Gery.pl - Forum _ Barwa i broń _ 2-gi szereg bez lanc, dlaczego ?

: Zbyszek 11.11.2002, 19:01

Witam Kolegow,

Jakie bylo oficjalne wytlumaczenie dlaczego drugie szeregi w pulkach ulanow nie otrzymaly lanc ?
Czy jakies regulaminy lub pamietniki oficerow to wyjasnialy ???

Będe bardzo wdzięczny za każdo odpowiedz
Zbyszek

: SIENI 12.11.2002, 09:53

Witam.
Zbyszmu, niestety nie udzielę odpowiedzi na twe pytanie a co więcej muszę zadać nowe. Mianowicie zapytuję czy nie wiesz z jakiego materiału wykonane były peleryny strzelców konnych?
SIENI

: horhe 12.11.2002, 10:54

co do tego,że w drugim szeregu ułani nie posiadali lanc,to wydaje mi się to małoo prawdopodobne. wacko.gif Ta teza jest nie do końca słuszna,ponieważ w momencie kiedy szyk by się załamał,nagle w pierwszym szeregu mogliby się znaleźć ułani bez lanc.I co wtedy???????
To jest chyba jakiś wymysł i do tego nie potwierdzony wiarygodnymi źródłami.
Co do peleryn!!!!Sieni!!!
Strzelcy konni nosili płaszcz kolisty,na ktory narzucano peleryne.Wszystkie te okrycia były wykonane z podobnego sukna jak Twoje na lejbik.Jednak nie mozna wykluczyć,że peleryna była dodatkowo jeszcze czymś impregnowana.peleryny,których używano w armii Księstwa były wzorów francuskich.Muszę dokładnie się przyglądnąć zdjęciom z Musee de l'Armee!! unsure.gif

: Pitrek 12.11.2002, 11:28

Witam!

Na pewno drugi szereg w pułku Szwoleżerów Gwardii w latach 1813-1814 był bez lanc.
Nie wiem jak było u Nadwiślańczyków i w pułkach Księstwa, ale nie widziałem żadnych ikonografii przedstawiających te pułki bez lanc w drugim szeregu.
Zasadę, że drugi szereg jest bez lanc wprowadzono w naszej kawalerii w dwudziestoleciu międzywojennym. Tu lance miały ponad 3 metry, a ułanów, strzelców i szwoleżerów uczono tylko podstawowych pchnięć i zastaw. Była też zasada, że kawaleria przemieszcza się konno, a walczy pieszo. Ograniczenie ilości lanc było tu więc uzasadnione.
Nie wiem czemu u szwoleżerów drugi szereg nie dostał lanc, ale jeszcze poszukam.

Pozdrawiam

: Stary 12.11.2002, 13:02

Witam
Jakiś czas temu, na którymś z angielskojęzycznych forów, spotkałem się ze stwierdzeniem, że w pułkach francuskich lansjerów liniowych w lance uzbrojono tylko pierwszy szereg. Miało to być spowodowane "wzorowaniem się na polskich ułanach". Lekko się mellow.gifiłem, ale uznałem to typowy "szum informacyjny" i dałem spbie spokój. Okazuje się jednak, że problem istnieje.
Nie mam ścisłych informacji na ten temat, ale przychylam się do zdania Horhe, że to raczej mało prawdopodobne. Rzeczywiście przez znaczny okres czasu w polskim pułku szwoleżerów gwardii (a zapewne też w 2 i 3) w lance uzbrojony był tylko pierwszy szereg. Tak było od samego początku wyposażania pułku w lance (decyzja w grudniu 1809, praktyczna realizacja na początku 1810 r.), aż do grudnia 1811 r. (w tym okresie pierwszy szereg był pozbawiony karabinków). Od grudnia 1811 r. lance wprowadzono również do drugiego szeregu, a pierwszy ponownie dozbrojono w karabinki. Podczas reorganizacji w 1813 r. lance pozostawiono tylko szwoleżerom pierwszego szeregu (nie wiem czy zabrano im karabinki). Jedynie uzasadnienie rezygnacji z uzbrojenia w lance obu szeregów jakie znalazłem to: "ponieważ rozwiązanie to okazało się niepraktyczne". Może ze względu na - zapewne nieco uciążliwe - podwójne uzbrojenie: w lance i karabinki ?
Ale wydaje mi się, że doświadczeń szwoleżerów nie można przełożyć na pułki ułańskie. Przede wszystkim pozbawieni lanc szwoleżerowie byli uzbrojeni w karabinki, a ułani - poza flankierami - tylko w szable i pistolety. Poza tym zadania ułanów i szwoleżerów gwardii były jednak nieco odmienne.
Z niecierpliwością czekam na rozwiązanie tej zagadki.
Pzdr.
Stary

: janusz 12.11.2002, 14:54

Bzrdzo dobre pytanie, nie mam możliwości zajrzenia do źródeł w tej chwili ale z tego co pamiętam to uzasadznienie było następujące. Pierwszy szereg atakowawał w zwartej formacji (sąsiadujący ze sobą ułani powinni dotykać się kolanami?), wyciągniętej linii, podoficerowie i oficerowie pilnowali szyku i zwracali szczególną uwagę na to by formacja nie uległa załamaniu. Szyk taki wykluczał galop. Jeżeli tak zwarta, równa formacja frontalnie uderzyła na przeciwnika to w zasadzie starcie było rozstrzygnięte przez pierwszy szereg i ich ustawione w "płot" lance. Jedyne znany mi przypadek frontalnego uderzenia zakończonego niepowodzeniem to starcie 6 pułku ułanów z rosyjskimi kirasjerami w 1812. Ponoć pomylili ich z dragonami ponieważ kirasjerzy mieli mundury na kirysach - brzmi to mało prawdopodobnie ale tak mówią pamiętniki. Prawdą jest, że żaden dowódca o zdrowych zmysłach nie poprowadziłby ułanów frontalnie przeciwko kirasjerom. Manewr i atak na flankę byłby naturalnym rozwiązaniem.

Drugi szereg zajmował się natomiast przeciwnikiem, któremu udało się przedostać przez pierwszy i tutaj walka już przypominała pojedynki jeden na jeden, często w tłoku gdzie szabla i pistolet była bardziej przydatna mimo umiejętności fechtunku lancą. Ponoć wirtuozeria ułanów nadwiślańskich polegała na równym uderzeniu i równoczesnym, na sygnał pochylaniu lancy w niewielkiej odległości od przeciwnika dla zwiększenia efektu psychologicznego.

Postaram się poprzeć to przykładami ale nie wcześniej niż po niedzieli.

Z opinią, że typowy polski szyk ułanów składa się z pierwszego szeregu uzbrojonego w lancę także spotkałem się wielokrotnie i nie wiem skąd oryginalnie pochodzi tak opinia. Mam również duże wątpliwości co do broni palnej w pułkach ułańskich. Zostawmy szwoleżerów - o nich w zasadzie napisano wszystko w oparciu o dobre źródła. Wojciechowski w swoich pamiętnikach pisał, że wszyscy ułani otrzymali karabinki przed wyruszeniem do Hiszpanii. Co do pułków ułańskich w Księstwie Warszawskim to nie jestem przekonany czy wszyscy ułani mieli pistolety i karabinki. Wg mnie jest mało prawdopodobne, że szeregowi pierwszego szeregu mieli karabinki i pistolety, wg mnie tylko lance, szable i ewentualnie jeden pistolet. Karabinek ewidentnie przeszkadzałby w fechtunku lancą. Postaram się sprawdzić.

Natomiast dobre pytanie.
Pozdrawiam,
Janusz

: Zbyszek 12.11.2002, 16:10

Janusz, spadles mi z nieba.

Czy masz cokolwiek na temat 2-gich szeregow lub
taktyki walk z lancami ?

Chodzi mi o regulaminy i / lub pamietniki.
Jesli masz cokolwiek to prosze podaj takze autora, tytul, i numer strony.

Pozdrawiam
Zb

ps.
ciekawie napisales, podyskutujemy o niektorych sprawach ale nieco potem.

