Napoleon.org.pl English     Deutsch    
Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni

Northumberland

Port Jamestown 7 sierpnia Napoleon wraz z nieliczną, bo dwudziestosiedmioosobową, niezbyt fortunnie dobraną grupą osób towarzyszących przeniósł się z Bellerophona na pokład okrętu Northumberland. Louis Marchand zdążył jeszcze napisać krótki list do rodziców we Francji, po czym zabrał się do przygotowania cesarzowi łóżka polowego w przeznaczonej dla niego niewielkiej kabinie. Dwa dni później Northumberland, kierując się na południe, wyruszył w długą podróż na Wyspę Świętej Heleny. [...]
   Życie wygnańców na angielskim okręcie wojennym uzbrojonym w siedemdziesiąt cztery działa było czymś w rodzaju próby generalnej przed tym, co ich czekało na Świętej Helenie. Znaleźli się w dziwnym świecie zawieszonym między wolnością i więzieniem. Nikt ich nie pilnował ani nie zamykał na noc w kabinach, mogli swobodnie poruszać się po całym okręcie. Jednak na każdym kroku napotykali czerwone kurty i muszkiety angielskich żołnierzy rozstawionych tak, by uniemożliwić im ucieczkę. Kiedy wychylili się za burtę, mogli dostrzec jeden z dziewięciu okrętów flotylli z kolejną grupą żołnierzy na pokładzie. Życie na okręcie zdominowała osoba Napoleona - w połowie więźnia, nadal jednak imperatora. Rząd angielski zastanawiał się, jak należy tytułować byłego władcę Europy i w końcu zdecydował, że dla celów protokolarnych najlepiej będzie tytułować go generałem Buonaparte. Napoleona głęboko to oburzało, a dla jego towarzyszy stanowiło nie kończące się źródło konfliktu z Anglikami. Wbrew pozorom cesarz nie przywiązywał wagi do tytułów. Był na to zbyt wielkim realistą. W okresie swego panowania kusił ludzi nic nie znaczącymi tytułami, by pozyskać ich dla siebie, sprawiał, że umierali dla kawałków blaszki, a kiedy nazywano je błahostkami, odpowiadał: "Te błahostki rządzą ludźmi". Z tytułem cesarza było jednak inaczej: otrzymał go z woli wszystkich Francuzów w referendum 1804 roku. Był jedynym prawowitym władcą Europy. Wierzył, że zaszczyty zdobywa się dzięki talentowi, czego sam był dowodem, dlatego gardził władcami, którzy swoje panowanie zawdzięczali jedynie urodzeniu. Burbońskim królom nie lud dał ten tytuł, lecz "kilku biskupów i księży". Również żaden z monarchów walczących z Napoleonem nie otrzymał korony dzięki glosom swych poddanych. Toteż ci królowie mogą go teraz więzić, a nawet zabić, lecz nie mogą pozbawić korony. Jedynie naród francuski ma do tego prawo. Dlatego nigdy nie będzie "generałem Buonaparte", a zawsze cesarzem, mimo że jego imperium składa się z dwudziestu siedmiu mężczyzn, kobiet i dzieci.
   Rozkład zajęć na Northumberlandzie różnił się zdecydowanie od szesnastogodzinnego dnia pracy w pałacu Tuileries w Paryżu. Cesarzowi przydzielono dwie małe kabiny na sterburcie, na pokładzie rufowym za bezanmasztem. Pozostałe zajmował admirał George Cockbum, dowódca flotylli eskortującej Napoleona na Świętą Helenę. Były to najlepsze kabiny na okręcie. Reszta osób zajmowała maleńkie duszne kabiny. Lecz na okręcie wojennym nawet najlepsze okazuje się kiepskie. Louis Marchand, główny kamerdyner Napoleona, zamienił znajdujące się w kabinie łóżko na jedno z polowych z zielonymi taftowymi zasłonami, które cesarz zabierał na każdą wyprawę. Pozostałe wyposażenie stanowiły toaletka, umywalka, stół, fotel i kilka obrazów, które Marchand, miłośnik malarstwa, pozawieszał na ścianach, by dodać nieco przytulności ponurej kabinie. Kamerdyner sypiał na materacu przy łóżku cesarza. Napoleon nie mogąc spać, często go budził, prosząc o lichtarz, książkę, pióro, atrament i papier. Marchand wyciągał wówczas jeden z tomów w pośpiechu zapakowanej biblioteki podróżnej, składającej się z sześciuset pozycji złożonych w sześciu mahoniowych skrzyniach, które tak jak żelazne łóżko polowe towarzyszyły Napoleonowi podczas wszystkich kampanii. [...]

   Właśnie podano obiad, kiedy rozległ się długo oczekiwany okrzyk "Ziemia!". Admirał w asyście oficerów poprowadził Napoleona na pokład. Minęło siedemdziesiąt jeden dni od wypłynięcia Northumberlanda z Plymouth. Wygnańcy wytężyli wzrok, by dojrzeć wyspę stanowiącą cel ich podróży. Spoglądając przez lunetę, Napoleon dostrzegł niewyraźny zarys postrzępionego górskiego wierzchołka. "To Diana" - powiedział admirał. Po chwili widok rozpłynął się w zapadającym mroku. Nastała kolejna noc, w czasie której mogli oglądać Świętą Helenę jedynie oczami opisujących ją osób.

Źródło: B. Weider, D. Hapgood, Morderstwo Napoleona





Święta Helena
 • Bellerophon
 • Northumberland
 • Święta Helena
 • Briars
 • Longwood Hause
 • Wygnańcy
 • Hudson Lowe
 • Truciciel z Longwood
 • Konanie
 • Sten Forshufvud
 • Mémorial de St Hélène
 • Wspomnienia N.

Forum

Copyright © 2001 - 2011  NapoleonTeam
Wszelkie Prawa Zastrzeżone