Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Wspomnienia Napoleona
Tłumaczenie: Kamp


Tom IX. Rozdz. VII. Przygotowania do ostatniej batalii. 
 

I. Włochy i Hiszpania. - II. Soult w Hiszpanii. - III. Rozdzielenie sił na najważniejsze punkty. - IV. List Napoleona do Metternicha. - V. Kongres w Châtillon.



Armia, którą Napoleon poprowadził za Ren, była w opłakanym stanie. Gwardia stopniała do 10 000 ludzi. XII. Korpus marszałka Oudinot, VII. Reyniera, XVI. Augereau i IV. Bertranda zostały stopniowo połączone w jeden korpus pod dowództwem generała Moranda, który w dniu wkroczenia do Moguncji liczył zaledwie 12 000 żołnierzy. VI. korpus Marmonta i dowodzony przez marszałka Neya III. korpus, mające strzec Renu pomiędzy Mannheim i Koblencją pod ogólnym dowództwem marszałka Marmonta, nie liczyły nawet 8 000 zdolnych do trzymania broni ludzi. II.korpus Victora, który bronić miał Górnego Renu od Strasburga do Bazylei, miał najwyżej 5000 żołnierzy. W XI. korpusie Macdonalda i V. Lauristona, które pomaszerowały nad Dolny Ren, było już tylko 9 000 zdolnych do walki żołnierzy. Francuska kawaleria liczyła zaledwie 10 000 ludzi.

Sytuacja we Włoszech i Hiszpanii była niewiele lepsza. Książę Eugeniusz, zamiast przewidywanych 80 000, zgromadził  tylko 50 000 żołnierzy, z pomocy których bronił Drawy i Sawy od Villach do Lublany, osłaniając swoim lewym skrzydłem Tyrol, prawym - Krajnę. Ponieważ jednak w Karyntii pojawiły się duże siły austriackie, a wskutek odstępstwa Bawarii wszystkie przełęcze Tyrolu były dostępne dla nieprzyjaciela, książę Eugeniusz musiał wycofać się najpierw nad Isonzo, a później nad Tagliamento. Jeszcze później wycofał się aż pod Weronę, oddając Austriakom Krainę, Friul i Trydent.

Podczas gdy nieprzyjacielska armia generałów Hillera i Bellegarde'a, włącznie z tyrolskim Landsturmem, liczyła 60 000 ludzi, armia Eugeniusza stopniała do 36 000. Za plecami miał  Włochy, zniechęcone wojennymi cierpieniami, podjudzane do buntu przez Anglików i wierne papieżowi duchowieństwo. Wezwany do odstąpienia Napoleona przez teścia, króla Bawarii, który w imieniu koalicji obiecał mu włoskie księstwo, książę Eugeniusz odpowiedział: "Zawdzięczam cesarzowi moje szczęście i nie odstąpię go; jeżeli jednak zostanę zmuszony do szukania w Monachium azylu, jestem przekonany, że król Bawarii chętniej udzieli go zięciowi pozbawionemu korony, niż honoru."

Sytuacja w Hiszpanii pod koniec 1813 roku była jeszcze gorsza niż we Włoszech. Gdy cesarz w Dreźnie dowiedział się o klęsce pod Vittorią oraz zawinionej przez brata Józefa utracie Hiszpanii, zwrócił swoją uwagę na obecnego u jego boku marszałka Soulta, który jego zdaniem był jedyną odpowiednią osobą, która mogła naprawić to nieszczęście. Soult miał swoje wady i zalety; doskonale poprowadził kampanię na południu; dlatego niewiarygodnym może się okazać, że tak zdecydowany człowiek, nie miał nic do powiedzenia we własnym domu. Wyraził wprawdzie zgodę na objęcie dowództwa, poprosił jednak cesarza, aby porozmawiał on z jego żoną i przełamał jej spodziewany opór. Cesarz kazał ją wezwać. Natychmiast przyjęła wrogie stanowisko i głośno oświadczyła, że jej mąż nie uda się do Hiszpanii, bo uczynił już wystarczająco dużo i zasłużył na wypoczynek. Cesarz odpowiedział, że nie wezwał jej po to, aby wysłuchać jej grubiańskiego wybuchu, nie jest bowiem jej mężem, a ponadto nie pozwoli sobie na podważanie swojej decyzji. Ta przemowa zmieszała i speszyła marszałkową, stała się uległa i potulna, starając się jedynie otrzymać pewne obietnice. Cesarz nie przyrzekł niczego, poradził jej jedynie zachowanie rozsądku i pozostawienie w spokoju męża, bo w tych krytycznych chwilach przeznaczeniem pięknych kobiet jest osłodzenie życia ich mężom.

 

Po kampanii rosyjskiej Napoleon powinien był  natychmiast posłać króla Ferdynanda do Hiszpanii. Zyskałby w ten sposób 180 000 wyborowych żołnierzy. Czegoż mógłby dokonać, gdyby na początku kampanii 1813 roku miał ich do dyspozycji! Dwór w Wiedniu bardzo obawiał się powiększenia sił francuskich w Niemczech. Podczas kongresu w Pradze Metternich powiedział do cesarza Austrii: "Musimy być ostrożni, w przeciwnym razie Napoleon ściągnie swoją armię z Hiszpanii." Aż do bitwy pod Vittorią powtarzał nieustannie: "Źle, że Francuzi cofają się. Mogą zostać posłani do Niemiec."

Ale nieszczęście zawsze chodzą parami! Gdyby bitwa pod Vittorią odbyła się wcześniej, Napoleon podpisałby traktat pokojowy; ale miała miejsce akurat w najbardziej niestosownym momencie. Gdy do koalicjantów dotarła wiadomość o klęsce, pozostawieniu przez armię francuską wszystkich bagaży i artylerii oraz wkroczeniu Anglików do Francji, uznali cesarza za zgubionego. Francuzi zachowali się wówczas bardzo źle wobec swojego cesarza. Rzymianie, po klęsce pod Kannami (bitwa podczas II.wojny punickiej, do której doszło 2 sierpnia 216 roku p.n.e., w której Kartagińczycy dowodzeni przez Hannibala rozbili armię rzymską - przyp. tłum.), podwoili swoje wysiłki, ale w tamtych czasach wszyscy obawiali się o swoją skórę; wszyscy mogli dostać się do niewoli, wszystkim narażeni byli na grabież dobytku i śmierć.

 

II.

Marszałek Soult natychmiast odjechał do Hiszpanii i zajął się reorganizacją  stacjonującej tam armii. Podzielił ją na 10 dywizji, przekazując dowództwo nad prawym skrzydłem generałowi Reille, centrum powierzył hrabiemu d'Erlon, a lewe skrzydło generałowi Clauzel. Ten ostatni, który po bitwie pod Vittorią tylko dzięki z cudem graniczącej odwadze i przytomności umysłu dotarł do Saragossy, wrócił przez Jaca do Francji i na czele 15 000 ludzi dołączył do Soulta. Ujemną stroną tego posunięcia było odsłonięcie Saragossy, pozytywną - skoncentrowanie wszystkich sił francuskich przeciwko Anglikom, największemu wrogowi Francuzów w Hiszpanii. W skład tych 15 000 wchodzili najmężniejsi, najbardziej zahartowani i doświadczeni żołnierze ówczesnej Europy. Ale byli oni zniechęceni i pozbawieni zaufania do swoich dowódców. Brak zaufania objawił się kompletnym niezdyscyplinowaniem. Żołnierze ci, przyzwyczajeni do braku zaopatrzenia i odżywiania się jedynie tym, co zabrali miejscowej ludności, którą nienawidzili i przez którą byli nienawidzeni, uznali za swoją własność wszystko, co wpadło w ich ręce.

Marszałkowi Soult udało się wiele poprawić  i wprowadzić porządek, który był tym bardziej potrzebny, że miał do czynienia nie tylko z Hiszpanami, lecz również z armią angielsko-portugalską, liczącą 45 000 Anglików i 15 000 Portugalczyków. Mając do dyspozycji 70 000 Francuzów miał jednak nadzieję armi tej, a także 30-40 000 Hiszpanom, stawić skuteczny opór.

Pomimo odniesionego w bitwie pod Vittorią zwycięstwa, lord Wellington zastanawiał się, czy wkroczyć do Francji. Aby zyskać na czasie, postanowił, oblężyć najpierw San Sebastian i Pampelunę. Armia francuska zajmowała pozycje prawie równolegle do morza w dolinie Saint-Jean-Pied-de Port.

