Ku kampanii roku 1806 - spojrzenie przez
ówczesną Europę...
Rok 1806 przyniósł
istotne zmiany w Europie. Aby jednak wojska Napoleona Bonaparte dotarły pod
Ostrołękę musiało się wydarzyć wiele, aby działania zostały
skierowane tak daleko w kierunku wschodniej Europy. Punktem zwrotnym stała
się przegrana połączonych sił morskich francusko-hiszpańskich admirała
Villneuve z flotą angielską dowodzoną przez admirała Horatio Nelsona.
Cesarz szybkim marszem przerzucił przygotowane pierwotnie do inwazji na
Wielką Brytanię wojska z Boulogne nad Atlantykiem, kierując je przez południowe
państwa niemieckie ku Austrii, aby osiągnąć błyskotliwe zwycięstwo pod
Austerlitz nad Cesarzami Austriackim Franciszkiem i Rosyjskim Aleksandrem.
Szybki marsz Napoleona na wschód skierował ostrze działań ku ówczesnym
mocarstwom, które kilkanaście lat wcześniej dokonały ostatecznego podziału
Rzeczpospolitej Polskiej między siebie. Austria wyszła najbardziej
upokorzona z kampanii roku 1805. To Austria traciła pozycję począwszy od
kapitulacji pod Ulm 20 października całego korpusu austriackiego gen.
Karla Macka przez porażkę 2 grudnia pod Austerlitz i aż po wkroczenie
Napoleona do Wiednia i upokarzający ją pokój w Preszburgu 26 grudnia
1805. W efekcie kampanii Austria traci rozliczne ziemie w krajach
niemieckich i włoskich. Rosja wychodzi dużo mniej uszczuplona tracąc siły
i otrzymując znaczący cios militarny. Wyczekujące i nieobecne pod
Austerlitz Prusy pozostały na ten czas szczęśliwie nienaruszone. To
przeciw nim w kilka miesięcy później Napoleon skieruje swoje wojska by w
październiku bić ich w dwóch równoległych bitwach - pod Jeną i
Auersztadt 14 października 1808. Twierdze pruskie poddawały się lub z łatwością
kapitulowały. Oczywistym się wydawało, że marsz Napoleona nie zakończy
się na granicy Purskiej. Dostrzegał to też Car Aleksander, rozumiejący,
iż możliwość wspierania się na Austrii i Prusach nie istnieje. Działał
wiec, aby zatrzymać Napoleona na ziemiach polskich, niejako powstrzymując
go przed wejściem do Rosji. Marsz Napoleona skończył się jednak po
kolejnej klęsce Rosjan pod Frydlandem 14 czerwca 1807 roku i pokojem w Tylży
7 lipca 1807 roku. Bitwa Ostrołęcka wydarzy się pod drodze do Tylży. Po
październikowej klęsce Prus pod Jeną i Auersztadt pozostał w zasadzie
jeden korpus pruski na linii twierdz Grudziądza - Tczewa... A Napoleon
szedł szybko do przodu. W początkach listopada stanął w Poznaniu, a w końcu
tegoż miesiąca dotarł do Warszawy. Wydawało się, że zima utnie działania
militarne. A jednak nie. Tuż po Świętach bożego Narodzenia 26 grudnia
Napoleon bije się pod Pułtuskiem z Rosjanami. Bitwa nie przynosi
rozstrzygnięcia. Rosjanie cofają się, a Francuzi rozciągają się od Gdańska
i Torunia po widły Bugu i Narwi. Kampanię niemal w środku zimy zakończy
na pewien czas krwawa bitwa pod Iławą Pruską, która toczona w pełnej
zamieci także nie przyniesie rozstrzygnięcia. Jednak to wydarzenia pod
Ostrołęką będą ostatnim akordem tego fragmentu historii wpoki napoleońskiej.
Bitwa pod Ostrołęką luty 1806.
Bitwa Ostrołęcka
zapewne nie musiałaby się wydarzyć, a jednak działające niezależnie
korpusy powiązane były dowodzeniem. Rosyjski korpus Essena będzie na
rozkaz Benningsena atakował na kierunku Ostrołęckim korpus francuski
gen.Savary, aby wbić klin pomiędzy korpusy francuskie, odcinając szlaki
komunikacyjne pomiędzy zapleczem a głównymi siłami armii francuskiej
wymuszając jej odwrócenie. Wbicie klina polegałoby na zajęciu przeprawy
przez Narew w Ostrołęce zanim wiosenna kra mogłaby znieść most. Geneza
bitwy jednak ma też i drugi plan, a mianowicie niezbędny czas dla
koncentracji rosyjskich wojsk. Odebranie inicjatywy Napoleonowi przez
spodziewane zwycięstwo skazałoby go na "odwrócenie frontu i
przegrupowanie planów, a zatem możliwość kąsania go niekoniecznie w
walnym rozstrzygnięciu. Benningsen spodziewał się bowiem, że Napoleon może
chcieć doprowadzić do walnego rozstrzygnięcia w jednej bitwie lub w dwóch
powiązanych tak jak kilka miesięcy wcześniej pod Jeną i Auersztadt.
Dodatkowo wydawało się, że istotna przewaga rosyjskiego korpusu Essena
nad korpusem obserwacyjnym gen. Savary oraz równoległy kierunek ataku wzdłuż
obydwu brzegów pozwoli na pewne zwycięstwo. Tymczasem tak jak spodziewał
się Benningsen Napoleon wydał gen. Savary rozkaz marszu na Wielbark, gdzie
silna awangarda kawaleryjska Benningsena utarła się niegroźnie z
Francuzami. Przed wykonaniem rozkazu jednak Savarego powstrzymało
przechwycenie rosyjskiego oficera z listami od Essena do Benningsena, w których
zawarty został meldunek o gotowości atakowania Francuzów na kierunku
Ostrołęckim.
Bitwa Ostrołęcka
rozpoczyna się jednak paradoksalnie od osłabienia sił rosyjskich przez
odwołanie dywizji gen. Siedmioradskiego mogącej wraz z dywizją księcia
Wołkońskiego operować na prawym brzegu. To zresztą umożliwi potem
przegrupowanie Francuzów przez Narew wsparcie obrony miasta. 15 lutego rano
na przedpolu Ostrołęki pojawił się zwiad kawaleryjski Essena, dając
sygnał o zbliżającej się bitwie. Savary wysyła do Sucheta aby wracał z
Myszyńca, spodziewając się iż dotrze pod wieczór następnego dnia.
O 4-tej rano 16
lutego 1808 roku na prawy brzeg w kierunku dywizji Wołkońskiego rusza siła
18 batalionów: 3 pułków Gazana i 6 pułków dywizji grenadierskiej
Oudinota. W Ostrołęce pozostaje 8 batalionów piechoty. Miażdżąca
przewaga przynosi klęskę gen. Księcia Wołkońskiego zabezpieczając
miasto z prawej strony i pozwalając na spieszny odwrót ... by ratować
sytuację. Tam bowiem od rana trzy kolumny Rosyjskie w sile 30.000 atakowały
5.400 piechoty francuskiej z łatwością spychając ją z wydm do miasta,
gdzie zaś opór w rejonie cmentarza i przedmieść stał się
skuteczniejszy, bowiem też miał wsparcie artylerii bijącej z przeciwległego
brzegu Narwi. Rosjanie cofnęli się by zaatakować powtórnie o 2-3 po południu.
W tym czasie dociera jednak już do Ostrołęki dywizja grenadierów
Oudinota i dywizja Sucheta. Francuzi ugrupowani na przedpolu Ostrołęki
ruszają pod osłoną silnego ognia artyleryjskiego do natarcia zadając
grenadierami cios na lewym skrzydle rosyjskim i umożliwiając rozbicie
ugrupowania Essena od skrzydła przez korpus 10 pułków kawalerii. Odtąd
Rosjanie wycofują się i bronią w oczekiwaniu na osłonę nocy, która dać
możliwość wycofania i wyprowadzenia ocalałych sił. Batalia ostrołęcka
zakończyła się pościgiem kontynuowanym jeszcze w kolejnym dniu 17 lutego
1808.
W 200 lat później.
Już na rok przed planowanymi obchodami Władze
Miejskie Miasta Ostrołęki powołały pod przewodnictwem Muzeum Kultury
Kurpiowskiej komitet organizacyjny w skład którego weszły także Fundacja
Pułku 4-go Piechoty Księstwa Warszawskiego oraz Stowarzyszenie "Legia
Nadwiślańska". Powierzone zadanie organizacji obchodów 200 rocznicy
bitwy miało wedle intencji stać się istotnym wydarzeniem w
przestrzeni miejskiej. Mimo, iż rzeczywista bitwa odbyła się zimą
komitet organizacyjny przy sugestii władz miejskich zdecydował iż
rekonstrukcja bitwy będzie odbywać się jesienią 2007, co niejako kończyło
wielkie wydarzenia dwusetnych rocznic kampanii roku 1806-1807. Nie
zachowanie terminu i zimowych relacji bitwy czyli to, co mogło budzić
kontrowersje stało się jednak później znaczącym atutem, a mianowicie
wybór terminu u progu jesieni pozwolił na stworzenie epokowego obozowiska,
które wprowadzało w klimat epoki i zapowiadało wydarzenia jakie rozegrają
się na nadnarwiańskich łęgach.
Już od początku tygodnia poprzedzającego
na plaży miejskiej i łegach pomiędzy wałami przeciwpowodziowymi a
brzegami Narwii, w bezpośredniej bliskości terenów leśnych szykowano
teren. Wytyczano ogrodzeniami z żerdzi obozowiska wojsk napoleońskich
jak i rosyjskich, wyznaczano i czyszczono pole bitwy, budowano na nim
scenografię zabudowań przedmieścia Ostrołęki. W czwartek, tuż po pracy
z Polic za Szczecinem rusza pierwszy pododdział pułku 4-go pod dowództwem
sierżantów Sławomira Tomanka i Pawła Chodoruka, który od piątku rana
stawiając pierwszy namiot wartowniczy i tycząc palikami oraz sznurkiem
pierwszą linię namiotów obejmuje służby w obozowisku. Ten moment staje
się wyznacznikiem dalszych działań. Każdy, kto przybywał do obozowiska
był stopniowo wprowadzany z rzeczywistości XX-wieku. Zarówno żołnierz
jak i mieszkańcy Ostrołęki trafiali na pokrewny niejako do epoki poprzez
swój ludowy charakter festynem Muzeum Kultury Kurpiowskiej. Stamtąd już
bez samochodów wiodła piaszczysta droga wzdłuż wału pozostawiając z tyłu
festyn i dalej zaplecze organizacyjne aż po samo obozowisko. W namiocie
wartowniczym przy szlabanie meldują się przybywające regimenty,
rozstawiając namioty, budując szałas, zakładając kuchnie polowe. Pomiędzy
obozowiskami francuskim i rosyjskim istnieje już wieczorem w piątek
niewielka choć coraz bardziej widoczna odległość. Żołnierze zakładają
biwaki, w górę ku niebu płynie dym ognisk, światła świec w lampkach oświetlają
alejki przybywającym wciąż regimentom, a niewielka mgła znad Narwi każe
nakryć się płaszczem tym którzy chcieliby spać. Lecz kto śpi? Rozmowy
pomiędzy znajomymi z linii długo nie milkną, rozpatrują historię, rozwój
grup rekonstrukcyjnych, aspekty wyszkolenia czy możliwości współpracy
lub po prostu cieszą się odpoczywając po pracy w piątkowy wieczór. W
sobotni poranek w bladej poświacie dnia wciąż przy namiotach wciąż ćmią
się za szkłem latarenek świece, a spomiędzy namiotów tu i ówdzie płynie
jeszcze w górę smużka dymu. Znać, że wiara się budzi, albo też część
żołnierzy doczekała świtu rozmawiając o nadchodzących zdarzeniach. Czy
pomilkły nocne rozmowy - trudno wspomnieć, może pamięta to służba
wartownicza pułku 4-go piechoty polskiej. Lecz nie ma czasu, bo oto
niezmordowany a profesjonalny w swojej robocie dobosz francuskiej piechoty
liniowej oznajmia bezlitośnie - pobudka należy się rychtować.
Poranna toaleta w skrzętnie schowanym w łęgach zbiorniku z bieżącą wodą.
Obozowisko jest uprzątane po nocy. Po prowiant na śniadanie żołnierze
ruszają piaszczystą drogą z powrotem przez szlaban ku namiotom zaplecza.
Z dala w perspektywie tej piaszczystej drogi wiodącej wzdłuż wału na
przedpola Ostrołęki widać zbudowane dekoracje - zabudowania miejskie i
wiejskie chałupy na przedmieściach. Miejsce to jak magnes ciągnie
rekonstruktorów. I oto regimenty kolejno wylegają tam jak na pole marsowe
aby ćwiczyć linię, zgrywać regimenty w jednolite ugrupowania bojowe, równać
krok, ładowanie na 12 tempów, ćwiczyć obroty i wszystko co będzie
potrzebne w bitwie. Wyszkolenie będzie przecież decydować o powodzeniu na
polu bitwy.
Czas zdaje się ciągnąć, a oczekiwanie na
bitwę wydłuża go w nieskończoność. Regimenty po ćwiczeniach niemal od
razu przygotowują na jutro ładunki a w obozie panuje nieustanny ruch. Ciągle
meldują się jeszcze żołnierze i pododdziały grup historycznych. Obóz
zaczyna pęcznieć. Niezmordowany dobosz uczy młodzież sztuki mierzenia
kroków biciem w werbel, starsi rekonstruktorzy uczą nieostrzelanego
rekruta jak obchodzić się z bronią. Wśród obozowych zajęć obiad zdaje
się iż przemknął nie wiadomo kiedy, bo oto oficerowie dysponują pełną
gotowość, czystość w obozie i gotowość do przyjęcia miejscowej ludności.
W głowie cisną się pytania - kto tu przyjdzie i jak wypadnie rozmawiać
o sprawach epoki z ludźmi nie parającymi się rekonstrukcją. Widać
jednak, że duch w narodzie żyw, bo oto nieustanny strumień ciągnie wzdłuż
wałów i wlewa się przez bramy obozowiska, pytając niemal o wszystko, chcąc
dotknąć niemal wszystkiego. A gdyby tylko ludność mogłaby wsiąść na
koń i z kawalerzystami patrolować piaszczysta drogę, dołączyć się do
linii piechoty ćwiczącej wciąż musztrę. Na tym nie koniec. Oto do
obozowiska trafia bardzo liczna wycieczka samorządowców z bliźniaczych
dla Ostrołęki miast. Wyznaczony fizylier z pułku 4-go oprowadza wycieczkę,
dając rys historyczny i wprowadzając w tajniki strzeleckiej broni
czarno-prochowej, prowadząc do lazaretu dowodzonego przez sztabs medyka, w
rolę którego wciela się Pani Profesor Maria Turos i dalej do obozowiska
artylerzystów dowodzonego przez Pana Wojciecha Borkowskiego, Dyrektora
Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Tymczasem żołnierze służby
informacyjnej wydają wciąż zainteresowanej ludności druki informujące o
bitwie, o jakie zadbał organizator. Informatory chętnie są brane przez
przybywających. I wydawałoby się, że tylko tak z początku będzie, ale
gdzież bo jedna godzina robi się dwiema godzinami i gdyby nie żołnierze
zamykający szlaban, i zapraszający na bitwę na dzień następny strumień
ludzki zatamowałby zapewne dopiero zmierzch. Tak przybliża się czas
defilady ulicami miejskimi na plac przy ul. Prądzyńskiego, gdzie Ostrołęcki
Teatr przygotował spektakl nawiązujący do kampanii roku 1806 i1807.
Wojsko zluzowane z szyków brata się tam i miesza z ludnością cywilną, słucha
spektaklu, gasi pragnienie przy ryneczku. Lecz oto wśród oklasków po
mazurach, kujawiakach i tym ostatnim, polonezie autorstwa Janusza Kilara
jaki kończy przedstawienie znów werbel wzywa do linii. Sekcje łamią
linię bojową do szyku kolumnowego. Ruszamy w kierunku placu generała Józefa
Bema. Tam w świetle pochodni podczas uroczystego przeglądu wojsk z udziałem
Prezydenta Ostrołęki Pana Janusza Kotowskiego ma miejsce dekoracja
honorowego obywatela Ostrołęki, przedwojennego oficera kawalerii, żołnierza
II Korpusu WP, powstańca warszawskiego 98-letniego Pana pułkownika Draczyńskiego.
Płyną też miłe dla wojska słowa podziękowania za zaangażowanie dla
wszystkich grup i ich przybycie z różnych krajów. Szczególne podziękowania
Prezydent miasta kieruje do współorganizujących obchody żołnierzy z pułku
4-go z porucznikiem fizylierów kolegą Arkdiuszem Czartoryskim oraz do
fundacji pułku 4-o z jej Prezesem jak i dowódcą pułku 4-go, kapitanem
genadierów Jackiem Popińskim. Przygląda się temu liczna publiczność
ostrołęcka przybyła tutaj z nieprzerwaną ciekawością i serdecznością
dla wojska. Odświętny nastrój skrywa wieczorny mrok wygaszonego rynku, który
wkrótce niknie rozświetlony sztucznymi ogniami frunącymi w niebo w takt
muzyki. Dla miasta to rzeczywiście ważny moment, który pieczętuje uchwała
Rady Miasta o współpracy z Czeskim miastem Sławkowem, organizującym
przecież znane w Europie Napoleońskie Dni i rekonstrukcję bitwy pod
Austerlitz.
Wojsko wraca po tych uroczystościach do
obozu na łęgi nadnarwiańskie. Znów blask świec i gwar rozmów przy
ogniach biwakowych, mieszające się języki czeski, łotewski, rosyjski,
litewski, białoruski, angielski i polski stanowią żywioł obozowego życia.
Nie ostrzelani rekruci wciąż proszą o możliwie najlepszy instruktaż i
opowieść o linii. Ostrzlane już wojsko gromadzi się to w
namiotach-kantynach, to u ognisk biwakowych gwarząc wesoło. Pułk 4-ty
piechoty polskiej zaciąga nocną wartę. Oficerowie zaś gromadzą się u
ognia przy namiocie wartowniczym. Udają się na odprawę, którą zakończy
jak w to bywało 200 lat wcześniej w zwyczaju najzwyklejsza kolacja wydana
na cześć oficerów. Tymczasem obóz wciąż wrze. Nawet czterogodzinna
ulewa nie łamie ducha i aż do świtania tu i ówdzie słychać rozmowy, a
smugi dymu z ognisk wytrwale płyną ku pochmurnemu niebu, porywane przez
nieregularnie budzący się wiatr.
Wstaje świt. Znów werblista francuskiej
piechoty liniowej nieugięcie wzywa do pobudki i rychtowania się. Tuż po
śniadaniu pułk 4-ty polskiej i część rekonstruktorów z innych pułków
piechoty maszeruje do Kościoła Farnego na Mszę Świętą, której
przewodniczy ordynariusz łomżyński JE biskup Tadeusz. W czasie nabożeństwa
wychodzi tak oczekiwane słońce. Zatem wszystko się uda! Po powrocie następuje
rychtowanie pułków do bitwy. Odbywają się przeglądy wojsk obydwu stron.
Do wojsk francuskich przemawia oficer z Czech pułkownik Ivan Vystricil.
Wojska rosyjskie gromadzi oficer służbowy kolega Janusz Sieniawski. Korpus
polski składający się z pułku 4-go i grupy rekonstruującej szkołę
oficerską z okresu Królestwa zajmuje zabudowania Ostrołęki. Nieco dalej
w tyle po prawej stronie na przedpolu miasta a blisko oblepionych widzami wałów
i trybun korpus francuskiej i polskiej piechoty dowodzony przez kapitana
Jakuba Samka i kapitana Waldemara Zubka, a jeszcze dalej z tyłu w odwodzie
kawaleria - 6ty pułk Ułanów Księstwa Warszawskiego z Poznania z
rotmistrzem Romanem Kuszem. Sztab francuski pojawia się na skraju pola.
Ruszają łącznicy. Artyleria ustawiona z tyłu cierpliwie obserwuje pole
przed zabudowaniami Ostrołęki. I oto na wieś przy której poruszają się
postacie chłopek i chłopów spada jak piorun kozacki szwadron porywając języka.
Chłopstwo niknie w chałupach by za chwilę salwować się ucieczką do
lasu. Jeden z chłopów urywa się z zawieruchy i biegnie ku linii woltyżerów
zastygłej na przedpolu francuskim w przyklęku. Mija ją i dociera do
kapitana grenadierów oraz oficera służbowego sztabu. Tak więc bitwa.
Popas pułków obsadzających Ostrołękę przerywają werble. Linia formuje
się i wytacza w pole oba skrzydła piechoty, awansując w kierunku
rosyjskim. Z tyłu w kierunku wsi gdzie w chwilę wcześniej widać było
Kozaków ruszają polscy ułani z 6-go pułku, by jak na zawołanie spotkać
znów przy wsi Kozaków. Z potyczki rosyjscy kawalerzyści nie wracają
w komplecie. Oto jeden koń stoi nad leżącym kozakiem. Jeśli będzie miał
szczęście jego koledzy wrócą po niego ponawiając szarżę. Tymczasem
kolumny francuskie docierają pod ogniem moździerzy i armat rosyjskich do
linii nieprzyjaciela. Rozpoczyna się ogień salwowy. Woltyżerowie starają
się kąsać nieprzyjaciela wyciągając go w pole. Na pole wytacza się z
lasu rosyjska piechota, która pod obstrzałem lecz przy wsparciu własnej
artylerii awansuje w kierunku bram miejskich. Bitwa się toczy na przedmieściu.
Wojska francuskie pośpiesznie formowane w czworoboki są wyraźnie spychane
szarżą ułanów i kozaków. Grenadierzy i muszkieterzy rosyjscy wyraźnie
napierają. Szeregi chwieją się, na polu pozostają polegli. Ostrołęka
jakby wymyka się na chwilę z rąk francuskich. Widać straty, a
sztabs-medyk uwija się pośpiesznie, zakrywając bandażami to głowę, to
rękę. Lecz oto ułani i ponowna reorganizacja francuskich linii porządkuje
i awansuje wojska napoleońskie. Ostrołęka utrzymuje się w rękach
francuskich, a woltyżerowie niemiłosiernie naprzykrzając się wyraźnie
blokują przedpole, które krok po kroku przejmuje piechota francuska,
docierając do zabudowań wsi, gdzie po wymianie salw następuje zwarcie na
bagnety. Teraz Francuzi odrzucą w kierunku lasu wojska rosyjskie. Tak jak w
bitwie, Rosjanie dotarłszy do Ostrołęki cofnęli się, a w walnym starciu
niemiłosiernie szarpani doczekali zmierzchu. Tu las okazał się krańcem
zmagań. Teraz wszystkie oddziały formują linię i stają do ostatniego
przeglądu i odznaczeń. Teraz dopiero wśród braw widać ogromną życzliwość
władz miejskich i olbrzymią masę Ostrołęcznan oblepiającą po horyzont
wały przeciwpowodziowe. Nie milkną brawa Ostrołęczan, dzięki zaangażowaniu
których jak dowiadujemy się z niekończących się odznaczeń batalia z
takim bogactwem mogła się odbyć.
Trudno tutaj piszącemu relację z tych
trzech dni oddać jakość rekonstrukcji i zaangażowanie organizatorów.
Wynik wydaje się, na tyle satysfakcjonował jednak przybyłe grupy, że
wrześniowy i na dodatek niedzielny termin batalii zasłoniły jednak wrażenia
prawie dwu-godzinnej walki! I słychać było iż warto powtórzyć, może wśród
lutych śniegów ... Oby świadectwo wykonanej pracy ciągnęło dalej równą
staranność i przyciągało jakością najlepsze grupy rekonstrukcyjne. można
życzyć organizatorom - w tym szczególnie tak gościnnej Ostrołęce.
Regimenty uczestniczące w
rekonstrukcji bitwy
Armia Francuska
Ivan Vystrcil, Jakub Samek,
Jacek Popiński
1er Régiment de tirailleurs-grenadiers de la
garde impériale Ivan Vystricil
8e Régiment d'infanterie de ligne (fusiliers) Ivan
Vystricil
18e Régiment d'infanterie de ligne (grenadiers and voltigeurs) Ivan
Vystricil
45eme Regiment d'Infanterie de Ligne Piotr
Suchodolski
129eme Regiment D/Inf. De Ligne Taletavicius
Marijus
Dragoni Litewscy - Kowno Algimantas
Daugirdas
1 Pułk Piechoty Księstwa Warszawskiego - Łotwa Vladimir
Nikiforof
2 Pułk Piechoty Księstwa Warszawskiego Waldemar
Zubek
2 Pułk Piechoty Księstwa Warszawskiego, 4
Kompania Remigiusz Pacer
3 Pułk Piechoty Księstwa Warszawskiego Artur
Gniado - Tutakiewicz
4 Pułk Piechoty Księstwa Warszawskiego Jacek
Popiński
7 Pułk Piechoty Księstwa Warszawskiego -
Warszawa Jan Nałęcz
7 Pułk Piechoty Księstwa Warszawskiego -
Gdańsk Adam Zwoiński
1 Pułk Piechoty Legii Nadwiślańskiej Andrzej
Ziółkowski
6 Pułk Ułanów XW - Poznań Roman
Kusz
12 Pułk Ułanów XW - Szczecin Krzysztof
Komaniecki
Stowarzyszenie Artylerii Dawnej "Arsenał" Maciej
Mechliński
Stowarzyszenie Arsenał Piotr
Zalewski
Wojskowa Akademia Techniczna Andrzej
Ziółkowski
Armia Rosyjska
Janusz Sieniawski, Karol
Tomczyk
Kayserlich Russisch Deutsche Legion Igor
Graholski
8 Brygada Artylerii Rosyjskiej Aleksander
Panczenko
Klub Historyczny Grenadier Wladimir
Pawlow
Mogilewskij Piechotnyj Połk Eugenij
Rohalsky
Wileński Pułk Muszkieterów Voss
Adrian
Pułk Rosyjskich Kozaków
Andrzej Kostrzewa
Hulanen-Reg. Von Merveld Nr 1 - Kawaleria
austriacka Zdenek Sevcik
20 IR Kaunitz-Rittberg - KWH Ostrava Lubomir
Partyka
47 Preussische IR von Grwvert Mirosław
Klimkiewicz
52 Preussische IR Carl Friedrich von
Hamberger Krzysztof Kucharski
Preussische Grenadier Jagier Kompanie von
Sell Andrzej Skolik
Regiment Saski "Prinz Anton" Jan
Snopkiewicz
Liceum Wojskowe w Płocku
Konrad Bartłomiej Obrębski
fizylier w pułku 4-tym Piechoty Polskiej.
Zdjęcia: Muiron