Reakcja Napoleona
Napoleon chyba nie docenił determinacji pruskiego monarchy, prowadzącego dotychczas tak kunktatorską politykę, i nie spodziewał się wybuchu wojny tak szybko. Tymczasem Fryderyk Wilhelm III już do 9 sierpnia postawił swoją armię w stan pogotowia, a następnie ogłosił mobilizację rekruta. Ultimatum Berlina dotarło do cesarza w Bambergu, gdzie zajęty był rozlokowaniem części swoich korpusów w Niemczech. Brak ostrożności, rozwagi i rozumu rządu pruskiego był wręcz zdumiewający. Co prawda Prusacy mogli liczyć na pomoc Rosjan, ale sytuacja Aleksandra I była inna obecnie niż rok temu. Wtedy miał wolne ręce, teraz rozpoczynał wojnę z Turcją i był zmuszony prowadzić wojnę na dwa fronty. Prowokując Napoleona, Fryderyk Wilhelm III musiał przecież brać pod uwagę, że nim nadciągną rosyjskie posiłki, będzie musiał rozegrać pierwszą kampanię z napoleońską armią bez żadnej pomocy. Decyzja dworu pruskiego o wypowiedzeniu wojny Paryżowi była bardzo lekkomyślna. Korpusy Napoleona stały przecież w sercu Niemiec, nie były jeszcze ewakuowane do Francji, a to bardzo usprawniało francuskiemu dowództwu swobodę manewru. Napoleon nie musiał dokonywać ponownie koncentracji armii przeciwko Prusom, mógł zapomnieć o konieczności długich i wyczerpujących marszów, jak w wojnie poprzedniej, gdy ściągał korpusy znad kanału La Manche.
Sztab Napoleona był doskonale poinformowany o planach wojennych Prus i choć był zaskoczony takim obrotem sprawy, zareagował szybko i zdecydowanie. Mógł liczyć, że w krótkim czasie zmobilizuje około 200-tysięczną armię. Dotychczasowym teatrem bitew napoleońskich były północne Włochy, dolina Dunaju i Morawy. Teraz główny prolog nowej wojny miał być rozegrany w Turyngii, a następnie na ziemiach polskich.
Plan Napoleona przewidywał rozbicie armii pruskiej, nim nadejdzie rosyjska odsiecz. W tym celu cesarz skierował swoje korpusy spoza osłony Lasu Turyńskiego i Frankońskiego, przenosząc generalną bitwę do Turyngii. Wybrał drogę przez Las Frankoński, ponieważ był to najkrótszy szlak prowadzący na Berlin. Szybki upadek stolicy miał zdruzgotać psychicznie Prusaków. Chciał także oszołomić pruskie dowództwo szybkością i gwałtownością manewrów. W planie jego leżało przebicie się na tyły pruskiej armii i odcięcie jej od Berlina. To miało zmusić ją do przyjęcia bitwy z odwróconym frontem. Narzucając konfrontację w takich okolicznościach Napoleon osiągał dodatkowy efekt psychologiczny. Chodziło o to, aby żołnierze pruscy w czasie bitwy mieli przekonanie, że już są odcięci od tyłów, od reszty kraju i stolicy. Rozpoczynając tzw. manewr jenajski, jeden z najbardziej błyskotliwych w swojej karierze wojskowej, cesarz nie przewidywał nawet, że przejdzie on jego najśmielsze oczekiwania. Zaszedł dalej, niż planował!
Opracował: Szymon Jagodziński
|