24 lipca marszałek Soult na czele całej armii ruszył  naprzód, pozostawiając w Bajonnie generała Villate na czele dywizji rezerwowej. 25. korpus generała d'Erlon wkroczył do doliny Bastan, a korpusy generałów Clauzel i Reille zajęły dolinę Roncevalles. Te ostatni bez trudu wyparły w kierunku Pampeluny, broniące wejścia do doliny od strony Navarry, jedną dywizję portugalską oraz dwie dywizje angielskie. Hrabia d'Erlon musiał jednak włożyć wiele wysiłku w zdobycie szturmem przełęczy Moya, podczas którego stracił 2 000 ludzi. Wszystko doskonale by się udało, gdyby generałowi d'Erlon udało się następnego dnia połączyć z korpusami Reille i Clauzela. To połączenie nastąpiło jednak dopiero 27 lipca, kiedy Anglicy zajmowali już silne pozycje przed Pampeluną; stały tam 4 dywizje, 2 angielskie oraz po jednej portugalskiej i hiszpańskiej.

Generał Clauzel stał na stanowisku, że pozycji tej nie należy zaatakować od czoła, lecz obejść i skierować się przeciwko Pampelunie. Marszałek Soult był jednak odmiennego zdania. Nakazał frontalny atak, który dla Francuzów zakończył się podobnie jak pod Vittorią, Talaverą, Albuherą i Salamanką: nieprzyjaciel stracił wielu ludzi, jednak straty własne były równie wielkie, a pozycja nieprzyjaciela nie została zdobyta. 28 lipca bitwa rozgorzała na nowo, z identycznym rezultatem, przy czym Anglicy w międzyczasie wzmocnili swoje siły, wskutek czego 29 lipca francuska armia była zmuszona wycofać się do francuskiej Navarry, tracąc, podobnie jak nieprzyjaciel, w przeciągu 4 dni 10-11 000 ludzi.

Lord Wellington ograniczył się do blokady Pampeluny i skierował swoje główne siły w kierunku San Sebastian. Generał Rey (Louis-Emmanuel Rey, 1768-1846, w latach 1811-1813 gubernator San Sebastian - przyp. tłum.) na czele 2 500 ludzi wytrzymał jednak początkowe oblężenie. Wprawdzie marszałek Soult podjął próbę przybycia mu na pomoc, przekroczył Bidassoę i zaatakował wzgórza Saint-Martial, zadając wrogowi znaczne straty, ale spowodowany silnymi opadami przybór wody w Bidassoa zmusił go do odwrotu. Dzielny garnizon San Sebstian skapitulował 8 września. Francuska armia, której siły stopniały z 70 000 do 50 000 ludzi, zajęła swoim lewym skrzydłem pozycje nad rzeką Nive wokół Saint-Jean-de-Port, a prawym wzdłuż rzeki Bidassoa, obsadzając oba jej brzegi.

 

III.

Sytuacja francuskiej armii była na wszystkich pozycjach bardzo zła: nad Renem stało 50-60 000 ludzi, którzy zmęczeni stoczonymi walkami, mieli stawić czoło 300 000 żołnierzy koalicji; we Włoszech 36 000, które miało odeprzeć 60 000 Austriaków i równocześnie utrzymać w ryzach Włochy, gdzie Murat nosił się z zamiarem pozostawienia Francuzów na łaskę losu; wreszcie na granicy hiszpańskiej stało 50 000 zniechęconych niepowodzeniami żołnierzy, mając przed sobą 100 000 Wellingtona. Na tej samej granicy stało wprawdzie jeszcze 25 000 dzielnych weteranów, którzy byli jednak potrzebni do osłony wschodnich Pirenejów przed 70 000 Anglików, Sycylijczyków i Katalończyków. Ponad 140 000 ludzi rozrzuconych było po różnych europejskich twierdzach. Wysiłek 1813 roku wyczerpał niemalże całkowicie rezerwy pułkowych zakładów.

Kwitnące jeszcze niedawno finanse państwa, były równie wyczerpane, jak armie. Do kupna dóbr narodowych było niewielu chętnych. Stan moralny państwa był jeszcze bardziej beznadziejny niż jego finanse. Tylko armia była niezmiennie gotowa do obrony swojego honoru. Ale naród był niezadowolony, że Napoleon nie wykorzystał zwycięstw odniesionych pod Lützen i Bautzen do zawarcia pokoju, był pewien obaw przed nadciągającymi nieprzyjacielskimi hordami, krótko mówiąc, moralnie wyczerpany i złamany. Właśnie w tym momencie, gdy dla ratunku potrzebny był patriotyczny zryw, podobny do tego z 1792 roku.

Na szczęście koalicjanci nie rozpoznali w całej rozciągłości tragicznej sytuacji Francji; w przeciwnym razie przyspieszyliby swoją ofensywę i nie daliby cesarzowi czasu na uporządkowanie szeregów.

Do wszystkich nieszczęść, które nawiedziły francuską armię od jej powrotu z Niemiec, doszło jeszcze jedno, gorsze od wszystkich pozostałych. Tyfus. Wybuchł w przepełnionych lazaretach nad Łabą, przyniesiony nad Ren przez chorych i maruderów, spowodował w Moguncji ogromne spustoszenie. IV. korpus, który dzięki wcieleniu do niego niedobitków z XII, VII. i XV. Korpusu wzrósł do 15 000, a wkrótce, wskutek stopniowego wcielania maruderów nawet do 30 000 ludzi, w przeciągu jednego miesiąca stracił połową swojego stanu, licząc ponownie jedynie 15 000 żołnierzy. Marszałek Marmont włożył wiele wysiłku w ograniczenie epidemii i dzięki jego przemyślanym środkom powstrzymano grożące rozszerzenie się choroby. Cesarz przystąpił teraz do reorganizacji korpusów. Podniósł liczbę kompanii w poszczególnych batalionach z 4 do 6 i powiększył ilość batalionów Gwardii: Starej do 18, Średniej do 8, a Młodej do 52. Starą Gwardię mieli tworzyć zrekrutowani z całej armii weterani, Średnią i Młodą z wybranych, najlepszych poborowych. Środki te dostarczyły Cesarzowi 80 000 piechoty, a wliczając pozostałe gatunki broni, około 100 000 żołnierzy. Mając do dysponując liczącą 200 000 ludzi armią liniową i 100 000 Gwardii Cesarz nie wątpił, że będzie w stanie wyprzeć z Francji armie koalicji, jeżeli odważą się przekroczyć francuską granicę.

Kampanię zimową  koalicjanci rozpoczęli dysponując 300 000 ludzi. Zgodnie z ich planem operacyjnym armia główna wkroczyć miała do Francji przez Szwajcarię i posuwać się w kierunku Paryża, wysyłając jeden z korpusów, dowodzony przez generała Bubnę, na Lyon, aby w późniejszej fazie podjąć próbę nawiązania kontaktu z Wellingtonem, który sposobił się do przekroczenia granicy od strony Hiszpanii. Armia Śląska, wychodząc z rejonu środkowego Renu, miała między Sekwaną i Marną połączyć się z armią główną, by następnie podjąć wspólną operację skierowaną przeciwko Paryżowi. 21 grudnia 1813 roku armia główna rozpoczęła pod Bazyleą przeprawę przez Ren; Blücher przekroczył rzekę w dzień Nowego Roku pod Kaub.

Na początku 1814 roku sytuacja walczących stron wyglądała następująco:

Generał Bülow stał  pod Bredą, gdzie oczekiwał na przybycie dywizji angielskiej milicji generała Grahama oraz korpusu kawalerii generała Winzingerode. Zamiarem tego korpusu, liczącego około 200 000 ludzi, było wkroczenie do Belgii i zajęcie Antwerpii.

Blücher na czele Armii Śląskiej opuścił  Koblencję i kierował się na Luksemburg i Metz. Jego armia składa się z dywizji Langerona, Sackena i Yorcka i liczyła 40-45 000 żołnierzy.

Trzeci korpus wyruszył z Bazylei, oblegając Hunningue i Belfort. Należący do niego 800-osobowy garnizon Genewy miał utrzymać kontrolę nad Szwajcarią.

