T. I, Roz. 6. Bitwa pod Lodi
I. Przekroczenie Padu (7 maja 1796). - II.
Potyczka pod Fombio (8 maja); Śmierć generała Laharpe. - III. Zawieszenie
broni z księstwem Parmy (9 maja). - IV. Bitwa pod Lodi (10 maja). - V.
Wkroczenie do Mediolanu. - VI. Zawieszenie broni z księstwem Modeny (17
maja). - VII. Berthier. - VIII. Massena. - IX. Augereau. - X. Serurier.
I.
W pierwszych dniach maja otworzono Francuzom
bramy twierdz Coni, Tortona i Ceva. Massena pomaszerował ze swoją dywizją
do Alessandrii, gdzie zajął liczne, należące do armii austriackiej,
magazyny. Kwatera główna udała się przez Alba, Nizza della Paglia i
klasztor Bosco do Tortony. Była to bardzo zgrabna twierdza, przepełniona
artylerią i innym sprzętem wojennym.
Beaulieu wycofał się za Pad, dla obrony
Mediolanu. Zamierzał bronić przeprawy przez Pad koło Valenzy, a gdyby
Francuzom udało się ją sforsować, bronić następnych na Sesii i Ticino.
Jego korpus zajął pozycje w obozie Valeggio na lewym brzegu Agognii. Tam
otrzymał wzmocnienie w postaci dywizji w sile 10 batalionów, co wyrównywało
jego siły z armią francuską.
We wszystkich rozważaniach politycznych i
taktycznych zakładano nieustannie, że Valenza będzie miejscem, w którym
Francuzi podejmą próbę przekroczenia Padu. Już podczas rokowań w
Cherasco przewijało się to w podtekstach rozmów. Jeden z artykułów
traktatu o zawieszeniu broni przewidywał przekazanie dla zapewnienia
przeprawy tego miasta w ręce francuskie. Natychmiast po przybyciu dywizji
generała Massena do Alessandrii, wysłane zostały rekonesanse w kierunku
Valenzy.
Augereau wyruszył z Alba i założył obóz
u ujścia Scriwii. Serurier ze swoją dywizją udał się do Tortony, gdzie
przybył też z Acqui generał Laharpe. Stacjonujących w obozie 3500
grenadierów podzielono na 10 batalionów. Z tymi jednostkami elity,
kawalerią i 24 armatami, Napoleon udał się pośpiesznym marszem do
Piacenzy, aby tam niespodziewanie przekroczyć Pad. Gdy tylko Napoleon
ujawnił swoje prawdziwe zamiary, wszystkie dywizje francuskie opuściły
swoje pozycje i w pośpiechu pomaszerowały w kierunku Piacenzy.
7 maja około godziny 9, po 72-kilometrowym
marszu dokonanym w 16 godzin, Napoleon stanął przed murami miasta. Udał
się na brzeg rzeki i pozostał tam aż cała awangarda osiągnęła lewy
brzeg. Prom w Piacenzy mógł zabrać 500 ludzi albo 50 koni i potrzebował
na przeprawę pół godziny. Dowódca sprzętu mostowego, pułkownik
artylerii Andreossy i adiutant generalny Frontin zajęli na Padzie 10 łodzi,
na których znajdowało się 500 rannych żołnierzy austriackich i polowa
apteka armii austriackiej.
Przeprawę rozpoczął na czele 900 grenadierów
pułkownik Lannes. 2 szwadrony nieprzyjacielskich huzarów bezskutecznie próbowały
uniemożliwić lądowanie grenadierów na lewym brzegu. Kilka godzin później
cała awangarda przekroczyła rzekę.
W nocy z 7 na 8 maja pod Piacenzę dotarła
cała armia francuska, 9 maja gotowe były mosty. Już 7 maja, wieczorem dowódca
grenadierów, pułkownik Laharpe założył swoją kwaterę w Cascina
Demetri, między Fombio i Padem. Nurt rzeki, która w okolicy Piacenzy jest
około 500 metrów szeroka, był bardzo wartki. Dokonywanie przeprawy w tych
warunkach należy do najbardziej ryzykownych przedsięwzięć.
II.
Maszerująca z Pawii dywizja generała
Liptaya, w sile 8 batalionów i 8 szwadronów, przybyła w nocy do Fombio,
około 5 kilometrów od mostu w Piacenzy. 8 maja po południu zorientowano
się, że wieże kościołów i domy miasteczka zamieniono na stanowiska
strzeleckie, a drogi, wiodące przez pola ryżowe, zablokowane są armatami.
Wyparcie wroga z Fombio było niezwykle ważne, mógł on bowiem dokonać
tam wielkich spustoszeń. Ponadto byłoby zbyt niebezpieczne, wydać bitwę
mając za plecami tak dużą i ważną rzekę. Napoleon wydał rozkazy uwzględniające
spcyfikę terenu w którym przyszło mu działać. Lannes zaatakował na
lewym skrzydle, Dallemagne na prawym, a Lanusse w centrum. Po upływie
jednej godziny wioska była zajęta, broniąca jej austriacka dywizja została
rozbita, tracąc swoje armaty, 2500 jeńców i 3 sztandary. Jej resztki uszły
w kierunku Pizzighettone, gdzie przekroczyły Addę.
Twierdza Pizzighettone leżała tak daleko od
teatru wojny i wszelkich niebezpieczeństw, że jeszcze przed kilkoma dniami
była zupełnie nieprzygotowana do obrony, nieprzyjaciel zupełnie nie pomyślał
o jej zaopatrzeniu. Ale Liptay miał wystarczająco dużo czasu na
podniesienie mostu i ustawienie na murach armat polowych. Awangarda
francuska po zapadnięciu zmierzchu zatrzymała się w wiosce Maleo,
oddalonej od twierdzy o pół armatniego strzału. Laharpe cofnął się i
zajął pozycje w Codogno, strzegąc dróg wiodących do Pawii i Lodi.
Z zeznań wziętych w potyczce w Fombio jeńców
wiedziano o zbliżaniu się Beaulieu, który nosił się z zamiarem rozłożenia
obozem w pobliżu Fombio. Było zatem możliwe, że niektóre pułki jego
korpusu, nie będąc poinformowane o wydarzeniach przedpołudnia, pomaszerują
w poszukiwaniu kwater w kierunku Codogno. Zwrócono na to uwagę stacjonującym
tam oddziałom. Po dokonaniu tych przygotowań dowódca armii powrócił do
swojej kwatery głównej w Piacenzy.
W nocy Massena przekroczył Pad i zajął
pozycje na przyczółku mostowym stanowiąc rezerwę wysuniętej dywizji
generała Laharpe. Spełniły się obawy, że marsz wojsk z Tortony do
Piacenzy, mimo jego szybkości, nie pozostanie niezauważony przez Beaulieu.
Ruszył on na czele wszystkich stojących mu do dyspozycji sił, żeby zająć
tereny leżące pomiędzy rzekami Ticino i Adda, w nadziei dotarcia do
Piacenzy przed Francuzami i uniemożliwienia przeprawy. Wiedział, że armia
francuska nie posiada sprzętu mostowego. Jeden z jego pułków kawalerii
pojawił się przed posterunkami dywizji Laharpe na drodze wiodącej do
Pawii. Zarządzono alarm. Biwakujący Francuzi porwali za broń i odpalili
kilka salw. Potem zapadła cisza. Laharpe pogalopował z oddziałem
kawalerii i kilkoma oficerami przed stanowiska swojej dywizji dla
stwierdzenia przyczyn strzelaniny i wypytania mieszkańców leżących przy
drodze domostw. Poinformowali oni go o pojawieniu się nieprzyjacielskiego
pułku kawalerii, nieświadomego dokonanej przez Francuzów przeprawy, który
po usłyszeniu strzałów wycofał się w prawo, w kierunku Lodi. Laharpe
zawrócił do swojego obozu, zamiast jednak pozostać na drodze, na której
widzieli go jego żołnierze, gdy opuszczał posterunki dywizji, wybrał
pobliską drogę polną. Jego żołnierze czuwali i przyjęli jeźdźca
ogniem swoich karabinów. Laharpe zsunął się na ziemię, zabity przez własnych
żołnierzy. Był on Szwajcarem, pochodził z kantonu Waadt. Prześladowany
za nienawiść, którą darzył władze w Bernie, zmuszony był schronić się
we Francji. Był oficerem o wybornej odwadze, grenadierem z krwi i kości,
chociaż o niespokojnym duchu, rozstropnym dowódcą dywizji, której żołnierze
go uwielbiali. W przedzień potyczki pod Fombio można było zauważyć jego
przygnębienie i zadumę, jak gdyby w przeczuciu własnej śmierci.
Wiadomość o tym tragicznym wydarzeniu dotarła
o 4 rano do kwatery głównej. Berthier został natychmiast wysłany do
dywizji awangardy, którą zastał pogrążoną w bólu i rozpaczy.
III.
Wkraczając na terytorium Parmy, po przejściu
Trebbii, Napoleon przyjął wysłanników księcia, którzy w imieniu
swojego władcy prosili o pokój i ochronę. Książę Parmy był
politycznie bez znaczenia, nie było zatem żadnej korzyści z zajęcia jego
państwa. Napoleon pozostawił w rękach księcia władzę administracyjną,
obciążając go, jako warunek zawieszenia broni, wszystkimi możliwymi
kosztami. W ten sposób zebrano wszystkie owoce, oszczędzając sobie
problemy rządzenia państwem. To było najrozsądniejsze i najprostsze
rozwiązanie.
9 maja w godzinach porannych podpisano w
Piacenzy zawieszenie broni. Książę zapłacił 2 miliony w gotówce i
dostarczył do magazynów armii duże ilości pszenicy, owsa, itd., oddał
do dyspozycji 1600 koni dla kawalerii i artylerii oraz zobowiązał się do
przejęcia kosztów utrzymania sztabów i zorganizowanych w jego księstwie
szpitali. Przy tej okazji Napoleon zarekwirował w ramach kontrybucji dzieła
sztuki dla paryskiego muzeum. Był to pierwszy tego typu przypadek w nowożytnej
historii. Parma wydała 20 obrazów, których wybór pozostawiono francuskim
komisarzom; wśród nich słynny obraz św.Hieronima (chodzi
tutaj o namalowany przez Correggio w 1527 roku obraz "Madonna ze św.
Hieronimem". Po 1815 roku dzieło to powróciło do Parmy - przyp. tłum.).
Książę zaproponował 2 miliony za prawo zatrzymania tego dzieła, które
armijni agenci skłonni byli przyjąć. Dowódca armii odmówił jednak,
stwierdzając, że "...z tych 2 milionów, które chcą nam dać, nie
pozostanie nic. A arcydzieło tej miary będzie przez stulecia ozdobą Paryża
i bodźcem do tworzenia nowych arcydzieł."
Miasto Parma oddalone jest o 135 kilometrów
od zatoki Rapallo nad Morzem Liguryjskim; tak samo daleko jest do ujścia
Padu do Adriatyku, 270 kilometrów do ujścia Varu, zachodniej granicy Włoch.
Tak samo daleko było do Isonzo, granicy cesarstwa austriackiego i do przełęczy
św.Gotarda na granicy szwajcarskiej. Do Morza Jońskiego jest stamtąd 950
kilometrów, La Spezia oddalona jest o 90, Pad - o 18 kilometrów. Ludność
miasta liczyła 40 tysięcy, a jego cytadela była w okropnym stanie.
Księstwa Parma, Piacenza i Guastalla były
rządzone przez rodzinę Farnese. Po ślubie spadkobierczyni tej rodziny, Elżbiety
z królem Filipem V księstwa te weszły w skład państwa hiszpańskiego. W
1714 roku władzę w księstwach objął syn Elżbiety, Karol, a po jego
powołaniu na tron Neapolu w 1748 roku przeszły one, na podstawie traktatu
z Akwizgranu, we władanie Austrii; otrzymał je, jako lenno, infant Filip,
a po nim, od roku 1762, jego syn Ferdynand, słynny uczeń Condillaca.
Zamieszkiwał on zamek Colorno, otoczony przez mnichów, przestrzegając
drobiazgowo wszystkich rytuałów religijnych. Zmarł w 1802 roku.
IV.
W Piacenzy armia zgromadziła 400 koni dla
artylerii. 10 maja Armia Italii wyruszyła z Casal Pusterlengo w kierunku
Lodi, gdzie Beaulieu skoncentrował dywizje Sebottendorfa i Roselmini,
podczas gdy Colii i Wukassowicz wysłani zostali w kierunku Mediolanu i
Cassano. Los tych ostatnich uzależniony był odtąd od szybkości marszu.
Można było odciąć ich od Oglio i wziąć do niewoli, ale 5 kilometrów
przed Casale armia francuska napotkała na korzystnie ustawioną awangardę
austriackich grenadierów, broniącej drogi do Lodi. Austriacy bronili się
z uporem. W końcu szeregi nieprzyjaciela zostały rozerwane, bagnety
francuskie ścigały ich aż do Lodi.
Miasto to otoczone było murem obronnym,
nieprzyjaciel próbował jeszcze zamknąć bramy, ale rozpędzeni Francuzi,
zmieszani z uciekającym przeciwnikiem, wdarli się do miasta, aż stanęli
przed ustawionymi przez Beaulieu na lewym brzegu Addy pułkami.
Niespodziewanie generał austriacki odsłonił baterię w sile 25-30 armat
broniącej mostu. Tyleż samo ustawili Francuzi.
Austriacka linia obronna liczyła 12 tysięcy
piechoty i 4 tysiące kawalerii. Do tego doliczyć należy 10 tysięcy, które
odmaszerowało do Cassano, 8 tysięcy, które pobite zostały pod Fombio, a
których niedobitki wycofały się do Pizzighettone i 2-tysięczny garnizon
cytadeli w Mediolanie. W sumie z armii Beaulieu pozostało 35-36 tysięcy żołnierzy.
W nadziei na odcięcie maszerującej w
kierunku Cassano dywizji Napoleon postanowił jeszcze tego samego dnia pod
ogniem nieprzyjaciela przekroczyć most na Addzie, co z pewnością będzie
dla Austriaków wielkim zaskoczeniem. Po kilkugodzinnym odpoczynku w Lodi,
około godziny 5 po południu, Napoleon rozkazał dowódcy kawalerii, generałowi
Beaumont, udać się w górę rzeki i w odległości około pół godziny
jazdy, po znalezieniu odpowiedniego brodu, przeprawić się na drugi brzeg.
Stamtąd miał on natychmiast rozpocząć ostrzał prawego skrzydła
nieprzyjaciela z prowadzonej przez kawalerię baterii lekkich armat. Równocześnie
z wyruszeniem kawalerii na prawym brzegu, u wylotu mostu ustawił Napoleon
całą posiadaną artylerię wycelowaną w broniące mostu pułki
austriackie. Za murami miasta, przebiegąjącymi równoległe do rzeki,
ustawiły się kolumny grenadierów. Z pozycji tej grenadierzy mieli bliżej
do nieprzyjacielskich armat niż broniąca ich austriacka piechota, która,
szukając osłony przed francuską kanonadą, oddaliła się nieco od brzegu
i schroniła za wałem.
Gdy tylko Napoleon zauważył, że ogień
artylerii przeciwnika osłabł, a ruchy formującej się na przeciwległym
brzegu kawalerii francuskiej spowodował niespokojne poruszenie w
austriackich szeregach, wydał rozkaz do ataku. Prostym zwrotem w lewo czoło
kolumny francuskiej znalazło się na moście. W przeciągu kilku sekund
grenadierzy francuscy przebiegli most i w mgnieniu oka opanowali
nieprzyjacielskie armaty. W zasięgu ich ognia byli tylko w momencie
dokonywania zwrotu. Kolumna francuska, nie odnosząc podczas przekraczania
mostu poważnych strat, wpadła na szeregi austriackiej piechoty, przełamała
je i zmusiła, po utracie całej swojej artylerii, wielu sztandarów i 2,5
tysięcy jeńców, do wycofania się w wielkim nieładzie w kierunku Cremony.
Ten zdecydowany atak pod morderczym ogniem
przeciwnika, ale przeprowadzony mimo tego z należną ostrożnością,
uznawany jest przez znawców wojskowości za jeden z najznakomitszych czynów
wojennych. Francuzi utracili jedynie 200 ludzi, wróg został całkowicie
unicestwiony.
Colli i Wukassowicz przekroczyli jednak Addę
koło Cassano i wycofali się drogą w kierunku Brescii. Fakt ten skłonił
Francuzów do pomaszerowania w kierunku Pizzighettone. Niezmiernie istotnym
było szybkie wyparcie nieprzyjaciela z tej twierdzy, żeby uniemożliwić
mu uzbrojenie i wyposażenie jej w zapasy żywności. Zaledwie wojska
francuskie pokazały się pod murami i otoczyły twierdzę, jej 300-osobowy
garnizon złożył broń.
Podczas nocnego obchodu Napoleon natknął się
na biwaku jeńców na starego, węgierskiego oficera, strasznego gadułę.
Na pytanie o samopoczucie, stary kapitan nie mógł ukryć, że stan
Austriaków nie jest najlepszy.
-"Ale - dodał - z tego, co się dzieje,
nic nie rozumiem. Mamy do czynienia z młodym generałem, który to jest
przed nami, to za nami, to znów z boku. Nigdy nie wiadomo, jaką zająć
pozycję. Taki sposób prowadzenia wojny jest nie do zniesienia, jest
sprzeczny z przyjętymi zwyczajami".
Francuska kawaleria po błyskotliwym ataku
wkroczyła do Cremony i ścigała nieprzyjacielską awangardę aż do rzeki
Oglio.
V.
Do Mediolanu, leżącego kilka dni marszu
wstecz, nie wkroczyły dotąd żadne francuskie jednostki, mimo, że
awangarda miała swoje posterunki już w Cremonie. Austriaccy urzędnicy opuścili
już Mediolan i schronili się w Mantui, a miasto chronione było przez
jedynie gwardię narodową. Władze miasta i stany Lombardii wysłały
swoich wysłanników do Lodi. Prowadzona przez Francesco Melzi delegacja zdała
się na łaskę Francuzów i oddała miasto władzy Napoleona. Dla upamiętnienia
tego wydarzenia Melzi otrzymał później od króla Włoch tytuł księcia
Lodi.
15 maja zwycięzca wkroczył do Mediolanu,
otoczony przez niezliczone tłumy i liczną, ubraną w w zielono-biało-czerwone
mundury Gwardię Narodową, którą prowadził, przez nią wybrany, książę
Serbelloni.
W tym samym czasie Augereau pomaszerował na
tyły dla zajęcia Pawii, Serurier zajął Lodi i Cremonę, a dywizja
Laharpe - Como, Cassano i Lucco. Lekka piechota zajęła pozycje nad rzekę
Oglio. W okolicach Lodi, Cassano, Lucco i Pizzighettone utworzono przyczółki
mostowe, zaopatrując je w armaty i amunicję.
W wydanym w Mediolanie rozkazie dziennym (z
dnia 20 maja - przyp. tłum.) Napoleon napisał do swoich żołnierzy:
"Żołnierze!
Spłynęliscie jak wzburzony potok ze zboczy
Apeninów. Odepchneliście, rozproszyliście i rozpędziliście wszystko, co
stało na waszej drodze. Piemont, uwolniony od tyranii austriackiej, żywi
ponownie w stosunku do Francji naturalne uczucia przyjaźni i pokoju.
Mediolan należy do was, a sztandar republikański
powiewa nad całą Lombardią. Książęta Parmy i Modeny zawdzięczają swój
byt polityczny wyłącznie waszej wspaniałomyślności.
Armii, która z taką pychą wam zagrażała,
nie broni już żadna zapora, która uchroniłaby ją przed waszą odwagą.
Pad, Ticino i Adda nie potrafiły was
powstrzymać nawet przez jeden dzień. Te słynne przedmurza Włoch, okazały
się niewystarczające. Przekroczyliście je równie szybko, jak i Apeniny.
Tak wielkie sukcesy napełniły radością
serca ludzi w ojczyźnie. Wasi deputowani polecili, aby ustanowiono święto
ku czci waszych zwycięstw, obchodzone we wszystkich gminach Republiki. Tam
wasi ojcowie, wasze matki, wasze małżonki, siostry i narzeczone radują się
z waszych sukcesów i chełpią się dumne, iż do was należą. Tak, żołnierze,
osiągnęliście wiele. Czyż jednak nie pozostaje wam już nic do
zrobienia? Czy powiedzą o nas, że potrafiliśmy zwyciężyć, ale nie
umieliśmy ze zwycięstwa skorzystać? Czy potomność nie będzie nam czynić
wyrzutów, że w Lombardii znaleźliśmy naszą Kapuę? (Kapua, miejsce dłuższego
pobytu Hanibala, oczekującego na posiłki, stąd "otia capua" - synonim
straty czasu - przyp. tłum.). Widzę jednak, że znowu sięgacie po broń:
tchórzliwy odpoczynek was męczy. Dni które nie przynoszą wam sławy, nie
dają wam szczęścia. A więc ruszajmy! Przed nami forsowne marsze,
nieprzyjaciel, którego trzeba pokonać, wawrzyny, które macie zdobyć,
zniewagi, które musicie pomścić.
Niech drżą ci, którzy sposobili się do
wojny domowej we Francji, ci którzy w podły sposób mordowali naszych
ministrów, ktrórzy podpalali nasze okręty w Tulonie; wybiła godzina
zemsty.
Niech jednak narody będą spokojne. Jesteśmy
przyjaciółmi wszystkich ludów, a w szczególności potomków Brutusów,
Scypionów i innych wielkich ludzi, z których bierzemy wzór. Wskrzesić
Kapitol, umieścić tam z czcią posągi bohaterów, obudzić lud rzymski
pogrążony od wielu wieków w niewoli - oto owoce, jakie przyniosą wasze
zwycięstwa, które zadziwią potomnych. Zmiana oblicza najpiękniejszej części
Europy okryje was nieśmiertelną sławą.
Lud francuski, wolny, otoczony szacunkiem całego
świata, da Europie pokój pełen chwały, który wynagrodzi wszelkie ofiary
ponoszone od 6 lat. Powrócicie wówczas do waszych pieleszy, a wasi współobywatele,
wskazując na was, będą mówić: on był żołnierzem Armii Italii".
Armia wykorzystała te 6 dni pauzy na
poprawienie oporządzenia; nie szczędzono żadnego wysiłku, żeby uzupełnić
zaprzęgi artylerii. Piemont i księstwo Parmy dostarczyły duże ilości środków
i materiałów, ale w Lombardii znaleziono jeszcze większe ich ilości. Dzięki
temu możliwe było wypłacenie żołnierzom żołdu oraz uzupełnienie
wszelkich potrzeb.
Mediolan leży w środku jednej z
najbogatszych nizin świata, pomiędzy Alpami, Padem i Adygą, 140 kilometrów
od alpejskiej przełęczy Św.Gotharda, 35 kilometrów od Padu, 27 od Ticino,
tyle samo od Adygi, 200 kilometrów od Monte Cenis, 125 od Genui, Turynu i
Parmy, 250 od Wenecji. Zamieszkiwało go 120 tysięcy dusz, obwód miasta
wynosił 20 kilometrów, posiadał 10 bram, 120 klasztorów męskich i żeńskich
i 100 religijnych bractw. Jego wyłożona białym marmurem katedra jest, z
wyjątkiem bazyliki św.Piotra w Rzymie, największą i najpiękniejszą we
Włoszech. Jej budowę rozpoczął w XIV wieku Galeazzo (Galeazzo Maria
Sforza, 1444-1476, książę Mediolanu, okrutnik i tyran, patron sztuki -
przyp.tłum.), a zakończył Napoleon w 1810 roku. Miasto zdobią
szpital, biblioteka ambrosiańska (Biblioteca Ambrosiana) i liczne,
wspaniałe pałace. Kanał wodny, wyposażony w 6 śluz, łączy Mediolan z
Ticino i Addą. Inny kanał, wybudowany w czasach królestwa Włoch, łączy
miasto z Pawią i stanowi bezpośrednie połączenie z Padem, co ułatwiło
połączenie z Genuą. Wcześniej towary transportowane były wozami z Genui
do Cambio nad Padem, stąd drogą wodną do Pawii, a stamtąd, po ponownym
załadowaniu na wozy, dalej do Mediolanu. Dzięki nowemu kanałowi odpadło
uciążliwe przeładowywanie towaru, statki docierają teraz do Mediolanu i
dalej w górę Addy.
Mediolan założony został przez Gallów z
Autun w roku 580 przed Chrystusem. W swojej historii był 40 razy oblegany,
20 razy zdobyty i 4 razy całkowicie zniszczony. Cytadelę wybudowano na
zgliszczach pałacu Viscontich. Całe miasto jest pełne pamiątek po 2
biskupach pochodzących z tego rodu, św.Ambrożego i św.Boromeusza. W
czasach rzymskich Mediolan był stolicą Galii Cisalpińskiej, później
został stolicą państwa Gotów. W XI wieku stał na czele związku
lombardzkich miast-republik, później, w XII i XIII wieku, był w
posiadaniu dynastii Welfów. Po sięgnięciu po władzę przez Otto Visconti,
jednego z mediolańskich biskupów, był pod panowaniem tej rodziny aż do
jej wygaśnięcia w 1450 roku. Naturalną spadkobierczynią rodziny była
Valentina Visconti, żona, zamordowanego przez księcia Burgundii, księcia
Orleanu. Jej potomek, król Ludwik XII zgłosił swoje pretensje do księstwa,
które po latach przynależności do Francji (1508-1828), oddane zostało
przez Karola V w lenno Filipowi II, królowi Hiszpanii. W posiadaniu hiszpańskim
Mediolan pozostał do 1714 roku, kiedy to rządy w księstwie objęli
Austriacy i należał do nich jeszcze w 1796 roku.
Mediolan był stolicą Lombardii
austriackiej, w skład której wchodziło 7 prowincji: Mediolan, Pawia,
Varese, Como, Lodi, Cremona i Mantua. W odróżnieniu od innych części
cesarstwa Lombardia cieszyła się szczególnymi prawami. Na jej czele stał
wybrany przez cesarza, pochodzący z książęcej rodziny, gubernator
generalny. Władza wykonawcza spoczywała w rękach premiera. Stany,
tworzone przez deputowanych lombardzkich prowincji, często wpadały w
konflikt z rządzącymi Lombardią. Wśród posłów szczególną rolę
odgrywał hrabia Melzi, poważany za miłość do ojczyzny, rozsądek i
uczciwość. Później został on prezydentem Republiki i kanclerzem królestwa
Włoch.
Barwami wyzwolonych Włoch obrano zielony,
biały i czerwony.
Pułkownik Gwardii Narodowej Serbelloni był
najszlachetniejszym człowiekiem Lombardii, niezwykle bogatym i wielbionym
przez ludność. W latach późniejszych bardzo znany w Paryżu, gdzie przez
długi czas był przedstawicielem Republiki Cisalpińskiej.
Jak we wszystkich dużych miastach Włoch, a
może Europy, rewolucja francuska wzbudziła w Mediolanie wielki entuzjazm i
przemówiła do serc ludzi, później jednak okrucieństwa jakobińskiego
terroru odmieniły te pozytywne nastroje. Jednakże w Mediolanie pozostała
spora grupa zwolenników rewolucji, pospólstwo przyciągało zapowiedziane
wprowadzenie praw równości. Austriacy, mimo swojego długiego panowania,
nigdy nie zdobyli przychylności mieszkańców Lombardii. Z wyjątkiem kilku
arystokratycznych rodzin, byli nielubiani z powodu pychy i brutalnego
zachowania. Gubernator generalny, arcyksiążę Ferdynand nie był ani
lubiany, ani poważany, oskarżano go o chciwość, popieranie korupcji w
administracji i udział w spekulacjach zbożem. Jego żoną była Beatrycze
d'Este, spadkobierczyni panującego wówczas księcia Modeny.
Mediolańska cytadela była dobrze uzbrojona
i zaprowiantowana. Beaulieu zostawił w niej 2-tysięczną załogę. Rozkaz
objęcia stanowiska komendanta miasta i zdobycia cytadeli otrzymał generał
Despinoy. Armaty oblężnicze i amunicję sprowadzono z zajmowanych przez
francuskie załogi piemonckich twierdz Tortona, Alessandria, Coni, Ceva i
Cherasco.
VI.
W leżących na prawym brzegu dolnego Padu
księstwach, Modena, Reggio i Mirandola panował ostatni książę z domu
Este, stary chciwiec, którego jedyną przyjemnością było gromadzenie
pieniędzy. Jego poddani gardzili nim. Gdy armia francuska zbliżyła się
do jego posiadłości wysłał do Napoleona komtura Este, swojego
naturalnego brata, z prośbą o zawieszenie broni. Miasto Modena otoczone było
murem obronnym i posiadało dobrze zaopatrzony arsenał, jego armia liczyła
4 tysiące żołnierzy. Nawiasem mówiąc, książę nie odgrywał żadnej
roli na scenie politycznej. Został potraktowany identycznie jak książę
Parmy, nie zważając na jego pokrewieństwo z władcami Austrii. 17 maja w
Mediolanie zawarte zostało zawieszenie broni. Książę Modeny zapłacił
10 milionów, dostarczył koni i zapasów wszelkiego rodzaju oraz oddał
określoną ilość dzieł sztuki. Wysłał też swojego przedstawiciela do
Paryża na rozmowy w sprawie traktatu pokojowego, który jednak nie został
podpisany. Rozmowy przeciągały się, aż w końcu zostały przerwane.
Ratując swoją osobę i majątek książę Modeny zbiegł do Wenecji, gdzie
w 1798 roku zmarł (informacja niedokładna, Ercole III d'Este zmarł w
1803 roku - przyp. tłum.). Wraz z nim wymarła rodzina Este, tak słynna
w średniowieczu, wdzięcznie opiewana w pieśniach Ariosta i Tasso. Księżna
Beatrycze, żona arcyksięcia Ferdynanda była matką zmarłej w 1816 roku
cesarzowej Austrii (Maria Ludwika, trzecia żona cesarza Franciszka I -
przyp. tłum.).
Szybko po sobie postępujące wiadomości o
przekroczeniu Padu, bitwie pod Lodi, zajęciu Lombardii, zawieszeniu broni z
księstwami Parmy i Modeny tak zachwyciły Dyrektoriat, że w jego szeregach
powstał zgubny plan podzielenia Armii Italii na dwie części. Napoleon miał
z 20 tysiącami pomaszerować w głąb Włoch i wystąpić przeciwko Państwu
Kościelnemu i królestwu Neapolu. Dowódcą pozostałych na lewym brzegu
Padu 20 tysięcy miał zostać generał Kellermann, którego zadaniem byłoby
opanowanie Mantui. Oburzony taką niewdzięcznością Napoleon posłał do
Paryża wniosek o dymisję. Nie chciał mieć na sumieniu Armii Italii i
swoich towarzyszy broni. Swój krok tłumaczył następująco: wszystkie
oddziały wysłane w głąb półwyspu skazane są na zagładę. Pozostała
część, poruczona rozkazom Kellermanna, nie była wystarczająco silna, żeby
stawić opór armii austriackiej i w przeciągu kilku tygodni zostanie
zmuszona do wycofania się za Alpy. "Jeden zły generał - mówił - jest
lepszy, niż dwóch dobrych".
List ten otworzył rządowi oczy, który
zrezygnował ze swojego niszczącego dotychczasowe zdobycze planu. Od tego
też momentu rząd przestał się mieszać w sprawy Armii Italii i zezwalał
na wszystko, co Napoleon czynił lub planował.
VII.
Berthier miał około 42 lat. Jego ojciec był
inżynierem geografem i był odpowiedzialny za mapy królewskich lasów łowieckich.
W tego powodu miał on niekiedy zaszczyt widzieć Ludwika XV i Ludwika XVI,
którzy uwielbiali po łowach zwracać mu uwagę na spostrzeżone w ich
trakcie błędy. W młodości Berthier, jako adiutant sztabu głównego
generała Rochambeau, wziął udział w wojnie w Ameryce. W chwili wybuchu
rewolucji był w stopniu pułkownika, został dowódcą gwardii narodowej
Wersalu, gdzie stawiał duży opór partii Lecointre'a. W Wandei, gdzie
został ranny, był szefem sztabu armii rewolucyjnej. Po wypadkach
9.thermidora został szefem sztabu Armii Alp Kellermanna, z którym też
przeszedł do Armii Italii. Na jego wniosek armia ta zajęła pozycje na
linii Borghetto i dzięki temu zatrzymała nieprzyjaciela. Gdy Kellermann
powrócił do Armii Alp wziął Berthiera ze sobą, gdy jednak Napoleon objął
stanowisko dowódcy Armii Italii, Berthier wyprosił i otrzymał stanowisko
jego szefa sztabu. Na tym stanowisku towarzyszył Napoleonowi w kampaniach włoskich
i w Egipcie. Później był ministrem wojny, szefem sztabu głównego
Wielkiej Armii, księciem Neuchatel i Wagram. Poślubił księżniczkę
bawarską i został obdarowany przez Napoleona wielkimi dobrami. Był
tytanem pracy - towarzyszył swojemu dowódcy podczas wszystkich rekonesansów
i innych wyjazdów, co nie powodowało jednak żadnych zakłóceń w pracy
jego biura. Ale cechowało go niezdecydowanie i dlatego nie nadawał się na
samodzielnego dowódcę. Posiadał jednak wszystkie zalety dobrego szefa
sztabu. Potrafił znakomicie czytać i rozumieć mapy, wybornie organizował
rozpoznanie, sam przygotowywał wszystkie rozkazy, a przede wszystkim,
potrafił przejrzyście i zrozumiale przedstawić najbardziej skomplikowane
posunięcia armii. Początkowo próbowano zciągnąć na niego niełaskę
jego przełożonego, kolportując opinię, że jest on mentorem Napoleona i
że w rzeczywistości kierownictwo wszystkich operacji wojskowych spoczywa w
jego rękach. Próby te spełzły jednak na niczym. Berhtier czynił
wszystko, co w jego mocy, żeby zadać kłam tym twierdzeniom, co ośmieszyło
go w oczach całej armii. Po kampanii włoskiej Napoleona mianowany został
jego następcą na stanowisku dowódcy Armii Italii z zadaniem zajęcia
Rzymu i utworzenia Republiki Rzymskiej.
VIII.
Massena urodził się w Nicei. We Francji wstąpił
do pułku "Royal-Italien" i był w chwili wybuchu rewolucji oficerem.
Szybko piął się w górę hierarchi wojskowej i wkrótce awansowany został
do stopnia generała dywizji. W Armii Italii służył pod rozkazami generałów
Dugommier, Dumerbion, Kellermann i Scherer. Był dobrze zbudowany,
niewyczerpany, potrafił całe dnie i noce spędzić w siodle. Był
zdecydowany, odważny, nieustraszony, ambitny i próżny. Wyróżniającą
go cechą charakteru była zaciętość, nigdy nie tracił animuszu.
Zaniedbywał utrzymywanie dyscypliny, niewiele interesował się sprawami
administracyjnymi i był z tego powodu niezbyt lubiany przez żołnierzy.
Jego przygotowania do ataku był nienajlepsze, nie był też zbyt interesującym
rozmówcą. Ale gdy padł pierwszy strzał armatni, w obliczu niebezpieczeństwa,
gdy kule gwizdały mu koło głowy, zachowywał niezwykłą trzeźwość myśli.
Pokonany, zaczynał znowu od początku. Na zakończenie kampanii włoskiej
otrzymał rozkaz dostarczenia Dyrektoriatowi tekstu rozejmu podpisanego w
Loeben. W czasie kampanii egipskiej był dowódcą Armii Helwecji i
przyczynił się, odnosząc zwycięstwo w bitwie pod Zurychem, do uratowania
Republiki. Później mianowany został marszałkiem, księciem Rivoli i
Essling.
IX.
Augereau, urodzony na paryskim przedmieściu
Saint-Marceau w momencie wybuchu rewolucji był w stopniu sierżanta. Musiał
być wyróżniającym się podoficerem, został bowiem wysłany do Neapolu w
charakterze instruktora. W czasie wojen rewolucyjnych służył początkowo
w Wandei. W Armii Pirenejów Wschodnich otrzymał stopień generała i
stanowisko dowódcy jednej z wyróżniających się dywizji. Po podpisaniu
traktatu pokojowego z Hiszpanią poprowadził swoją dywizję do Armii
Italii, gdzie dowodził nią we wszystkich kampaniach Napoleona, który posłał
go 18.fructidora do Paryża. Później Dyrektoriat przekazał mu dowództwo
Armii Renu. Był wybuchowy, bez jakiegokolwiek wykształcenia, o
ograniczonej zdolności pojmowania, bez ogłady. Potrafił jednak utrzymać
porządek i dyscyplinę wśród podległych mu żołnierzy, był też przez
nich bardzo lubiany. Prowadzone przez niego ataki były odpowiednio
wykonane, kolumny były właściwie podzielone, rezerwa zapewniona, sam bił
się z wielką odwagą. Ale to wszystko trwało tylko jeden dzień. Obojętnie,
czy zwycięzca czy zwyciężony, wieczorem zwykle opuszczała go odwaga. Być
może była to cecha jego charakteru, albo wynikało to z braku
wyrachowania. Jego polityczne poglądy skierowane były w kierunku partii
Babeufa, czyli w kierunku zdeklarowanych anarchistów. Wielu takich ludzi było
w jego najbliższym otoczeniu. W 1798 roku został deputowanym do Ciała
Prawodawczego, zamieszany był w intrygi partii Manege, ośmieszając się
często. Z reguły członkowie tej partii nie należeli do ludzi niewykształconych,
ale nikt nie nadawał się mniej do uczestnictwa w debatach na temat praw
obywatelskich niż Augereau, do których tenże z upodobaniem się mieszał.
W czasach Cesarstwa otrzymał tytuł księcia Castiglione i stopień marszałka.
X.
Serurier, pochodzący z departamentu Aisne,
był na początku rewolucji majorem piechoty. Zachował sztywne formy typowe
dla majorów. Był bardzo surowy, nie tolerował żadnych uchybień
dyscyplinarnych i uważany był za arystokratę, przez co, szczególnie w
pierwszych latach rewolucji, niejednokrotnie bywał w niebezpieczeństwie.
Zwyciężył w bitwie pod Mondovi, zajął Mantuę i dostąpił zaszczytu
odebrania defilady pokonanego marszałka Wurmsera. Był odważny, ale nieco
pozabawiony szczęścia. Nie miał tyle tupetu, jak wspomniani powyżej, ale
przewyższał ich prawością charakteru, rozsądkiem politycznych poglądów
i niezawodnością. Otrzymał zaszczytne polecenie przekazania
Dyrektoriatowi sztandarów odebranych arcyksięciu Karolowi. Później został
marszałkiem, gubernatorem Hotelu Inwalidów i senatorem.