Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Wspomnienia Napoleona
Tłumaczenie: Kamp


V. Oblężenie Genui. 

I. Pozycje armii francuskiej i austriackiej we Włoszech. - II. Genua. - III. Odcięcie przez Melasa armii francuskiej. - IV. Nieudane próby Masseny nawiązania kontaktu ze swoim lewym skrzydłem. - V. Blokada Genui; marsz Melasa nad Var; oddanie przez Sucheta Nicei. - VI. Próba Masseny przebicia pierścienia blokady. - VII. Wymuszone głodem podjęcie przez Massenę rozmów o przekazaniu Genui. - VIII. Przejście Austriaków przez Alpy; pościg Sucheta. - IX. Efekty zwycięstwa pod Marengo. Zajęcie przez Sucheta Genui. - X. Uwagi. 

I.

Główna armia austriacka stała we Włoszech. Dowodził nią feldmarszałek Melas. Liczyła w całości 140 000 ludzi, z czego pod bronią stało 130 000. Do Austrii należały całe Włochy, od Rzymu do Mediolanu, od Isonzo do Alp Kotyjskich. Pozwolenia na powrót do swoich państw nie otrzymali ani Wielki Książę Toskanii, ani król Sardynii ani papież. Minister Thugut trzymał tego pierwszego w Wiedniu, drugiego we Florencj, a trzeciego w Wenecji.

Administracja austriacka rozciągała się na całe Włochy; nigdzie nie napotykała oporu. Wszystkie bogactwa tego pięknego kraju przeznaczono na uzupełnienie armii austriackiej i poprawienie jej wyposażenia. Dumna z odniesionych w minionej kampanii sukcesów, zamierzała ona ponownie skierować na siebie uwagę i odegrać główną rolę w zbliżającej się kampanii. Nie było niczego, co wydawało się jej nieosiągalne: Austriacy mieli nadzieję wkroczyć do Genui i Nicei, przekroczyć Var i połączyć się z zebraną na Minorce armią angielską, usadzić austriackiego orła na wieżach starej Marsylii i zająć kwatery zimowe nad Rodanem i Durance.



Już na początku marca feldmarszałek Melas wyruszył ze swoich kwater. Ponieważ  swoją kawalerię, baterie rezerwy i swoją ciężką  artylerię wykorzystać mógł  dopiero po przekroczeniu Varu, pozostawił je na nizinach Włoch. By zająć twierdze i przełęcze Splügen, Św.Gotharda, Simplonu, Św.Bernarda, Mont Cenis, Mont Genevre i Col de l'Argentiere oddał 30 000 piechoty pod rozkazy generałów Wukassowitscha, Laudona, Hadicka i Keima. Sam na czele 70-80 000 ludzi wyruszył w kierunku Apeninu Liguryjskiego. Jego lewe skrzydło dowodzone przez feldmarszałka-porucznika (odpowiednik stopnia generała dywizji w armii francuskiej - przyp.tłum.) Ott maszerowało w kierunku Bobbio, wysyłając jeden oddział w kierunku Sestri di Levante, by nawiązał kontakt z angielską flotą i odwrócił w tę stroną uwagę francuskiego głównodowodzącego. On sam maszerował na czele centrum i kwaterą główną w kierunku Acqui; swoje prawe skrzydło powierzył feldmarszałkowi-porucznikowi Elsnitzowi. 

Armia francuska z zaufaniem spoglądała na dowodzącego nią zwycięzcę spod Zurychu. Miała ona zadanie walczyć na ziemiach, po której każdy krok przywoływał pełne chwały wspomnienia; nie minęły jeszcze 4 lata, kiedy ta armia, nieliczna i pozbawiona wszystkiego, która wszystkie braki zastępowała odwagą i siłą woli, odniosła wiele zwycięstw i w przeciągu 50 dni zatknęła swoje sztandary nad Adygą, na granicy Tyrolu i przysporzyła imieniu Francji najwyższą chwałę.

W miesiącach styczeń, luty i marzec zorganizowano na nowo administrację; zaległy żołd został wypłacony, a dzięki bogatemu zaopatrzeniu przesyt zastąpił głód. Porty w Marsylii, Tulonie i Antibes pełne były statków, załadowanych prowiantem dla armii. Wspomnienia odniesionych w minionym roku porażek zaczęły się zacierać; armii powodziło się tak dobrze, jak to tylko było możliwe w tak nędznym kraju, w którym stacjonowała. Liczyła 40 000 ludzi, ale jej kadry umożliwiały wzmocnienie do 100 000. Wszystkie wiadomości, które docierały do armii z Francji w minionej kampanii wywoływały niesnaski, niezgodę i zniechęcenie. Republika leżała wówczas w śmiertelnych podrygach. Ale teraz Francja była odrodzona. 30 milionów Francuzów, skupionych wokół swojego przywódcy, było silne dzięki zaufaniu, które nawzajem sobie wpajali. Przypominali galijskiego Herkulesa, który gotów był rozbić swoją maczugą nieprzyjaciół swojej wolności i niezawisłości.

Kwatera główna armii znajdowała się w Genui. Generał brygady Oudinot był  szefem sztabu; generał Lamartilliere dowodził artylerią. Lewe skrzydło swojej armii, 4 dywizje, Massena postawił pod rozkazy generała Sucheta; pierwsza z tych dywizji zajmowała Rocca Barbena, druga Settepani i Melongo, trzecia San Giacomo i Madonna della Neve, czwarta stała w rezerwie na wzgórzach pod San Panteleone. Całe lewe skrzydło liczyło 12 000 ludzi. Generał Soult dowodził centrum, liczącym również 12 000 ludzi, którzy jednak tworzyli tylko 3 dywizje. Dywizja Gardanne broniła Cadibona, Vado, Montelegino i Sawony; jej lekkie oddziały zajmowały stanowiska na wzgórzach koło Stilla. Generał Gazan bronił przełęczy górskich przed, za i z boku Bocchetty; generał Marbot dowodził rezerwą, generał Miollis prawym skrzydłem, liczącym 5 000 ludzi; bronił on Riviera di Levante, zajmując po prawej Recco, Monte Cornua w centrum i przełęcz Torriglia, z której wychodziła dolina Trebbii, po lewej. W mieście znajdowała się rezerwa w sile 5 000 ludzi; cała armia liczyła 34-36 000 ludzi. Przełęcz l'Argentiere aż do źródeł Tanaro była z powodu leżącego tam śniegu jeszcze niemożliwa do przebycia. Jedna z dywizji, w sile 4 000 ludzi pod dowództwem generała Greniera, pomaszerowała z powrotem, by obserwować przełęcze i wzmocnić załogi Saorgio, Nicei, fortu Montalbano, Ventimiglia i baterii nadmorskich.

Zbliżanie się  nieprzyjacielskiej armii skłoniło głównodowodzącego do wydania rozkazu opuszczenia przez oddziały mieszczańskich domów. Mimo, że panowało jeszcze przejmujące zimno, dywizje skoncentrowane zostały w obozach i zajęły stanowiska. Nie trwało długo, gdy rozpoczęły się codzienne drobne starcia toczone przez fortpoczty.

Armia francuska znajdowała się w niebezpiecznym położeniu; konieczna była ciągła czujność. Każdego dnia wysyłane były silne rekonesanse; w starciach zawsze brały one górę nad nieprzyjacielem; brały jeńców, opróżniały magazyny i zdobywały kolumny transportowe. Z powodu obecności Austriaków w Sestri-Levante utrudnione były dostawy zboża; chłopi z doliny Fontana Buona, od dawien dawna oddani genueńskim rodzinom arystokratycznym, wykorzystali bliskość armii austriackiej, chwycili za broń i opowiedzieli się po stronie wroga. W tę okolicę pomaszerował na czele 2 kolumn generał Miollis; jedna z nich wdarła się do doliny, rozbroiła przywódców, spaliła 5 wsi i wzięła zakładników. Druga pomaszerowała wzdłuż morskiego wybrzeża, wyparła awangardę Otta z Sestri i przepędziła ją za Apeniny, zdobywając transport 6 000 cetnarów zboża, które przetransportowano do Genui. 

II.

Genua leży bezpośrednio nad morzem, na zboczu oddzielającej się powyżej Bocchetty odnogi Apeninów. Pasmo górskie przecięte jest przez dwa potoki górskie: Polcevera na zachodzie i Bisagno na wschodzie; uchodzą one do morza w odległości 3,5 kilometra od siebie. Genua posiada podwójny, wyposażony w bastiony, pierścień murów. Pierwszy z nich jest w kształcie trójkąta o całkowitej długości 16 000 metrów. Strona południowa rozciąga się wzdłuż morza od ujścia Polcevera aż do szpitala u ujścia Bisagno; tworzą ją oba mola, port i nadbrzeża. Strona północna przebiega wzdłuż lewego brzegu Polcevery, strona wschodnia wzdłuż prawego brzegu Bisagno; mury te mają długość 6 300 metrów i spotykają się pod kątem ostrym przy bastionie Sporen. Teren utworzony przez ten trójkąt stoi pod kątem 15° do horyzontu. Mur ten jest dobrze utrzymany i osłonięty po bokach; teren jest dobrze wykorzystany. Strona zachodnia panuje nad całą doliną Polcevery oraz przedmieściem Sampierdarena; nad stroną wschodnią góruje wzgórza Monte Ratti i Monte Fascia. Z tego powodu z tej strony założono 3 forty: Fort Quezzi na Monte Valpura, Fort Richelieu na Manego i Fort Santa Tecla pomiędzy Monte Albaro i Madonna del Monte. Po drugiej stronie tych gór płynie górski potok Sturla; powyżej fortu Sporen leży wyżyna Due Fratelli, rozciągająca się równoległe do morza, nad którą panuje fort Diamentowy, odległy o ponad 2 kilometry od fortu Sporen.

Miasto Genua zbudowane jest u ujścia Bisagno. Chronione jest przez drugi łańcuch murów, misternie zbudowany i mogący stawić określony opór. Nie może być ostrzelane ani z północy ani z zachodu, a ze wschodu tylko przez wroga, który opanował już wspomniane powyżej 3 forty i zajął stanowiska pod Madonna del Monte. Pierwsze mury miejskie wybudowano w 1632 roku; drugie są starsze. Port nie posiada żadnej redy zewnętrznej; w styczniu fale morskie uderzają z dużą siłą o brzeg, dlatego koniecznym byłoby przedłużenie obu mól, tak, jak to planowano w 1807 roku. Oba pierścienie murów były wystarczająco wyposażone w armaty, a arsenał w nadmiarze w materiał wojenny wszelkiego rodzaju.

Partia demokratyczna, która panowała w mieście od czasu konwencji w Montebello, była całkowicie oddana Francji. Niechęć ludności do Austriaków była przez Senat od 1747 roku starannie podtrzymywana (Po zajęciu 6 września 1746 roku przez Austriaków Genui miasto musiało zapłacić 9 milionów kontrybucji. W odpowiedzi na brutalność wojsk okupujących miasto, 5 grudnia tegoż roku w mieście wybuchło powstanie, w czasie którego zginęło około 8 000 Austriaków. Ponowna próba zajęcia przez nich miasta w 1747 roku została odparta dzięki pomocy francusko-hiszpańskiej armii -przyp.tłum.). Nastawienie rządzących i opinii publicznej powodowało, że Genua była prawie francuskim miastem.

Wiceadmirał Keith, dowodzący angielską eskadrą na Morzu Śródziemnym, poinformował  w marcu konsulów różnych państw, że wszystkie porty i wybrzeża Republiki Genueńskiej od Ventimiglia do Sarzana znajdują się w stanie blokady. Zabronił statkom państw neutralnych utrzymywania handlu z długim na 270 kilometrów wybrzeżem, którego nawet nie był w stanie upilnować. Dlatego w pierwszych dniach kwietnia zjawił się na czele swoich okrętów przed Genuą. Utrudniło to połączenie z Prowansją, a ogromne zapasy prowiantu, zgromadzone w magazynach Marsylii, Tulonu, Antibes i Nicei tylko z trudem mogły być przetransportowane do Genui. 

III.

6 kwietnia rozpoczęły się główne operacje. Feldmarszałek Melas zaatakował na czele 4 dywizji równocześnie Montelegino i Stellę; generał Soult pospieszył na czele rezerwy na pomoc swojemu lewemu skrzydłu. Potyczka trwała przez cały dzień; dywizja Palffy wdarła się do Cadibony i Vado, dywizje Saint-Juliena i Lattermanna zajęły Montelegino i Albisola. Soult zebrał swoje lewe skrzydło koło Savony, wzmocnił załogę tamtejszej cytadeli i wycofał się w kierunku Varazzo, by osłonić Genuę. Na redzie w Vado kotwice rzuciły 3 angielskie okręty wojenne. Melas przeniósł swoją kwaterę główną do Madonna di Savona i otoczył cytadelę; w Vado znalazł kilka 36-funtowych armat i ciężkie granatniki, należących do baterii nadbrzeżnych. W efekcie walk pierwszego dnia linia francuska została przełamana. Suchet ze swoim lewym skrzydłem został oddzielony od reszty armii; utrzymywał jednak nadal połączenie z Francją.

Tego samego dnia Ott na czele austriackiego lewego skrzydła pomaszerował w 3 kolumach przeciwko oddziałom generała Miollisa; lewa kolumna maszerowała  wzdłuż plaży, środkowa przez Cornua, prawa przez Col di Torriglia. Wszędzie odniósł sukces, zajął Monte Fascia, Monte Ratti i otoczył forty Quezi, Richelieu i Santa Tecla. Ognie jego ognisk płonęły w odległości armatniego strzału od miasta; całe niebo było od nich zaczerwienione. Wszyscy Genueńczycy, mężczyźni i kobiety, starcy i dzieci pospieszyli na mury, by podziwiać to widowisko; z niecierpliwością oczekiwano nadejścia dnia. Czyżby znowu mieli stać się łupem Niemców - tych Niemców, których ich ojcowie z krwawiącymi głowami posłali do domu, których tak chwalebnie przepędzili ze swojego miasta? Partia arystokratów cieszyła się potajemnie, z trudem kryjąc swoje zadowolenie; ale lud oniemiał ze zgrozy. Natychmiast o świcie Massena kazał otworzyć bramy; wymaszerował na czele dywizji Miollisa i rezerwy, zaatakował od tyłu Monte Fascia i odrzucił dywizję nieostrożnego generała Ott, który nierozważnie wysunął się tak daleko od armii głównej do przodu. Zwycięstwo było kompletne: Monte Cornua, Recco i Col di Torrigla zostały odbite. Wieczorem 1 500 jeńców, wśród nich jeden generał, przy radosnej wrzawie całej dzielnej ludności zostało przyprowadzonych do miasta.

