Home P@ge 


              Kampania 1805
Powrót 

KAMPANIA 1805

   Powstanie III koalicji
   Plany Sprzymierzonych
   Plany Napoleona
   Bitwa pod Trafalgarem
   Kapitulacja Ulm
   Marsz na Wiedeń
   Bitwa pod Austerlitz
   Pokój w Preszburgu

Marsz Napoleona na Wiedeń i pościg za Kutuzowem

Wręczenie Napoleonowi kluczy do Wiednia

  Rozpoczęła się druga część kampanii wojennej. Rosyjski feldmarszałek Michaił Kutuzow, maszerujący z 45-tysięczną armią, liczył na połączenie z całą armią austriackiego gen. Karla Macka. Niestety, zamiast spodziewanych 60 tysięcy Austriaków napotkał tylko 22-tysięczny korpus gen. Michaela von Kienmayera, cofający się w pośpiechu w stronę Monachium. Kutuzow uznał wtedy, że jedyną słuszną decyzją może być tylko szybki odwrót na Wiedeń, tak by jak najszybciej połączyć się z armią Buxhoewndena oraz arcyks. Karola i Jana. Zawrócił więc natychmiast z Braunau z powrotem na wschód, w kierunku austriackiej stolicy.
Kiedy Austriacy przygotowywali się do upokarzającej kapitulacji pod Ulm, do Berlina przybył Aleksander I by nakłonić Fryderyka Wilhelma III do wypowiedzenia wojny Napoleonowi. Car rosyjski dał pruskiemu monarsze do zrozumienia, że jeśli nie przyłączy się do koalicji, armia rosyjska bez jego zgody przemaszeruje przez Prusy. Kiedy pogróżki nic nie dały, rozpoczęły się prośby.
W tym samym czasie nadeszła informacja, że Napoleon rozkazał korpusowi Bernadotte'a przejść po drodze do Austrii przez Ansbach, południową prowincję Prus. To było jawnym naruszeniem neutralności państwa.
Dotknięty samowolą Bonapartego (który nawet nie zapytał o zgodę), nie będąc jeszcze świadomy potęgi napoleońskiej armii (było to jeszcze przez kapitulacją Ulm), Fryderyk Wilhelm III począł przechylać się coraz bardziej na stronę koalicji. Finał nastąpił 3 listopada 1805 roku w Poczdamie, gdzie obaj monarchowie ustalili tajny sojusz przeciwko napoleońskiej Francji. Uradowany "przedstawieniem" Aleksander I wyjechał z Berlina do Austrii, a stamtąd na linię frontu.
W Londynie i Wiedniu wybuchem radości powitano sojusz rosyjsko-pruski. Jeśli cała, 200-tysięczna, armia pruska przejdzie Rudawy i połączy się z armią austriacką - klęska Napoleona będzie pewna. Tak pisała ówczesna prasa angielska.
Napoleon postanowił przyspieszyć rozstrzygającą konfrontację, aby uprzedzić przystąpienie Prus do wojny. Wiedząc, że czas pracuje na korzyść sojuszników, cesarz natychmiast ruszył w pościg za uchodzącym Kutuzowem. Przybyły dopiero z Brestu korpus gen. Pierre Augereau, po pokonaniu ponad 1,3 tys. kilometrów, odepchnął chorwacki korpus gen. Jelacicia z Vorarlbergu (był to niedobitek z armii Macka). Tymczasem korpus marsz. Michela Neya przekroczył Alpy, a następnie zajął Innsbruck, skąd ucieczką ratował się korpus arcyks. Jana. Z kolei korpusy Bernadotte'a (skierowany na Salzburg) i Marmonta (w stronę doliny Mury) miały odciąć armii arcyks. Karola drogę odwrotu z Italii na Wiedeń. Co prawda lewe skrzydło WA osłaniał Dunaj, jednak by uniknąć jakiejś niespodzianki z tej strony, Napoleon umieścił silne garnizony w Ingolstadt, Ratyzbonie i Pasawie. W międzyczasie w ślad za rejterującym korpusem arcyks. Ferdynanda d' Este do Czech wkroczyła dywizja dragonów gen. Louisa Baraguay-d' Hilliersa.
Od 25 października do 11 listopada armia Kutuzowa oraz korpus Kienmayera umykały na wschód doliną Dunaju, mając na piętach pościg korpusów Lannes'a i Murata. Kiedy Napoleon dotarł do Linzu podzielił armię na dwie części, maszerujące dalej po obu stronach rzeki Dunaj. Po wkroczeniu do Steyr korpus Davouta ruszył w ślad za uciekającym bocznymi drogami austriackim korpusem gen. Merveldta. Z uwagi na fatalny stan dróg, Francuzi nie dysponowali żadną artylerią. Mimo to 8 listopada Davout dopadł pod Mariazell ariergardę austriacką, obchodząc ją z obu stron i biorąc do niewoli ponad 4 tysiące habsburskich żołnierzy.
Niestety, w dniach 10-11 listopada doszło do nieprzyjemnej bitwy z Kutuzowem pod Durnstein. Główne siły Napoleona maszerowały w kierunku austriackiej stolicy prawym brzegiem Dunaju, gdzie droga była w bardzo dobrym stanie, co pozwalało na szybki marsz, bez niepotrzebnych opóźnień. W nocy z 4 na 5 listopada na lewym brzegu rzeki francuski patrol konny uległ w zaciętej potyczce forpoczcie kozackiej. Cesarz uznał, że z tej strony mogą w każdej chwili pojawić się nowe posiłki Kutuzowa. Dlatego też utworzył korpus pod komendą marsz. Edouarda Mortiera. Tworzyły go: dywizja piechoty gen. Pierre Duponta (należąca poprzednio do korpusu Neya), dywizja piechoty gen. Dumonceau (korpus Marmonta ) i dywizja dragonów gen. Kleina. Korpus ten, skierowany na lewy brzeg Dunaju, maszerował wąską, kamienistą drogą, nieco w tyle za korpusami Lannes'a i Murata.
Napoleon oczekiwał, że Kutuzow zechce wydać mu bitwę pod Sankt Poelten, które było najbardziej dogodną linią obrony na drodze do Wiednia. Tymczasem rosyjski feldmarszałek przeszedł na lewy brzeg rzeki pod Krems. Kiedy więc dywizja Gazana, maszerująca tamtędy, minęła już miasteczko Durnstein, Francuzi natknęli się niespodziewanie na siły główne Kutuzowa. Pogoda nie była specjalnie sprzyjająca na jakiekolwiek manewry. Burza śnieżna, która się rozpętała, była prawdziwym utrapieniem dla obu stron.
Mimo to Kutuzow podjął wyzwanie. I trudno mu się dziwić. Przy takiej dysproporcji sił mógł być pewien wygranej. Na początek na 6-tysięczną dywizję francuską uderzyło od frontu 3,2 tys. Rosjan należących do dywizji gen. Michaiła Miłoradowicza, zaś w godzinach południowych na dywizję Gazana natarło kolejnych 2,6 tys. Rosjan z dywizji gen. Strycka. Co prawda towarzyszącemu dywizji Mortierowi udało się odrzucić oba rosyjskie uderzenia, to jednak Kutuzowowi udało się odciąć go od reszty korpusu.
Kiedy wydawało się, że sytuacja została ustabilizowana, już po zapadnięciu zmroku, od zachodu, na biwaki francuskiej piechoty, uderzyła 9-tysięczna dywizja gen. Dmitrija Dochturowa. Sytuacja dywizji Gazana stała się krytyczna. Francuzi mieli przed sobą dwie możliwości - kapitulację lub desperacką przeprawę na drugi brzeg Dunaju.
Mortier wybrał to drugie rozwiązanie. Potężne uderzenie zwartej kolumny francuskich grenadierów odrzuciło Rosjan z Durnstein, które dopiero co zdobyli, i nawet nie zdążyli przygotować go do obrony. Kilkaset metrów za miasteczkiem, Mortier napotkał idącą z odsieczą dywizję Duponta, z pomocą której ostatecznie przebił się przez rosyjskie linie na prawy brzeg rzeki. Dywizja Gazana została uratowana, jednak straciła w bitwie prawie 1,7 tys. poległych i rannych. Straty Rosjan były dwukrotnie mniejsze; ocenia się na około 0,9 tys.
W dniu 13 listopada Napoleon, poprzedzony korpusem Murata, w asyście gwardii cesarskiej wkroczył do kompletnie nie bronionego Wiednia, z którego uciekł w porę cesarz Franciszek. Jeszcze przez "wyjazdem" habsburscy dyplomaci proponowali Bonapartemu rozejm. Propozycja ta została jednak natychmiast odrzucona.
Aby przeciąć Kutuzowowi dalszą drogę odwrotu na Morawy, należało czym prędzej przeprawić armię na lewy brzeg Dunaju. Przez Wiedeń przepływała tylko jedna z wąskich odnóg tej rzeki, natomiast główne ramię, z mnóstwem wysp i wysepek, położone było nieco na północ od austriackiej stolicy. Austriacy podminowali co prawda mosty na Dunaju, ale obsadzili je raczej symbolicznymi garnizonami, czekając na rozkaz z góry o wysadzeniu ich w powietrze. Gdyby tak się stało dalsza ofensywa francuska stanęłaby pod dużym znakiem zapytania. Aby do tego nie dopuścić Francuzi sięgnęli do, naprawdę humorystycznego, podstępu.
Murat, Lannes, Bertrand i jeden z pułkowników wojsk saperskich ukrywszy w pobliskich krzakach batalion grenadierów z dywizji gen. Nicolasa Oudinota, praktycznie bez eskorty, podjechali jak gdyby nigdy nic do mostu i oświadczyli zdezorientowanym Austriakom, że został podpisany rozejm. Następnie przeszli spokojnie przez most, wezwali austriackiego generała księcia Auersperga i powtórzyli mu bajeczkę o rozejmie. Nim tamten to sprawdził, na dany sygnał wyskoczyli z krzaków grenadierzy Oudinota i błyskawicznie rozbili austriacki posterunek, a następnie francuska piechota obsadziła cały most. Triumfujący Murat natychmiast poinformował o tym niespodziewanym sukcesie Napoleona, a ten nie tracąc czasu pchnął resztę armię na Wiedeń.
Był jednak w tym wszystkim jeden minus. Fakt, że Napoleon pomaszerował na Wiedeń, uratował skórę Kutuzowa, który odciążony od francuskiego pościgu, mógł z siłami głównymi minąć Hollabrun, ostatnie dogodne miejsce, w którym Francuzi mogli Rosjanom stanąć na drodze. Dla Kutuzowa był to dar niebios. Rosyjski feldmarszałek wiedział, że tylko szybki odwrót z Krems na olszańskie równiny na południe od Ołomuńca może uratować jego armię od niechybnej klęski. Tym bardziej, że przewaga sił była teraz po stronie Napoleona, który rozporządzał prawie 150-tysięczną armią, podczas gdy Kutuzow tylko 45-tysięczną, nie licząc 22-tysięcznego korpusu austriackiego. W najlepszym razie dysproporcja sił była jak ponad 2 do 1.
Po zajęciu mostów na Dunaju, Napoleon polecił, by korpusy Mortiera i Bernadotte'a ruszyły dalej w ślad za umykającym Kutuzowem, zaś korpusy Murata i Lannes'a, rzucił spod Wiednia, celem przecięcia Rosjanom drogi odwrotu na Brno. Kutuzow tymczasem pozostawił w Hollabrun swoją ariergardę, którą tworzyła 6-tysięczna dywizja grenadierów gen. Pawła Bagrationa oraz dywizja konna gen. Nostiza. Korpusy francuskie, maszerujące tropem Rosjan, nie mogły ich dogonić, bo same były już wyczerpane długotrwałym marszem. Wezwany z Salzburga korpus Bernadotte'a przekroczył Dunaj dopiero 15 listopada. Tego dnia Murat i Lannes dopadli co prawda Bagrationa, ale ten posłużył się podstępem, by zyskać na czasie. Przybyły w ramach rosyjskiej delegacji gen. Ferdinand Winzingerode oświadczył francuskiemu dowództwu, że Bagration chce się poddać. Podpisana następnie umowa ustaliła 24-godzinny rozejm. Napoleon jednak natychmiast zorientował się, że jest to podstęp Kutuzowa, by zyskać na czasie, i rozkazał obu marszałkom natychmiastowe uderzenie na Hollabrun. Tak doszło w dniu 16 listopada do niezwykle zaciętej i krwawej bitwy między 30 tysiącami Francuzów, którym z najwyższym trudem czoło stawiło 6 tysięcy Rosjan. O godz. 16 na linie rosyjskie natarły cztery francuskie dywizje - gen. Nicolasa Oudinota i Louisa Sucheta ze składu korpusu Lannes'a oraz gen. Dominique Vandamme'a i Claude Legranda z korpusu Soulta. Po siedmiu godzinach morderczej bitwy, zdziesiątkowany Bagration dał sygnał do odwrotu. Poświęcenie ponad 4 tysięcy poległych i rannych Rosjan (prawie 70% stanu), a w sumie w czasie całego odwrotu przeszło 12 tysięcy, pozwoliło Kutuzowowi uniknąć klęski i z osłabioną armią dotrzeć pod Brno na Morawach, gdzie połączył się z 33-tysięczną armią gen. Fiodora Buxhoewdena, dopiero co przybyłą z Galicji. Tym samym Napoleon stracił doskonałą okazję do osobnego rozbicia obu armii rosyjskich. Tymczasem Kutuzow przybył do Ołomuńca, gdzie w tym czasie kwaterowali obydwaj cesarze - Aleksander i Franciszek.

Opracował: Szymon Jagodziński

Powrót 

Copyright (c) 2002 Szymon Jagodziński