
Ludwik
Mikołaj Davout pochodził ze starej szlacheckiej rodziny burgundzkiej, w której
tradycje żołnierskie były tak silne, iż mówiono: „Za każdym razem, kiedy
rodzi się Davout, jedna szabla wychodzi z pochwy”. On także początkowo nie
lubił Napoleona, aż do bitwy pod Abukirem w Egipcie. Po bitwie zaczął się
na coś skarżyć, a wówczas Bonaparte wziął go pod ramię i wprowadził do
namiotu. Nikt przy tej rozmowie nie asystował i nie wiadomo, w jaki sposób
korsykański czarodziej uwiódł Burgundczyka. Faktem jest jednak, że po wyjściu
z namiotu Davout stał się najwierniejszym sługą „boga wojny”. Jako jeden
z nielicznych marszałków nie zdradził go w roku 1814 i jako jedyny nigdy nie
uznał Burbonów. Macdonnell napisał o Davoucie: „Davout miał dziwny
charakter. Był to człowiek zimny, twardy, wielki rygorysta, uparty i najzupełniej
nieprzekupny. Łączył w sobie bezustanną dbałość o żołnierzy, którzy
kochali go, lecz bali się go jak ognia, z nielitościwą surowością w
stosunku do swoich oficerów, szczególnie pułkowników, gdy zaś został
marszałkiem, do generałów, którzy nienawidzili go z całej duszy”. Tu
trzeba wyjaśnić, dlaczego żołnierze „kochali go, lecz bali się jak
ognia”. Bali się, albowiem za najmniejszy objaw braku dyscypliny, nie mówiąc
już o rabunku i gwałcie, dostawało się w korpusie Davouta na pożegnanie
kilka gramów ołowiu w głowę (powiadano, że „tam, gdzie jest Davout, kurczęta
mogą bez obawy spacerować między koszarami”). A kochali dlatego, że był
to jedyny korpus, w którym nigdy nie brakowało ani jednego sanitariusza czy
kuchni polowej. Historycy twierdzą, iż Davout był „jedynym uczniem
Napoleona” i że „jako jedyny pojmował głębię napoleońskich koncepcji
strategicznych”, z czym trudno dyskutować. W swej najlepszej dyspozycji
znajdował się Davout pod Auerstaedt i Eckmuhl, dzięki czemu otrzymał od
cesarza tytuły księcia Auerstaedt i Eckmuhl. W mizernym raczej stopniu
zrekompensowało mu to fakt, iż podczas piętnastu lat trwania epoki napoleońskiej
zazdrosny Bonaparte stale usuwał go w cień mniej utalentowanych kolegów-marszałków,
nie powierzając stanowisk odpowiadających zdolnościom Davouta. Davout, chociaż
pod wszystkimi względami był przeciwieństwem „nędznika Ponte-Corvo”, miał
— jak Bernadotte — tylko jednego przyjaciela. Przyjacielem Bernadotte'a był
Ney, najodważniejszy, lecz i najbardziej naiwny z satelitów Napoleona.
Przyjacielem Davouta był marszałek Oudinot, jedyny człowiek, z którym Davout
był na „ty”, nawet w pismach oficjalnych. Kiedy w roku 1815, tuż przed
Waterloo, Oudinot opowiedział się przeciw Napoleonowi, marszałek Davout, wówczas
minister wojny, suchym, bezimiennym rozkazem polecił mu udać się do swoich dóbr
i na zawsze zerwał przyjacielskie stosunki łączące go z Oudinotem od
dwudziestu lat. Davout, chociaż dyskryminowany przez cesarza, nigdy nie uleczył
się z pewnego rzadkiego, organicznego defektu: miał wyjątkowo mało pojemne
serce — nie było w nim miejsca na dwie lojalności.
W. Łysiak, Cesarski poker
W roku 1814,
gdy większość jego kolegów skapitulowała już przed aliantami, bądź
zdradziła Napoleona, Davout bronił się do ostatka w dalekim Hamburgu i kiedy
oblegający donieśli mu o kapitulacji armii francuskiej i wezwali do złożenia
broni, odparł pogardliwie: "Cesarz nie ma w zwyczaju przysyłać mi rozkazów
za pośrednictwem rosyjskich oficerów!"
Po
powrocie z Elby Napoleon wezwał go do siebie i zaproponował stanowisko
ministra wojny. Dyskryminowany przez 20 lat Davout odmówił. Wówczas Bonaparte
podszedł do niego i powiedział cicho: "Słuchaj, oni wszyscy myślą, że
działam w porozumieniu z cesarzem Austrii [...]. To nie prawda. Jestem sam
przeciw całej Europie..." "Przyjmuje ministerium!" - przerwał
Davout.
Triumf sojuszników był
niemal zupełny. Pozostawało tylko skończyć z jednym człowiekiem. Marszałek
książę Eckmühl zajmował wciąż jeszcze stanowisko ministra wojny i żądał,
aby udzielono amnestii wszystkim, niezależnie od wyznawanych przez nich w ciągu
Stu Dni zapatrywań politycznych. Odmówiono mu [...]. Nie zrażony tym Davout
ponowił żądanie. Wtedy polecono marszałkowi Macdonaldowi zobaczyć się z
nim i dowiedzieć co on zamierza uczynić. "Rozporządzam 150 tys. bagnetów,
30 tys. szabel i 750 działami - powiedział Davout - jeśli amnestia nie
zostanie udzielona przeprawię się przez Loarę i rozpocznę wojnę".
[...] Wodzowie sojuszników podpisali żądaną amnestię i wtedy Davout złożył
swoje ostatnie dowództwo. Marszałek książę Eckmühl i Auerstädt pozostał
niezwyciężony do końca.
A. G. Macdonell, Napoleon i jego marszałkowie