: Pitrek 14.11.2002, 21:23

Oto co napisał Pan Robetr Bielecki "Wielka Armia" Wyd. "Bellona" W-wa 1995. s 104-107.

QUOTE
SZWOLEŻEROWIE - LANSJERZY
Lanca, uważana za jedną z najstarszych broni, używana była we Francji w średniowieczu, ale w 1611 roku, za regencji Marii Medycejskiej odebrano ją królewskim żandarmom, uznając za bezużyteczną w związku z upowszechnieniem broni palnej. W 1743 roku pojawił się na krótko "Legion ochotników księcia Maurycego Saskiego" uzbrojony w lance, ale już w 1762 roku został przeformowany na pułk dragonów Schomberga. W 1799 roku powstał wprawdzie pułk ułanów Legii Naddunajskiej, także uzbrojony w lance, ale formalnie nie należał do armii francuskiej. Działał zresztą głównie we Włoszech, na drugorzędnym froncie, dlatego też sukcesy Polaków były praktycznie nie znane Francuzom.
Francuzi zetknęli się oczywiście z przeciwnikiem uzbrojonym w lance, kiedy to przyszło im walczyć w Italii i nad Renem z austriackimi ułanami. W 1805 roku pod Austerlitz mieli też do czynienia z kozakami. W 1807 roku z kolei widzieli nowo powstałe pułki polskich ułanów - także wyposażone w lance. Nie potrafili jednak właściwie ocenić przydatności tej broni, między innymi dlatego, że polska kawaleria nie miała wówczas jeszcze ani bojowego doświadczenia, ani sławy, a kozaków i Austriaków - po całej serii wspaniałych nad nimi zwycięstw uważano za żołnierzy o niewielkiej wartości.
Punktem zwrotnym była jesień - 1808 roku, kiedy to pod Tudelą pułk ułanów nadwiślańskich (dawni ułani Legii Naddunajskiej), uzbrojony właśnie w lance, zdobył hiszpańskie armaty. Zaraz potem (30 listopada 1808) polscy szwoleżerowie gwardii odnieśli wspaniałe zwycięstwo na przełęczy Somosierra. Wprawdzie uzbrojeni byli tylko w szable i nie mieli lanc, ale po całej Wielkiej Armii rozniosła się opinia o doskonałości polskiej kawalerii, skoro zaś Polacy uważają lance za swą "broń narodową", to najwidoczniej musi to być broń skuteczna.
6 lipca 1809 roku pod Wagram ci sami szwoleżerowie gwardii - wciąż uzbrojeni tylko w szable - starli się z austriackim pułkiem ułanów księcia Schwarzenberga. Polacy wyszli zwycięsko z tego boju, zdobyli nawet sporo lanc. Ich dowódca pułkownik Wincenty Krasiński zwrócił się do Napoleona z prośbą, aby szwoleżerowie mogli uzbroić się także w lance, skoro jest to od dawna "narodowa broń polska", a zresztą w Księstwie Warszawskim pułki ułańskie są w nią wyposażone od trzech lat. Cesarz wyraził zgodę i od 1810 roku regiment Krasińskiego był uzbrojony w lance. Przy okazji nadano mu nazwę pułku szwoleżerów lansjerów gwardii.
Wprowadzenie lanc na uzbrojenie tego regimentu nie oznaczało jeszcze, że ta nowa broń będzie szerzej wykorzystywana w armii francuskiej; Cesarz polecił Dautancourtowi nie tylko zająć się instruktarzem szwoleżerów gwardii, ale również złożyć sobie szczegółowy raport, czy lanca jest rzeczywiście tak przydatna w boju, jak twierdzą Polacy. Dautancourt sięgnął po doświadczenia trojakiego rodzaju. Sprowadził instruktora z pułku ułanów nadwiślańskich, który zapoznał go z metodami "robienia lancą", jakie stosowano w owym regimencie podczas walk nad Renem, w Italii i Hiszpanii. Ułani nadwiślańscy mieli rzeczywiście wielkie doświadczenie bojowe, bo przecież walnie przyczynili się do zwycięstw pod Hohenlinden i Tudelą, nie mówiąc już o samodzielnym zwycięstwie pod Szczawnem.
Dautancourt miał też w pułku kilku instruktorów, którzy dawniej służyli w armii austriackiej. Ich doświadczenia były także cenne, bo austriaccy ułani - głównie zresztą rekrutujący się z Galicji - mieli sporo sukcesów w walkach nad Renem i we Włoszech - także w starciach z Francuzami.
Wreszcie trzeci nurt wykorzystanych doświadczeń sięgał Księstwa Warszawskiego, a zwłaszcza niedawnej kampanii 1809 roku, kiedy to ułani zademonstrowali swą sprawność w niejednej bitwie z Austriakami. Dużą rolę w upowszechnieniu ich przewag odegrał szef szwadronu Fredro, który przybył właśnie z Polski do pułku szwoleżerów gwardii.
15 czerwca 1811 roku Dautancourt przedstawił swój raport gen. Bourcierowi, jednemu z ówczesnych autorytetów kawaleryjskich. Powołano komisję, która wiele razy obserwowała ćwiczenia szwoleżerów z lancą w Chantilly. Konkluzje komisji były pozytywne - opowiedziała się za wprowadzeniem lancy w armii francuskiej.
Dekretem z 18 czerwca 1811 roku Napoleon postanowił więc utworzyć nowy rodzaj kawalerii - właśnie szwoleżerów-lansjerów. Ta nowa formacja powstała z sześciu pułków dragońskich. 1 pułk dragonów przekształcono w 1 pułk szwoleżerów-lansjerów, 3 - w 2 pułk, 8 - w 3 pułk, 9 - w 4 pułk, 10 - w 5 pułk, a 29 - w 6 pułk. Kolejne numery 7 i 8 otrzymały 1 i 2 pułki ułanów nadwiślańskich, przy czym, aby podkreślić ich narodowy charakter, nazwano je "polskimi". Wreszcie 9 pułk szwoleżerów-lansjerów - także "polski" - utworzono z żołnierzy niemieckich. W pułku tym nie było w ogóle Polaków.
Rozstrzygnięta została także sprawa uzbrojenia. 24 września 1811 roku ukazał się regulamin Ministerstwa Wojny Reglement portam instruction sur 1'exercise et les manoeuvres de la lance. Wzorowany był na wcześniejszym dekrecie cesarza z 15 lipca 1811 roku, precyzującym, jak mają być uzbrojeni szwoleżerowie-lansjerzy gwardii.
Lanca - według modelu używanego w dawnym pułku ułanów nadwiślańskich - miała 8 stóp i 10 cali, czyli 2,648 metra wraz z grotem. Ważyła 5 funtów. Do lancy miał być przypinany dwukolorowy proporczyk w barwach pułkowych. Proporczyki 7 pułku szwoleżerów-lansjerów były amarantowo-białe. W czasie deszczu proporczyki odpinano.
Lance otrzymali wszyscy szwoleżerowie-lansjerzy z wyjątkiem wachmistrzów, furierów i brygadierów. Każdy lansjer miał ponadto szablę strzelców konnych i pistolet. Wachmistrz i furier zamiast lancy otrzymali drugi pistolet i karabinek kawaleryjski, brygadier miał nątomiast nosić w prawym olstrze mały toporek o rękojeści 50 centymetrów. W każdej kompanii 10 ludzi otrzymało więc karabinki i miało pełnić służbę flankierską.
Kampania 1812 roku wykazała, że siła ognia pułku szwoleżerów-lansjerów jest za słaba. Kiedy pułki te stały na pozycjach w czasie bitwy oczekując rozkazu do ataku, były zupełnie bezużyteczne, a same ponosiły znaczne straty od ognia wrogiej piechoty. Wielu szwoleżerów-lansjerów dostało się do niewoli właśnie dlatego, że utraciwszy konie nie mogło obronić. się za pomocą karabinka przed kozakami.
Wiosną 1813 roku, kiedy odtwarzano te regimenty, toczyła się ożywiona dyskusja, czy należy dać karabinki wszystkim szwoleżerom - lansjerom. Dautancourt był temu stanowczo przeciwny, uważając, że jeździec nie jest w stanie sprawnie posługiwać się całym tym arsenałem; a więc szablą, lancą, karabinkiem i pistoletem. Ostatecznie więc w 1813 roku zasadniczo zmieniono organizację wewnętrzną formacji szwoleżerów-lansjerów. Pierwszy szereg w każdym szwadronie, liczący 50 żołnierzy i podoficerów, otrzymał 50 szabel, 52 pistolety, 48 lanc i tylko 4 karabinki. Drugi natomiast, złożony z 48 żołnierzy i podoficerów, dostał 48 szabel, karabinków i pistoletów. Nie miał natomiast w ogóle lanc. W ten sposób zręcznie połączono zalety lancy i długiej broni palnej. Tak uzbrojone pułki mogły zarówno rozbijać czworoboki wroga lancami, jak też dawać mu zdecydowany odpór ogniem z karabinków.


Jeśli w 1811 roku uzbrojono wszystkich lansjerów w lance i zrobiono to bazując na doświadczeniach Polaków, to można chyba przypuszczać, że pułki Księstwa były podobnie wyposażone. ????

Przeczytałem w artytkule "Pułk 12 Ułanów 1809-1813" zamieszczonym w czasopiśmie "Kawaleria" nr 1 maj 2000, autorstwa Krzysztofa Komanieckiego, że na kompanię, w pułku ułanów przypadało 14 karabinków. Biedne Księstwo miało problem by uzbroić trzy pułki strzelców konnych w broń palną, a co dopiero ułanów.
W Gembarzewskim "Wojsko Księstwa Warszawskiego 1807-1814" jest wspomniana sprawa listu, który napisał Napoleon do Davouta by zakupić dla Pułku 9 Ułanów (pułk od 26 IV 1811 w Gdańsku, a od 30 XII 1811 na żołdzie francuskim) 400 koni, tak by miał ich 1000 oraz dozbroić pułk w broń palną. Nie ma informacji z jakim skutkiem to dozbrojenie się zakończyło.

Pozdrawiam.

: Stary 15.11.2002, 10:07

Witam
Sprawa została chyba rozstrzygnięta przez Pitrka, ale mam kilka uwag do opisu szarży przedstawionego przez Janusza.

Najpierw uzupełnienie. Szarżę zaczynano po komendach "przykróć cugle" i "z miejsca marsz" - najpierw stępa, potem kłusem. Kłus służył do ustalenia równego "kroku", a po jego znalezieniu - do zwarcia szeregów ("kolano przy kolanie", o którym wspominasz). I tutaj zaczynają się rozbieżności. Piszesz, że szyk taki uniemożliwiał galop i dlatego szarża kończyła się cwałem. Sięgnijmy wobec tego do Ziółkowskiego (zbyt łatwo rezygnujesz z doświadczeń szwoleżerów, wszak byli szkoleni przez ułanów nadwiślańskich, bardzo szczerze też wątpię by opracowali jakąś własną, inną niż ułańska, taktykę szarży). Otóż Ziółkowski wyraźnie pisze o kończącym atak galopie, dodając w tym miejscu przypis, że niektórzy historycy twierdzą, że szwoleżerowie podchodzili na bliską odległość od nieprzyjaciela stępem excl.gif, a następnie uderzali z miejsca cwałem, przy czym ten cwał tak go zaskoczył, że opatrzył go znakiem zapytania.

QUOTE
Jeżeli tak zwarta, równa formacja frontalnie uderzyła na przeciwnika to w zasadzie starcie było rozstrzygnięte przez pierwszy szereg i ich ustawione w "płot" lance. (...) Drugi szereg zajmował się natomiast przeciwnikiem, któremu udało się przedostać przez pierwszy


To prawda, ale nie wyjaśnia szlusowania przy ataku jazdy uzbrojonej w lance. Uformowanie szwadronu w szarży jest dosyć znamienne - poza ustawionymi na skrzydłach wachmistrzami i brygadierami w szarży brali udział pozostający z tyłu szlusujący. Podstawowym zadaniem ich wszystkich było czuwanie nad uzupełnianiem pierwszego szeregu przez drugi - właśnie komendą "szlusuj". Nie bardzo sobie wyobrażam jaki sens miałoby szlusowanie przez ułanów uzbrojonych tylko w szable. I nie wyjaśnia tego uzbrojenie szwoleżerów w latach 1810 - 1811 i po 1813 r. - ich zadania były jednak nieco odmienne od zadań pułków liniowych.

QUOTE
Co do pułków ułańskich w Księstwie Warszawskim to nie jestem przekonany czy wszyscy ułani mieli pistolety i karabinki


Ułani Księstwa - poza oczywiście flankierami - w ogóle nie byli, i nie mieli być, uzbrojeni w karabinki.

QUOTE
Karabinek ewidentnie przeszkadzałby w fechtunku lancą


Jak pokazuje doświadczenie szwoleżerów od 1811 r., nie wszystkim przeszkadzał. Karabinki w położeniu bojowym były noszone na pasie przez lewe ramię i nie było to jak widać utrudnienie skoro ten stan nie uległ zmianie także po wyposażeniu pułku w lance. A trzeba przecież pamiętać, że szeregowi w 1810 r. przełożyli akselbanty na lewe ramię, właśnie dla ułatwienia fechtunku lancą.

QUOTE
Prawdą jest, że żaden dowódca o zdrowych zmysłach nie poprowadziłby ułanów frontalnie przeciwko kirasjerom.


Tutaj, na tym forum Zbyszek opisywał dwa takie ataki w kampanii 1813 r. Oba zakończone powodzeniem smile.gif

Pozdrawiam gorąco.
Stary

: Pitrek 17.11.2002, 12:36

Witam!

Zastanowiła mnie ta szwoleżerska szarża stępem.

QUOTE
Otóż Ziółkowski wyraźnie pisze o kończącym atak galopie, dodając w tym miejscu przypis, że niektórzy historycy twierdzą, że szwoleżerowie podchodzili na bliską odległość od nieprzyjaciela stępem , a następnie uderzali z miejsca cwałem, przy czym ten cwał tak go zaskoczył, że opatrzył go znakiem zapytania.


Tempo stępa to 6-7 km/h. Jeśli założymy, że atak zaczyna się z odległości 500 metrów, to taki oddział potrzebowałby ok. 4 min by zbliżyć się do przeciwnika. Ile razy w tym czasie może wystrzelić sprawny żołnierz? Kłusem (tempo 12-15 km/h) ok. 2 min. Nie wiem jaki mógł być powód tego stępa. Braki w wyszkoleniu?

Podobno Krakusi potrafili wykonywać wszelkie zwroty w galopie. Inne pułki nie były chyba gorzej wyszkolone.

Pozdrawiam

: Stary 18.11.2002, 11:24

Witam

QUOTE
Jeśli założymy, że atak zaczyna się z odległości 500 metrów, to taki oddział potrzebowałby ok. 4 min by zbliżyć się do przeciwnika. Ile razy w tym czasie może wystrzelić sprawny żołnierz?


Chyba właśnie dlatego Ziółkowski nie daje wiary takiemu opisowi szarży, a ja sam zbyt niewiele wiem, żeby wyrobić sobie własny pogląd. Co do odległości - Ziółkowski pisze, że atak powinien zaczynać się mniej więcej 300 m od nieprzyjaciela.
Pzdr.
Stary

: janusz 18.11.2002, 12:32

Witam ponownie,

Zgodnie z obietnicą porozglądałem się w wolnej chwili za materiałami dotyczącym lancy i oto rezultaty - moje tłumaczenie czyli dowolne.

„Oryginalnie regimenty te (mówimy o lansjerach francuskich j.w.) były uzbrojone w lance, szable lekkiej kawalerii i pistolety. Sierżanci i dziesięciu ludzi z każdej kompanii otrzymali karabinki zamiast lanc, kaprale otrzymali tasaki umieszczane po prawej stronie zamiast pistoletu. Napoleon uważał jednak za stosowne, wyposażyć wszystkich zarówno w lance jak i w karabinki, dodając na dodatek bagnet jako przysłowiową słomkę łamiącą grzbiet wielbłąda. Waga całego tego arsenału i amunicji do karabinku oraz pistoletów doprowadziła do takiego obciążenia konia, że rezultatem były obolałe dupska i poskręcane kłęby. De Brack obserwował swoich lansjerów wyczerpanych forsownymi marszami na piechotę w celu oszczędzania konni i pozbywających się połowy tego ciężaru. Oficerowie przymykali na to oczy próbując zachować tak wiele lanc jak to było możliwe. W końcu większość jeżeli nie wszystkie regimenty powróciły to tradycyjnego polskiego systemu, pierwsza linia uzbrojona w lance druga w karabinki. Przeciwko kawalerii lansjerzy były tak długo skuteczną bronią jak długo potrafili utrzymać zwartą formację tak, że jeździec uzbrojony w szablę nie mógł wedrzeć się w ich szeregi. – lanca, chyba, że używana przez eksperta, była bronią o przysłowiowych dwóch końcach w pojedynkach jeden na jeden (hand – to – hand melee).”
„Swords around a Throne”, John R. Elting, Str. 242, 243

„Ale lanca była skomplikowaną bronią dla kawalerzysty amatora i dotkliwym wrzodem na tyłku dla amatorskiego jeźdźca. Większość francuskich poborowych roku 1814 była zarówno jednym jak i drugim, jest więc bardzo prawdopodobne, że wiele z tych lanc skończyło w rowie lub, co było bardziej praktyczne, pod biwakowym kociołkiem.”
Str. 491 tamże.

J. Elting wielokrotnie podkreślał umiejętności polskich lansjerów i uważał ich za prawdziwych ekspertów. Odwołując się natomiast do tradycyjnego polskiego systemu, pierwszy szereg lance, drugi karabinki sięgał wbrew pozorom nie do ułanów ale do Kawalerii Narodowej składającej się z towarzyszy uzbrojonych w lance (a raczej piki) oraz pocztowych tworzących drugą linię. Kolejność kto od kogo czerpał wzorce byłaby więc następująca:
1. Kawaleria Narodowa
2. Ułani
3. Szwoleżerowie - Lansjerzy
4. Szwoleżerowie - Lansjerzy wracający do modelu ułanów
Na temat Kawalerii Narodowej szukam.

„W trosce by oddział ułanów mógł stawić czoła nielicznej piechocie, broniącej stanowiska z ukrycia, Napoleon pragnął by ułan obok lancy posiadał karabinek, a przynajmniej by trzecia część kompanii była uzbrojona karabinkami”
„Z powyższego okazuje się, iż w czasach gdy jazda służyła przeważnie do nacierania i uderzania w zwartych szeregach, uzbrojono lancami tylko pierwsze szeregi, przeznaczając drugim w zamian karabinki. Obecnie wydaje się właściwszem uzbrojenie obu szeregów w lance wraz z karabinkami. Pozostaje jednak rozstrzygnąć nierozwiązane dotąd pomyślnie trudne zadanie umieszczenia karabinka tak by nie przeszkadzał ułanowi we wszystkich ewolucjach lancą.”
„Kopja a Lanca”, Bronisław Gembarzewski, str. 16.

Wg mnie jest to nad wymiar słuszne i nie przekonuje mnie argument o karabinkach przerzuconych na lewe ramie. Po pierwsze karabinki to nie akselbanty. Po drugie karabinek jakkolwiek nie mocowany ogranicza ruch lansjera a pewne pchnięcia wręcz absolutnie wyklucza. Ziółkowski także cytuje Załuskiego wyjaśniającego przyczyny rezygnacji z lancy w drugiej linii.


Gembarzewski podaje także bardzo precyzyjnie uzbrojenie całej kompani z wyszczególnieniem pierwszego i drugiego szeregu, nie przepiszę tabelki ponieważ jest zbyt czasochłonne, jest ona chyba zgodna z tym co podał Pitrek - tylko fragment dotyczący szlusujących.

„Tablice różnego rodzaju uzbrojenia, składającej uzbrojenie jednej kompanii w liczbie 125 ludzi, z oznaczeniem uzbrojenia każdego szeregu, niefrontowych i wojskowych szlusujących”. Szlusujący wachmistrz starszy (szabla + 2 pistolety), wachmistrze 2 (2 szable + 4 pistolety ), furjer (szabla + 2 pistolety) suma szlusujących 4.

To wszystko co wiem na temat szlusujących – wg mnie to są prawdopodobnie odpowiedzialni za szlusowanie niż szlusujący, ale jest napisane wyraźnie szlusujący a tak daleko idących zmian w j. polskim od okresu międzywojennego raczej nie notujemy. Nie wyobrażam sobie natomiast szlusującego uzbrojonego w lance. W gryzącym dymie prochowym, ograniczonej widoczności, zamieszaniu bitewnym i podwyższonej adrenalinie szlusujący z lancą z drugiego szeregu stanowiłby potencjalne niebezpieczeństwo dla kolegów z pierwszej linii a wcale nie jest pewne, że szlusowałby skutecznie. Jazda konna z lancą to wbrew pozorem nie jest spacer i wymaga intensywnego szkolenia oraz sporych umiejętności. Jeżeli pojawiły się luki w pierwszej linii w konsekwencji strat to szlusowano drugą linią uzbrojoną w szable. Trudno, to nie parada na Placu Saskim. Jeżeli pierwsza linia przepuściła nieprzyjaciela to zadaniem drugiej linii jest jego eliminacja już po pierwszym zwarciu, gdy impet szarży automatycznie słabnie i rozpoczynają się indywidualne pojedynki a do tego celu pistolet w dłoni i szabla na temblaku jest wg mnie jest o wiele skuteczniejszym uzbrojeniem niż lanca chociażby z tego powodu, że w takim zamieszaniu trzeba mieć oczy wokół głowy i reagować błyskawicznie. To są oczywiście spekulacje i gra wyobraźni ale wg mnie prawdopodobna.


Nie znam niestety przypadków chwały naszych ułanów nad kirasjerami w 1813, znam natomiast następujący przypadek: „Po tej mocnej szarży zaszliśmy za lasek na dolinę i ujrzeliśmy idący już kłusem na nas pułk jazdy, zupełnie podobny do dragonów, których dopiero co rozbiliśmy (teraz pułki nasze stały w kolumnach, jeden za drugim i dopiero brygady ustawione były w schody). Mazurzy 6 pułku rozzuchwaleni świeżym tryumfem, tak sobie lekceważyli tego nieprzyjaciela, że przyjęli go stępa, dopuściwszy go na koniec lanc, aż tu lance zamiast leźć w dragonów, oparły się na kirysach. Nasze mazury dawaj w nogi, wpadli na nas, zepchnęli nas, my z nimi złamaliśmy pruskich huzarów i dopiero druga brygada stojąca w schodach poskoczywszy, atak kirasjerów sparła i wstrzymała. Wstyd nam było okrutnie, bo właśnie książe Józef, który nas przez całą wojnę dotychczas nie widział, przejeżdżał wtenczas tamtędy.”
Antoni Rozwadowski, podporucznik 8 pułku ułanów, „Dał nam przykład Bonaparte”, R. Bielecki, A. Tyszka, Str.97.

„Tego samego dnia rozdano żołnierzom a nawet i oficerom karabinki i ostre ładunki, po czym zatrąbiono w marsz i poprowadzeni zostaliśmy pieszo, każden konia prowadząc w ręku w pirenejskie góry.”
Kajetan Wojciechowski, tamże, Str.234

To wszystko co udało mi się znaleźć do tej pory. Ubolewam, że nie dysponuję innymi danymi na temat ułanów. Wg mnie Szwoleżerowie nie są reprezentatywnym przykładem dla ułanów – na ich temat jest po prostu najwięcej źródeł, stąd częste odniesienia do Szwoleżerów. Dlatego chciałbym abyśmy nie uważali tej dyskusji za zamkniętą, dla mnie zagadnie jest tak długo otwarte dopóki nie trafię na wiarygodne źródła potwierdzające tą tak powszechną w literaturze hipotezę. Najbardziej ubolewam nad tym, że nie ma dowodów o produkcji lancy na terenie Księstwa oraz Królestwa Kongresowego, to jest wręcz żałosne. Szukam dalej.

Pozdrawiam,
Janusz

: Stary 18.11.2002, 13:55

Witam
No to znów mamy problem

QUOTE
Oryginalnie regimenty te (mówimy o lansjerach francuskich j.w.) były uzbrojone w lance, szable lekkiej kawalerii i pistolety. Sierżanci i dziesięciu ludzi z każdej kompanii otrzymali karabinki zamiast lanc, kaprale otrzymali tasaki umieszczane po prawej stronie zamiast pistoletu.

To by sięzgadzało z tym co pisze Pitrek
QUOTE
Napoleon uważał jednak za stosowne, wyposażyć wszystkich zarówno w lance jak i w karabinki

Jeżeli zdanie to nie dotyczy 1813 r., to nie wiem co odpowiedziecieć.
QUOTE
Kolejność kto od kogo czerpał wzorce byłaby więc następująca:
1. Kawaleria Narodowa
2. Ułani
3. Szwoleżerowie - Lansjerzy
4. Szwoleżerowie - Lansjerzy wracający do modelu ułanów

Sorry ale to chyba spory błąd. Uzbrojenie kawalerii narodowej wynikało tylko i wyłącznie z tradycyjnego wyposażenia towarzyszy i pocztowych i było wielokrotnie krytykowane jako nieracjonalne. Z kolei uzbrojeniem ułanów - czyli w tym czasie de facto chorągwi tatarskich - były wyłącznie szable i lance.
QUOTE
Wg mnie jest to nad wymiar słuszne i nie przekonuje mnie argument o karabinkach przerzuconych na lewe ramie. Po pierwsze karabinki to nie akselbanty. Po drugie karabinek jakkolwiek nie mocowany ogranicza ruch lansjera a pewne pchnięcia wręcz absolutnie wyklucza.  

Janusz. Jeżeli w operowaniu lancą przeszkadzają akselbanty (sznury naramienne) i to do tego stopnia że - wbrew regulaminowi - przekłada sie je a lewe ramię, to jak może nie przeszkadzać zawieszonyna pasie karabin ?!
QUOTE
Ziółkowski także cytuje Załuskiego wyjaśniającego przyczyny rezygnacji z lancy w drugiej linii.

Gdzie na Boga ???
QUOTE
W trosce by oddział ułanów mógł stawić czoła nielicznej piechocie, broniącej stanowiska z ukrycia, Napoleon pragnął by ułan obok lancy posiadał karabinek, a przynajmniej by trzecia część kompanii była uzbrojona karabinkami

Aha. I tutaj chyba wreszcie chyba dochodzimy do nierozstrygniętego na tym forum pytania o liczbę flankierów w pułkach ułańskich. Kukiel twierdzi, że stanowili oni aż 1/4 ułanów.
Nic Ci natomiast nie odpiszę na temat szlususowania. Jak na spokojnie przeczytasz to co napisałeś to pewnie będziesz wiedział dlaczego.
A tak na zakończenie. Też chciałbym wiedzieć jak było naprawdę ...

: Zbyszek 18.11.2002, 14:04

No tak, wielkie dzieki Janusz, sporo cennych informacji wniosles do dyskusji.

QUOTE
Mazurzy 6 pułku rozzuchwaleni świeżym tryumfem, tak sobie lekceważyli tego nieprzyjaciela, że przyjęli go stępa, dopuściwszy go na koniec lanc, aż tu lance zamiast leźć w dragonów, oparły się na kirysach


Troche sie zastanawiam ze skoro Rosjan dopuszczono na konce lanc to w jaki sposob nie rozroznili kolorow jazdy rosyjskiej ?
Dragoni to kurtki w kolorze "blackish green" (czerniejaca zielen) a kirasjerzy to kurtki biale.

Wielu Francuzow i Niemcow nie mialo klopotow - mimo typowej sytuacji pola bitwy jak dym, kurz itp. - z rozroznieniem takich drobiazgow jak kolory kolnierzy atakujacych pulkow ros.
Wiec czemu ulani pokpili sprawe z rozroznieniem calych mundurow nieprzyjaciela i to na bardzo bliski dystans ?
Sie wydaje ze bialy to bialy a czarno-zielony to co inszego.

QUOTE
Jazda konna z lancą to wbrew pozorem nie jest spacer i wymaga intensywnego szkolenia oraz sporych umiejętności.


Tak, absolutnie, lanca nie zamieni slabego zolnierza w dobrego. Wystarczy popatrzec na prusko konno landwere.

Mam pytanie do Janusza lub do kogokolwiek kto cos wie na ten temat:

1 - jak to bylo w przeszlosci z tymi lancami / kopijami ? czy np. tylko 1-szy szereg husariii mial kopje a drugi nie ?

2 - Czy bylo tak ze w 1-szym szeregu sluzyli szlachcice i dlatego ich nazwa Comrades (Towarzysze) a w drugim szeregu ludzie nizszych stanow - zolnierze zwani Szeregowymi ? I ci uzywali "bron mechaniczno" (pistolety, karabinki itd.)

Prosze o jakies komentarze na te 2 pytania, albo na "nie" albo na "tak."

Pozdrawiam
Zbyszek

: Pitrek 18.11.2002, 15:13

Witam!

Ciekawy opis techniki szarży husarii jest tu:

http://www.jest.art.pl/taktyka.html.

QUOTE
2 - Czy bylo tak ze w 1-szym szeregu sluzyli szlachcice i dlatego ich nazwa Comrades (Towarzysze) a w drugim szeregu ludzie nizszych stanow - zolnierze zwani Szeregowymi ? I ci uzywali "bron mechaniczno" (pistolety, karabinki itd.)


Nie było w husarii nazwy "szeregowy". Chodzi Ci zapewne o pocztowych, których każdy towarzysz miał obowiązek wystawić w liczbie od 3 do 7. Wśród pocztowych nie służyli tylko ludzie niższych stanów. Często byli to biedniejsi szlachcice lub szlacheccy synowie, zaprawiający się do wojennej sztuki pod okiem ojca. Nie raz zdarzało się, że pocztowy na wyprawie bogacił się i na kolejną sam wystawiał poczet i stawał się towarzyszem.

Husaria nie była zbyt dobrze wyposażona w broń palną. Początkowo w listach przypowiednich wogóle jej nie wymieniano. Z tego co pamiętam dopiero w czasach Sobieskiego zalecano husarzom by zaopatrywali się w "rusznice".

QUOTE
Troche sie zastanawiam ze skoro Rosjan dopuszczono na konce lanc to w jaki sposob nie rozroznili kolorow jazdy rosyjskiej ?


Mam dwa wytłumaczenia.
Po pierwsze może kirasjerzy wystąpili w płaszczach? We fragmencie, który podał Janusz, nie ma mowy o pogodzie.
Po drugie. Przypomniał mi się film "The bed, the good and the ugly" z C. Estwoodem w jednej z głównych ról. Estwood ze swym kolegą uciekali przez pustynię. Zobaczyli zbliżający się do nich oddział kawalerii w szarych mundurach. Z wielkim entuzjazmem zaczęli krzyczeć "Niech żyje Lee, p.... Lincolna i Granta". Dowódca oddziału podjechał do nich i z wiele mówiącą twarzą, otrzepał z kurzu rękaw swej granatowej kurtki. Na wojnie zdarzają się różne rzeczy.

Pozdrawiam.

: Zbyszek 18.11.2002, 15:26

Piotrze, dzieki za szybko odpowiedz.

QUOTE
Nie było w husarii nazwy "szeregowy". Chodzi Ci zapewne o pocztowych, których każdy towarzysz miał obowiązek wystawić w liczbie od 3 do 7.

1 - Czy pocztowi mieli kopije/lance itd czy nie ?
2 - Czy mieli pizdolety ?

QUOTE
Wśród pocztowych nie służyli tylko ludzie niższych stanów. Często byli to biedniejsi szlachcice lub szlacheccy synowie,


3 - Czy powiedzialbys ze Pocztowi to w wiekszosci drobna szlachta czy chlopstwo ? Czy so znane dane na temat z jakich warstw spolecznych pochodzili Pocztowi ?
Chodzi mi kto stanowil wiekszosc....

4 - Rozumiem ze husaria dosiadala koni arabskich. Czy tak ?

5 - czy tzw. pancerni tez mieli lance/kopje w 1-szych szeregach ?

6 - czy w kawalerii narodowej w 1ych szeregach byli ci wyzej urodzeni a w 2ich ci z nizszych stanow ? a moze juz czasy sie zmienily i nie bylo takiej segregacji ? co Ty (Wy) na to ???

: janusz 18.11.2002, 16:02

Witam szczególnioe ciepło "Starego". Jakbyś włożył odrobinę wysiłku i uwiarygodnił swoje opinie cytatem lub powołał się na ciekawe źródła na których opierasz swoje uwagi to byłoby to znacznie bardziej inspirująca dyskusja dla wszystkich - w końcu temu służy udział w forum. Nieładnie.
Pozdrawiam,
Janusz

: Pitrek 18.11.2002, 16:12

Witam!

Od. 1 Pocztowi mogli być uzbrajani w kopie. Każdy towarzysz zabierał na wyprawę kilka "drzew". Nie było w tym czasie regulaminów, które precyzowałyby takie szczegóły. Każdy rotmistrz miał swoje doświadczenie i w zależności od potrzeby formował chorągiew do bitwy. Oczywiście zgodnie z planem hetmana czy regimentarza.
Husaria nie używała lanc.
Od. 2 Z tego co wiem w husarii nie było kobiet. Przepraszam. W tej chwili nie pamiętam czy listy przypowiednie nakazywały uzbrajać pocztowych w pistolety (cena!). Sprawdzę.
Od. 3 Nie spotkałem się z opracowaniami na ten temat.
Od. 4 Zdecydowanie nie! O koniach, których używali bojowo ówcześni Polacy nie można opowiedzieć w kilku zdaniach. Istnieje w literaturze pojęcie "rasa polska", lecz nie jest to rasa w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Jeśli temat Cię interesuje to napiszę dużo więcej.
Od. 5 Pancerni nie używali kopii, lecz były przypadki tz. "usarzenia" chorągwi pancernych. Stosowano to gdy było zbyt mało husarii. Polegało to na wyposażeniu jeźdźców w kopie, a reszta uzbrojenia pozostawała bez zmian. W trakcie kampanii trudno było o kopie z prawdziwego zdarzenia, więc improwizowano je nawet z drzewek sosnowych. Każdy husarz miał na wozie kilka kopii i kilka zapasowych grotów.
Od. 6 Nie wiem. Sprawdzę.

Pozdrawiam

: Zbyszek 18.11.2002, 16:46

Piotrze, wielkie wielkie dzieki. Oczywiscie jak znajdziesz w swych papierach odpowiedzi na pytania 2 i 6 to bylbym wdzieczny. Szczegolnie za odpowiedz do pyt. 6....
Nie, nie pisz o polskiej rasie koni dla husarii, no chyba ze inni sie tym interesujo. Chodzi mi o to tylko czy araby czy jakowes inne konie byly w husarii.
Janusz, nie gniewaj sie na Starego lub kogos z nas. Nikt tu nie podwarza Twych wiadomosci ani nie chce cie obrazic. Masz wielko wiedze na te tematy a niektorzy z nas nie zawsze majo pod reko materialy zrodlowe lub cytaty aby sie podeprzec. W koncu wiekszosc z nas (mnie szczegolnie wliczajac) to amatorzy w wielu tematach i wymieniamy informacje na rzeczy o ktorych mamy malo pojecia, czesto po prostu gdzies zaslyszane lub kiedys przeczytane. Ostatecznie to jest tylko forum dyskusyjne dla kazdego a nie sympozjum historykow. Z tego punktu widzenia Twoje odpowiedzi na forum so tym bardziej cenne bo sie podparles wieloma zrodlami. To podnosi jakosc dyskusji.
Ale nasz kolega Stary (i wielu innych) tez mieli odpowiedzi z klaso i jak najbardziej fachowe, wystarczy tylko popatrzyc w archiwa tego forum.
Pozdrawiam
Zb

: janusz 18.11.2002, 17:11

Zbyszek,

To nie o to chodzi, sorry jeżeli tak to zinterpretowałeś. To nie jst kwestia ambicji czy osobista. Chcę po prostu wiedzieć na jakich źródłach "Stary" opiera swoje uwagi a to chyba nie jest zbyt duży wysiłek. Temat jest bardzo interesujący, raczej daleki od jednoznacznej odpowiedzi a robieżności w opiniach spore - stąd moje pytanie. Tylko stąd, jeżeli ktokolwiek zinterpretował to inaczej to ubolewam. Mam nadzieję, że to wyjaśnia sprawę.

Pozdrawiam,
Janusz

: Stary 19.11.2002, 08:57

Witam
Zapewniam, że w żaden sposób nie czuję się dotknięty. Wręcz przeciwnie - bardzo sobie cenię opinie Janusza i cieszę się, że to forum pozyskało kolejnego mądrego faceta.
Natomiast co do źródeł. Sorry, ale jedyny przedstawiony przez mnie pogląd, który w moim przekonaniu wymagał podania źródła dotyczył przebiegu szarży. I tutaj wskazałem źródło - książkę Ziółkowskiego pod tytułem bodajże "Pierwszy pułk szwoleżerów Gwardii". Była ona już powoływana na tym forum. Moje pozostałe wypowiedzi wynikają z faktu, że przekonał mnie Bielecki zacytowany przez Pitrka. Zresztą cytaty przedstawione przez Ciebie wcale nie muszą pozostawać w sprzeczności z Bieleckim. Być może cały problem tkwi w odpowiednim umieszczeniu ich w czasie. Wskaż proszę, którą z moich wypowiedzi powinienem uzasadnić powołaniem się na materiały źródłowe, a obiecuję, że niezwłocznie to uczynię. Świetnie Cię rozumiem - to forum może być olbrzymią kopalnią wiedzy, ale tylko pod warunkiem, że mamy do siebie zaufanie.
Janusz ja naprawdę nie mam wielkiego pojęcia ani o uzbrojeniu, ani o taktyce walki jazdy. Po prostu chciałbym się dowiedzieć jak było naprawdę. Jeżeli pozwolisz, to dopóki nie pojawią się nowe informacje przyjmę następujący pogląd (a z szacunku dla Ciebie opatrzę go znakiem zapytania):
We francuskich pułkach lansjerów, aż do 1813 r., w lance uzbrojone były oba szeregi. W 1813 r. drugi szereg pozbawiono lanc, a uzbrojono go w karabinki. Ponieważ - w ślad za Bieleckim - przyjmuję, że zróżnicowanie uzbrojenia ma uzasadnienie wtedy, gdy drugi szereg wyposaży się w karabinki, a polskie pułki ułanów ich nie miały, dochodzę do wniosku, że w pułkach Księstwa w lance byli uzbrojeni żołnierze obu szeregów. Całkowitą zagadką natomiast pozostaje dla mnie uzbrojenie ułanów nadwiślańskich przed 1811 r.
Pozdrawiam
Stary

: Pitrek 4.12.2002, 20:19

Witam!

Zaciekawił mnie podana przez Janusza pomysł, że ułani wzorowali swe uzbrojenie na oddziałach kawalerii narodowej oraz to, że skrytykował ten pomysł Stary. Poszukałem trochę wiadomości o tym temacie.

Oto co udało mi się ustalić:
W XVII w. uzbrojenie towarzyszy i pocztowych nie różniło się.

QUOTE
"Pocztowy i towarzysz jednako nacierali z kopią, a potem używali koncerza, szabli, pistoletów czy łuku. Gdy walczono w nietypowych dla husarii warunkach, na przykład w obronie taboru, towarzysze i pocztowi wspólnie odpierali wroga ogniem z muszkietów i pistoletów." s. 147.
J. Cichowski A. Szulczyński: Husaria, W-wa 1977. Wyd. MON


Zmiana nastąpiła dopiero w 1689 r.

QUOTE
"Wszyscy husarze, to znaczy zarówno towarzysze, jak i pocztowi, walczyli jednakowymi kopiami. W 1689 r. Pocztowych w husarii koronnej, na mocy rozkazu hetmana Jabłonowskiego, pozbawiono kopii i uzbrojono w długą broń palną. Różnie oceniano decyzję odbierającą pocztowym husarii kopie - zastanawiano się, czy nie była ona przedwczesna. W tym czasie jednak zmniejszyła się znacznie liczba pikinierów na korzyść muszkieterów w regimentach piechoty wszystkich armii, wobec czego mniej konieczna stała się duża liczba kopii strony atakującej. Poza tym hetmanowi Jabłonowskiemu zależało bardzo na zwiększeniu siły ogniowej wszystkich wojsk polskich narodowego i obcego autoramentu. W każdym razie nadal jeszcze mniej więcej co trzeci husarz posiadał kopię. Pozwalało to na zachowanie dotychczasowego charakteru husarii jako jazdy przeznaczonej do rozstrzygania bitew uderzeniem przełamującym." s. 64.
J. Cichowski A. Szulczyński: Husaria, W-wa 1977. Wyd. MON


Taki podział uzbrojenia zachował się w wojskach narodowego autoramentu przez cały XVIII wiek. Tradycja nakazywała by w pierwszym szeregu stawali towarzysze uzbrojeni w broń drzewcową, a w drugim pocztowi z karabinkami. Przypuszczalnie na tę tradycję powołuje się Załuski w cytowanym w pracy Pana Ziółkowskiego fragmencie wspomnień (s 62), o przezbrojeniu szwoleżerów pierwszego szeregu w lance.

W pracy Janusza Wielhorskiego: Szable w dłoń - przyczynki do rodowodów koronnej jazdy polskiego autoramentu, zaczem jazdy narodowej koronnej jej o.de b., ciągłość oddziałowa, filiacje, nazewnictwo, numeracja, dowódcy i przydziały do w.j. wyższego szczebla 1773-1794, Melocheville - Tarnowskie Góry 1991., można znaleźć dość dokładny opis uzbrojenia w jeździe narodowej

QUOTE
Uzbrojenie jazdy narodowej w okresie wojny 1792 r. i Insurekcji Kościuszkowskiej

1) Oficerowie. Szable przeważnie wyrobu krajowego o typowej oprawie polskiej z II połowy XVIII stulecia; cechy główne: kabłąki załamane dwa razy pod kątem prostym; jelce krzyżowe z tarczką; pochwy pokryte czarną skórą; oprawy rękojeści i okucia pochwy: stalowe; rzadziej mosiężne. Pistolety (dwa) noszone w olstrach, po obu stronach przedniego łęku siodła pod ozdobnemi kapami rzędu - przyczem rękojeść pistoletu zwrócona "stara polską modą" w kierunku głowy konia; sama bron przeważnie wyrobu krajowego o kalibrach od 15 do 20 mm

2) Towarzysze. Szable przeważnie wyrobu niemieckiego o typie pałasza; oprawy rękojeści z reguły stalowe; kabłąki łamane dwa razy pod kątem prostym; jelce w formie tarcz o bokach podwiniętych; pochwy z reguły prawie stalowe. Pistolety w większości wyrobu niemieckiego (Potzdamm) o kalibrze 17 mm, noszone przy siodle jak u oficerów. Lance (kopie) o drzewcu drewnianym z grotem stalowym długości 24 cm; długość całkowita broni drzewcowej: kawaleria narodowa: 2.875 m ; straż przednia 2.587 m; po środku drzewca: temblak do zakładania na ramie; u spodu: stopka do wkładania w skórzaną tulejkę przy strzemieniu, lub strzemiączko skórzane do zakładania na stopę. Chorągiewki: kaw. narodowa - karmazynowe z białym krzyżem kawalerskim wyszywanym granatową nicią; długość: 115 cm ; straż przednia granatowo-pasowe; długość; 86.2 cm

3) Szeregowi. Pałasze proste wyrobu niemieckiego o stalowej oprawie rękojeści; kabłąki łamane dwa razy pod katem prostym; jelce krzyżowe z tarczką NIEPODWINIĘTĄ; pochwy stalowe. Karabinki wyrobu niemieckiego (Potzdamm) o kalibrze 17 mm - noszone w marszu podróżnym przy siodle (po stronie prawej) z lufa w tulejce zwisającej na troku z przedniego łęku siodła i przytrzymywane innym trokiem na wysokości szyjki kolby, która spoczywała na wysokości opuszczonej ręki jeźdźca ; w pozycji "do boju", karabinek zwisał luźno -zawieszony do "kruczka" (karabińczyka) na pasie do karabinu. Za Insurekcji - po oddaniu karabinków nowo-formowanym oddziałom pieszym uzbrojono szeregowych w broń drzewcową." s. 91.


I tu pojawiają się moje pytania. W cytowanej powyżej pracy są informację (s 17) o składzie ilościowym szwadronów i brygad kawalerii narodowej i straży przedniej po reformach Sejmu Czteroletniego.

QUOTE
"I tak rozkazem z d.12.11.1789 roku, podniesiono wszystkie chorągwie kawalerii narodowej w ilości 96 - liczące dotąd po 35 szabel - do szczebla 150 konnych szwadronów, zaś chorągwie straży przedniej w liczbie 16 i o stanie 47 szabel każda - do szczebla szwadronów o stanie 135 koni każdy. W konsekwencji tych przemian, stany poszczególnych brygad koronnych wzrosnąć miały z poziomu 867 do wysokości ca 3600 szabel z podziałem na 24 szwadrony, a pułków straży przedniej - odpowiednio - z 391 do 1099 szabel w 8 szwadronach każdy." S 17
I tak według etatu tymczasowego z dnia 8 X 1789 r. w szwadronie kawalerii narodowej powinno być (nie licząc oficerów i funkcyjnych) 64 towarzyszy i 64 pocztowych, a w brygadzie odpowiednio po 768. (Rozkaz ten zmienił też etat brygad kawalerii narodowej z 24 na 12 szwadronów.) W praktyce szwadrony kaw. narodowej nigdy nie osiągnęły założonych etatów. Okazało się, że brakuje do ich wypełnienia towarzyszy. Częściowo poradzono sobie z tym problemem poprzez kompletowanie szwadronów szeregowymi (pocztowymi) z werbunku (rozkaz z 3 II 1790 r.). W niektórych jednostkach stanowili oni 75% ogólnej ilości (s 26).


Jak wyglądała więc sprawa uzbrojenia pierwszego szeregu w broń drzewcową? Czy część pocztowych otrzymała lance, tak by skompletować pierwszy szereg? Czy nie było braków w uzbrojeniu w karabinki (brak produkcji krajowej)? Zawsze taniej jest przecież uzbroić kawalerzystę w broń drzewcową.

Stary pisze, że pułki ułańskie (tatarskie) były uzbrojone wyłącznie w szable i lance. Wg Wielhorskiego nie było różnic w uzbrojeniu szwadronów kawalerii narodowej i straży przedniej. Tu i tu byli towarzysze (lanca) i pocztowi (karabinek). Może więc zdanie Starego dotyczy okresu Insurekcji Kościuszkowskiej, kiedy to przekazano karabinki piechocie?

Jedno jest pewne. W wojnie 1792 roku oraz w Insurekcji Kościuszkowskiej wzięło udział i stało się weteranami wielu przyszłych oficerów i podoficerów Legionów i Księstwa. Widzieli oni i sprawdzili w praktyce różne warianty uzbrojenia. Ich doświadczenia miały zdecydowany wpływ na uzbrojenie jazdy Księstwa Warszawskiego.

Pozdrawiam i proszę o Wasze opinie.