Tego samego dnia, 7 kwietnia, Elsnitz, na czele prawego skrzydła armii Melasa, wystąpił 5 kolumnami przeciwko generałowi Suchet; pierwsza, która wtargnęła przez Tanaro i San Bernardo, została rozbita przez stojącą w Rocca Barbena francuską dywizję i wyparta za rzekę. Pod Settepani, Melogno, Madonna della Neve i San Giacomo Austriacy walczyli ze zmiennym szczęściem. Generał Seras utrzymał się w Melongo, jednak San Giacomo zostało zajęte przez Elsnitza, podobnie, jak generał Palffy zajął poprzedniego dnia wzniesienia pod Vado. Suchet wycofał się w kierunku Pietra i Loano, zajął linię Borghetty i wzmocnił swoje lewe skrzydło, by zabezpieczyć połączenie z Francją, gdyż tylko tam miał możliwość wycofania się.

9 kwietnia fedmarszałek-porucznik Ott siłami generała Hohenzollerna zaatakował i zajął Bocchettę; Melas osiągnął swój główny cel; odciął armię francuską  od Francji oraz jeden z jej korpusów od reszty armii. Teraz musiał tylko uprzedzić atak Francuzów, pomaszerować na Genuę, okrążyć miasto i skoncentrować tam całą swoją armię. Odległość większa niż 60 kilometrów, dzieląca jego lewe skrzydło od centrum, była dość niebezpieczna.

10 kwietnia wyruszył  na czele podzielonego na kilka kolumn centrum; lewa, pod Lattermannem, maszerowała wzdłuż morza przez Varezzo; środkowa, dowodzona przez generała Palffy, zajęła wzgórza koło Varezzo, prawa generała Saint-Juliena maszerowała z Sospel do Monte Faiale, podczas gdy Hohenzollern posunął się równocześnie od Bocchetty w kierunku Ponte Decimo, wysyłając ze swojego prawego skrzydła oddziały w kierunku wzgórz pod Madonna dell'Acqua koło Voltri, by połączyć się w ten sposób z centrum. 

IV.

9 kwietnia Massena z połową swoich sił zajmował pozycje pod Varazzo; Soult stał z drugą połową pod Voltri; Miollis zajmował Genuę; Suchet, który otrzymał wieści od Napoleona, oddał linię Borghetty i przeszedł do ataku w kierunku San Giacomo. Generał Massena dążył za wszelką cenę do odtworzenia połączenia swojego lewego skrzydła z Francją. Soult miał pomaszerować z Voltri w kierunku Sassello; Massena do Stella, a Suchet w kierunku Cadibony. O świcie Soult rozpoczął marsz; ale gdy jego patrole doniosły, że flankierzy Hohenzollerna zbliżają się do Voltri, zrobił zwrot w prawo, zaatakował Austriaków, pognał od jednego wzniesienia do drugiego, a wieczorem wpędził do wąwozu potoku Piota; w trakcie potyczki zginęło, zostało rannych lub wziętych do niewoli 3 000 ludzi. 11 kwietnia kontynuował on swój ruch w kierunku Sassello, które zajął; tam dotarła do niego wieść, że tego samego ranka miejscowość tę opuścił Saint-Julien, by pomaszerować w kierunku Monte Faiale; natychmiast podążył jego śladem, zmusił do zatrzymania i wyparł, po wzięciu do niewoli wielu jeńców, w kierunku Montenotte. Następnie pomaszerował przeciwko pozycjom na górze Ermetta, które zajął po zaciętych walkach. Śmiałość, nieustraszoność i konieczność odniesienia zwycięstwa wyrównywała przewagę liczebną wroga.

W tym samym czasie Massena miał mniej szczęścia. 10 kwietnia pełen niecierpliwości oczekiwał  przybycia Soulta na swoim prawym skrzydle. Gdy nie doczekał się  jego przybycia, następnego dnia wyruszył z Varazzo i pomaszerował  w kierunku Stella. Ale Latermann, maszerujący wzdłuż morza, wkroczył do Varazzo i zagroził Voltri, podczas gdy Palffy i Bellegarde zaatakowali Massenę od czoła. Ten, w obawie okrążenia, wycofał się w kierunku Cagoleto. Następnego dnia wysłał on generała Fressinet ze swojego prawego skrzydła, by wsparł Soulta. Fressinet przybył we właściwym momencie; jego przybycie zdecydowało o powodzeniu szturmu na Monte Ermetta.

Suchet zajął Settepani, Melongo i San Pantaleone, został jednak odparty pod San Giacomo.

Dni pomiędzy 10 i 15 kwietnia przeszły na marszach, manewrach i potyczkach. Często kolumny obu nieprzyjacielskich armii znajdowały się w bezpośredniej bliskości, rozdzielone tylko potokiem albo wąwozem, które, mimo bliskości, czyniły starcie niemożliwym. Massena zorientował się, że odtworzenie jego połączeń jest niemożliwe. Ponieważ Massena i Soult nie mogli się porozumieć co do swoich posunięć, nie mogły one nastąpić równocześnie. Mimo wszystko straty austriackie w tych potyczkach były 2 razy wyższe niż francuskie. 21 kwietnia Massena opuścił Voltri, by zbliżyć się do Genui; wraz z nim do miasta wkroczyło 5 000 jeńców. We wszystkich tych potyczkach sławą okrył się pułkownik 8.półbrygady liniowej, Mouton, późniejszy hrabia Lobau; swoją dzielną postawą uratował ariergardę podczas przejścia przez most w Voltri. Ludność Genui, widząca śmiałość żołnierzy francuskich, ich oddanie i zdecydowanie generałów, powitała armię z podziwem i entuzjazmem.

Od 21 kwietnia armia Masseny nie była już armią polową, lecz już tylko silnym i odważnym garnizonem ważnej twierdzy. Również w tej sytuacji mogła zdobywać jeszcze laury; trudno sobie wyobrazić dogodniejszą pozycję niż przyjęta przez Massenę. Jako dowódca tak dużego umocnionego obozu, blokującego całe pasmo Apeninów, mógł on w przeciągu niewielu godzin zaatakować bądź prawe, bądź lewe skrzydło nieprzyjaciela; musiał w tym celu jedynie przemaszerować przez całe miasto; na takie manewry wróg potrzebowałby kilka dni marszu. Już wkrótce austriacki dowódca zozumiał jakie korzyści z takiego pola walki ma jego przeciwnik. 30 kwietnia Austriacy zaatakowali kombinowanym atakiem mury Genui, a w tym samym czasie admirał Keith rozpoczął ożywiony ostrzał mól i nabrzeża. Początkowo szczęście uśmiechało się do Austriaków: opanowali wyżynę Due Fratelli, otoczyli fort Diamentowy, zajęli przez zaskoczenie fort Quezzi, zablokowali fort Richelieu i zajęli wszystkie zejścia z Mote Ratti i Monte Fascia, nawet z Madonna del Monte. W przeciągu nocy próbowali koło San Martino d'Albaro ustawić baterię złożoną z 20 granatników, by ostrzelać dumną Genuę, wzniecić w mieście pożary i wywołać rozruchy. Po południu Massena zebrał wszystkie swoje siły za wałami, powierzył pilnowanie miasta generałowi Soult i wyruszył w kierunku Monte Fascia. Okrążył wzgórze ze wszystkich stron i zajął ponownie, mimo zaciętej obrony; jego oddziały wdarły się również do fortu Quezzi. Na wieść o tym Soult pomaszerował w kierunku wyżyny Due Fratelli, którą wkrótce też opanował. Nieprzyjaciel stracił wszystkie zdobyte rano pozycje. Wieczorem głównodowodzący powrócił do Genui, prowadząc 1 200 jeńców, przywożąc wiele sztandarów i drabiny, po których nieprzyjaciel zamierzał wspiąć się na wały w miejscu, w którym stykały się oba mury miejskie.

Suchet przez długi czas utrzymywał się w San Pantaleone i Melongo; ale w końcu, nie mając więcej nadziei na nawiązanie łączności z armią główną, wycofał się ponownie na pozycje koło Borghetto. 

V.

Po niepowodzeniach tego dnia austriaccy generałowie zrezygnowali ze wszelkich ataków w tak niekorzystnym dla nich terenie. Genua nie posiadała zapasów żywności i musiała wkrótce skapitulować. Zgodnie z zasadami prowadzenia wojny w górach zajęli oni silne pozycje wkoło twierdzy, wskutek czego niemożliwym stało się dostarczenie żywności od strony lądu, podczas gdy flota angielska przechwytywała wszystkie jednostki pływające. Z tego powodu francuski głównodowodzący, jeżeli chciał utrzymać kontakt z ludnością wiejską i zdobyć tak niezbędną żywność i paszę, musiał przejść do ofensywy i wyprzeć Austriaków z ich pozycji.

W międzyczasie dwór wiedeński zaniepokoiła wielka przewaga francuskiej Armii Renu i niesamowite zbrojenia, zarządzone przez Pierwszego Konsula, mające na celu przeniesienie wojny nad Dunaj. Dworska rada wojenna wywierała więc nacisk, by wtargnąć do Prowansji. Wskutek tego Melas pomaszerował nad Var, pozostawiając z tyłu generała Ott na czele 30 000 ludzi, by wspólnie z angielską flotą blokował Genuę. Ott zajął wszystkie, umocnione ukształtowaniem terenu obozy, wzmacniając je jeszcze wszystkimi środkami zgodnymi ze sztuką wojenną; uzyskał dzięki temu podwójną korzyść: po pierwsze, opanował wszystkie przełęcze i odciął w ten sposób wszelkie możliwości dostaw, po drugie zapewnił swoim oddziałom bezpieczne stanowiska, na których nie musiały obawiać się furia francese.

Nie martwiąc się o los Genui, która jego zdaniem w przeciągu następnych 14 dni musiała otworzyć swoje bramy, maszerował Melas na czele 30 000 ludzi przeciwko generałowi Suchet; jednej ze swoich dywizji przez Ormeę, Ponte di Nava i Pieve kazał obejść linię Borghetto. 7 maja zaatakował wzniesienia pod San Pantaleone w nadziei odcięcia Francuzów od drogi wiodącej do Porto Maurizio i zmuszenia w ten sposób Sucheta do złożenia broni. Ale stojący pod San Pantaleone generał Paget zapewnił swojemu dowódcy czas konieczny na odwrót. Udało mu się, choć w lekkim nieładzie i z dużymi stratami, wycofać za rzekę Taggia, gdzie mógłby utrzymać się przez kilka dni, gdyby nie brygada Goruppa, który wymaszerowała z Coni i 6 maja opanowała Col di Tenda; jej fortpoczty stały już w przesmyku pod Saorgio. Suchet słusznie zakładał, że musi spiesznie wycofać się za Roja i Var. Kazał natychmiast umocnić przyczółek na Varze i obsadzić go ciężkimi armatami, wziętymi z kanonierek z Antibes. W cytadelach w Vintimiglia i Villefranche pozostawił załogi; ta ostatnia leży na wzgórzu oddzielającym zatokę Villefrnache od redy Nicei i panuje nad oboma miastami i całym przebiegiem rzeki Paglione. Kazał tam przygotować telegram optyczny, mając w ten sposób za plecami nieprzyjaciela posterunek obserwacyjny, który informował go o wszystkich ruchach nieprzyjaciela na drodze prowadzącej od Genui przez La Turbie oraz na trakcie turyńskim biegnącym doliną rzeki Poglione.

8.okręgiem wojskowym dowodził generał Saint- Hilaire. Po zebraniu w Marsylii i Tulonie wszystkich stojących do dyspozycji oddziałów pospieszył on nad Var; pod jego rozkazami stanęły również kompanie Gwardii Narodowej. Twierdze Colmars, Entrevaux i Antibes były w dobrym stanie obronnym. Już 15 maja skoncentrowany nad Varem korpus liczył

14 000 ludzi.

Wszyscy paryscy kurierzy przywozili do Prowansji wiadomości o marszu prowadzonej przez Pierwszego Konsula Armii Rezerwowej; jej awangarda dotarła już do Św.Bernarda. Co z tego miało wyniknąć, tego domyślał się każdy zołnierz, każdy obywatel. Wojsko i ludność napełnione były wielkimi nadziejami. 

Generał Willot, który znajdował się w szeregach armii austriackiej, utworzył  legion z francuskich dezerterów. Na czele niezadowolonych południa stanąć miał generał Pichegru. W 1797 roku, przed 18 fructidora, Willot dowodził w Prowansji; było to w okresie, kiedy reakcjoniści i wrogowie Republiki mieli tak wielkie wpływy na sprawy wewnętrzne we Francji. Utrzymywał z nimi kontakt listowy i zorganizował potajemnie w departamentach Var i Bouches du Rhone coś w rodzaju szuanerii. Ludzi południa cechuje gorący temperament; zwolennicy Republiki byli egzaltowani; w swoim czasie byli najdzikszymi anarchistami w całej Francji. Ich przeciwnicy też nie byli umiarkowani; po 31 maja 1793 roku wywiesili sztandar powstania i wojny domowej i wydali Tulon, główny port wojenny Francji, w ręcę śmiertelnego wroga ojczyzny.

Marsylia żyje tylko ze swojego handlu; przewaga Anglików na morzu ograniczyła ten handel do żeglugi przybrzeżnej, co wyciskało wielkie piętno na obliczu miasta. Poza tym w żadnej części Francji nie sprzedano tak niewiele dóbr narodowych; mnisi i księża mieli tam tylko niewielkie posiadłości i z wyjątkiem okolic Tarascon prawa własności pozostały prawie nienaruszone. Mimo tego wysiłki zwolenników Burbonów były bezowocne; wydarzenia 18 brumaire'a zjednoczyły znowu większość ludności; wreszcie marsz Armii Rezerwowej skupiał na sobie ogólną uwagę i nie dopuszczał innych myśli.

11 maja Melas wkroczył  do Nicei. Oficerowie austriaccy byli pijani ze szczęścia; po tym, gdy widzieli już armie francuskie przed bramami Wiednia, wreszcie wkroczyli na terytorium Republiki. U ujścia Varu zakotwiczyła angielska eskadra; przywiozła ona wiadomość o rychłym przybyciu zaokrętowanej w Mahon armii angielskiej, która oblec miała Tulon. Tym razem Anglicy zamierzali wysadzić w powietrze wspaniałe doki oraz zniszczyć port, z którego wypłynęła flota zagrażająca ich panowaniu w Indiach.

Var jest rzeką  górską, którą wprawdzie w wielu miejscach można przekroczyć  wpław, ale której poziom wody potrafi w przeciągu kilku godzin niebezpiecznie podnieść się. Brody nie są pewne; poza tym, linia, którą miał do obrony Suchet, była krótka. Miał czas na umocnienie szańcami i bateriami ciężkiego kalibru przyczółka, który utrzymywał przed wioską Saint Laurent. W 1792 roku, natychmiast po wkroczeniu Francuzów do hrabstwa Nicea, na prawym brzegu przygotowano liczne baterie, by osłaniały długi na 550 metrów most. Tak długiemu obiektowi francuscy generałowie w latach 1792-1795 poświęcili wielką uwagę. Pole bitwy, które bronić miał Suchet, było już przez dłuższy czas przygotowywane.

Po kilku dniach spokoju 14 maja dywizje Elsnitz, Bellegarde i Lattermann zaatakowały z zawziętością  przyczółek. Został on w błyskotliwy sposób obroniony; nieprzyjaciel, rażony ogniem baterii z prawego brzegu, zorientował się w beznadziejności swojego przedsięwzięcia, zajął pozycje i wysunął na swoim lewym skrzydle fortpoczty aż do angielskiej eskadry; prawe skrzydło oparł o góry.

Melas był zdecydowany przekroczyć Var powyżej zajmowanych stanowisk; obejście w ten sposób pozycji Sucheta, zmusiłoby tego ostatniego do wycofania się w kierunku Cagnes i wąwozów masywu Esterel. Ale 21 maja austriacki dowódca otrzymał wreszcie wiadomość, że Armia Rezerwowa przeszła przez Św.Bernarda i dotarła do Aosty. Melas natychmiast odmaszerował na czele 2 dywizji, przeszedł przez Col di Tenda i wkroczył 23 maja do Coni; następnego dnia w Savigliano dowiedział się o zajęciu Ivrei. Kilka dni wcześniej wysłał naprzód dywizję Palffy. Ciągle jeszcze miał nadzieję, że wszystkie wiadomości są przesadzone, że tę nową armię francuską tworzy tylko jeden korpus w sile najwyżej 15-20 000 ludzi, który będzie on w stanie łatwo trzymać w szachu na czele przyprowadzonych przez niego i stacjonujących na Nizinie Padańskiej oddziałów, nie musząc przy tym rezygnować z oblężenia Genui, przesuwając jedynie w czasie realizację planów opanowania Prowansji. Rozkazał Elsnitzowi utrzymanie linii rzeki Roja i zajęcia pozycji, której prawe skrzydło opierałoby się o Col di Tenda, centrum o wzgórza pod Breglio, a lewe skrzydło o Ventimiglia. Oficerowie inżynierii na czele licznych pionierów przystąpili do budowania umocnień na wyznaczonej linii. Roja jest rzeczywiście najlepszą linią obrony przeciwko atakom z Francji, a równocześnie dla osłony traktu prowadzącego wzdłuż Col di Tenda. Leżąca za nią Taggia nie gwarantuje osłony drogi prowadzącej z Nicei do Sospel, Tendy i Turynu.

 

VI.

Gdy Massena dowiedział  się, że oblegany jest jedynie przez siły liczące 30-35 000 ludzi, a Melas pomaszerował z częścią armii austriackiej w kierunku Varu, wyszedł zza murów Genui w uzasadnionej nadziei rozbicia korpusu oblegającego i zakończenia w ten sposób kampanii. 15 000 Francuzów było więcej wartych niż 30 000 Austriaków; rzeczywiście, nieprzyjaciel został wyparty ze wszystkich wysuniętych pozycji.

10 maja generał  Soult na czele 6 000 ludzi pomaszerował za plecami lewego skrzydła generała Otta na Riwierę i powrócił przez Monte Fascia do Genui z jeńcami i prowiantem. 13 maja powtórzono ataki. Ott skoncentrował  swoje oddziały na Monte Creto. Walka była zacięta i krwawa; ale Soult, po dokonaniu cudów odwagi, ciężko ranny wpadł w ręce wroga.

Massena stracił  nadzieję na przerwanie oblężenia i wycofał się z powrotem do Genui. Zaczęło brakować żywności, jej ceny wzrosły; ludność cierpiała, racje żywnościowe dla żołnierzy zostały obniżone. Ale mimo czujności Anglików niektórym statkom z Marsylii, Tulonu i Korsyki udało się zawinąć do Genui. Te dostawy wystarczały dla armii, ale nie dla liczącej 50 000 ludności. Zaczęto już mówić o kapitulacji, gdy 26 maja do miasta powrócił szef szwadronu Franceschi (Jean-Baptiste Franceschi-Delonne, 1767-1810 - przyp. tłum.), który wyjechał 24 kwietnia z Genui do Paryża. Był on naocznym świadkiem przekroczenia Św.Bernarda i zameldował, że Napoleon stanie wkrótce pod murami Genui. Ten dzielny oficer zaokrętował się w Antibes na mały statek; w momencie wpływania do portu w Genui feluka o mało nie wpadła w ręce Anglików; by ratować swoje depesze nie pozostało mu nic innego, jak wskoczyć do wody i popłynąć do brzegu. Przywiezione przez niego wiadomości napełniły radością armię i Genueńczyków; myśl o bliskim oswobodzeniu pozwoliła łatwiej znosić chwilowe cierpienia. Nieprzyjaciele Francji byli załamani; ich knowania rozsypywały się w proch; na rozwieszonych na drzwiach księgarń mapach lud śledził ruch armii, w której pokładano wszystkie nadzieje, a którą prowadził kochany przez Genueńczyków dowódca; wiedzieli z poprzednich kampanii, czego mogą się po nim spodziewać. 

VII.

W międzyczasie oczekiwano z największą niecierpliwością przybycie z Marsylii zapowiedzianego transportu zboża. Jeden z należących do niego statków wpłynął 30 maja do portu i zameldował o bliskim przybyciu następnych. Już o świce na nabrzeżu zebrała się cała ludność, by powitać przybycie tak długo oczekiwanej pomocy. Ale jej nadzieje spełzły na niczym - żaden statek nie przybył, a wieczorem dowiedziano się, że flotylla wpadła w ręce nieprzyjaciela. Lud upadł na duchu; administracja miasta próbowała temu zaradzić rozdając kakao, którego duże ilości posiadali kupcy. Genua jest miejscem zbiorczym, skąd zaopatrywane są w towary całe Włochy. W spichlerzach kupców znajdowały się jeszcze fasola, jęczmień, proso. Od 24 maja nie rozdzielano więcej chleba. Za najniezbędniejsze środki żywności żądano niebotycznych cen; funt złego chleba kosztował 6 franków, funt mięsa - 30 franków, kurczak - 32 franków. W nocy z 1 na 2 czerwca wszystkim zdawało się, że słyszą odgłos strzałów armatnich. Jeszcze przed świtem żołnierze i mieszkańcy pospieszyli na wały.

Płonne złudzenie!

Te rozczarowania pogłębiły zniechęcenie. Wielu żołnierzy dezertowało, co rzadko zdarza się  we francuskich oddziałach; ale oni nie mieli po prostu wystarczającej ilości jedzenia. Na pontonach przebywało 8 000 austriackich jeńców; otrzymywali oni takie same racje, jak żołnierze, ale w końcu żywienie ich stało się niemożliwym. Massena poinformował o tym generała Ott, prosząc o dostawę prowiantu dla jeńców; przyrzekł, że dotrze on do nich nienaruszony; Ott poprosił angielskiego generała o posłanie więźniom prowiantu, ale ten odmówił. To wywołało pewne napięcie stosunków pomiędzy oboma głównodowodzącymi. Armia oblężnicza żyła wyłącznie z dostaw dostarczanych drogą morską; była zatem pod tym względem całkowicie uzależniona od floty.

2 czerwca cierpliwość ludu wydawała się być wyczerpana; zbiegły się kobiety, narobiły wrzawy i nawoływały: chleba albo śmierć! Po tak opanowanej przez zwątpienie licznej ludności można było wszystkiego się spodziewać. Od przybycia szefa szwadronu Franceschi minęło zaledwie 10 dni; ale 10 dni to bardzo długi okres dla głodujących! Krzyczeli oni:

-" Zapowiedziano nam przybycie Armii Rezerwowej. Gdyby rzeczywiście miała przybyć, musiałaby już tu być; przecież Napoleon nie maszeruje tak wolno! Został zatrzymany przez przeszkody, których nie potrafi pokonać; w przeciwnym przypadku pokonałby tę drogę już 4-krotnie. Armia austriacka jest za silna, jego za słaba. Nie potrafi wyjść z gór. Nie mamy już żadnej szansy. Wśród całej ludności szaleją choroby, na które w końcu wszyscy umrzemy. Czy nie byliśmy wystarczająco cierpliwi, czy nie jesteśmy wystarczająco wierni naszym sojusznikom? To nieludzkie okrucieństwo, wymagać jeszcze więcej od tak licznej ludności, złożonej ze starców, kobiet, dzieci i spokojnych obywateli, nieprzyzwyczajonych do okrucieństw wojny?"

W końcu Massena ustąpił. Przyrzekł ludowi, że rozpocznie rokowania, jeżeli w ciągu 24 godzin nie nadejdzie pomoc. Dotrzymał słowa. 3 czerwca wysłał  on adiutanta-komendanta Andrieux (pełnił on wówczas funkcją zastępcy szefa sztabu Masseny - przyp.tłum.) do generała Ott. Dziwne zrządzenie losu! W przedsionku Andrieux spotkał austriackiego oficera ordynansowego, który przybył z pocztą z kwatery głównej Melasa; przewiózł on rozkaz przerwania oblężenia i pospiesznego marszu w kierunku Padu; zameldował, że Napoleon jest od 26 maja w Chivasso i maszeruje w kierunku Mediolanu. By uratować armię, nie należy tracić ani chwili.

Po Austriaku do pokoju wszedł Andrieux - rozpoczął zwyczajowym wyjaśnieniem, że jego dowódca ma jeszcze zapasy żywności wystarczające na miesiąc; ale ponieważ cierpi ludność, której los leży mu na sercu, jest gotów przekazać twierdzę, jeżeli wyrażona zostanie zgoda na jego wyjście z twierdzy z bronią, bagażem i armatami.

Starannie ukryto zaskoczenie i radość i natychmiast przyjęto propozycję. Rozpoczęte natychmiast rokowania trwały 24 godziny. Massena osobiście wziął w nich udział; spotkał się na moście w Cornigliano z admirałem Keith'em i generałem Ott. Ten ostatni był w skrajnej konsternacji; ale rozumiał, że strata czasu może wywołać najokropniejsze skutki. W przeciągu 4 czerwca dowiedział się, że Armia Rezerwowa wymusiła możliwość przekroczenia Ticino, wkroczyła do Mediolanu i zajęła Pavię; jej patrole docierały już do Addy. Nie zyskałby nic, gdyby spełnił żądanie Masseny i zezwolił na odmarsz z Genui z bronią i armatami. Massena miał jeszcze 12 000 ludzi; połączyłby się z korpusem Sucheta, który liczył tyle samo żołnierzy i oboje wyruszyliby przeciwko niemu, osłabionemu o jedną dywizję, którą byłby zmuszony pozostawić w Genui. Dotarłby więc do Padu tylko na czele 30 batalionów, których liczebność w trakcie kampanii stopniała do 15 000 ludzi.

Dlatego Ott zaproponował, by armia francuska została wraz z bronią i bagażami przetransportowana drogą morską do Antibes. Propozycja ta została odrzucona i w końcu uzgodniono, że 8 500 ludzi garnizonu pomaszeruje drogą do Voltri, a reszta zostanie wywieziona drogą morską.

6 czerwca Genuę  opuściła większa część załogi, 8 500 ludzi, z bronią i bagażami, ale bez armat i pomaszerowała do Voltri. Głównodowodzący zaokrętował się wraz z 1 500 ludźmi i 20 armatami polowymi na 5 francuskich statków kaperskich. Chorzy i ranni pozostali w szpitalach pod opieką francuskich oficerów sanitarnych.

Ott powierzył Genuę księciu Hohenzollernowi, pozostawiając mu do dyspozycji 10 000 ludzi. Angielski admirał zajął port i jego urządzenia. Ze wszystkich stron sprowadzono żywność i po kilku dniach w mieście jej nadmiar zastąpił głód.

Zachowanie Anglików wywołało rozgoryczenie wśród ludu. Na wszystkim kładli oni swoje ręce, Słuchając ich, można było przyjąć, że sami zdobyli Genuę; twierdza została pokonana jednak przez głód, bo angielska eskadra przechwyciła wszystkie dostawy żywności. 

VIII.

Generał Elsnitz potrzebował 6 dni, by dokonać przygotowań do odwrotu; opuścił Niceę w nocy z 28 na 29 maja z zamiarem zajęcia linii Roja i osłaniania oblężenia Genui. Zanim otwarcie przystąpił do odwrotu zrobił to, co często robili austriaccy dowódcy; dwukrotnie, a mianowicie 22 i 26 maja zaatakował przyczółek na Varze. Został odparty i stracił

5-6 000 ludzi. Te ataki miały na celu zastraszyć Sucheta, ukryć przed nim rzeczywiste zamiary i powstrzymać go od wysłania kolumny przez wysokie góry w kierunku Col di Tenda. Suchet dopiero 29 maja dowiedział się za pomocą telegrafu na Montalbano o odwrocie jego przeciwnika; natychmiast przeszedł przez most i tego samego dnia wkroczył do Nicei. Mieszkańcy wysłali do niego delegację, prosząc o miłosierdzie. Potrzebowali go, bo zachowali się bardzo źle.

Generałowie Menard i Rochambeau w pospiesznych marszach udali się na trakt łączący Niceę z Turynem, by dogonić prawe skrzydło nieprzyjaciela. Udało im się nadgonić stracony czas i na wzniesieniach Breglio, pomiędzy Breglio i Saorgio natknęli się na oddziały generała Goruppa. Okrążyli go, pobili i zmusili do skierowania się w kierunku wybrzeża, czyli oddania drogi w kierunku Col di Tenda, które zostało teraz zajęte przez Francuzów.

W międzyczasie Elsnitz przez długi czas trwał przy zamiarze utrzymania się na linii rzeki Roja. Otrzymał jednak rozkaz wycofania się jak najszybciej za Col di Tenda i udania się nad Pad. Ale po porażce generała Goruppa nie było to już możliwe. Po dotarciu do Oneglia, pomaszerował dalej w kierunku Pieve, Ormea i Ceva. Ten trudny marsz udało mu się szczęśliwie przeprowadzić. Jego ariergarda została jednak pod Pieve zaatakowana i pobita; podczas tego trudnego manewru stracił tylko 1 200-1 500 ludzi, kilka armat i wozów transportowych.

Suchet dotarł 6 czerwca do Savony, gdzie dołączył do niego generał Gazan, prowadzący 8 500 ludzi wycofanych z Genui. Zajął kwartery nad Bormidą i zablokował cytadelę Savony wraz z jej austriacką załogą. Od 29 maja aż do 6 czerwca Francuzi z wielką energią pędzili nieprzyjaciela przed sobą. Wzięli 1 500-2 000 jeńców i w wielu potyczkach udowodnili swoją dzielność. Nad nieprzyjacielem mieli jedną, nieocenioną przewagę: znajomość kraju; poza tym sprzyjała im pod każdym względem miejscowa ludność. 

IX.

Po bitwie pod Marengo generał Suchet otrzymał rozkaz pomaszerowania do Genui. Swoją kwaterę założył w Cornigliano i wkroczył, zgodnie z ustaleniami konwencji w Alessandrii (15 czerwca, w dzień po bitwie pod Marengo, w Alessandrii podpisano zawieszenie broni w wyniku którego Francji uzyskała kontrolę nad Lombardią, Ligurią i Piemontem, natomiast Austriacy zatrzymali Toskanię, Mantuę i Ankonę. Linię demarkacyjną stanowiły rzeki Chiesa i Mincio - przyp.tłum.), 24 czerwca do Genui; ale już 20-tego tego miesiąca podpisał oddzielną umowę z generałem Hohenzollernem. Gdy tylko ludność Genui przestała cierpieć głód, odezwały się w niej jej dawne sympatie. Chciwość Anglików wzbudzała wielkie niezadowolenie; wszystko chcieli zabrać. Swoje ręce chcieli położyć nawet na towary w wolnym porcie. Doszło na tym tle do ożywionych sporów, nawet do rękoczynów; kilku Anglików zostało zamordowanych. Gdy Suchet usłyszał o zachowaniu angielskiego admirała, zaczął się domagać dotrzymania ustaleń z Alessandrii; spowodowało to wymianę osobliwej korenspondencji pomiędzy nim i generałem Hohenzollernem, który oparł się wszystkim żądaniom Anglików i by zapobiec ich zakusom, wystawił straże przed arsenałem i w porcie. Udowodnił tym, że jest człowiekiem honoru. 

Pierwszą wiadomość o przekazaniu Genui Napoleon otrzymał od kilku mediolańskich patriotów, którzy schronili się w Genui i potem powrócili przez góry do swojego rodzinnego miasta; dopiero 24 godziny później otrzymał on oficjalny raport. Wiadmość o zwycięstwie pod Marengo napełniła Genueńczyków wielką radością; ich miasto rodzinne było wolne. Mieli duży udział w chwale ich sojuszników. Partia oligarchów zniknęła w nicości. Ze strony niższych warstw ludności w kierunku Anglikom i Austriakom posypały się groźby i obelgi; popłynęła krew; jeden z austriackich regimentów został niemalże całkowicie wybity. Hohenzollern musiał skierować się do Sucheta i prosić o pośrednictwo, by lud zachował spokój w ciągu dni pozostałych do przekazania i opuszczenia przez niego twierdzy.

Wkroczenie Sucheta do tego wielkiego miasta przypominał triumfalny pochód; armię powitało 400 młodych dziewcząt, ubranych w barwy francuskie i liguryjskie. Generał Hohenzollern wypełnił wszystkie swoje zobowiązania; eskadra angielska wypłynęła w morze. Genueńczycy żałowali, że nie zatrzymali jej dłużej; oskarżali samych siebie o tchórzliwość i brak zaufania do szczęścia pierwszego francuskiego dowódcy; bo gdyby byli pewni, że muszą wytrzymać jeszcze tylko 5 albo 6 dni, znaleźliby siły, by wytrzymać swoje cierpienia.

Podczas tych szybko następujących wydarzeń generał Massena wylądował w Antibes, gdzie pozostał przez pewien czas. W końcu jednak przybył do Mediolanu jeszcze przed wyjazdem Napoleona do Paryża i objął dowództwo nowej Armii Italii (Massena otrzymał nową nominację w dniu 24 czerwca 1800 roku - przyp.tłum.). 

X.

Uwaga pierwsza: Massena 

Armia austriacka była 2 razy silniejsza niż francuska; ale pozycje, które zajęła ta ostatnia, były do tego stopnia silne, że powinna ona była odnieść zwycięstwo. W trakcie obrony Massena popełnił zasadniczy błąd.

Obie armie oddzielony były Alpami i Apeninami; Austriacy zajmowali zbocza po włoskiej stronie, od Col de l'Argentiere do Bobbio. Francuzi wysokie szczyty i zbocza od strony morza. Ich kwatera główna była w Genui, oddalonej od Nicei o więcej niż 160 kilometrów, podczas, gdy niektóre ich dywizje, stojące koło Coni, były oddalone od Nicei o zaledwie 80 kilometrów. Oneglia położona jest 90 kilometrów od Genui, ale austriacka dywizja, która zajmowała Tanaro, miała do Genui tylko 40 kilometrów; Savona leży 45 kilometrów od Genui, stojąca nad Bormidą austriacka dywizja była oddalona od Savony tylko o 13 kilometrów. Armia austriacka była liczniejsza; była w ofensywie, była przedsiębiorcza i była w stanie dotrzeć do Nicei, Oneglii i Savony przed francuską kwaterą główną.

Pas lądu pomiędzy Genuą i Niceą, zwany Riwierą, jest bardzo wąski. Położony jest pomiędzy szczytami Apeninów i morzem. W odniesieniu do swojej długości przypomina parów, który nie jest ani wystarczająco głęboki, ani wystarczająco szeroki, by nadawał się do obrony.

Trzeba więc wybrać jedno z następujących rozwiązań: albo założyć kwaterą główną w Nicei, a jako linię obronną przyjąć pozycje od szczytu Argentiere aż do Tendy, następnie nad Tanaro, Taggią lub Roja; albo należy skoncentrować obronę wokół Genui. O to drugie rozwiązanie opierał się opracowany przez Pierwszego Konsula plan kampanii. Genua jest bardzo dużym miastem; jest silną twierdzą, osłanianą dodatkowo przez małą twierdzę Gavi, a ponadto na swojej lewej flance przez cytadelę w Savonie.  Gdy tylko zdecydował się na taki plan, generał Massena powinien był postępować jak generał Republiki Liguryjskiej i nie mieć innego zadania, jak obrona jej stolicy. Dywizja pozostawiona przez niego w Nicei do obserwacji przełęczy, licząca 3-4 000 ludzi, była wystarczająco silna. Generał Massena nie rozumiał, jakiego ma dokonać wyboru; chciał utrzymać równocześnie łączność z Niceą i z Genuą. To było niemożliwe; został odcięty.

Miał on trzy możliwości ustawienia swojej armii:

1. Generałowi Suchet, który dowodził lewym skrzydłem, dał 14 000 ludzi i pozwolił na czele sił głównych zająć pozycje na wzgórzach pod Montelegino, które należało umocnić; Settepanni, wieża w Melongo, Madonna della Neve, San Giacomo, Cadibona obserwowane były przez lotne kolumny; z fortów w Vado trzeba było usunąć całą artylerię.

Generałowi Soult, prowadzącym centrum, dał do dyspozycji 10 000 ludzi do obrony linii pomiędzy Monte Fajale i Bocchettą; generałowi Miollis, dowodzącym prawym skrzydłem, dał 3 000 ludzi, którzy musieli oszancować się za potokiem Sturla, na Monte Ratti i Monte Fascia. 7 000 ludzi zatrzymał jako rezerwę w mieście.

Montelegino, Bocchetta i Monte Fascia były trudne do zaatakowania; nieprzyjaciel musiałby podzielić swoje siły na dużą ilość kolumn, które można by było pojedynczo zaatakować i rozbić. Zamiast rozciągniętych na 90 kilometrów stanowisk wybranych przez Massenę, wystarczyłoby zająć je na odcinku 45 kilometrów. Ale w takim przypadku armia nieprzyjaciela zajęłaby trakt do Coniche, obeszłaby lewe skrzydło armii francuskiej i zajęłaby San Giacomo, Cadibonę i Vado; ale armia francuska pozostałaby niepodzielona. Gdyby jej lewe skrzydło zostało wyparte ze wzgórz pod Montelegino, mogłaby wycofać się powoli w kierunku Monte Fajale pod osłonę armat w Voltri, a później do Genui.

2. Massena mógł ustawić swoje lewe skrzydło przeciwko Voltri pod Madonna dell' Acqua, centrum za Bocchettą, a prawe skrzydło za Sturlą. Taka linia nie była tak rozciągnięta i mogła zostać obsadzona niewielką ilością oddziałów; umocnienia powinny zostać staranniej wykonane; więcej niż połowa armii powinna była zostać pod bramami Genui jako rezerwa. Massena mógł przejść do ataku przez Riviera di Levante, dolinę rzeki Bisagno, przez Bocchettę, przez góry pod Sasello albo przez Rivera di Ponente. Zaatakowane nieprzyjacielskie kolumny zmuszony byłyby w tym ciężkim terenie do podzielenia się.

3. Mógł też  na wzniesieniach pod Genuą zająć umocniony obóz i stamtąd zagrozić Włochom; w tym celu powinien był oprzeć  oba skrzydła o 2 szańce polowe, a front osłonić umocnieniami i około 100 niezaprzężonymi armatami artylerii konnej; rezerwę powinna stanowić załoga Genui. Licząca 30 000 ludzi armia francuska, dowodzona przez Massenę, nie mogła z tak silnych pozycji zostać wyparta nawet przez 60 000 Austriaków. Jeżeli Melas pozostawiłby tę armię w spokoju i swoimi manewrami odciął ją od Nicei, nie miałoby to żadnego znaczenia: w takim przypadku Massena mógłby wkroczyć do Piemontu. A ewentualne manewry Melasa skierowane przeciwko Genui uniemożliwiłyby małe twierdze Gavi i Serravalle, a przede wszystkim trudny teren, w którym przyszłoby mu działać; takie ustawienie umożliwiłoby przynajmniej Francuzom znalezienie okazji do przejęcia inicjatywy, zaatakowania skrzydła armii nieprzyjaciela i rozbicia go. 

Uwaga druga 

Genua otworzyła bramy w momencie, gdy była już uratowana. Generał Massena wiedział, że odsiecz dotarła już do Padu; był pewien, że nie odniosła żadnej porażki, bo wieść o takowej byłaby mu niezwłocznie przekazana przez wroga. Gdy Cezar oblegał Alezję (rozstrzygająca bitwa, która odbyła się w 52 roku p.n.e. pod Alezją, w której dowodzone przez Gajusza Juliusza Cezara legiony rzymskie rozbiły siły Galów dowodzonych przed Wercyngoteryksa. Zwycięstwo to umocniło na długi czas panowanie Rzymian w Galii. Działania ich wojsk pod Alezją uznaje się za największą antyczną operację oblężniczą - przyp.tłum.) otoczył twierdzę tak ciasno, że nie otrzymywała ona żadnych wiadomości z zewnątrz. Gdy minął czas, w którym spodziewano się przybycia obiecanej odsieczy, w twierdzy zebrała się rada wojenna pod przewodnictwem Wercyngoteryksa. Critognatus podniósł się i stwierdził:

"- Nie macie żadnej wiadomości o odsieczy. Ale czyż nie otrzymujecie codziennie wiadomości od Cezara? Czyżbyście wierzyli, że Cezar budowałby z taką starannością jedne umocnienia po drugich, gdy nie obawiał się zbliżania armii Galów? Wytrzymajcie, a będziecie uratowani!"

Rzeczywiście, licząca 20 000 ludzi armia galijska nadeszła i zaatakowała legiony Cezara.

Gdy generał Ott i admirał Keith przystali na propozycję wyjścia załogi z bronią z miasta, było to równie wyraźnym znakiem, jak gdyby nadszedł list Napoleona zapowiadający jego rychłe przybycie. Czyż przyjęcie przez nieprzyjaciela tego podstawowego warunku i upieranie się, że garnizon zostanie przetransportowany drogą morską do Nicei nie odsłaniało jasno i wyraźnie jego krytycznej sytuacji? Massena powinien był przerwać rokowania; mógł być bowiem pewien, że za 5-6 dni zostanie uwolniony; w rzeczywistości odsiecz nadeszłaby już w przeciągu 12 godzin. Nieprzyjacielscy generałowie wiedzieli dokładnie, jaki okropny głód panował w mieście; nie wyraziliby zgody na taki rodzaj kapitulacji i wyjście Francuzów z miasta z bronią, gdyby nie wiedzieli o zbliżaniu się armii, która zmusiłaby ich do zakończenia oblężenia.

8 500 ludzi opuściło Genuę drogą lądową, ale bez armat. Massena zaokrętował się wraz z 20 działami polowymi i 1 500 ludźmi i wylądował w Antibes; w mieście, do pilnowania swoich chorych, pozostawił 1 500 ludzi. Jego obowiązkiem było dzielenie losu swoich ludzi i chyba zrozumiał, jak bardzo zależało wrogowi na oddzieleniu go od nich. Rzeczywiście, gdy oddziały francuskie musiały dotrzeć zaledwie do Voltri, by dowiedzieć się o zbliżaniu Armii Rezerwowej i dotarciu Sucheta do Finale. Gdyby na ich czele stał Massena, wzmocniłby on Sucheta i pomaszerował na pole bitwy pod Marengo. Jego zachowanie nie jest godne naśladowania; zrobił błąd, który miał fatalne skutki. Co go do tego skłoniło, nie jest wiadome do dzisiaj.

Wiele mówiono o pochlebstwach, którymi nieprzyjacielscy generałowie obsypali Massenę w trakcie rokowań; ale to powinno tylko wzmocnić jego czujność. Gdy Napoleon chciał widzieć po przeciwnej stronie bardzo przeciętnego generała Proverę, chwalił go do tego stopnia, że wywarte w ten sposób na rządzie w Wiedniu wrażenie spowodowało iż ten ponownie powierzył temu generałowi dowództwo. Później Provera dostał się po raz drugi pod La Favorita do niewoli. Gdy francuski dowódca Mantui przekazywał twierdzę, otrzymał od feldmarszałka Kraya w podarunku sztandar i najwyższe słowa pochwały za odwagę. Pochwały z ust wroga są zawsze podejrzane; człowiek honoru może przyjąć pochlebstwa dopiero po zakończeniu działań wojennych.

Niech Bóg broni, by przypisywano bohaterowi spod Rivoli i Zurychu brak energii i charakteru ! W bitewnym ogniu Massena wyróżniał się najwyższą odwagą; odgłos armat wywoływał u niego jasność myśli, budził odwagę, bystrość i pogodę ducha!

Przesadzono mocno w stwierdzeniu, że stan Armii Italii był zły. Rzeczywiście była ona w trudnej sytuacji; ale w miesiącach luty, marzec i kwiecień stan ten znacznie się poprawił. Mówiono, że armia ta liczy jedynie 25 000 ludzi; w rzeczywistości tworzyło ją 40 000 ludzi, zajmujących pozycje od Varu do Genui. Poza tym - wystawiona przez partię demokratyczną genueńska Gwardia Narodowa była sprawie francuskiej bezgranicznie oddana. W Genui przebywało wielu patriotów, uciekinierów włoskich, z których utworzono kilka batalionów. W momencie przekazania twierdzy w Genui przebywało 12 000 Francuzów oraz 3 000 Włochów, Liguryjczyków i Gwardii Narodowych, nie należących do stanu armii; 6 000 przebywało w szpitalach; Suchet w chwili przybycia do Savony miał 10 000 ludzi. Z armii, która straciła 17 000 poległych, rannych, wziętych do niewoli albo wysłanych do Francji, pozostało zatem jeszcze 25 000 ludzi pod bronią.

<<< Wstecz    CDN >>>





Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone