Nasza księgarnia

Polecamy! Odwiedzając sklepy internetowe pomagasz utrzymać nasz serwis!

Biblioteka Barwy i Broni

  • Biblioteka Barwy i Broni
  • Ułani Księstwa Warszawskiego 1807-1814
  • Piechota XW wg przepisu 3 września 1810
  • Huzarzy Księstwa Warszawskiego 1809-1813

Lipskie kamienie pamięci

Niewiele jest chyba bitew z dawnych wieków, tak upamiętnionych, jak Bitwa pod Lipskiem. Największy pomnik Europy, cerkiew, liczne mniejsze pomniki, nazwy ulic i placów i wreszcie Kamienie Apla. 50 kamiennych słupów postawionych w miejscach, w których znajdowały się oddziały biorące udział w bitwie.

Kamienne, wysokie na półtora metra kolumny stoją skromnie w różnych miejscach Lipska i okolic. Wśród bloków, na zielonych skwerach, placach, w parkach. Nieco się różnią od siebie – kształtem górnej części, inskrypcjami, literami je wieńczącymi. Postawiono je w jednym celu – by uczcić walczących w tych właśnie miejscach w Bitwie pod Lipskiem w 1813 roku.

Pomnik wysadzonego ostatniego mostu

W tym miejscu, gdzie stoi dzisiaj marmurowy obelisk, przed ponad dwustu laty płynęły wody jednej z odnóg  Elstery, kręciło się koło młyńskie. 19 października 1813 roku rozległ się wybuch, w górę kawałki kamiennego mostu, rozrzucane ciała żołnierzy. Dzisiaj jeżdżą tędy samochody i tramwaje a główny nurt rzeki został przesunięty o kilkaset metrów stąd.

Ku pamięci Rosjan poległych pod Lipskiem

Na niewielkim kamieniu kilkadziesiąt metrów przed cerkwią widnieje tablica z napisem i rysunkiem jeźdźca w tatarskim stroju z łukiem w ręku. Kamień upamiętnia udział Baszkirów w Bitwie pod Lipskiem, cerkiew – wszystkich żołnierzy imperium rosyjskiego.

Żegnaj babo czyli, gdzie w Sejnach...

Było to w karczmie (a może kawiarni, skoro we wspomnieniach dom nazywany jest cafe haus) należącej do Miculewiczów. Na pewno zjadł kotlety wieprzowe z marchwią i był podobno posiłkiem zachwycony. Był ubrany w mundur przykryty kurtką podbitą sobolim futrem, na głowie miał sobolową czapę.

Przy obiedzie rozpoznał go jeden z polskich gwardzistów przebywający w Sejnach (cesarz odznaczył go po bitwie pod Wagram). Skończyło się na moment ukrywanie tożsamości gościa. Po ogrzaniu się (było minus 20 stopni) i posileniu, Napoleon dokonał przeglądu miejskiej milicji składającej się z sejneńskich mieszczan i pikinierów składających się z wieśniaków pod dowództwem 80-letniego kapitana Żelny. Zgromadzeni wznieśli okrzyk: Niech żyje cesarz!

Nadszedł czas wyjazdu w dalszą drogę. Cesarz, który podczas posiłku przekomarzał się z gospodynią Miculewiczową, nazywając ją "piękną Polką", pożegnał się z nią wsiadając do sań słowami: Adieu baba… i tyle go widzieli.

No pięknie, tylko jest jeden kłopot, a w zasadzie cztery. Bo tyle właśnie lokalizacji domu, w którym zatrzymał się Napoleon pokazują w Sejnach. We wspomnieniach Soni Dusznickiej pojawia się opis małego domku przy ulicy, która podobno przed II wojną światową nosiła nazwę Napoleona. W "domu Napoleona" po wojnie mieścił się sierociniec. Wydawałoby się, że konkretów sporo, ale nawet autorka przewodnika po ziemi sejneńskiej wymienia w nim cztery lokalizacje: 1. restaurację (dawną karczmę) na rogu Pl. św. Agaty i Łoździejskiej (obecnie 22 Lipca); 2. XIX-wieczny dom zajezdny na rozwidleniu 22 Lipca i Mickiewicza (d. Kalwaryjskiej). 3. starą karczmę na rogu Piłsudskiego i Marchlewskiego (w miejscu byłego Starostwa Powiatowego). 4. Starą Pocztę (dzisiaj siedzibę Fundacji Pogranicze).

I bądź tu człowieku miłośnikiem Napoleona. Ileż trzeba się naganiać…? Podobno najprawdopodobniejsza jest wersja nr 2 i nr 3. Jeśli wierzyć pocztówce przedwojennej musiałoby to być miejsce nr 3.

                      Lokalizacja nr 1

                      Lokalizacja nr 2

                      Lokalizacja nr 3

                      Lokalizacja nr 4

Adam Gąsior

Tekst ze strony www.SzukajacNapoleona.com

Opublikowano za zgodą autora

Napoleon w Pewexie

Hm, wymyśliłem ten tytuł i od razu pomyślałem, że dużej części ewentualnych Czytelników, nazwa „Pewex” nic już nie mówi. I przez krótką chwilę nawet chciałem wyjaśnić, co to było Ale nie, starsi lub dojrzalsi wiedzą, młodsi – niech zapytają starszych, poszukają w starodrukach z lat 80. ubiegłego wieku.

Recenzje

Ryszard Morawski, Adam Paczuski
Wojsko Księstwa Warszawskiego. Piechota, gwardie narodowe, weterani.

KARABELA D. Chojnacka, Warszawa 2013
Album "Wojsko Księstwa Warszawskiego. Piechota. Gwardie Narodowe. Weterani." (dalej jako "album o piechocie Księstwa Warszawskiego") prezentuje się znakomicie. Składa się z dwóch tomów w twardym etui. Jest to etui koloru granatowego, na której, z jednej strony znajduje się orzeł wojskowy Księstwa Warszawskiego z napisem "Woysko Polskie", z drugiej zaś strony - tenże orzeł z napisem "Pułk 5 Piechoty". Przypomnieć należy, iż podobnie wyglądała "klaserowa" okładka na dwa tomy "Ułanów Księstwa Warszawskiego", na której widniała z jednej strony pelta z orłem - czyli to, co znajdowało się na czapce ułańskiej, a z drugiej, blacha naczelna z pogonią, którą nosili ułani pułków sformowanych w 1812 roku na Litwie, a sama okładka była koloru ciemnej czerwieni. Dwa tomy tego najnowszego albumu wydawnictwa Karabela są koloru białego. Nieprzypadkowo zaczynam recenzję wieloletniego czytelnika serii albumowej od przedstawienia kolorów etui samych albumów ponieważ dobór kolorów z pewnością nie jest przypadkowy. Po prostu granat i biel to kolory najczęściej występujące w umundurowaniu piechoty Księstwa Warszawskiego. Poza tym są to również barwy narodowe po których, między innymi (oprócz charakterystycznych kształtem nakryć głowy - czapek) rozpoznawano wojsko polskie tego okresu. Biorąc pod uwagę powyższe (dygresja) doprawdy trudno zrozumieć oburzenie niektórych kibiców, gdy polska reprezentacja piłkarska zagrała w granatowych strojach, za co potem odsądzano piłkarzy od czci i wiary. A przecież granat to kolor doskonale komponujący się z bielą i czerwienią czy też amarantem (bo ten kolor wówczas nawet częściej niż czerwień utożsamiano z barwą narodową). Wiedziano o tym już w XIX wieku, a później, jak widać, zapomniano... więcej>>>