Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Strona główna 
Powrót 

KAMPANIA 1800

   18 brumaire'a
   Nowa wojna
   Oblężenie Genui
   Przjście Alp
   Bitwa pod Marengo
   Front nad Renem

Front nad Renem

Ofensywa Moreau w Niemczech

gen. Moreau

  Zgodnie z planem Bonapartego, forsowanie Alp przez Armię Odwodową miało być odciążone ofensywą Armii Renu gen. Jean Moreau na froncie niemieckim. Już 25 kwietnia, a więc trzy tygodnie przed zaplanowanym przemarszem armii pierwszego konsula, 100-tysięczna armia Moreau przekroczyła Ren na odcinku o szerokości 90 kilometrów. W ciągu kilku kolejnych dni nie doszło do żadnych poważniejszych potyczek z Austriakami, którzy ewidentnie pozostawali bierni. Gen. Paul Kray popełnił tym samym poważny błąd. Nie tylko pozwolił Francuzom na przekroczenie rzeki. Stwarzało to również niebezpieczeństwo odepchnięcia armii Kraya od Alp, a tym samym od armii Melasa w północnych Włoszech.
2 maja Moreau pchnął 25-tysięczny korpus gen. Claude'a Lecourbe'a na Stockach, gdzie stała ariergarda austriacka w postaci 12-tysięcznego korpusu księcia Ludwika Lotaryńskiego osłaniającego tamtejsze magazyny z bronią i amunicją. W dodatku przez miasto przebiegały linie komunikacyjne, które stanowiły zwornik między poszczególnymi korpusami Kraya. Przy dwukrotnej przewadze sił, upadek miasta był tylko kwestią czasu. 3 maja Lecourbe ruszył do szturmu i już następnego dnia Stockach było w jego rękach. Odsiecz korpus księcia Ferdynanda nie zdążyła na czas. Tym samym austriacka Armia Niemiec została odepchnięta od Alp, co miało niebagatelne znaczenie dla Bonapartego przygotowującego się do ich przekroczenia.
W międzyczasie armia Moreau maszerowała na Engen. Tam 4 maja doszło do bezpośredniego spotkania obu generałów - Moreau i Kraya. 25 tysięcy Francuzów przeciwko 40 tysiącom Austriaków. Całodzienne, krwawa bitwa przyniosła porażkę cesarskiemu generałowi - 4 tys. poległych i rannych oraz drugie tyle jeńców. Moreau stracił tylko 2 tys. poległych i rannych. Świadczyło to dobitnie, że z morale po drugiej stronie nie jest najlepiej, jak również to, że Kray nie jest równorzędnym rywalem dla Moreau.
Po porażkach pod Stockach i Engen ruch armii austriackiej odbywał się ku Dunajowi. Kray przed przekroczeniem rzeki podjął jeszcze jedną próbę zatrzymania francuskiej ofensywy. 5 maja okopał się pod Moesskirch, ryglując drogę do rzeki zaporowym ogniem ciężkiej artylerii ustawionej na pobliskim wzgórzu Krumbach. Moreau nie czekał nawet z pełnym rozwinięciem szyku, uderzył z marszu. Bitwa była niezwykle zaciekła i krwawa. W pewnym momencie pojawiła się przed Francuzami możliwość oskrzydlenia Austriaków przez stojący w pobliżu korpus gen. Laurenta Gouviona Saint - Cyra. Niestety, nie zdążył on przybyć na pole bitwy na czas. Moesskirch zostało co prawda zdobyte, jednak nie udało się okrążyć armii Kraya. Straty były dotkliwe po obu stronach - 6 tys. poległych i rannych żołnierzy austriackich plus drugie tyle jeńców oraz 3 tys. żołnierzy francuskich ( poległych i rannych).
Następnego dnia pobity Kray przerzucił armię przez Dunaj pod Sigmaringen. W dniach 9 i 10 maja Austriacy utracili kolejne dwa miasta - magazyny, których usiłowali bronić - Biberach i Memmingen. W tej sytuacji 11 maja Armia Niemiec rozpoczęła odwrót ku twierdzy w Ulm. Jej położenie geograficzne - nad samym Dunajem i u podnóża gór - czyniła niemal nie do zdobycia.
W sztabie francuskim zastanawiano się teraz: jak kontynuować dalszą ofensywę, która tak dobrze się rozwija? Generałowie Laurent Gouvion Saint - Cyr i Michel Ney proponowali natychmiastowy szturm na fortyfikacje twierdzy, by ostatecznie rozgromić armię Kraya i zakończyć kampanię niemiecką. Moreau brał jednak pod uwagę jedną rzecz: co będzie, jak przegra? W ten sytuacji Austriacy odzyskają połączenie z Alpami, co może odbić się na powodzeniu całego manewru Napoleona. Ostatecznie Moreau postawił na taktykę manewrowania.
Plan był prosty. Ruszy jednocześnie na Monachium i Augsburg, co sprowokuje Kraya i wyciągnie go spod murów Ulm, a wtedy pobije go w polu. Plan był mocno ryzykowny. Rozproszenie sił pozwalałoby Austriakom na wymierzenie uderzenia w dowolnie wybrany korpus francuski, nim reszta przyjdzie mu z odsieczą.
Kray skorzystał ze sposobności i już 16 maja 37-tysięczna armia, w tym 12 tys. konnicy pod osobistą komendą Kraya uderzyła pod Erbach w 12-tysięczny korpus gen. Saint - Suzanne'a. Jego rozbicie było tylko kwestią czasu, na szczęście zdążył przybyć z odsieczą korpus Saint - Cyra. Bitwa pozostała więc nierozstrzygnięta i Kray powrócił do Ulm.
Po 20 maja Moreau polecił nasilenie manewrów pozorujących chęć dokonania inwazji na Austrię właściwą. Sądził, że to na pewno wyciągnie Kraya z Ulm. Ten jednak nie dał się sprowokować nawet wtedy, gdy 28 maja doniesiono mu o upadku Augsburga. Był przekonany - i słusznie - iż Moreau nie jest takim głupcem, by ruszyć na Wiedeń, mając za plecami niemal 90-tysięczną armię austriacką. W ostatnich dniach miesiąca ofensywa francuska stopniowo wygasała. Armia Renu rozwinęła się na kwaterach wzdłuż Dunaju. Moreau postanowił teraz poczekać na informacje od Bonapartego, dotyczące rozwoju sytuacji we Włoszech. Ofensywa Moreau spełniła bowiem najistotniejsze rozkazy Napoleona - przekroczyła Ren, odcięła armię Kraya od Bawarii i Tyrolu oraz - rzecz najważniejsza - przecięła jej połączenia przez Alp z armią Melasa w Italii.

Bitwa pod Hohenlinden (3 grudnia 1800 roku)

  Mimo klęski pod Marengo i utracie północnej Italii Austriacy nie kwapili się do podpisania szybkiego pokoju. Ciągle mieli nadzieję, że losy wojny odwrócą się nad Renem. Nadziei tych nie psuły nawet dwie porażki poniesione przez gen. Pula Kraya w Niemczech - najpierw gen. Jean Moreau pobił go już 19 czerwca, a więc pięć dni po Marengo, pod Hochstadt, na wschód od Ulm, a potem 28 czerwca pod Oberhausen. Cena jaką zapłacił Kray była dymisja - zastąpił go arcyksiążę Jan.
Chociaż po Marengo rząd w Wiedniu zgodził się na rozmowy pokojowe w Luneville, ponieważ jednak Napoleon "bezczelnie" począł domagać się powtórzenia postanowień pokoju z Campo Formio, kończącego pierwszą kampanię włoską, a więc oddania całych Włoch, Austriacy rychło zerwali rozmowy, licząc na rozstrzygnięcie wojny na froncie niemieckim.
W listopadzie 1800 roku 129-tysięczna armia arcyksięcia Jana, w tym ponad 25 tys. konnicy rozpoczęła ofensywę w Bawarii. Jej celem było rozbicie słabszej, ale za to podbudowanej psychicznie 95-tysięcznej armii francuskiej, w tym 17 tys. konnicy pod dowództwem gen. Jean Moreau ześrodkowanej na wschód od Monachium, pod Mattenbott i Hohenlinden. Początkowo szczęście uśmiechało się do Austriaków. 1 grudnia doszło do zaciętej potyczki pod Ampfing, gdzie Moreau musiał uznać przewagę rywala. Jednak arcyksiążę okazał się niezdolny do szybkiej reakcji i nadal kontynuował opieszały marsz w kierunku Monachium. Do walnego spotkania obu armii doszło rankiem 3 grudnia.
Arcyksiążę Jan popełnił tutaj poważny błąd - podzielił swoje siły aż na pięć korpusów (gen. Michaela von Kienmayer, Karla Schwarzenberga, Hansa Reischa i Kollowratha oraz arcyksięcia Ferdynanda), maszerujące jeden za drugim, co doprowadziło do niepotrzebnego ich rozciągnięcia na pięć długich kolumn marszowych. Oś natarcia kierowała się w stronę Mattenbott, gdzie Austriacy spodziewali się zastać główne siły francuskie. Te jednak zostały skoncentrowane dokładnie na prawym skrzydle maszerujących kolumn austriackich pod Hohenlinden, które teraz wystawiały swój bok dokładnie pod lufy francuskiej artylerii. Reszta armii Moreau stała w pobliżu Mattenbott, skutecznie ściągając uwagę arcyksięcia Jana.
Moreau nie popełnił takiego błędu. Podzielił armię na dwie części, skupioną w jedną pięść uderzeniową pod Hohenlinden, z odwodami stojącymi pod Mattenbott. Plan był następujący. Podczas gdy lewe skrzydło pod gen. Grenierem i centrum pod komendą gen. Michela Neya miało przystopować główne siły arcyksięcia Jana, prawe skrzydło prowadzone przez gen. Richepance'a i Decaena, w tym Legia Naddunajska gen. Karola Kniaziewicza miało poprzez las Haag uderzyć prosto w lewe skrzydło Austriaków. Armia francuska dokładnie obsadziła drogę Ebersberg - Hohenlinden - las na północ od Hohenlinden, w centrum pod Hohenlinden, częściowo schowana w lesie Ebersberg i Haag.
Plan arcyksięcia Jana był prosty. Najpierw korpus Kienmayera uderzył na centrum Neya, potem zaś Kollowrath bezpośrednio na Hohenlinden, zaś Reisch na Saint Christoph. Problem był taki, że korpusy Kienmayera i Reischa musiały nacierać przez las Haag, co stawiało je z góry w niekorzystnym położeniu. Jedynie Kollowrath miał czyste podejście.
Kienmayer od razu natknął się na silny korpus Neya, który go przystopował. Ciężkie walki jakie rozgorzały w centrum uświadomiły Austriakom, że tędy natarcie raczej nie przejdzie. W dodatku powtarzające się uderzenia jazdy gen. Emmanuela Grouchy'ego poczęły stopniowo spychać piechotę Kienmayera do tyłu. Jeszcze gorzej poszło jego sąsiadom. Kollowrath i Reisch pogubili się w leśnej gęstwinie, nie mogąc zewrzeć szyków do generalnego natarcia. To stanowiło sygnał dla Moreau do uderzenia oskrzydlającego.
Rozkaz Moreau został wykonany perfekcyjnie. Jego prawe skrzydło przeszło przez pokryty głębokim śniegiem las Ebersberg i potężnym natarciem w lewy bok przecięło zaskoczony korpus Kollowratha na drodze prowadzącej do Mattenbott, odrzucając jednocześnie piechotę Reischa. Pobite dywizje austriackie zostały częściowo odepchnięte ku rzece Inn, a częściowo zepchnięte ku Hohenlinden. To stanowiło sygnał dla Neya i Greniera, którzy teraz rzucili się na ustępujące korpusy arcyksięcia Jana. Kollowrath widząc, że jego korpus prawie nie istnieje dał sygnał na natychmiastowego odwrotu. Reisch nie dostrzegł jednak pogromu Kollowratha i błądząc dalej po lesie, został ostatecznie okrążony i całkowicie rozbity. To ostatecznie przypieczętowało klęskę arcyksięcia. Tylko poświęceniu arcyksięcia Schwarzenberga Austriacy zawdzięczali, że klęska nie była boleśniejsza. Ale i tak pozostawili na pobojowisku 5,5 tys. poległych i rannych, 8,5 tys. we francuskiej niewoli oraz około 100 armat. Triumf Moreau był niezaprzeczalny, przy czym opłacił go tylko stratą 1,8 tys. poległych i rannych.

Pokój w Luneville (9 lutego 1801 roku)

  Po klęsce Austriaków Moreau przeszedł do generalnej kontrofensywy i już 9 grudnia przekroczył rzekę Inn, zaś cztery dni później wkroczył do Salzburga. Tym samym Wiedeń znalazł się na linii frontu. O tym, że był już "ostatni dzwonek" na pokój przekonało jeszcze jedno "lanie" we Włoszech. Rankiem 25 grudnia gen. Guillaume Brune, który w sierpniu objął komendę nad Armią Italii, spotkał się nad rzekę Mincio z nowym, a raczej ostatnim w tej kampanii głównodowodzącym armią austriacką gen. Heinrichem Bellegarde. Po dwunastu godzinach zaciętych walk 66 tysięcy Francuzów przebiło sobie drogę przez 50 tysięcy Austriaków stojących nad rzeką, zajmując Weronę. W tej sytuacji już pod koniec dnia arcyksiążę Karol, powołany na miejsce Jana, poprosił o rozejm. Stosowny dokument został pospiesznie podpisany w Steyr. Teraz cesarz Franciszek II sam dążył do jak najszybszego pokoju, byleby francuska armia zatrzymała się - stała już tylko 100 kilometrów od Schoenbrunn, letniej rezydencji cesarza. Cesarstwo Habsburskie musiało uznać się za pokonane.
Stosowny traktat został podpisany w Luneville w Lotaryngii 9 lutego 1801 roku. Tak jak wcześniej chciał tego Napoleon, był on powtórzeniem pokoju z Campo Formio z pewnymi uzupełnieniami. We Włoszech została przywrócona Republika Cisalpińska w Genui, potem przemianowana na Republikę Włoską, i Liguryjska w Lombardii, Wiedeń uznał utworzone przez Bonapartego w Szwajcarii i Holandii republiki (odpowiednio Helwecką i Batawską), zaś Paryż obiecał, że wypłaci odszkodowanie książętom niemieckim, pozbawionym teraz posiadłości nad Renem. Granica nad Renem bowiem miała być odtąd oficjalną granicą między Francją i Rzeszą. Wiedeń musiał więc dodatkowo potwierdzić, że rezygnuje na rzecz Paryża z Belgii i lewego brzegu Renu. Co do owych odszkodowań, to rekompensata ta miała pochodzić od Państwa Kościelnego, zaś gwarantem wykonania tegoż postanowienia była... Francja, a to dawało jej w przyszłości prawo do swobodnego mieszania się w wewnętrzne sprawy państw niemieckich.
Warunki pokoju odbijały główną myśl polityczną Napoleona - umocnienie Francji we Włoszech i nad Renem. Ten plan został wykonany w stu procentach.
W następstwie klęski Austrii, jedynym, a raczej samotnym członkiem koalicji antynapoleońskiej pozostała Anglia. Jednak nawet rząd w Londynie był już zmęczony wyczerpującą i bardzo kosztowną wojną, tym bardziej że obecnie zabrakło sojuszników - wszyscy zostali już pokonani; Rosja, Turcja, a teraz Austria. Kiedy w lutym 1801 roku ustąpił wojowniczy premier William Pitt młodszy, nowy gabinet Henry'ego Addingtona uznał za konieczne przyjęcie proponowanego przez Napoleona, już od prawie dwóch lat, pokoju. Został on podpisany ostatecznie 25 marca 1802 roku w Amiens we Francji. Druga koalicja antynapoleońska przestała istnieć. Po 10 latach nieprzerwanych wojen w Europie w końcu zapanowała cisza.

Opracował: Szymon Jagodziński

Powrót 
Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone