Home P@ge 


              Kampania 1805
Powrót 

KAMPANIA 1805

   Powstanie III koalicji
   Plany Sprzymierzonych
   Plany Napoleona
   Bitwa pod Trafalgarem
   Kapitulacja Ulm
   Marsz na Wiedeń
   Bitwa pod Austerlitz
   Pokój w Preszburgu

Plany Napoleona w obliczu nowej wojny

Któl Italii

  Co w tym czasie robił Napoleon? Był doskonale poinformowany o planach i manewrach państw tworzących nową koalicję przeciwko Francji. Mimo wysiłków Londynu formowanie się koalicji postępowało dość opieszale. Napoleon aż do samej jesieni 1805 roku uważał, że Austria jest nadal do wojny nieprzygotowana. Nie pozostawało mu więc nic innego, jak z jednej strony kontynuować przygotowania do inwazji na Anglię, z drugiej zaś utrzymać dotychczasowy kurs w polityce zagranicznej w Europie.
Kiedy nadeszła jesień 1805 roku Napoleon oświadczył swoim admirałom, że wystarczą mu nie trzy, ale tylko dwa dni słonecznej pogody na kanale La Manche, a stanie się panem Londynu. Niestety, jak na złość cały kanał spowiła gęsta i nieprzenikniona mgła. Nie był to jednak koniec złych wiadomości. Kiedy całość planu była już prawie dopięta na ostatni guzik, na początku września do sztabu cesarza w Boulogne dotarła informacja nadzwyczajnej wagi. Armia rosyjska ruszyła z Galicji w stronę Bawarii, aby połączyć się z austriackim sojusznikiem, zaś sama monarchia habsburska już wykopała wojenny topór, wkraczając z armią do sprzymierzonej z Francją Bawarii. To była wojna.
Nie wahając się ani chwili, cesarz od razu zmienił plany. Wiedział, że w nowych okolicznościach musi zapomnieć o inwazji, a przynajmniej przesunąć jej termin w kalendarzu. Natychmiast też wydał stosowne, przygotowane już instrukcje, które rozesłano do podległych mu korpusów. Nowe uderzenie miało być teraz skierowane nie przeciwko Anglii, lecz Austrii i Rosji. Było to 27 sierpnia 1805 roku.
"Jeżeli za piętnaście dni nie będę w Londynie, muszę być w połowie listopada w Wiedniu" - powiedział Napoleon, nim jeszcze dowiedział się o wybuchu wojny. Londyn się uratował, ale to Wiedeń miał spłacić ten dług.
W ciągu kilku godzin podyktowane zostały dyrektywy do nowej kampanii wojennej. W tym czasie Napoleon był u szczytu swoich możliwości fizycznych i psychicznych. Jego potężna wyobraźnia strategiczna funkcjonowała bezbłędnie, niczym najlepszy komputer. Doskonale panował nad całą sytuacją. Imponująca umiejętność przewidywania posunięć generałów armii koalicyjnych dawała mu w ręku niezwykły argument, z którego cesarz zamierzał ponownie skorzystać.
Napoleon od razu wiedział, że ofensywa aliancka z Pomorza Szwedzkiego i południowych Włoch jest tylko taktyczną zmyłką. Za najniebezpieczniejszą uznał sytuację, jaka wytworzyła się w dolinie Dunaju, tutaj też postanowił poszukać rozstrzygnięcia w nowej wojnie. Wiedział też jeszcze jedno. Musi najpierw pobić armię austriacką w Bawarii, nim armie koalicyjne dokonają koncentracji sił głównych, bo o ile ją przeprowadzą, pokonają go, dysponując miażdżącą przewagą liczebną. Jak to wyglądało w liczbach bezwzględnych?
Dzięki sprawnie funkcjonującemu wywiadowi francuskiemu Napoleon poznał plany Londynu, Wiednia i Petersburga już pod koniec sierpnia, a więc dwa tygodnie przez wybuchem wojny. Na tyłach w Boulogne pozostawił tylko 20-tysięczny korpus, a z resztą armii czym prędzej wyruszył w pole. Na początku września 186-tysięczna armia francuska (148 tys. piechoty i 38 tys. konnicy oraz 340 armat) wymaszerowała z koszar rozsianych nad kanałem La Manche, w Holandii i Hanowerze. Kierunek: Bawaria. Napoleońską armię uzupełniały dodatkowo posiłki sojusznicze - 25-tysięczny korpus bawarski i 8-tysięczna dywizja badeńsko-wirtemberska. Ogółem naprzeciwko siebie stanęła 219-tysięczna armia francuska, w tym 33-tysięczny korpus niemiecki wobec 400-tysięcznej armii koalicyjnej, w tym 213 tysięcy Austriaków i około 116 tysięcy Rosjan. Dysproporcja sił była więc jak 2:1.
Należałoby tutaj sprecyzować jeszcze sprawę francuskich sojuszników w tej wojnie. Z pewnością możemy do nich zaliczyć całe południowe Niemcy. Już 25 sierpnia alians z Francją podpisała Bawaria, a 5 września w jej ślady poszła Wirtembergia, jak również dwa mniejsze księstwa niemieckie - Badenia i Hesja-Darmstadt. To, że aż tylu Niemców popierało Napoleona w wojnie przeciwko Austrii nie miało dużego znaczenia strategicznego, ale odegrało istotną rolę propagandową i psychologiczną. Po stronie Paryża stanęła też Hiszpania. Co ciekawe, nie było to po myśli dworu madryckiego, jednak skłoniła ją do tego kroku brutalna polityka kolonialna i morska Anglia, objawiająca się w próbach pozbawienia Hiszpanii części posiadłości kolonialnych oraz rekwizycjach statków hiszpańskich.

Opracował: Szymon Jagodziński

Powrót 

Copyright (c) 2002 Szymon Jagodziński