Według jego obliczeń straty armii rosyjskiej wyniosły 834 poległych, 1.855 rannych i 1069 zaginionych. Razem 3.758 oficerów, podoficerów i żołnierzy. Wreszcie Kukiel i "Russkaja Armia"217 podają łącznie 3.764 ludzi. Z pewnością poległ w tym boju gen. Okuliew218, natomiast gen. Kutajsow został ranny w nogę219.
Wszystko wskazuje zatem, że w walkach 25-27 lipca Rosjanie stracili w walkach ponad 3.700 oficerów, podoficerów i żołnierzy, w tym dwu generałów.

Ocena działań

Bitwa pod Ostrownem była pierwszym, poważnym starciem wrogich armii na północnej flance działań. Rajdy gen. Kulniewa i potyczki II Korpusu Oudinota, mimo ze ważne, nie dorównywały jej bowiem rozmiarem. Co ważne, bitwa ta była poniekąd oczekiwana przez żołnierzy obu stron. Relacje wyraźnie przekazują ogromny entuzjazm i oczekiwanie, widoczne wśród żołnierzy i niższych oficerów obu stron. Poza tym, mimo, że liczbą 30-45 tys. zaangażowanych wojsk nie dorównywała wielkim bataliom takim, jak Smoleńsk czy Borodino, była starciem znacznym, zaciętym, wreszcie pierwszym bojem kampanii, na placu którego osobiście, choć pod koniec, stanął Napoleon.
W skali taktycznej, w walkach 25-26 lipca należy przyjąć, wbrew dotychczasowym twierdzeniom, że przewagę, przynajmniej pierwszego dnia, mieli w istocie Rosjanie. 25 lipca, mając dwie dywizje piechoty w sile 12 tys. ludzi i ekwiwalent dywizji jazdy zajmowali znakomitą pozycję , silnie opartą w terenie, z zasłoniętymi flankami. Była ona tym mocniejsza, ze działania Ostermanna-Tołstoja mogły być niemal wyłącznie defensywne, nie był zmuszony bowiem zdobywać żadnych punktów ani maszerować dalej od Witebska. Parafrazując jego późniejsze słowa musiał tylko "stać i czekać". Tymczasem Murat dysponował niemal wyłącznie jazdą, dodatkowo słabszą liczebnie od Rosjan. Dwa bataliony 8. lekkiego nie zapewniały dostatecznej osłony jeździe, tak więc kawaleria sama musiała tworzyć front. Co więcej, teren wybitnie utrudniał jej działanie, liczne krzaki i nierówności terenu ograniczały łączność i widoczność, zaś główna pozycja rosyjska kryła się w lasach, całkowicie niedostępnych dla szarż kawalerii. Dodatkowo lasy, przynajmniej częściowo, chroniły Rosjan przed ogniem francuskiej artylerii, natomiast, szczęśliwie dla Francuzów, artylerzyści rosyjscy celowali zbyt wysoko i większość strzałów przenosiła. Zatem Ostermann samą swoją obecnością blokował Francuzów, do czasu, aż ci podciągnęliby piechotę, a i wtedy miałby przewagę pozycji, przy względnej równowadze sił.
Na wyniku tego pierwszego boju zaważyły tymczasem właśnie błędy dowódcy rosyjskiego. Za klęskę awangardy nie ponosi on co prawda winy, tu zadecydowało zaskoczenie, wyższa sprawność i przewaga liczebna Francuzów, ale rozbicie dragonów ingermalandzkich obciąża samego Ostermanna, który nieopatrznie wysłał jeden pułk na skrzydło całego zgrupowania Murata (w tym czasie na polu bitwy była co najmniej cała DK Bruyeresa z 8. pułkiem piechoty lekkiej). Następnie generał rosyjski niepotrzebnie zaangażował się w kilka kolejnych małych akcji zaczepnych, w których kolejne znakomite kontrszarże jazdy napoleońskiej zadawały Rosjanom wysokie straty i w których nieefektywnie zużyły się spore siły rosyjskie. Tymczasem przykład Niewierowskiego z 14 sierpnia220 pokazuje, że w przypadku twardego oporu czworoboków piechoty na pozycji, na dodatek w trudnym terenie, jazda mogła okazać się bezsilna. Ewentualnie, jeśli Ostermann zamierzał pobić i zniszczyć awangardę Murata, powinien był akcje zaczepne od razu prowadzić większymi siłami, ale przecież nie o to chodziło w tym boju. Kiedy wreszcie Ostermann zdecydował się na poważniejsze działanie, siłami całej dywizji, było już za późno i piechota Delzonsa zepchnęła Rosjan do lasu, zagrażając przełamaniem prawej flanki.
W przeciwieństwie do Ostermanna bardzo dobrze spisał się Murat potwierdzając swoją opinię znakomitego taktyka kawalerii. Wykorzystywał on każdy błąd przeciwnika, każdą okazję, kiedy jego kawalerzyści mogli zadać przeciwnikowi straty. Rozważnie nie zaangażował głównych sił DK St. Germaina (w boju był jeden pułk, który wraz z huzarami odpierał jedną z akcji ofensywnych Ostermanna-Tołstoja), trzymając ciężką jazdę w rezerwie. Dzięki jego wysiłkom i poświęceniu żołnierzy 1. KK utrzymał pole do nadejścia Delzonsa i nie dał się zniszczyć. Wstrzymanie boju można tłumaczyć przewagą rosyjską, wyczerpaniem jazdy i późna porą dnia, wreszcie obawą przed walką nocną w trudnym terenie. Najważniejszy błąd strony francuskiej, nie obciążający jednak bezpośrednio Murata, polegał na zbyt słabym nasyceniu awangardy piechotą, która wspierałaby jazdę w trudnym terenie na podejściach do Witebska. Ponadto zużył w boju dywizję Bruyeresa, nie wykorzystując na przykład pułku lansjerów, będącego w DK St. Germaina. W efekcie wyczerpana jazda lekka nie dotrzymywała już pola 27 lipca.
Natomiast 26 lipca Francuzi rzeczywiście osiągnęli przewagę. Dorównywali Rosjanom w ilości piechoty, dysponując większą ilością jazdy. W marszu do bitwy była dywizja Broussiera, a na polu bitwy stała Gwardia Królewska. Piechota francuska przewyższała także Rosjan sprawnością i umiejętnością walki w trudnym terenie. Wreszcie pozycja, jaką zajął Konownicyn nie była tak mocna, jak ta z poprzedniego dnia. Dowódca rosyjski miał jednak prawo liczyć, ze w razie kłopotów wesprze go Ostermann, który stał w pewnej odległości za 3. DP.
W trakcie tego boju dowódcy obu stron zaprezentowali się bardzo dobrze. Murat skutecznie i umiejętnie wspierał piechotę działaniami swej jazdy, uratował lewe skrzydło francuskie szarżując na czele polskiej brygady. Nie oszczędzał się i niemal cały czas był w ogniu. W krytycznym momencie nie rzucił w bój Saint Germaina, skoro jednak skutecznie uruchomił polską brygadę nie powinno się tego uważać za błąd. Ciężka jazda miała być ostatecznym odwodem i w takiej roli była obecna na placu.
Książę Eugeniusz, który tego dnia przejął faktyczne dowodzenie siłami francuskimi umiejętnie kierował piechotą Delzonsa, panował nad sytuacją, w momencie załamania pierwszej linii nie stracił zimnej krwi i przygotowywał do działania Gwardię. Wydaje się, ze jedynym błędem księcia było zachowanie w rezerwie całości Gwardii, nawet w momencie wyparcia Konownicyna z jego pozycji. Nie wiadomo wprawdzie, czy Broussier zdążył w całości dotrzeć na pole walki, ale kilka dodatkowych batalionów mogło doprowadzić do zagłady 3. DP rosyjskiej.
Po stronie rosyjskiej znakomicie spisał się gen. Konownicyn. Umiejętnie wykorzystywał on dostępne siły, kontrolował przebieg walki i sprawnie reagował na zmianę sytuacji. Ryzykownie ale i słusznie użył odwodów przeciw brygadzie Huarta co mogło skończyć się klęską całej dywizji Delzonsa. Mimo porażki zdołał wycofać poturbowaną dywizję i umiejętnie przeprowadził odwrót, aż do połączenia z Tuczkowem. Wydaje się, ze jedynym błędem Konownicyna było niedocenianie lub nierozpoznanie możliwości przebycia Dźwiny na prawej flance rosyjskiej.
Natomiast postawa Ostermanna 26 lipca jest zdecydowanie zła. Generał miał wystarczające siły, by osłonić odwrót pobitego Konownicyna, albo też wzmocnić jego główną pozycję. Dwie dodatkowe dywizje, mimo wyczerpania i wykrwawienia bojem z poprzedniego dnia mogły zaważyć na wyniku bitwy. Tymczasem Ostermann pozostawił Konownicyna i wycofał IV KP na Witebsk. Ostatecznie bilans samej bitwy wydawał się korzystny dla Francuzów. Ponieśli oni mniejsze niż przeciwnik straty, wyparli go z dwu kolejnych silnych pozycji i posunęli się o kilkanaście kilometrów ku Witebskowi. Znaczna część sił rosyjskich była mocno poturbowana, a 3. DP wręcz zdezorganizowana. Taktyczne zwycięstwo przypadło więc Francuzom.
O ile jednak taktycznie Francuzi odnieśli sukces, o tyle w skali operacyjnej zdecydowane zwycięstwo przypadło Rosjanom. Tak jak planował Barclay, silne ariergardy wygrały dla niego prawie 48 godzin, co pozwoliło na skupienie całości 1. Armii Zachodniej pod Witebskiem i, co ważniejsze, opóźniło marsz jednej z dwu głównych grup Wielkiej Armii. Dzięki temu Barclay uchronił Bagrationa przed odcięciem przez duże siły francuskie od Smoleńska. Ostrowno, wraz z walkami Pahlena 27 lipca, pozwoliło też na zorganizowanie odejścia samej 1. Armii na Smoleńsk. Kiedy bowiem zapadły decyzje o odwrocie (noc z 26 na 27 lipca) i odprawiano pierwsze tabory, Napoleon wciąż walczył o dotarcie do Witebska. Przy tym za niepowodzenie operacyjne Francuzów nie można winić ani Murata ani Eugeniusza. W zaistniałych warunkach, kiedy Francuzi zostali zmuszeni do ścigania armii rosyjskiej wzdłuż Dźwiny, nie było już szans na osaczenie armii rosyjskiej. Szybsze pobicie ariergardy mogło jedynie wpłynąć na stopień koncentracji Rosjan, natomiast nie decydowało o tym, czy przyjmą oni bitwę. Nie było to z resztą winą samego Napoleona. To, że cała koncepcja osaczenia 1. Armii Zachodniej okazała się spóźniona, było wynikiem czystego przypadku, pościg na Witebsk był naturalną konsekwencją wymknięcia się Barclaya z saka. Podobnie nie jest pewne, czy decyzja Napoleona o wstrzymaniu nie była aż tak nierozsądna, jak twierdzi gros historyków. Napoleon miał wprawdzie 27 lipca pod ręką 50 tys. ludzi, ale były to wykrwawiony i wyczerpany 1. KK, częściowo zużyty IV Korpus, nieco jazdy gwardii i, jedyny świeży, 2. KK Montbruna. Lobau, Ney i Gwardia doszli dopiero nocą, wiec już w momencie, kiedy Rosjanie odeszli spod miasta. Napoleon miał prawo uznać, ze zaangażowanie się z tak małymi siłami w bitwę z całą armią nieprzyjaciela jest zbyt ryzykowne, wolał więc zaczekać, przekonany, ze wróg nie cofnie się spod Witebska. Błędem cesarza było natomiast całkowite wstrzymanie rozpoznania, co spowodowało całkowitą utratę styczności z nieprzyjacielem i kompletną niewiedzą, co do kierunku jego odwrotu.
Tak więc głównym efektem bitwy pod Ostrownem było zdobycie przez Rosjan czasu na koncentrację sił i sprecyzowanie koncepcji odwrotu ku Smoleńskowi. 48 godzin wywalczonych pod Ostrownem dało Barclayowi niezbędne minimum swobody dla wydania odpowiednich rozkazów i wykonania przygotowań do ich realizacji.

Polacy pod Ostrownem

Osobną kwestię stanowi ocena udziału Polaków w bitwie. 25 lipca Polacy znakomicie wypełnili swe obowiązki, nie wyróżniając się jednak w szczególny sposób. Rozbicie dragonów ingermalandzkich (600 szabel) przez polską brygadę (800, może nawet 900 koni) nie było czymś niezwykłym, niemniej szybkość reakcji polskich żołnierzy chwalebnie świadczy o ich wyszkoleniu. W dalszej części boju spisywali się dobrze, uczestnicząc w kilku kolejnych szarżach na piechotę Ostermanna. Za to 26 lipca Polacy wzięli udział w jednej, za to niezwykle ważnej akcji. Ich szarża znad Dźwiny uratowała całe lewe skrzydło Delzonsa, pobiła większą część rosyjskich odwodów i umożliwiła uporządkowanie oddziałów Huarda, pozbawiając Konownicyna możliwości reakcji. Trudno oczywiście stwierdzić, czy szarża ta zadecydowała o wyniku bitwy, z pewnością jednak bez niej straty i trudności Francuzów byłyby o wiele większe, a Eugeniusz byłby zmuszony użyć Gwardii i kirasjerów St. Germaina. Wymowny jest wreszcie fakt wymienienia płk Radziwiłła w X Biuletynie Wielkiej Armii. Za swoją postawę i aktywny udział w bojach polscy kawalerzyści zapłacili wysoką cenę, zapewne połowę stanu pułku z 25 lipca.

Dalej>>>





Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone