Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Biblioteka źródeł

TRAKT NAPOLEOŃSKI
Tygodnik Ilustrowany 1912, cz. 10.


Oszmiana


Trakt z Oszmiany ku Wilnu biegnie początkowo po względnej równinie, tedy jechano możliwie szybko, nie przebywszy jednak więcej nad wiorst dwadzieścia w ciągu godzin czterech do pięciu. Zaczynało już mieć się na brzask, gdy dojechano do Równego Pola. Niebezpieczeństwo było szczęśliwie przebyte. W Równem Polu stał już oddział gwardyi konnej włoskiej pod dowództwem księcia Rocca-Romano i Włosi zmienili ułanów polskich, towarzyszących cesarzowi. Zmienili? Nie. Chyba: zajęli ich miejsce. z 266 bowiem ułanów, eskortujących korowód cesarski, pozostało tylko - 36-ciu. Ci... wytrzymali. Reszta - zwaliła się z koni po drodze, rażona mrozem nie do zniesienia.

Gdy cesarz, popasawszy jak najkrócej, odjechał, Stokowski z niepełną czterdziestką ułanów swoich ruszył z ogołoconego z furażów i żywności Równego Pola, w bok z traktu, do Taboryszek, znacznej majętności Ważyńskich, i tam zażył dobrze zasłużonego popasu. W szafach bibliotecznych w Taboryszkach walają się do dziś dnia całe pęki "bon'ów", wystawianych przez Stokowskiego na furaż i żywność... Francyi niespłacone weksle!

Akurat zaś, gdy Napoleon docierał o świcie do Miednik na 25 wiorście od Oszmiany, Siesławin przypuścił do Oszmiany ponowny szturm i zajął ją. Gdyby wówczas znajdował się tam nocujący w mieście Napoleon, nasuwa się mimowoli przypuszczenie, że, pomimo wzięcia udziału ułanów Stokowskiego w bronieniu cesarza, kto wie, czy nie byłaby się stała Oszmiana widownią faktu historycznego nieobliczalnej doniosłości: wzięcia w niewolę lub uśmiercenia Napoleona...

Tymczasem jednak był już Napoleon w Miednikach i przyjmował raport przybyłego tam z Wilna na spotkanie cesarza ministra spraw zagranicznych, księcia Bassano. Świt czerwienił osypane śniegiem zwaliska miednickiego zamku, wznoszące się opodal traktu.

Za cesarzem wlokła się, usypując drogi trupami, paląc wszystko po drodze, szeroko rozsypana, szarpana na flankach przez kozaków, rozprzężona ostatecznie armia. Pobita, wycieńczona, smagana mrozami, dobywająca się resztkami sił z zasp i zamieci śnieżnych.

* *

A przeciągała ta nawałnica, śladami wielkiego swego dowódcy, po względnie świeżych jeszcze, innych wojennych operacyi terenie.

Dawno-ż to było? Niedawno, lat temu zaledwie ośmnaście manewrowały wszak między Równem Polem a Sołami wojska kościuszkowskie, odparte od Mińska przez oddziały Benningsena, Diejewa, Krorringa i Cycyanowa, i cofające się zwolna na Wilno. W Równem Polu stał obozem generał Jasiński i w Równem Polu otrzymał wiadomość o nominowaniu przez Kościuszkę szefem sił zbrojnych na Litwie Wielhorskiego. Ambitnego, młodego generała ubodła ta nominacya, jak wyrządzony mu osobiście despekt. Porwał się tedy świetnym hazardem pokazać Kościuszce, jak błędnie postąpił, przenosząc Wielhorskiego nad niego, Jasińskiego, co przecie powstanie na Litwie wywołał i dotąd tak chlubnie mu przewodził. Zwija tedy obóz w Równem Polu i rusza traktem ku Oszmianie, którą zająwszy o świcie 26-go czerwca (l794), niezwłocznie głębokimi lasami podżuprańskimi posuwa się ku Sołom i atakuje leżące tam obozem wojsko Benningsena i Zubowa. Walczono zajadle pięć godzin dokoła miasteczka spalonego i zajętego nareszcie przez kosynierów. W chwili jednak osiągnięcia tej przewagi zjawiły się na placu boju rezerwy rosyjskie i Jasiński, nie mogąc prowadzić w ogień raz jeszcze wojska, co, przeszedłszy bez wypoczynku pięć mil, biło się przez pięć godzin, a dobę całą nic w ustach nie miało, dał rozkaz cofnięcia się.

Odwrót z pod Sół ku Wilnu nastąpił już jednak nie na Oszmianę, tylko t. zw. traktem Czarnym, na Szumsk.


Krzyż u drogi opodal Traktu Napoleońskiego


Równopol, względnie nieduża posiadłość ziemska, był i za czasów kościuszkowskich i za napoleońskich czasów w posiadaniu Zienkowiczów, tych samych, z których gniazda wyszedł wspomniany przy innej okoliczności waleczny organizator insurekcyi oszmiańskiej roku 1830-go, Józef Zienkowicz. Dwór w Równem Polu, w którym podczas zmieniania się eskorty popasał chwil zaledwie kilka Napoleon, a w którym rychło potem popasał nieco dłużej wice-król włoski, ks. Beauharnais, leży opodal traktu i żadną miarą nie zasługiwał na nazwę "château", jaką go pamiętnikarze honorują. Od Zienkowiczów nabył Równopol w r. l8l9 Jędrzej Śniadecki, znakomity profesor uniwersytetu wileńskiego, o którym nie tylko powiedziano, że władał wzorowym językiem literackim polskim, ale że był jednym z największych fizyologów pierwszej połowy XIX stulecia. W Śniadeckich też ręku był Równopol do czasów niemal ostatnich.

W Murowanej Oszmianie - dziś średniego obszaru majętność - po której też przeciągał równolegle traktu odwrót napoleoński, spoczywają w ziemi praojców prochy Krzysztofa Dorohostajskiego, męża wytwornej w naukach biegłości, słynnego magnata i wojownika, autora "Hippiki", co w założonej przez ojca w Murowanej Oszmianie drukarni wiele dzieł znamienitych wytłoczyć kazał, aby wspomnieć tylko o "Cenzurze" Salinarusa z 1615 roku. Wzorem przodków, był marszałek wielki litewski gorliwym kalwinem. Dziś w Murowanej Oszmianie nie szukać śladu ani zboru, ani dworu, ani grobowca jednego z nielicznych dawnych Polaków, jaśniejących blaskiem kultury naprawdę - europejskiej.

* *

Cesarza Napoleona straciliśmy z oczu w Miednikach. Krótko tam bawił; dał tylko wytchnąć zmordowanym koniom u karocy, z której wysiadł Caulaincourt, ustępując miejsca swego księciu Bassano. Nie zajeżdżano na popas ani do dworu, ani do przestronnej karczmy miednickiej, jednej z najokazalszych swojego czasu po drodze z Oszmiany do Wilna. Cały korowód cesarski zatrzymał się na trakcie i zażywał krótkiego wytchnienia o staj kilka od zwalisk zamku, zwróconych ku traktowi północną linią swego potężnego czworoboku.

Miał tedy ów epizod miednicki wielkiej tragedyi napoleońskiej godne dekoracyjne tło. Za kulisy dla spotkania się Napoleona ze swym ministrem spraw zagranicznych na trakcie wileńskim służyły mury - autentyczne - miednickiego zamku! Ułożył się - ze zrządzenia losu - istny "żywy obraz" historyczny. Ujrzy go kiedyś niewątpliwie w wyobraźni swej malarz-artysta i w wiernej rekonstrukcyi pokaże nam tę scenę w malarskiej plastyki odtworzeniu dosadniej i sugestyjniej, niżbym uczynić to potrafił ja - z piórem w ręku.

I niech się śpieszy malarz-artysta, pragnący własnemi jeszcze oczyma oglądać zabytki i szczątki czasów dawno przeminionych, vestigia temporis acti, gdyż wspaniałe, pamiątkowe zwaliska zamku miednickiego rozsypują się już w gruzy, nie strzeżone, nie podtrzymywane przez nikogo...

Troszczy się o nie chyba tylko - Żyd, dzierżawiący ogród fruktowy, rosnący w obrębie murów, gdyż czworobok ich służy dziś za... ogrodzenie miednickiemu sadowi. Pokruszona baszta narożna sterczy jeszcze wyniośle; gnieżdżą się na jej wierzchołku z roku na rok bociany; czas zachował jeszcze gotycki rysunek połowy jednego okna i architektonicznych szczegółów nieco.

Czesław Jankowski

<<< Wstecz    Dalej >>>





Biblioteka empire'u
 • WOJNY NAPOLEOŃSKIE
 • LEGIA NADWIŚLAŃSKA
 • POD SZTANDARAMI N
 • 1812 WIELKI ODWRÓT
 • LIPSK 1813

Forum - Antykwariat
 •  Kampanie i bitwy
 •  Projekt 1812
 •  Guerra de la...
 •  Barwa i broń
 •  Biblioteka Barwy i Broni
 •  Polityka i dyplomacja
 •  Ludzie epoki
 •  Muzy Empire'u
 •  Napoleonica
 •  Wymiana informacji
 •  Gry wojenne i figurki
 •  Historical fiction
 •  Quiz
 •  Varia napoleońskie
 •  Babel

Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone