Klęska Prus i dekret o blokadzie kontynentalnej
Fryderyk Wilhelm III z królową Luizą Augustą i resztką dworu, ukryli się w końcu w Kłajpedzie w Prusach Wschodnich, na kresach państwa. Nadzieje na pokój lub rozejm rozwiały się, gdy Napoleon przedstawił jego warunki.
W ciągu swojej długiej kariery wojskowej, nigdy przedtem, ani nigdy potem nie udało się Napoleonowi dokonać tego, co osiągnął w czasie tych pięciu tygodni jesieni 1806 roku. W ciągu miesiąca - jeśli liczyć od początku wojny (8 października) - cesarz rzucił na kolana jedno z czterech istniejących wtedy głównych mocarstw europejskich, z którymi dotychczas musiał się liczyć. Nigdy jeszcze nie rozgromił nikogo tak szybko i tak doszczętnie.
Z takim upadkiem ducha, jaki przejawił pruski rząd i pruscy generałowie, z taką kompletną rezygnacją po pierwszych klęskach, z tak szybko ujawnioną uległością ludności cywilnej, Napoleon spotkał się po raz pierwszy. Mamelucy w Egipcie bronili się zacięcie, tak samo jak Austriacy we Włoszech. Rosjanie bili się naprawdę po bohatersku, a nawet niektóre regimenty carskie były pod Austerlitz tak nieugięte, że zdobyły sobie uznanie cesarza. Tymczasem armia pruska szczycąca się tradycjami Fryderyka II, kraj posiadający najsprawniejszą w Europie administrację, kraj o kulturze nie ustępującej nikomu na kontynencie - nagle staje się obojętną i zrezygnowaną masą, niekontrolowaną przez nikogo.
Tymczasem Napoleon wkraczając do stolicy Hohenzollernów nie zapomniał o swoim głównym przeciwniku, o finansowym twórcy kolejnych koalicji antyfrancuskich - Anglii. Nie mogąc jednak dosięgnąć Londynu bezpośrednio, postanowił rzucić go na kolana przy użyciu nowej broni; broni ekonomicznej. Toteż już 21 listopada 1806 roku podpisał w Berlinie dekret o blokadzie kontynentalnej. Zgodnie z jego postanowieniami jakiekolwiek kontakty handlowe z Anglią były surowo zabronione, zaś angielskie towary i statki z tą chwilą podlegały bezwarunkowej konfiskacie.
Co było szczególnie charakterystycznego w dokumencie berlińskim? Przecież już w czasach rewolucji Komitet Bezpieczeństwa Publicznego wydał w 1793 roku podobny dokument, a trzy lata później potwierdził go Dyrektoriat. Dopiero jednak Napoleon uznał go za doskonały oręż gospodarczy w wojnie z Anglią, a jednocześnie szansę rozwoju ekonomicznego samej Francji (już bez największego konkurenta) na rynkach europejskich. Pierwszy krok tego typu należał do... Anglii, która 16 maja 1806 roku ogłosiła blokadę morską kontrolowanej przez Francję Europy - "Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie".
Blokada kontynentalna Anglii mogła dać konkretne wyniki tylko wtedy, gdyby cała Europa została objęta władzą Napoleona lub pozostawała pod jego kontrolą. Gdyby choć jedno państwo okazało się niesłowne i nawiązało stosunki handlowe z Londynem, cały dekret pozostałby martwą literą, gdyż przez ten jeden oporny kraj towary angielskie i tak mogłyby docierać do innych europejskich odbiorców.
Dalszy tok rozumowania jest jasny: skoro tylko ścisłe przestrzeganie blokady przez kraje europejskie od Bałtyku do Adriatyku może rzucić Anglię na kolana, należy władzy Paryża podporządkować całą Europę, a w pierwszym rzędzie przejąć kontrolę na europejskimi portami, aby francuskie służby celne pilnowały porządku i eliminowały kontrabandę.
Napoleon przewidział skutki blokady i logiczny wniosek jego rozumowania był jeden: należy w dalszym ciągu kontynuować tak pomyślnie rozpoczętą politykę podboju kontynentu europejskiego, a wtedy będą szanse na całkowite urzeczywistnienie planu blokady kontynentalnej. Cesarz wiedział też, że tylko siłą, lecz strachem i przymusem można narzucić rządom europejskim przestrzeganie przepisów dekretu berlińskiego. Sprawa była tym bardziej skomplikowana, że na odsiecz pokonanym Prusom już spieszyła Rosja. Napoleona i jego armię czekała więc kolejna, najkrwawsza z dotychczasowych kampanii, która miała być rozegrana na zimowych polach bitew dawnego państwa polskiego.
Opracował: Szymon Jagodziński
|