Home P@ge 


              Pierwsza wojna polska
Powrót 

KAMPANIA 1806-1807

   Ku kolejnej wojnie
   Pułtusk i Gołymin
   Eylau
   Friedland
   Traktat w Tylży

Traktat pokojowy w Tylży
(7 lipca 1807 roku)

Napoleon i Aleksander na Niemnie

  Aleksander I do ostatniej chwili nie uważał sprawy za przegraną. Dopiero rankiem 15 czerwca do kwatery głównej cara w Tylży dotarły pierwsze informacje o klęsce pod Frydlandem: trzecia część doborowej gwardii carskiej przepadła, prawie cała drogocenna artyleria, z górą przeszło trzecia część armii Bennigsena pogrążyła się w falach Łyny, żołnierze rosyjscy bili się mężnie, ale są wyczerpani i podupadli na duchu, nie chcą już wojować. Bennigsen nie wie co robić dalej. Klęska jest tak bolesna jak pogrom spod Austerlitz. Napoleon może lada chwila przekroczyć rosyjską granicę.
W tych okolicznościach Bennigsen poprosił Aleksandra I o zgodę na podpisanie rozejmu. Tym razem car był dużo bardziej ustępliwy. Napoleon z miejsca przyjął propozycję Petersburga. Był świadomy bezcelowości kontynuowania tej krwawej wojny. Prusy były rozgromione, zaś upokorzoną Rosję można było teraz bez wojny "przekonać" do przyjęcia blokady kontynentalnej. W tej chwili tylko o to mu chodziło.
W dniu 22 czerwca delegacja Aleksandra I przybyła do Tylży, gdzie kwaterował Napoleon. Ten rozpoczął rozmowy w ten sposób, że podszedł do stołu z mapami i pokazując na Wisłę powiedział: "Oto granica dwóch imperiów; po jednej stronie ma panować państwa monarcha, po drugiej - ja". Z oświadczenia francuskiego cesarza wynikała jednoznacznie, że chciał on wymazać z mapy Europy monarchię pruską i podzielić przy tym państwo polskie.
Ciężkie chwile przeżywał Aleksander I w Szawlach, gdzie czekał na powrót posłów z Tylży. Były to chwile cięższe niż po klęsce pod Austerlitz. Za 10 dni Napoleon mógł bowiem, gdyby chciał, stanąć z armią pod Wilnem. Los Prus był mu w tym momencie całkowicie obojętny. Radość dworu carskiego nie miała granic, kiedy nadeszła informacja, że Napoleon wyraził zgodę na rozejm i pokój. Rosja została uratowana. Uszczęśliwiony car oświadczył Bonapartemu, że gorąco pragnie sojuszu między obu cesarstwami, gdyż tylko on może przynieść światu pokój. Taka diametralna zmiana polityki Aleksandra I zajęła mu... tylko 24 godziny. Czas jaki upłynął, od kiedy dowiedział się o klęsce pod Frydlandem. Po ratyfikacji rozejmu car wyraził chęć osobistego spotkania się z francuskim cesarzem.
Nadeszła chwila, kiedy Aleksander I musiał poinformować Fryderyka Wilhelma III, że nie może już liczyć na rosyjską pomoc. Monarcha pruski mógł w tej sytuacji uczynić tylko jedno: także poprosić Napoleona o rozejm. Jego nadzieje na litościwe traktowania bardzo szybko się rozwiały.
W dniu 25 czerwca o godz. 14.00 odbyło się pierwsze spotkanie cesarzy Rosji i Francji. Aby Aleksander I nie musiał przejeżdżać przez francuski brzeg Niemna lub też Napoleon na brzeg rosyjski - zakotwiczono na środku rzeki prom, na którym ustawiono dwa ekskluzywne namioty dla obu monarchów. Na francuskim brzegu stanęła w zwartym szyku cała gwardia cesarska, zaś na rosyjskim świta Aleksandra I.
Przez cały czas rozmowy obu cesarzy, Fryderyk Wilhelm III siedział na rosyjskim brzegu Niemna, mając nadzieję, że lada chwila i jego poproszą. Tak się jednak nie stało. Napoleon oświadczył mu, że spotka się z nim osobno... następnego dnia. Po rozmowie z Aleksandrem I poprosił na uroczysty obiad tylko jego, podczas gdy królowi pruskiemu skinął głową na pożegnanie i oddalił się.
Od razu podczas pierwszego spotkania stało się jasne, że Napoleon chce wykreślić Prusy z mapy Europy. Zaproponował carowi nabytki terytorialne na prawym brzegu Wisły, zaś te na lewym brzegu rzeki miałyby zostać przyłączone do cesarstwa francuskiego.
Fryderyk Wilhelm III, ogarnięty panicznym strachem, gotów był dosłownie na wszystko, byle by ratować monarchię. Aleksander I, który jeszcze niedawno ślubował dozgonną przyjaźń z pruskim monarchą, napomknął jedynie Napoleonowi, aby jednak coś z tych Prus mu pozostawić. Tylko temu, że cesarz nie chciał od razu zrażać do siebie cara i zależało mu, aby przełknięta przez niego pigułka kapitulacji nie okazały się bardzo gorzka, postanowił ocalić "niegodne" Prusy.
Ostatecznie Berlinowi pozostawiono tylko "stare" Prusy, Pomorze, Brandenburgię i Śląsk. Kosztem pozostałych posiadłości Hohenzollernów Napoleon postarał się na nowo uporządkować sprawy w Niemczech. Z Hesji, części Hanoweru i prowincji pruskich na lewym brzegu Łaby utworzone zostało Królestwo Westfalii dla Hieronima Bonapartego. II i III rozbiór pruski miały posłużyć do utworzenia nowego sojusznika, Księstwa Warszawskiego z królem Saksonii Fryderykiem Augustem na czele, jednakże bez okręgu białostockiego, który miał przypaść Rosji. Gdańsk został ogłoszony wolnym miastem pod protektoratem Prus i Saksonii. Dodatkowo pokonane Prusy obciążono potężną kontrybucję wojenną w wysokości 150 milionów franków. Jednocześnie, dumna niegdyś armia pruska została zredukowana do 42 tysięcy.
Rosja podpisywała natomiast sojusz wojskowy z Francją (choć tak naprawdę była sojusznikiem tylko z przymusu), obiecywała zerwanie stosunków dyplomatycznych z Anglią i automatyczne przystąpienie do blokady kontynentalnej.
W dniu 7 lipca 1807 roku traktat tylżyński został oficjalnie podpisany. Dwa dni później poniżone Prusy złożyły swój podpis na dokumencie.
Tylża oznaczała szczyt potęgi Napoleona w Europie. Granice francuskiego cesarstwa jeszcze do niedawna wykraczające trochę poza Ren, teraz przesunęły się aż nad Niemen. Napoleońska Francja przekroczyła nawet granice dawnego Cesarstwa Rzymskiego. Trwały pokój nie miał być jednak Europie podarowany. Już po powrocie z Tylży Napoleon rozpoczął przygotowania do nowej kampanii wojennej. Tym razem francuskie armaty miały przemówić na Półwyspie Iberyjskim.

Opracował: Szymon Jagodziński

Powrót 

Copyright © 2002 Szymon Jagodziński