Było oczywistym, że nieprzyjaciel będzie operować równocześnie na trzech kierunkach. Na pierwszym, naprzeciw Duńczyków i przebywających w Hamburgu 30 000 marszałka Davout, stała, licząca 60 000 ludzi, Armia Północy. Na drugim, w kierunku Metzu, Saarlouis i Luksemburga miała zatakować Armia Śląska. Trzeci kierunek ofensywy armii koalicji był przewidziany dla wielkiej armii księcia Schwarzenberga, złożonej z korpusów Gyulaia, Klenaua, Lichtensteina, Colloredo i Wrede oraz armii rosyjskiej dowodzonej przez Wittgensteina. Należący do niej Prusacy generała Kleista pozostali w Erfurcie. Armia ta liczyła 100 000 ludzi. W sumie do wkroczenia na terytorium Francji gotowych było 200 000 żołnierzy koalicji. Przypuszczalnie należało od liczby tej odjąć około 40 000, gdyż Schwarenberg wysłał przynajmniej 10 000 do obserwacji wrogo nastawionej Szwajcarii, pozostawiając ponadto 15 000 pod Besançon oraz 20 000 pod twierdzami pomiędzy Hunnigue i Landau, Belfort oraz Auxonne. Wskutek tego należało się liczyć, że marsz w kierunku Langres i Nancy będzie mógł wykonać na czele armii liczącej około 50 000 ludzi. Dołączyć do niej mogła jeszcze, licząca 25-30 000 żołnierzy, armia Blüchera; w takim przypadku nieprzyjaciel w marszu na Paryż dysponowałby 80 000 ludzi. Byłoby to niezmierne śmiałe przedsięwzięcie, niemalże szaleństwo, ale Cesarz musiał liczyć się z taką ewentualnością.

Przeciwko armiom koalicji Francja mogła wystawić następujące armie:

29 400 ludzi w Holandii i 7 400 w Belgii, ponadto 33 700 w miastach Północy. Nad Mozelą  oraz pomiędzy Mozą i Mozelą w gotowości stało 39 700 ludzi. Marszałek Macdonald mógł, na czele I. korpusu kawalerii oraz innych oddziałów, które z łatwością był w stanie zgromadzić, pomaszerować na Liege i Charleroi, zająć Mozę, zagrażając tym samym prawemu skrzydłu Blüchera. Gdyby pruski dowódca zdecydował się pomaszerować na Paryż, Macdonald był w stanie dotrzeć przed nim do stolicy Cesarstwa.

Marszałek Marmont dysponował ponad 15 000 ludzi, marszałek Victor ponad 12 000; również marszałek Mortier miał do dyspozycji ponad 12 000 żołnierzy. Te cztery korpusy mogły zatrzymać nieprzyjaciela, walczyć z nim o każdą piędź ziemi, a gdyby pomaszerował on na Paryż, dotrzeć tam przed nim, połączyć się z liczącą 60 000 ludzi Gwardią oraz innymi korpusami. W ten sposób Cesarz mógł dysponować pod Paryżem liczącą 100 000 ludzi armią, którą mogło wzmocnić dodatkowo 20 000 żołnierzy Gwardii Narodowej. Kolejne wzmocnienia miał dostarczyć pobór przeprowadzony w Normandii, Pikardii, Szampanii oraz na Ile de France. Gdyby ponadto do połowy lutego sytuacja w Hiszpanii przybrała korzystny dla Francji obrót, Cesarz mógł mieć do dyspozycji siły, które były w stanie poprawić sytuację. Cesarz musiał jednak na jedno zwrócić uwagę: pod żadnym pozorem nie mogło być mowy o oddaniu stolicy. Dlatego też jego największym staraniem było zgromadzenie możliwie największej ilości amunicji dla artylerii, aby przewyższyć nieprzyjaciela siłą ognia artylerii. Bram Paryża miało bronić 80 armat, poprawiono również stan umocnień stolicy, a dla utworzrnia wokół Paryża zamkniętej linii obronnej cesarz nakazał w tajemnicy przygotowanie barier i zapór przeciwko kawalerii. Zadbał również o zebranie koniecznych zapasów oraz żywności.

 

IV.

Cesarz nie pominął  żadnej możliwości zawarcia pokoju. 16 stycznia napisał poufny list do księcia Metternicha o następującej treści:

"Mój Książę, przeciąganie się rokowań nie jest winą ani Francji ani Austrii, ale właśnie nasze dwa państwa najbardziej z tego powodu cierpią. Koalicjanci zajęli już kilka naszych prowincji. Jeżeli tak dalej pójdzie, bitwa będzie nieunikniona, a nie  wątpię, że przezorna Austria, rozważyła już skutków takowej zarówno dla koalicji, jak i dla Francuzów.

Nie muszę Panu, Książę, trzeźwo myślącemu człowiekowi, opisywać skutków takiej bitwy i dlatego ograniczę się jedynie do wspomnienia mimochodem o niej, wiedząc, że potrafi Pan sobie wyobrazić jej ostateczne skutki.

Szczęście wojenne zmienia się codziennie. Z każdym zrobionym krokiem naprzód, koalicjaci osłabiają się, podczas gdy armia francuska nabiera siły. Z każdym krokiem naprzód podwaja się odwaga i zdecydowanie narodu, który zmuszony jest do bronienia wszystkiego, co jest mu najświętsze i najdroższe.

Jest oczywistym, że skutki przegranej przez koalicjantów bitwy dla żadnego z nich nie będzie miało tak poważnych skutków jak dla Austrii, która nie tylko wystawia główne siły koalicji, lecz jest też państwem położonym w środkowej Europie. Zakładając, że szczęście wojenne pozostałoby wierne koalicjantom, to w interesie Austrii jest dokładne rozważenie, jaki wpływ na sytuację w Europie miałaby poniesiona w środku Francji porażka Francuzów i czy jej późniejsze skutki nie byłyby diametralnie sprzeczne z polityką i więzami rodzinnymi cesarza Franciszka I.

Austria podkreśla, że pragnie pokoju, ale czyż dalsze prowadzenie działań nie oznacza działania w odwrotnym kierunku?

W efekcie tych wszystkich rozmyślań przyszło mi na myśl, czy w obecnej sytuacji obu armii i srogiej porze roku, najlepszym i najkorzystniejszym dla obu walczących stron nie byłoby zawieszenie broni.

Takowe mogłoby zostać  zawarte przez podpisanie, zachowującej wszelkie formy, konwencji albo w drodze wymiany zwykłych oświadczeń.

Mogłoby ono zostać podpisane na określony okres lub na czas nieograniczony z zachowaniem warunku 8-dniowego wypowiedzenia.

Podpisanie takiej umowy wydaje mi się uzależnione głównie od woli Austrii, dzierżącej w swoich rękach wodze operacji militarnych.

W każdym razie wydaje mi się, że w interesie Austrii byłoby wstrzymanie działań, a nie ich kontynuowanie.

Głównie w tym przekonaniu piszę dzisiaj do Waszej Ekscelencji.

Gdybym jednak miał mylić  się i mój poufny krok nie odniósłby żadnego skutku, proszę  Waszą Ekscelencję, żeby zapomniała o wszystkim, co napisałem.

Okazał mi Pan tyle osobistego zaufania, a ja sam tak bardzo ufam Pańskim zamiarom i szlachetności uczuć, okazywanych mi przy każdej okazji, iż ośmielam się  wierzyć, że treść tego poufnego listu, o ile nie spełni swojego zadania, pozostanie między nami."

 

W międzyczasie Cesarz nie zaniedbał też podjęcia niezbędnych przedsięwzięć, aby zatrzymać ofensywę koalicji. Marszałek Mortier skoncentrował  pod Chaumont i Langres Starą Gwardię. W czasie gdy marszałek Victor na czele II. korpusu zajął Strasburg, a marszałek Ney z dwoma dywizjami Młodej Gwardii zajął pozycje pod Epinal, w kierunku Colmar pomaszerował marszałek Marmont na czele I. i IV. korpusu oraz V. korpusu kawalerii. Marszałek Soult otrzymał rozkaz wysłania do Paryża z dowodzonej przez niego Armii Pirenejów 12 000 piechoty i połowy kawalerii; książę Albufera (Suchet) miał na czele części Armii Katalonii skierować się w kierunku Lyonu. Twierdze w Troyers, Vitry, Soissons oraz Châlons-sur-Marne zostały umocnione i obsadzone silnymi garnizonami. Z powodu wypowiedzenia wojny Francji przez króla Neapolu, wicerkól Eugeniusz otrzymał rozkaz przekroczenia Alp i skoncentrowania piemonckich sił pod Alessandrią i Genuą.

