Home P@ge 


              Kampania 1805
Powrót 

KAMPANIA 1805

   Powstanie III koalicji
   Plany Sprzymierzonych
   Plany Napoleona
   Bitwa pod Trafalgarem
   Kapitulacja Ulm
   Marsz na Wiedeń
   Bitwa pod Austerlitz
   Pokój w Preszburgu

Kapitulacja armii austriackiej pod Ulm
(20 października 1805 roku)

Kapitulacja Ulm

  Napoleon postanowił przede wszystkim rozbić austriacką armię gen. Karla Macka, wysforowaną najbardziej na zachód, w Bawarii. Stanowiła ona prawdziwą elitę armii habsburskiej. Tworzyły ją bowiem najlepsze korpusy i dywizje, a poza tym sądzono, że Napoleon nie jest w stanie pchnąć do Niemiec od razu całej 200-tysięcznej armii znad kanału La Manche, że będzie musiał jej część i tak pozostawić w Boulogne. A nawet jeśli ruszy z całą potęgą, i tak nie zdąży w porę skoncentrować się tam gdzie należy.
Aby okrążyć armię Macka w dolinie Dunaju i pobić ją jeszcze przed nadejściem rosyjskiej odsieczy, Napoleon zmusił swoją armię do niezwykle szybkiego i morderczego marszu. Cała Europa miała teraz wsłuchiwać się kroki napoleońskich legionów noszących urzędową nazwę Wielkiej Armii (WA) w odróżnieniu od stacjonujących dalej od głównego teatru wojny korpusów okupacyjnych i garnizonów twierdz. Ta armia pozostawała pod osobistą komendą cesarza.
Wielka Armia składała się z siedmiu korpusów armijnych - 1. marsz. Jean Bernadotte'a, 2. gen. Auguste Marmonta, 3. marsz. Louisa Davouta, 4. marsz. Nicolasa Soulta, 5. marsz. Jean Lannes, 6. marsz. Michela Neya i marsz. Pierre Augereau - korpusu kawalerii marsz. Joachima Murata oraz gwardii cesarskiej (pieszej marsz. Edouarda Mortiera i konnej marsz. Jean Bessieres'a. Każdy z napoleońskich korpusów stanowił autonomiczną, małą armię. Główne siły odwodów konnych Murata oraz artylerii nie podlegały żadnemu z korpusów, a znajdowały się pod bezpośrednim zwierzchnictwem samego cesarza. Tak np. Murat, piastujący funkcję głównodowodzącego sześcioma dywizjami kawalerii, był tylko pomocnikiem Napoleona, wykonawcą jego rozkazów. W ten sposób cesarz miał możność w każdej krytycznej chwili przerzucić całą konnicę i artylerię na odsiecz temu korpusowi, który będzie tej pomocy potrzebował. Z taką to armią rozpoczynał wojnę Napoleon, stojący u szczytu potęgi.
Trzema głównymi drogami, osobiście wybranymi przez cesarza, napoleońskie korpusy maszerowały niestrudzenie przez Wirtembergię ku dolinie Dunaju. Plan przewidywał, że cała armia skoncentruje się pod Donauworth nie później niż 7 października. Tymczasem armia Macka, tak jak przewidział to Napoleon, pewna wygranej, nie czekając nawet na rosyjską pomoc, wkroczyła do Bawarii, posuwając się pradoliną górnego Dunaju, aby w końcu stanąć na linii od Ulm do Memmingen wzdłuż rzeki Iller. Austriackie forpoczty przekroczyły nawet Schwarzwald, podchodząc pod granicę Badenii, kolejnego francuskiego sojusznika. Dodatkowo, na wschód od Ulm rozwinął się korpus gen. Michaela von Kienmayera, który miał utrzymywać styczność z nadciągającą powoli armią Kutuzowa. Napoleon obawiał się tylko jednego. Że Austriacy wycofają się w stronę Monachium, by tam poczekać na rosyjską odsiecz.
Tymczasem armia francuska przez cały ten czas maszerowała niezmordowanie. Padały konie, wykolejały się armaty, ale piechota szła bez przystanku, jakby rozumiejąc, że podjęła historyczną próbę wykucia nowej mapy Europy. W ciągu 26 dni ta potężna machina wojenna pokonała w linii prostej prawie 600 kilometrów, przybywając do Nadrenii, czym całkowicie zaskoczyła rywali.
Spośród różnych praw i reguł obowiązujących w sztuce wojennej Napoleona, na szczególną uwagę zasługuje jedna - "Należy armię zorganizować tak, by poszczególne korpusy maszerowały osobno, a biły się razem". Napoleońscy marszałkowie posuwali się różnymi drogami, nie tworząc korków i zdobywając prowiant po drodze. Już w nocy z 24 na 25 września armia francuska poczęła przekraczać Ren, mając żywności tylko na cztery dni. Zgodnie jednak z planem cesarza, miała ona żywić się kosztem zajmowanych prowincji niemieckich. Był to jedyny sposób, by uniknąć jakichkolwiek opóźnień spowodowanych taborami.
Wieczorem 6 października Napoleon osiągnął linię Dunaju między Neuburgiem i Gunzburgiem. Manewr ten całkowicie odciął korpus Kienmayera od armii Macka. Kienmayer zaniepokojony tak błyskawicznym posunięciem, mając dodatkowo depczące mu piętach korpusy - bawarski i Bernadotte'a, czym prędzej ruszył w drogę powrotną ku Monachium.
Mack naradzając się ze swoimi generałami, co robić dalej, usłyszał opinię, że armia powinna cofnąć się do Tyrolu - dla połączenia się z armią arcyks. Jana, lub nawet do Czech, aby spotkać się z Rosjanami. Jednakże austriacki generał nie chciał posłuchać tych skądinąd dobrych rad, bo oznaczało to dla niego odwrót, bez wydania bitwy Napoleonowi, który na dobrą sprawę nie wiadomo gdzie jest. Bał się oskarżenia o tchórzostwo. Tkwił więc sobie "bohater" bez wyobraźni pod Ulm, wchodząc w przygotowaną przez cesarza pułapkę, niczym "pijanie dziecko we mgle".
Napoleon liczył, że do walnej bitwy z armią Macka dojdzie na linii rzeki Iller, dlatego też siły główne WA przeprawił na prawy brzeg Dunaju, natomiast na lewym brzegu rzeki pozostawił tylko trzy dywizje piechoty (generałów Louisa Baraguay-d'Hilliersa, Honore Gazana i Jean Broussiera) w Nordlingen oraz dywizję gen. Pierre Duponta w Langenau.
Austriacki generał mógł więc uratować swoją armię, gdyby tylko chciał. Wystarczyłby rozkaz do odwrotu na północ od Dunaju przez Norymbergę do Czech. Przy okazji jego 60-tysięczna armia z pewnością rozbiłaby, a na pewno odrzuciła dużo słabsze od niego cztery dywizje francuskie.
Tymczasem jednak 11 października tylko 6-tysięczna dywizja Duponta uderzyła z niebywałym impetem na 20-tysięczny korpus austriacki stojący pod Haslach. Uderzenie francuskie było tak silne, że Austriacy nabrali przekonania, iż za Dupontem musi maszerować cała armia napoleońska, wobec czego nie chcieli ryzykować, rozpoczynając odwrót w stronę Ulm. Natomiast Dupont, także ostrożny, również ustąpił z pola bitwy, prowadząc ze sobą ponad 4 tysiące jeńców austriackich.
Potyczka pod Haslach przekonała Napoleona, że Mack nie będzie próbował przebić się z Ulm i że pozostanie tam, w oczekiwaniu na rosyjską odsiecz. Aby jednak kocioł został domknięty, siły główne WA musiały jak najszybciej przeprawić się na lewy brzeg Dunaju. Problem w tym, że najbliższy most francuski przez rzekę był dopiero w Gunzburgu, kilkadziesiąt kilometrów na południe od Ulm.
W tej sytuacji Napoleon rozkazał, aby korpus Neya czym prędzej zdobył most w Elchingen, tylko 6 kilometrów od twierdzy. Bronił go 20-tysięczny korpus austriacki z silną artylerią, obsadzający pobliskie wzgórza dominujące nad okolicą. Pod osłoną ognia artyleryjskiego saperzy francuscy prowizorycznie naprawili nadpalony przez Austriaków most, a następnie marszałek przerzucił na drugi brzeg dywizję piechoty gen. Louisa Loisona. Piechota francuska z furią uderzyła na umocnienia austriackie i po zaciętej bitwie odrzuciła Austriaków. Ney natychmiast przeprawił drugą dywizję gen. Mahlera. Posiłki te okazały się niezbędne, gdyż pobity korpus austriacki usiłował jeszcze umocnić się na drodze prowadzącej z Ulm do Albeck, którą Mack mógłby poprowadzić swoją armię w drogę powrotną do Czech. Jednak silne uderzenie obu dywizji Neya odrzuciło Austriaków aż do Ulm. W bitwie tej Francuzi stracili ok. 3 tysięcy poległych i rannych, zaś Austriacy ponad 4 tysiące poległych i rannych oraz ok. 1,8 tys. jeńców. Zdobycie mostu w Elchingen pozwoliło Napoleonowi na przeprawienie całej armii z powrotem na lewy brzeg Dunaju.
15 października pierścień okrążenia pod Ulm został domknięty. Tego samego dnia korpusy Neya i Lannes'a wypełniły jeszcze jeden rozkaz cesarza - zdobyły umocnienia austriackie w Memmingen na przedpolach Ulm. Prawy brzeg Dunaju na tym kierunku był teraz obsadzony przez korpus Marmonta, zaś korpus Soulta stanął na południowy-zachód od miasta, przecinając tym samym ostatnią drogę odwrotu na Vorarlberg. Tylko części armii Macka udało się w ostatniej chwili uciec z kotła w stronę Vorarlbergu na południe (korpus chorwacki gen. Jelacicia) lub Norymbergii na północ (14-tysięczny korpus arcyks. Ferdynanda d' Este i 8-tysięczny korpus gen. Wernecka). Tym samym w Ulm pozostała jeszcze 30-tysięczna armia austriacka. Mack nie wiedział, że Kutuzow jest jeszcze ponad 280 kilometrów od niego, i że nim dotrze do twierdzy będzie musiał zmierzyć się z korpusami Davouta i Bernadotte'a oraz armią bawarską.
Trzymając Austriaków w sidłach, następnego dnia Napoleon, po "delikatnym" zmiękczeniu morale oblężonych ogniem artyleryjskim, wystosował ultimatum, w którym domagał się kapitulacji twierdzy w ciągu pięciu dni. Mack wahał się, jeszcze liczył, że nadciągną Rosjanie i wydobędą go z potrzasku. Nic jednak na to nie wskazywało. Wobec tego austriacki generał oświadczył, że jeśli w ciągu 8-dniowego rozejmu, tj. do 26 października, odsiecz nie nadejdzie, skapituluje z całą armią. Napoleon wyraził jednak zgodę tylko na rozejm 5-dniowy, czyli do 23 października. W międzyczasie cesarz pchnął korpus Murata w pościg za arcyks. Ferdynandem d' Este, umykającym w stronę Norymbergii. Już 18 października niedaleko miasta konnica francuska dopadła korpus arcyksięcia, biorąc go do niewoli prawie w komplecie. Samemu Ferdynandowi udało się uratować jedynie z 2 tysiącami żołnierzy, z którymi przedostał się do Czech. Tego samego dnia dywizje gen. Nicolasa Oudinota i Pierre Duponta przechwyciły i rozbiły pod Noerdlingen korpus gen. Wernecka, biorąc do niewoli całe 8 tysięcy austriackich żołnierzy, zaś wieczorem Francuzi przejęli pod Bopfingen potężną kolumnę taborową artylerii austriackiej (ponad pół tysiąca taborów i jaszczy).
Następnego dnia doszło do spotkania Macka z Napoleonem. Widząc beznadziejność sytuacji austriacki generał postanowił skapitulować 20 października, nie czekając już na żadnych Rosjan. Tego dnia Napoleon przyjął niecodzienną defiladę. Nastąpiła ona w obecności korpusów Neya i Marmonta oraz gwardii cesarskiej ustawionych w szyku bojowym. Przez dobrych pięć godzin do francuskiej niewoli maszerowało 30 tysięcy austriackich żołnierzy, w tym 17 generałów z Karlem Mackiem na czele. Zdobycz wojenna była także imponująca - 60 armat i 40 sztandarów. Nie uratował się także korpus Jelacicia, którego dopadł pod Feldkirch korpus Augereau i zmusił do kapitulacji.
W ciągu 20-dniowej kampanii Napoleon osiągnął niebywały sukces. Wyeliminował, a raczej pojmał do niewoli, prawie 60-tysięczną armię austriacką z 200 armatami i przeszło 5 tysiącami koni, co stanowiło prawie trzecią część potencjału militarnego Wiednia skierowanego do wojny przeciwko Napoleonowi. Po sromotnej klęsce pod Ulm jasne było, że trzecia koalicja antyfrancuska przegrała wojnę. Jednak ani w Wiedniu, ani w Petersburgu nikt nie był tego świadomy. Tymczasem Napoleon nie próżnował, rzucając całą armię na Wiedeń.

Opracował: Szymon Jagodziński

Powrót 

Copyright (c) 2002 Szymon Jagodziński