Pokój w Preszburgu (26 grudnia 1805 roku)
Franciszek Habsburg, kiedy tylko skontaktował się z Aleksandrem, poinformował rosyjskiego monarchę, że w tej sytuacji dalsze prowadzenie wojny jest wykluczone. I car musiał się z tym zgodzić. Nie miał przecież innego wyjścia. Cesarz Austrii mógł uczynić teraz tylko jedno - poprosić Napoleona o pokój. Do spotkania obu cesarzy doszło 4 grudnia w Żarowicach. Dwa dni później podpisano oficjalny rozejm, z dwoma tylko warunkami Bonapartego, które Franciszek przyjął natychmiast. Po pierwsze, armia rosyjska miała się natychmiast wynieść a Austrii, a po drugie - Francja będzie prowadzić rokowania pokojowe tylko z Wiedniem, z pominięciem Petersburga. Trzecia koalicja antyfrancuska umarła śmiercią naturalną.
Jak się okazało, Napoleon nie chciał jeszcze rozciągać swojego panowania na całą Europę Środkowo-Wschodnią. Ograniczył się głównie do wyrzucenia Austrii z zachodnich Niemiec i Włoch. Ciekawostką niech będzie fakt, że w czasie pobytu cesarza w Wiedniu, przybył tam przedstawiciel rządu pruskiego z ultimatum Fryderyka Wilhelma III wobec Francji, oznaczającego wojnę. Kiedy poseł dowiedział się o klęsce pod Austerlitz natychmiast "zapomniał" co miał powiedzieć, przekazując Napoleonowi gratulacje i wyrazy szacunku. Berlin bał się, że poniesie karę za spiskowanie z Rosjanami.
Na szczęście Napoleon nie był aż tak mściwy. Ale nic za darmo. Obiecał wybaczyć Prusom grzechy, pod warunkiem sojuszu z Francją. Ale nie tylko. Prusy miały także oddać Bawarii księstwo Ansbach, a Francji - dwa mniejsze księstewka (Neufchatel i Cleve). W zamian Prusy miały dostać, nie tak dawno angielski, Hanower. Sojusz Berlina z Paryżem był równoznaczny z tym, że Prusy miały wypowiedzieć Anglii wojnę. Fryderyk Wilhelm III przyjął warunki francuskie od razu.
Bawaria - jako sojusznik Francji - obok pruskiego Ansbachu, miała dostać - od Austrii - Tyrol, ale musiała przekazać Francji okręg przemysłowy w Bergu. Natomiast Wirtembergia miała być nagrodzona Szwabią. Ponadto Wiedeń oddawał Napoleonowi jako królowi Włoch Wenecję, Istrię i Dalmację. Jednocześnie ustalono, że korony Francji i Włoch nigdy nie zostaną połączone, a więc Austria nie musiała się obawiać połączenia obu państw. Godząc się na całkowitą niezależność Bawarii, Wirtembergii i Badenii, Franciszek rezygnował z tytułu Cesarza Rzymskiego Narodu Niemieckiego i odtąd przyjmował tytuł tylko cesarza Austrii. Ogółem Austria straciła 65 tysięcy kilometrów kwadratowych terytorium, zamieszkanego przez 4 miliony obywateli (szósta część) i dającego 13,5 miliona dukatów dochodu państwowego (siódma część). Musiała także wypłacić Francji kontrybucję wojenną w wysokości 40 milionów dukatów. Traktat pokojowy został uroczyście podpisany 26 grudnia 1805 roku w Preszburgu w Czechach (obecnie Bratysława).
Przed wyjazdem z rozgromionej Austrii Napoleon pognębił jeszcze jednego rywala. Neapol, przekonany o nieuchronnej klęsce Francji, szczególnie po Trafalgarze, podpisał sojusz z Anglią i Rosją. Burboni neapolitańscy żywili szczerą nienawiść do Napoleona. Teraz po Austerlitz mieli słono odpokutować za ten nierozważny krok. "Dynastia Burbonów przestała rządzić w Neapolu" - oświadczył Bonaparte. Na potwierdzenie tych słów 40-tysięczna armia francuska marszałka Joachima Murata z cesarskim bratem Józefem u boku w dniu 15 lutego 1806 roku wkroczyła do Neapolu, który odtąd przechodził pod panowania rodziny Bonaparte. Dotychczas rządzący, Ferdynand IV Burbon i jego straszna żona Maria Karolina, uciekli w popłochu na Sycylię pod parasol angielskiej floty.
W międzyczasie Napoleon postanowił umocnić i nadać prawne formy francuskiemu panowaniu w zachodnich i centralnych Niemczech. W styczniu 1806 roku zaproponował księstwom zachodnioniemieckim utworzenie nowej konfederacji, której sam pragnął być protektorem. Tworząc ten tzw. Związek Reński, Bonaparte dążył do wysunięcie na jego czoło swoich sojuszników spośród książąt niemieckich. Jednocześnie miał on stanowić naturalną barykadę w środkowej Europie, broniącej Francji przed zakusami Prus, Austrii i Rosji. W dniu 12 lipca 1806 roku odnośną umowę podpisało 16 państw niemieckich, w tym Bawaria, Wirtembergia, Ragensburg, Baden, Berg, Hessen-Darmsdtadt i Nassau. Sejm związkowy uznał Napoleona oficjalnym protektorem konfederacji, powierzając mu prawo prowadzenia polityki zagranicznej oraz oddając do dyspozycji cesarza 63-tysięczny kontyngent wojskowy, z czego 30 tysięcy przypadało na Bawarię, 12 tysięcy na Wirtembergię i 8 tysięcy na Badenię. Bonaparte gwarantował także neutralność każdego członka związku i pomoc wojskową w razie agresji. Utworzenie Związku Reńskiego przyniosło oficjalny rozpad Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, zaś 6 sierpnia dawny Franciszek II (rzymski) stał się Franciszkiem I (tylko austriackim).
Polityka Napoleona w państwach niemieckich, która była naprawdę słabo maskowanym poszerzaniem cesarstwa francuskiego kosztem Rzeszy Niemieckiej, musiała spowodować silny niepokój na dworze pruskim. Napoleońska Francja wbiła teraz potężny klin w samo serce Niemiec, a to podważało już autorytet Prus w tej części Europy. Tymczasem Berlin po klęsce Austrii rezerwował miejsce w Niemczech dla siebie, a nie Francji.
Niestety, Europie nie dane było zaznać dłuższego pokoju. Co prawda na kontynencie osłabła rola i prestiż rozgromionej Austrii, Aleksander I nadal się wahał i myślał serio o pokoju, nawet dumny z Trafalgaru Londyn był w rozterce po klęsce sojuszników pod Austerlitz. Aby jednak owa perspektywa trwalszego pokoju mogła mieć szanse, musiało zaistnieć w Europie jakieś znośne porozumienie między Paryżem a Berlinem. Tego jednak zabrakło.
Fryderyk Wilhelm III już na wiosnę 1806 roku uświadomił sobie powagę sytuacji w jakiej znalazły się Prusy. Co prawda Napoleon wybaczył mu grzechy, a nawet wyraził chęć sojuszu i obiecał podarować Hanower, ale cóż z tego, kiedy w odpowiedzi rząd angielski wypowiedział Prusom wojnę, zaś Napoleon nie spieszył się z oddaniem mu Hanoweru. Do tego doszły go słuchy, że rządy w Londynie i Paryżu myślą poważnie o pokoju, ceną za który miało być oddanie Anglii Hanoweru, obiecanego przecież Prusom. Dwór pruski uznał, że został potwornie oszukany. Argumentem, który przekonał pruskiego monarchę do wojny z Napoleonem, było ogólnie panujące przeświadczenie, że prędzej, czy później do tej wojny i tak dojdzie. Jeśli Prusy nie chciały podzielić losu Austrii, musiały uderzyć jak najszybciej.
Opracował: Szymon Jagodziński
|