 

V.

W międzyczasie zaczęto się zastanawiać nad zwołaniem kongresu, na którym zostałyby przeprowadzone rozmowy dotyczące warunków zawarcia traktatu pokojowego. Na przedstawiciela Francji Napoleon wybrał księcia Vincenzy, Caulaincourta, któremu w istniejącej sytuacji nie mógł podyktować żadnych konkretnych warunków. Polecił mu zatem uważne wysłuchanie wszystkiego i wysyłanie codziennych raportów. Caulaincourt miał mieć przy tym na uwadze, że Cesarz nie był przekonany o dobrej woli koalicjantów i w zwołaniu kongresu przewidywał podstęp. Wątpił, aby Anglia szczerze pragnęła zakończenia działań wojennych, podczas gdy jego jedynym pragnieniem było zawarcie pokoju, honorowego i długotrwałego. Francja bez swoich naturalnych granic, bez Ostendy i Antwerpii, straciłaby swoją pozycją wobec innych państw Europy. Do tego wniosku doszła Anglia i pozostałe mocarstwa już we Frankfurcie. Terytoria, zdobyte przez Francję na drugim brzegu Renu, były rekompensatą za zdobycze Austrii, Rosji i Prus w Polsce i Finlandii, a Anglia w Azji. Caulaincourt miał rozpoznać zamiary państw koalicji. Ograniczenie Francji do granic sprzed 1792 roku byłoby poniżeniem, przeciwko któremu podniósłby sią cały naród. Poparcie całego narodu oznaczało, że nieprzyjaciel kroczyłby prostą drogą do swojej zagłady. Cesarz wiedział, co należy uczynić, gdyby opuściło go szczęście: prędzej abdykowałby aniżeli przyłożyłby rękę do poniżenia narodu podpisaniem upokarzających warunków pokoju.

W oparciu o takie ogólne podstawy Cesarz wkrótce opracował instrukcje, które zawierały szczegóły, dotyczące poszczególnych państw. A mianowicie:

- w Holandii wojska Cesarza zajmują forty Lasalle, Moorland, Caffarelli i Schleuse, na których przygotowanie wydano w ostatnich 3 latach 15 milionów, dzięki czemu były w doskonałym stanie. Flota znajduje się w Nieuwe Diep, francuski garnizon, którym dowodzi admirał Verheuil, zajmuje forty i dysponował zapasem żywności na 10 miesięcy. Jeżeli forty zostałyby oddane, flota musiałaby powrócić do Francji. Nieuwe Diep jest dla Anglików bardzo ważne, to klucz do Holandii, zabezpieczające dostęp do Zuidersee. W posiadaniu Francji jest ponadto położony przed Antwerpią Naarden, a na prawym brzegu Waal - Gorkum, Vlissingen, Terveere i inne forty, zajęte przez francuskie garnizony. Również Bergen-op-Zoom, Herzogenbusch, Antwerpia oraz inne miasta posiadają francuskie załogi i są dobrze wyposażone.

- we Włoszech w posiadaniu Francji znajduje się  Palmanova, Mantua i Alessandria, których utrzymanie kosztowało w ostatnich 15 latach 50 milionów franków.

- w Wenecji zakotwiczonych jest wiele należących do Francji i królestwa Włoch okrętów. Wszystkie one muszą pozostać własnością obu tych państw.

Po wyliczeniu przez Cesarza wszystkich posiadłości Francji, znajdujących się w Holandii, Flandrii i Włoszech, przeszedł  do innych spraw, związanych z tymi państwami:

- naczelnym interesem Francji jest całkowita niezależność Włoszech, Rzymu i Genui. Granicę z Austrią powinna stanowić rzeka Isonzo. W Piemoncie francuska granica mogłaby przebiegać wzdłuż grzbietu Alp, przez przełęcz Tenda aż do Sawony. Wszystkie pozostałe terytoria muszą należeć do Włoch. Można było przyjąć, że Anglia i Rosja zgodzą się z tym rozwiązaniem.

- warunkiem zgody na przesunięcie granicy austriackiej aż do Adygi jest pozostawienie Mantui Włochom, a Piemontu, którego granica miała przebiegać wzdłuż Sesii aż do Genui, Francji. Warunek ten dotyczy głównie interesów na morzu, nie powinien zatem wywołać sprzeciwu Austrii.

- głównym interesem Francji w Holandii, jest zachowanie jej w dotychczasowej formie; utrzymany powinien zostać też  republikański charakter władzy z dotychczasową konstytucją; lepiej, aby rządzona była przez wielkorządcę, aniżeli przez króla, zwłaszcza takiego, który miałby rodzinne powiązania z Anglią.

Podczas rokowania tymczasowych i ostatecznych warunków traktatu pokojowego, nie należy pominąć interesów dotychczasowych sojuszników Francji: Holendrów, Hiszpanów, Polaków i Niemców; ich prawa nie mogą być w późniejszym okresie podważane. Należy też wziąć pod uwagę, że preliminaria, które zakończą działania wojenne, powinny być sformułowane możliwie niejasno, bo czas pracuje na korzyść Francji.

- dobrym rozwiązaniem byłaby, na przykład, niezawisłość Holandii, jeżeli granicą byłoby prawe, rozpoczynając od Gorkum, wybrzeże morskie.

- jeśli chodzi o Włochy należałoby podobnie postąpić, nie wymieniając ani Alp ani morskiego wybrzeża jako granicy. Dzięki temu w końcowych uzgodnieniach udałoby się być może zachować Spezię.

- należy stale podkreślać, że jedynym środkiem na uspokojenie wrzenia wśród ludności, wstrzymanie zbrojeń  i zapobieżenie ogólnemu powstaniu jest opuszczenie francuskiego terytorium.

- po ogłoszeniu niepodległości Włoszech Cesarz byłby skłonny do odstąpienia im Korfu, co zadowoliłoby Anglików i Rosjan.

- jeżeli jednak Austria zajęłaby Wenecję, Francja preferowałaby oddanie Korfu Neapolowi, o ile Austria nie wykazałaby ochoty do odkupienia wyspy.

- o Elbie i Korsyce nie może być żadnej mowy, obie wyspy muszą pozostać w posiadaniu Francji, podobnie jak Księstwo Lukka w posiadaniu Elizy.

- jeżeli nie będzie innego wyjścia, można wyrazić zgodę na powrót papieża do Rzymu, który musi jednak uznać konkordat, podpisany w Fontainebleau 25 stycznia 1813 roku i zaaprobować późniejsze uzgodnienia.

- należy podkreślać życzenie Francji do posiadania jako sąsiada niepodległych Włoch, dla spełnienia którego możliwe byłyby dalsze odstępstwa terytorialne aż do Mont Cenis.

- wszystko powyższe należy rozpatrywać uwzględniając, przyjęte już przez Cesarza, ustalone we Frankfurcie warunki. Wszystko, co wykracza poza ich ramy, musi zostać odrzucone; chociażby z tego powodu, że uczyniły to już pozostałe, włącznie z angielskim, dwory. Bez Moguncji i Antwerpii Francja zostałaby zdegradowana do roli drugorzędnego państwa; nie byłoby to również w interesie Austrii, nie będzie więc przez jej polityków popierane.

- nawet niepowodzenia wojenne nie zmuszą Cesarza do ratyfikowania czegoś, co on uznałby za niehonorowe, a Francja za hańbę.

- należy dążyć do uzyskania takich warunków zawieszenia broni, w wyniku których wojska nieprzyjacielskie musiałyby wycofać się z terytorium Francji.

- należy uświadomić cesarza Austrii, że Cesarz z rozmysłem do niego nie pisał, bo byłby tym samym zmuszony wysłać listy do pozostałych suwerenów.

Na zakończenie swoich instrukcji Cesarz przekazał  swoim wysłannikom, że życzy sobie szczegółowych informacji wysyłanych za pośrednictwem oficerów i kurierów.

Ponieważ koalicjanci obawiali się, że przybycie księcia Vincenzy do ich kwatery głównej wywołać  może rozbieżności pomiędzy nimi, postanowili, że kongres odbędzie się w innym miejscu, a mianowicie w Chatillon. Interesy angielskie miał reprezentować, otoczony tuzinem innych Anglików, lord Castlereagh, przedstawicielem Austrii był Stadion, Humboldt Prus, a Razumowski Rosji.

<<< Wstecz    CDN >>>





Copyright © 2001 - 2014  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone