tak Panie i Panowie nie mam pojecia czy temat ów zaistniał wcześniej jako osobny topic ale jestem przekonany że przewijał się setki razy przez posty forumowiczów prawie zawsze jako "negatyw". Postawa bowiem generała Zajączka jest w historiografii polskiej przedstawiona jako ściśle niestosowna Polakowi, oddaje się jego postać jako "kondotiera", "najemnika", który zapomniał o własnej ojczyźnie i w dodatku uprzykszał życie takim bohaterom jak Poniatowski. Szczerze powiedziawszy przez długi okres czasu patrzyłem na tego człowieka w ten sposób, jednak wszystko zmieniło się gdy przeczytałem słowa cytowane przez Gembarzewskiego:
Unclean, z braku czasu nie mogę napisać chwilowo więcej, ale podpisuję sie w 100% pod przedstawionym przez Ciebie stanowiskiem. Moim zdaniem Zajączek został potraktowany przez większość zbyt jednostronnie, by nie powiedzieć stronniczo (wyjątkiem, albo jednym z wyjątków był jak widać zacytowany przez Ciebie Gembarzewski).
Zajączek był złym dowódcą, małym człowiekiem, kiepskim namiestnikem. Tyle wiem i mi to wystarcza.
Witam
Natomiast ja zgadzam sie z Equesem. Szczerze mówiąc nie lubię Zajączka właśnie za to, że jak to Unclean ładnie napisał:
Gen. Zajaczek byl meznym zolnierzem, ale juz mniej zdolnym dowodca. Warcholem o przerostach ambicjonalnych. Ktory niemogac sie pogodzic z tym ze Napoleon przy tworzeniu Wojska Ksiestwa Warszawskiego, oparl sie na arystokracji i powierzyl stanowisko Dyrektora Wojny w Komisji Rzadzacej, ksieciu Jozefowi Poniatowskiemu. Jego intrygi i niesubordynacja w stosunku do ksiecia Jozefa wprowadzala bardzo duzy ferment wsrod wyzszej kadry oficerskiej. Co nie sluzylo dobrze sprawie polskiej.
Po upadku Powstania Kosciuszkowskiego (w ktorym walczyl pod dowodztwem Ksiecia Jozefa) i opuszczeniu wiezienia w Olomuncu. Wstapil do armii francuskiej, gdzie sluzyl przez 9 lat. Do wojska polskiego przeszedl w 1806 roku na wyrazny rozkaz Napoleona ktory nakazal mu utworzyc z dezerterow z armii pruskiej Legie Polnocna. Gdy Komisja Rzadzaca odwolala Zajaczka z Legii Polnocnej, powierzajac mu Legie II Kaliska. Jego pierwsza sprawa bylo zlozenie podania o zwiekszenie pensji. Ksiaze chcac zdobyc sobie przychylnosc Zajaczka poparl jego podanie i wyjednal mu gaze prawie dwukrotnie wyzsza niz sam pobieral.
Dochodzilo do sytuacji ze Zajaczek odmawial przyjmowania oficerow mianowanych przez ksiecia Jozefa.
Dopiero po kampanii roku 1809 wyzszy korpus oficerski ugial sie calkowicie pod autorytetem Ksiecia Poniatowskiego. A Zajaczek tez spuscil z tonu, szczegolnie ze w tej kampanii sie niczym specjalnym nie popisal.
O jego charakterze swiadczy przede wszystkim jego zachowanie; balwochwalcze uwielbienie Napoleona, w okresie cesarstwa. A pozniej balwochwalcze uwielbienie cara Aleksandra I-go w okresie Krolestwa Polskiego.
Pzdr.
Gipsy
IMO Zajączek był małym człowiekiem, typ intryganta i karierowicza, w dużo większym stopniu niz inni wyżsi oficerowei Księstwa, Dyzma epoki jak dla mnie. Dowodził kiepsko juz podczas insurekcji , podczas wojny z Austrią takoż. Typ intryganta, cóż nie lubię go :-) W swym życiu dokonywał takich wolt, że dziś pewnie tez zrobiłby karierę :-)
dalej dalej dołóżcie staremu Zajączkowi
takiej reakcji się spodziewałem więc żadna zaskakiwka. Ja tez nie mam zamiaru czynić z Zajączka bohatera narodowego, jednak staram się spojrzeć innym nieco okiem na niego. Oficerów którzy byli niechętni Poniatowskiemu było wielu, takich co chcieli służyć tylko pod Napoleonem także. Jego zachowanie jest jak najbardziej naganne jeśli chodzi o stosunki z Poniatowskim ( i jaki to miało efekt), ale także muszę się przyznać że miał niejakie powody do "fochów" aczkolwiek powinien zachować się jak Dąbrowski. Jeśli człowiek służy kupę czasu i to wiernie to moze oczekiwać przywilejów. Poza tym Zajączek nigdy nie ukrywał swej niechęci, nie krył się też że nie bardzo chce służyć w polskim wojsku, a że go przymuszono prawie... to niby skąd miał wziąć entuzjazm do takiej służby?
ale walcie dalej...
Dobry Wieczór
Staram się nie brać udziału w polemikach, bo sądzę, że mój zasób wiedzy jest jeszcze zbyt skromny, dlatego chciałbym tylko zapytać Uncleana i Kampa jakie mają podstawy do pozytywnej oceny Zajączka. Bo to że razem z wielką armią wycofywał się z Rosji i to, że był dobrym żołnierzem (wiernym, to chyba zależało od okoliczności) to wg mnie zbyt mało.
Unclean, a czego się spodziewałeś? Hymnów pochwalnych ?
Zgoda, ideałem Zajączek nie był. Jestem jednak zdania (mam na uwadze tylko okres Księstwa), że na ogólnie panującej negatywnej opinii o nim zaważył jego konflikt i spory z Poniatowskim ( których punktem wyjścia był, co się nie da ukryć Zajączek). Ale czy nie wydaje się Wam, że ta negatywna opinia o generale jest wynikiem z jednej strony jego często niezbyt szczęśliwych wystąpień, a z drugiej strony, głównie przez historyków rozbudowanego mitu Poniatowskiego. A z mitem jeszcze nikt nie wygrał. Bo w księstwie nie miał on (Poniatowski), przynajmniej w początkowym okresie zbyt wielu zwolenników. Bo i nie dał do tego powodów. W czasie gdy inni walczyli przy boku Napoleona na wszystkich możliwych frontach bratanek ostatniego króla, dzwoniący pruskimi orderami wędrował od Jabłonnej do Blachy robiąc po drodze spustoszenie w każdej napotkanej warszawskiej knajpie. A i nazwisko Poniatowski nie należało do najbardziej lubianych w Warszawie. I nie tylko Zajączek intrygował przeciwko księciu, robił to również w tej samej mierze Dąbrowski, tyle że dyskretniej. Ale on był twórcą Legionów, więc jemu historia szybko zapomniała animozje z Poniatowskim. Pozostał Zajączek jako „kozioł ofiarny” historyków, którzy moim zdaniem jako punkt wyjścia do kształowania opinii wzięli koniec historii generała tzn. czasy Królestwa, a nie początki jego kariery.
A że nie był dobrym dowódcą? A skąd to wiadomo?
Czy Zajączek miał okazję się pokazać? Czy powierzono mu kiedykolwiek poważniejsze zadanie? Skazany na margines w kampanii 1809, dowódca dywizji w 1812 ( jednej z kikudziesięciu) nigdy nie był dowódcą samodzielnej jednostki tak jak np. Dąbrowski pod Borysowem (gdzie się niczym specjalnym nie wyróżnił) lub w 1813 roku. Czy gdyby to Zajączek utonął w Elsterze, a Poniatowski został namiestnikiem carskim (co moim zdaniem wcale nie byłoby wykluczone) dyskutowalibyśmy dzisiaj o ”złym księciu spod Blachy?”
P.S. lubię "wsadzać kij w mrowisko", ale staram się też być obiektywny.
Trzymaj się Unclean, zdaje się, że jeszcze niejedno usłyszymy.
"Ton listów Pana wcale mi sie nie podoba i najrożsądniej będzie zaprzestać między nami wszelkich bezpośrednich korspondencji(...) Wytłumacz sobie to Pan raz na zawsze, że nie mam do odbierania od Niego żadnych rozkazów, ze niczego nie oczekuję od rządu polskiego, żem winien wszystko cesarzowi Francuzów iże nie mam powodu i nie chcę pokładać jakicgkolwiek nadziei w kimkolwiek innym"
Ja w postawie Xsięcia nie widzę sprzeczności. Państwo pruskie, twór sztuczny i niespójny wewnętrznie rozpadło sie pod ciosami Francuzów. W Prusach Nowowschodnich władza też sie rozprzęgła. Dlatego poproszono polskiego generała, bratanka ostaniego Króla Polski o to aby zajął sie pilnowaniem porządku w byłej stolicy, byłej Polski. W domyśle: do wkroczenia Farncuzów. Coś źle?
To tak jakby strażacy za okupacji nie powinni gasić pożarów bo zwierzchnikiem był Ju Stroepp!
Ręce precz od Pepiego
!
Ja mam propozycję. Niech ktoś znajdzie jakiś zalety Zajączka. Bo fakt, że dowodził swoją DP w '12 to chyba nic szczególnego. Per analogam: Ja mówię pani w sklepie "dziękuję", ale to dla tego, że jestem dobrze wychowany
, ale dobrze wiem, że sprzedanie mi bułek to jej obowiązek:).
Witam
Equesie dla Ciebie musiał by chyba starowinek Józef wrazić przed śmiercią nóż w pierś Konstantego, albo utopić się w jakimś cieku wodnym wraz z koniem krzycząc o honorze Polaków i Bozi
Jak widzisz chciałem jedynie pokazać że nie był do końca zły. Pewnie że sam fakt dowodzenia wojskiem nie przynosi chwały (ale taki Kościuszek odmówił) ale zwróć uwagę że żołnierze go polubili, właśnie za odwagę osobistą (ale cóż to dla Ciebie znaczy - nic bo odważnych było wielu?). Poza tym przypomniał mi się słowa Duroca, chodziło o pytanie związane z misją utworzenia wojska w Brescii. Miał Zajączek odmówić bo to szkodziło by "sprawie legionowej" - nie powiesz chyba że człowiek którego tak nisko cenisz nie poszedł by na coś takiego - miał by przeciesz swoje dowództwo, dogryzł by Dąbrowskiemu itd. ale nie, odmówił (sam zadałem Durocowi pytanie czy to nie czasem jego przechwałki a nie udało sie utworzyć legionu bo po prostu kasy nie było). Człowiek o którym mówimy miał wiele wad ale na opinię sprzedawczyka, kompletnego beztalencia, człowieka bez honoru nie zasłużył. (Każdy może mić jednak swoje zdanie)
pozdr
Jak to było z tymi legionami to chyba nie wiadomo do końca...?
Jakby się utopił w cieku, to też by miał minusa, za małpowanie Pepiego.
Za zamach na NW Armi KP, też bo ja jestem akurat sympatykiem Konstantego P.
Ale ja naprawdę chicałbym go polubić tylko nie ma za co.
Pozdrawiam.
Witam
Drodzy Uncleanie i Kampie, pozwólcie, że przedstawię swój pogląd na sprawę Zajączka bardziej szczegółowo niż to zrobiłem dotychczas. Jestem zmuszony to zrobić ze względu na naszą dyskusję sprzed kilku miesięcy na temat Talleyranda, gdzie wszyscy go atakowali, a ja starałem się wyszukać jakieś pozytywne cechy jego działalności. Ale wróćmy do Zajączka.
Otóż każde społeczeństwo potrzebuje mitów i bohaterów, bohaterów o których wyczynach można by opowiadać i opowieści te przekazywać z pokolenia na pokolenie. Takim bohaterem jest z pewnością Książę Józef Poniatowski. Oczywiście nie był on człowiekiem bez skazy, co wszyscy wiemy, ale dwie rzeczy: kontratak w lasku olchowym pod Falętami i śmierć w nurtach Elstery zrobiły z niego bohatera narodowego. Oczywiście zasług miał książę Pepi o wiele więcej, ale te dwie są najważniejsze i najwięcej współczesnych obywateli naszego Państwa kojarzy go z nimi.
Książę Józef bohaterem został już w roku 1814, na pewno czytaliście o powrocie wojska polskiego z Francji i pochodzie przez cały kraj z trumną księcia. Chyba nie posunę się zbyt daleko stwierdzając, że legenda księcia była jedną z inspiracji ruchów niepodległościowych pod zaborami. Po prostu legenda księcia Pepiego była potrzebna do podtrzymywania ducha narodowego pod zaborami.
A jak to jest i w życiu i w bajce zawsze obok bohatera występuje czarny charakter. Któż mógłby być tym czarnym charakterem? Ten kto „walczył” z bohaterem, czyli Zajączek. Skoro generał uprzykrzał życie ukochanemu wodzowi musiał być be i nic tego nie jest w stanie zmienić w świadomości społeczeństwa. Dlatego Kampie nie masz racji mówiąc, że to historycy uczynili z Zajączka szarą eminencję, zrobiło to społeczeństwo polskie siłą rzeczy.
Eques zadał pytanie: „za co ma lubić Zajączka”. Twoje odpowiedzi Uncleanie nie są trafione, Zajączek mógłby pomóc 10 Opatówką, mógłby wydać cały swój majątek na upiększenie Kalisza, a i tak w świadomości społeczeństwa pozostanie tym, który działał przeciwko jego bohaterowi. Bo czymże jest Opatówek wobec kontrataku w falęckiej olszynce, czymże jest Kalisz wobec śmierci w nurtach Elstery broniąc do końca odwrotu armii?
Dlatego wszelkie porównania Poniatowskiego do Zajączka są po prostu śmieszne i z góry skazane na porażkę, a generał zawsze pozostanie średniej klasy żołnierzem, który próbowal zaszkodzić ukochanemu wodzowi.
pozdrawiam
Rafalm w ogólnym zarysie zgadzam się z tym, co napisałeś. Moim zdaniem ująłeś rzecz podobnie jak ja, użyłeś innych słów, innych sformułowań, ale sens pozostał ten sam - jeden biały, jeden czarny charakter. Myśli przewodnie naszych postów są do siebie bardzo zbliżone.
I jeszcze dwa wyjaśnienia, a właściwie przypomnienia:
1. ja nie porównywałem Poniatowskiego z Zajączkiem (wiem, że to bez sensu). Dlaczego postawiłem ich obok siebie wyjaśniłem w jednym z poprzednich postów.
2. a że "obciążyłem" historyków stworzeniem mitu o Poniatowskim - to też już skorygowałem (byłoby lepiej gdybym użył zamiast tego zwrotu " opinia publiczna). Macie rację, Ty i Duroc to było trochę na wyrost, a poza tym chybione.
Pozdr
Witam!
To ja też dodam swoje "trzy grosze" w sprawie Zajączka
. Przeczytałem uważnie posty szczegółnie Uncleana i Rafalma, aby nieco życzliwszym okiem spojrzeć na byłego jakobina i księcia-namiestnika. Niestety nie udało się. Zajączek jest dla mnie nadal postacią raczej negatywną, u której epizody pozytywne (niewątpliwa osobista odwaga na polu bitwy, kofederacja barska, Opatówek, opieka nad podkomendnymi itp) to tylko wyjątek od niezbyt chwalebnej reguły. Wydaje mi się jednak, że Zajączek zapracował sobie na tę opinię szczególnie u współczesnych nie tylko poprzez kontrast do bohaterskiego i nieco zmitologizowanego Poniatowskiego czy też zasłużonego Dąbrowskiego. Podejrzewam, że opinia o nim byłaby znacznie lepsza, gdyby nie jego namiestnikostwo w Królestwie. A to dlatego, że przyjęte było z łaski cara (choć to wadą było raczej ex post, a nie za życia Zajączka) a i pełniąc tę godność Zajączek zachowywał się często niezbyt ładnie. Już wówczas mówiono, że "na tym stanowisku albo urząd albo cześć stracić trzeba". Torpedował starania ks. Adama Czartoryskiego w celu stworzenia konstytucji K.P., angażował się osobiście w różne działąnia cenzorskie i odegrał fatalną rolę w likwidacji organizacji Łukasińskiego. Nawet kiedy umarł, trzeba było szukać chętnego na wygłoszenie mowy pogrzebowej, bo nawet przyjaciele Zajączka (jak Koźmian) wymawiali sie od tego niezbyt pożądanego "zaszczytu". Do złej opinii o Zajączku przyczynił się wydatnie J.U. Niemcewicz, który pozostawał w przyjaźni z generałem aż do kłótni o uległość ksiecia-namiestnika wobec cesarzewicza która skończyła się zerwaniem ich wzajemnych stosunków i opublikowaniem przez Niemcewicza w ówczesnej prasie tekstu pt. "Sen Plutarcha" które było oskarżeniem serwilistycznej postawy Zajączka. Wydaje mi się, że gdyby w 1815 roku Zajączek poszedł w odstawkę, wówczas historiografia patrzyłaby na niego o wiele życzliwiej. A tak, wiedziony ambicją wskoczył w zbyt duże jak dla siebie buty, i nie sprostał odpowiedziałności, a co gorsza zawiódł nadzieje rodaków. Po prostu nie był w stanie być takim namiestnikiem jakiego od niego wymagała ówczesna opinia publiczna. Był za to idealny dla prawdziwych rządców Królestwa Polskiego. Przytoczę tu zdanie Brandysa opisującego powołanie Zajączka na namiestnika:
"Z narodowego lamusa, jak na urągowisko, wydźwignięto postać ongiś świetną, teraz już tylko żałosną. Dzielny generał z czasów jeszcze kościuszkowskich, jeden z najlepszych dowódców jazdy (
?) napoleońskiej, bohater wyprawy egipskiej oraz kampanii 1809 i 1812, po utracie nogi i zdrowia oraz paroletnim pobycie w więzieniach carskich, stał się strzępem człowieka zarówno pod względem fizycznym, jak i moralnym. Z natury egoista i zazdrośnik, nigdy niesyt zaszczytów i pieniędzy, znienawidzony przez arystokrację jako dawny jakobin i wskutek tego pozbawiony zaplecza w warstwie rządzącej, nadawał się Zajączek w sam raz na reprezentacyjną kukłę w rękach Konstantego i Nowosilcowa".
A tak a'propos jego dawniejszych "zasług" konfederackich, to chciałbym przypomnieć, że protektorem naszego jakobina był sam hetman Branicki, któremu zawdzięczał nie tylko karierę wojskową, ale także mandat posła na sejm czteroletni (zresztą mimo swych poglądów kontaktów z Branickim nie zerwał aż do śmierci targowiczanina w 1819 r.). Zajączek bowiem mimo olbrzymich ambicji własnych, zawsze był czyimś satelitą - Pułaskiego, Branickiego, Kołłątaja, Bonapartego, Aleksandra. To "zapatrzenie" w autorytet od siebie znaczniejszych nieraz odbierało mu zdolność trzeźwej oceny (Poniatowski politykiem byl średnim, ale Zajączek już tragicznym). Kiedy podczas obrad Sejmu Wielkiego Ignacy Potocki argumentował za oddaniem Prusom Gdańska i Torunia (oczywiście w ramach czysto "wirtualnego" sojuszu), to świeżo nawrócony adiutant Branickiego zapalczywie atakował przeciwnków oddania Pomorza Prusakom, nazywając ich "moskiewską kabałą"
Ale żeby nie było zupełnie czarno przytoczę epizod z życia Zajączka, który stawia go w lepszym - bardziej ludzkim świetle. Jest to tekst raportu agenta tajnej policji Konstantego - Henryka Mackrotta, który przytacza Brandys. "... opowiadają, że nieboszczyk książę Zajączek dowiedziawszy się, że już nie wyzdrowieje, kazał się zanieść na taras od strony Wisły i zwróciwszy oczy ku przedmieściu Pragi, płakał tak bardzo, że lękano się konwulsji. Potem powiedział - Teraz ulżyło mi trochę na sercu, bom odpłakał to, co mi tak bardzo ciążyło..."
Na razie to tyle
pzdr - apacz
świetny post Apaczu
nie mam argumentów, ale też i o ich zdobycie wcale nie chodziło. Przedstawiliśmy sobie postać Zajączka i wyszło iż mimo kilku aspektów pozytywnych zasłużył sobie na miano czarnego bohatera.
ale wiem też że nie ma ludzi do końca złych
pozdr
Apacz, bardzo interesujacy post.
Wydaje mi sie, że w pewnym sensie poparłeś wyrażoną przeze mnie w jednym z poprzednich postów tezę, że Zajączek został przez historię tak negatywnie oceniony bardziej na podstawie jego postawy w czasach Królestwa, niż za, co tu ukrywać, kontrowersyjną dzialałność w epoce napoleońskiej.
Tak trochę dla kontrastu wobec postawy Zajączka czy Rożnieckiego w czasach Kongresówki, skojarzyła mi się postać mjr. Wacława Gutakowskiego. W czasach Napoleona dzielnie stawał w Rosji, a za bitwę pod Dohna w 1813 dostał Virtuti. W wojsku Królestwa Kongresowego rozpoczął służbę jako mjr l. pułku strzelców konnych i początkowo reprezentował kierunek szczerej współpracy z Rosją. W 1817 roku ożenił się z Józefą Grudzińską, młodszą siostrą ks. Łowickiej, został więc szwagrem naczelnego wodza, w. ks. Konstantego, a niebawem adiutantem przybocznym cara Aleksandra I. Niesnaski z Konstantym sprawiły, że w 1822 roku Gutakowski został zmuszony do wzięcia dymisji. Urażony przeniósł się do W. Ks. Poznańskiego i nie dał się przejednać ani godnością koniuszego carskiego, ani nadanym tytułem hrabiowskim. Po śmierci żony, osiadł w Turwi, stanowiącej własność drugiego szwagra i byłego towarzysza broni, gen. Chłapowskiego.
Może ktoś ma coś jeszcze ciekawego na temat tej postaci? Co jak co, ale szwagrów to on miał ![]()
PS. Uncleanie, to też tak a propos Twojej pracy o honorze. Jak znalazł do wykorzystania
Witam
Jak zwykle Apacz nas wszystkich załatwił (oczywiście w sensie pozytywnym).
Jakby to powiedział mości Zagłoba „Jeśli po tym poście ktoś napisze coś pozytywnego o Zajączku, to kiep”. A tak na poważnie dzisiaj chciałem dokończyć mój wczorajszy post i napisać jak odbieram Zajączka za „dokonania” w czasach Królestwa Kongresowego, ale Apacz mnie wyręczył. Faktycznie za Księstwa Warszawskiego był średniej klasy żołnierzem i warchołem, ale takich było pełno, natomiast moja negatywna opinia bierze się właśnie za Królestwo Kongresowe. Zresztą było wcześniej napisane o Zajączku jak opowiadał wszem i wobec, że wszystko zawdzięcza carowi, ale zapominał chłopak chyba o tym, że gdyby nie jego pozycja w wojsku Księstwa Warszawskiego, to w czasach Królestwa Kongresowego byłby nikim.
Tak że Uncleanie podsumowując krótko, niestety negatyw, ale temat bardzo ciekawy do dyskusji.
pozdrawiam
Dzięki Panowie za miłe słowa
Hmmm, raczej popularna...
Publikacja Jadwigi Nadziei wydana w Wydawnictwie MON ma jak najbardziej naukowy charakter, oparta na szerokiej bazie źródłowej. Natomiast jej skrócona wersja w serii PIW-owskiej (chyba bardziej znana ogółowi) jest pracą popularnonaukową.
Pozdr
W 1975 r.
Dzięki mon marechal!
Roman Sołtyk w "Kampanii 1809 r." daje taką charakterystykę Zajączka:
"Jakkolwiek zmienne kolej kariery Zajączka nie dozoliły mu cieszyć się, tak jak Dąbrowskiemu ogólną sympatią, niemniej był to wódz bardzo zdolny, wyróżniany przez samego Napoleona, który czuł w nim doskonałego pod każdym względem generała dywizji. W politycznej jego karirze zarzucano mu pewną niestałość zasad, wahających się między usłużnem dworactwem, a najzagorzalszym jakobinizmem, lecz mimo to, nie można mu odmówić położonych zasług i gorącej miłości ojczyzny."
Ciekaw jestem tylko cóż to za wyjątkowy talent znalazł Napoleon u Zajączka i gdzie go objawił. W Egipcie ?...
A ja znalazłem taki zwięzły opis: "wysoki, piękny, mężczyzna". ![]()
Ale kto jest autorem to zachowam dla siebie
piękny mężczyzna?!?! no z tego co mogę podziwiać z rycin to Di Caprio to on nie jest, no ale jeśli to kobieta powiedziała to cóż, nie od dziś kategorie według których kobiety oceniaja urodę mężczyzn są dla mnie tajemnicą
Uncleanie, ale męskie kategorie nie powinny być Ci obce. A autorem tego opisu jest facet.
Piękna charakterystyka z Historii Orężą Polskiego:
"natura służalcza, wręcz delatorska"
"W młodości mej konfederat,
republikanin, desperat
Służyłem Branickiemu i Kołłątajowi
I zaprzedałem duszę Napoleonowi.
Dziś gdy panuje ein ander
Wrzasnę łotr Napoleon,
wiwat Aleksander!"
"Ci sami, co dawniej z powodzeniem płaszczyli się przed Bonapartem, są obecnie używani przez Aleksandra"
Adam Czartoryski
W pamięci potomnych pozostał już na zawsze niesławnym księciem namiestnikiem. Zapomnieli o Zajączku - dzielnym żołnierzu, jakobinie i obrońcy interesów chłopskich, o dzielnym generale kościuszkowskim, a potem wiernym i mężnym generale napoleońskim, którego nazwisko zostało wyryte na Łuku Triumfalnym w Paryżu, o walecznym dowódcy armii Księstwa Warszawskiego. Błędy starości przesłoniły chwalebną przeszłość generała, jego żołnierskie życie pełne trudów dla Ojczyzny, pozostał wiernym poddanym cesarza Wzechrosji, bezwolnym narzędziem w rękach w. księcia Konstantego i Nowosilcowa. Gdy umarł, rodacy po nim nie płakali.
Trafiłem przypadkiem na ciekawą korespondencję, która rzuca trochę lepszego światła na generała Zajączka. Chodzi tu o pomnik dla cesarza, który starano się wystawić w 1808 r. Niestety na deklaracjach się tylko skończyło
Ciekawe dlaczego ![]()
Korespondencja oficerów Legionu 2 WP z gen. Józefem Zajączkiem
Jaśnie Wielmożny Generale!
Niżej podpisani oficerowie, sztabsoficerowie i generałowie Legionu 2, powodowani uczuciem wdzięczności dla największego z Bohaterów, który im ukochaną przywrócił ojczyznę, a przekonani, że nie ma ofiary mogącej wyrównać wielkości dobrodziejstwa, chcą przynajmniej później potomności przesłać swoje uczucia sposobem, którego nie zataiłyby czasy.
Tym celem postanowili zgodnie wystawić pomnik marmurowy Wielkiemu Napoleonowi, Cesarzowi Francuzów na wzgórzu, które by przez swoją wyniosłość panując nad okolicami Kalisza wzbudziło poszanowanie i odpowiadało wielkości swojego przedmiotu.
Na wystawienie tego pomnika, który ma być złożony w dzień następującej rocznicy urodzin Najjaśniejszego Cesarza (15 VIII 1808), każdy przeznacza część swego rocznego żołdu podług przyłączonej listy.
Niżej podpisani, nie przestając w śladach wdzięczności na niemym zakreślonych głazie, chcą je uwiecznić w żyjących, aby ci użytkując z obywatelskich swych rodaków czynu błogosławili Imieniowi
Napoleona i z tym wiecznym długiem przekazywali następcom spuściznę swoją.
W tym, celu to, co ze składki od pomienionego przedmiotu zostanie, ma być użytym na kupienie czterech morgów pola wokoło wybranego na pomnik miejsca na ogród i dwa przystojne domki dla dwóch żołnierzy z Legionu 2, których starość albo chlubne kalectwo pozbawią możności służenia krajowi.
Napisy na obelisku lub piramidzie będą najprostsze, ile że dowcip nic już dodać nie może do wielkości Największego z ludzi. Wewnątrz ziemi złożone będą medaliony z twarzą Najjaśniejszego Cesarza, wyrażające znaczniejsze epoki Jego Panowania, organizację, które nadal Legionom Polskim we Włoszech i na ich własnej ziemi, i dzieje wszystkie życia, i czynów jego, jakie w tych czasach już wyszły z druku: Traktat Tylżycki i Kodeks Napoleona w języku francuskim i polskim, tudzież lista imienna osób składających Legion 2.
Przekonani w czystości naszego zamiaru śmiemy przedstawić go JW Generałowi, upraszając, ażebyś raczył zezwolić i przychylić się do jego uskutecznienia.
Plan rzeczowego dzieła i dozór nad jego wykonaniem powierzamy administracji złożonej z JW Generała, Majora Legionu Skórzewskiego, W. Pułkownika, Szefa Sztabu Kosseckiego, W. Podpułkownika od artylerii Gurskiego i W. Podinspektora Rewirów Wyszkowskiego.
(podpisy generałów, oficerów i subalternów Legionu 2)
--------------------------------
--------------------------------
Odpowiedź Józefa Zajączka
Czytałem z najwyższym ukontentowaniem przesłany mi na adres od JPP oficerów, sztaboficerów i genarałów Legionu 2 w celu wystawienia marmurowego pomnika Wielkiemu Napoleonowi.
Potwierdzam ten zamiar w całej jego osnowie i biorę na siebie obowiązek wspierać go wszelkimi sposoby.
W skutku jego dopełnienia nie tylko dam chętnie część mojej gaży wypadającej ze stopnia, lecz gdy jeszcze miejsca na postawienie tego pomnika szczęśliwym zdarzeniem wybrane zostało na gruncie dziedzictwa mojego, które mam z łaski Najjaśniejszego Cesarza, odstępuje jak najchętniej i na zawsze cztery morgi pola przeznaczone wokoło rzeczonego pomnika na użytek dwóch inwalidów Legionu, któremu mam honor dowodzić.
Prócz tego wkładam na mnie obowiązek, który zahipotekowany ma być na dobrach moich dziedzicznych Opatówek zwanych i przez moich następców dopełniony, żywienia i opalenia dwóch inwalidów wiecznymi czasy.
Zajączek
m wszystko fajnie i pieknie ale ciekawe na ile było to lizusostwo
oczywiście ja tam z szacuneczkim do "arbuza" pozostaję
A przy okazji omal nie doszło do skandalu, kiedy okazało się, że Dąbrowski, u którego zdeponowano składki, nie potrafi się z nich rozliczyć
...może więc nie był aż tak święty, jakim go wszyscy malują ? „Rozebraliśmy” już Zajączka, Poniatowskiego, Rożnieckiego. Czy była już szerzej mowa o Dąbrowskim? Może znalazłyby się i głosy krytyczne w stosunku do tej narodowej ikony? Może nowy temat? Np. czy słuszne było zakładanie Legionów we Włoszech lub coś w tym kierunku?
1. Ja tego o Poniatowskim nie widziałem ![]()
2. Ale nie rozumiem dlaczego te listy dot. Zajączka mają o nim dobrze świadczyć? Ultra serwillizm.
3. Za tematem o Dąbrowskim jestem, bo jestem przeciw.
Ja dostrzegłem ten fargment. Ale jestem zwolennikiem "wdowiego grosza" Na prawde taki przydupas generał, książę, namiestnik miał chyba dość pieniędzy, żeby opatrywać baon weteranów. jak to porównywać z wspierajaca działalnością Xięcia (fakt, ze nie usystematyzowaną). Słuchać hadko, że coś tak drobnego, na dodatek (obawiam się), że zważywszy na dostepność listu, koninkturalnego ma świadczyć na korzyść Zamienitiela Jewo Wiliczestwa Imperatora Alieksandra Pierwawa Princa Józefa Zajączka
heh jest takie przysłowie:
Eques Zajączkowi lupus est!
pozdr
Witam
He, he nie sądziłem, że na stare lata przyjdzie mi bronić Zajączka.
Pewnie Eques ma rację, że pomoc dla dwóch weteranów w liczbach bezwzględnych wygląda mizernie, ale z drugiej strony to aż 10% weteranów objętych prywatną opieką w Księstwie w 1808 r. Szpital tykociński założony jeszcze w XVII w. przyjmował 12 wysłużonych, a fundacja Jabłońskiego dla 1
pułku z 1808 - sześciu. Pomijam tutaj przypadki indywidualnej opieki bo te miały charakter osobisty.
Pzdr
Stary
Witam
Szczerze zazdoszczę Stary podejścia. Pokory. Swoją drogą rozumiem sentyment tego typu bo mam słabość do czwartaków. ![]()
Żeby nie było, że jestem zajęcożercą, pewien fakt. Na pogrzebie
Aleksandra Pawłowicza repezwntantem Rządu Jego Wysokosci był field-marschal Arthur Wellesley, duke of Wellington. Wracając odwiedził Warszawę. Gen. Zajączek nie przyjął go, udając chorego i nie taił, że nie chciał się spotkać z prześladowcą Napoleona
I co wy na to?
Witam
Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)