: Stary 5.12.2002, 10:02

Witam
Informację o krytyce uzbrojenia kawalerii narodowej zaczerpnąłem przede wszystkim z książki Kukiela "Zarys historii wojskowości w Polsce". Kukiel pisze tam o odmiennym uzbrojeniu towarzyszy i pocztowych, przy czym tylko towarzysze byli uzbrojeni w broń drzewcową. Utrzymywał się też podział na towarzyszy "przytomnych" i "sowitych", co sprawiało, że towarzysz mógł się zastąpić szeregowymi, którzy byli uzbrojeni tylko w karabinki. Zastępstwo takie było bardzo powszechne, co znacznie utrudniało racjonalne wykorzystanie kawalerii narodowej, która w takim stanie rzeczy nie była ani formacją lansjerów, ani szaserów.
Informacja ta na pewno dotyczy okresu sprzed reform Sejmu Czteroletniego, bo na nim - przynajmniej w teorii - zlikwidowano zastępstwo towarzyszy. Jeżeli będzie taka potrzeba, to służę oczywiście bliższymi danymi i odpowiednim cytatem, ale dopiero pod koniec przyszłego tygodnia (nie mam teraz dostępu do książki).
I już nie z Kukiela, lecz z tzw. wiedzy ogólnej, dostępnej zapewne nawet w podręcznikach. Poczynając od sejmu koronacyjnego Stanisława Augusta (a na pewno od sejmu 1766 r.), wysuwano propozycje reorganizacji autoramentu narodowego. Najdalej z nich idące zakładały likwidację pocztów, a jednym z argumentów (choć na pewno nie najważniejszym) było nieracjonalne uzbrojenie.

Natomiast co do mojej wcześniejszej uwagi dotyczącej uzbrojenia ułanów. Nie pisałem o pułkach straży przedniej (które oczywiście wyrosły z pułków ułanów), lecz właśnie o pułkach ułanów z okresu przedrozbiorowego, co zresztą chyba wyraźnie wynika z użytej przeze mnie nazwy "pułki tatarskie". Chodziło mi o rodzaj jazdy rozwinięty w Rzeczpospolitej z pułków tatarskich ściągniętych ze służby saskiej w latach 60-tych XVIII w. i z - jak przypuszczam - lekkich chorągwi tatarskich Wlk. Ks. Litewskiego. Niestety nie dysponuję żadnymi dostępnymi mi w tej chwili źródłami na potwierdzenie wyrażonej wcześniej opinii (nigdy ten okres nie był przedmiotem mojego szczególnego zainteresowania i nie robiłem żadnych notatek). O ile dobrze pamiętam ułani w służbie saskiej dosyć szczegółowo zostali opisani w książce o tytule "Zaczęło się od lisowczyków", "Pierwsi byli lisowczycy" lub podobnym. Nie pamiętam niestety autora. Trochę informacji na temat uzbrojenia tych pułków można znaleźć w necie.
Teraz ponownie przeczytałem post Janusza i dochodzę do wniosku, że być może chodziło Mu o ułanów Księstwa Warszawskiego. Poprzednio nie brałem takiej możliwości pod uwagę, bo to ich m.in. dotyczyła dyskusja. Jeżeli jednak taka była właśnie intencja Janusza, to moja uwaga jest oczywiście bezprzedmiotowa.
Pzdr.
Stary

: Pitrek 6.12.2002, 14:56

Witam!

Jeśli to będzie możliwe będę wdzięczny za autora i tytuł tej książki o saskich ułanach.
M. Kukiel w swym "Zarysie wojskowości ..." faktycznie opisuje stan kawalerii narodowej przed reformami Sejmu Czteroletniego, nie szczędząc jej zresztą słów krytyki. Jednak i po reformach, które nie do końca przebiegły zgodnie z pierwotnymi założeniami, istniał problem braku towarzyszy. Pisałem o tym poprzednio. Kukiel podaje, że towarzyszy łączono w osobne "cugi" (plutony). Może też tak robiono i po reformach, a może po prostu pocztowi otrzymali lance i problem wystawienia pierwszego szeregu zniknął. Nie znalazłem informacji jak taka chorągiew formowała się do walki.
W ogóle to muszę się przyznać, że temat jazdy narodowej traktowałem po macoszemu i dopiero dyskusja na forum skłoniła mnie do przejrzenia kilku książek. Szczególnie zafascynowało mnie Posłowie do pracy Pana Wielhorskiego.

QUOTE
POSŁOWIE

Nad epoką sasko-stanisławowską, ciągle jeszcze wisi - jak ciężka chmura gradowa - zadawniony uraz psychiczny poczęty z niezmiernego brzemienia klęsk, których epoka ta była widownią.
Jeśli tedy zdecydowaliśmy się dotknąć powtórnie (zob. też Dawna broń i barwa no 3) badaniem źródłowem tego nieatrakcyjnego na pozór tematu, to powodowała nami najzwyklejsza i stara jak plemię ludzkie ciekawość.
Bo też wojskowość czasów sasko-stanisławowskich ma w sobie jakiś koszmarny zgoła pociąg; fascynuje i zdumiewa fakt, że synowie i wnukowie tych, co w setkę koni poszli "rysią" po namioty Wezyra pod Wiedniem, stoczyli się sami tak nisko w wymiarze swych wartości bojowych, że niezdolni byli - na przykład - położyć kresu prowokacyjnym peregrynacjom takiego Drewitza, który podczas całego okresu Barszczyzny - na czele mizernego korpusiku karabinierów - chadzał sobie bezkarnie po całej Rzeczypospolitej od Karpat po Litwę i od Podola po Wielkopolskę. A przecież z nich to właśnie, krew z krwi i kość z kości tych "rycerzy", dla których "kopia stała się za ciężka, a serce za lekkie" - wyszło nowe pokolenie bojowników, które podczas epopei napoleońskiej zapisać się miało na kartach dziejów setką bodaj zdumiewających świat cały wyczynów od Hohenlinden po Waterloo!
Takie amplitudy wahań wartości ludzkich na przestrzeni trzech zaledwie pokoleń nie tylko że pobudzają wyobraźnię i ciekawość, lecz zmuszają po prostu do bliższego rozeznania tych zgoła niecodziennych zjawisk.
Dalszą pobudką w tymże kierunku stanowiło stwierdzenie, że - wbrew utartym opiniom - wiek XVIII wcale nie był dla wojskowości naszej epoka "martwą". Gdy się porównywa Wojsko Polskie z końca XVII i z końca XVIII wieku, w oczy biją różnice olbrzymie, różnice - których nie sposób jest wytłumaczyć tylko i jedynie reformami Wielkiego Sejmu. Niestety cały ten długi - bo wiek prawie trwający - okres ewolucji prowadzącej od upadku i dekadencji do odrodzenia, ciągle jest jeszcze okryty prawie kompletną tajemnicą; bowiem między "Komputem" Sejmu Niemego z r.1717, a "etatem" wojny 1792 r. i Insurekcji Kościuszkowskiej, do dziś jeszcze leży niczem prawie nie zasypana przepaść niewiedzy. Pewnen jest tylko, że ewolucja ta istniała, a słońce sławy jakie opromieniło oręż polski w epoce napoleońskie, bynajmniej nie wzeszło nagle i niespodziewanie - jak Deus ex machina!
W tych warunkach należy tylko żywić nadzieję, aby ten tak zaniedbany dotąd i ciekawy - bo kryjący w sobie wiele niespodzianek - okres naszej przeszłości wojskowej jak najrychlej już przestał być ową - wg. słów Mariana Kukiela - "posępną dziedziną w którą historycy wojskowi zaledwie się dotąd zapuszczali".(1)
Jeśli nasza skromna inicjatywa w tym - względzie przyczyni się w drobnym nawet stopniu do przełamania istniejącego na tym odcinku badań impasu, to cel nasz zostanie osiągnięty, a poniesione trudy wynagrodzone stokrotnie.

Skończono pisać dnia 13 kwietnia 1991 r.
Melocheville, P.Q. Kanada.
J.W.

(1) Marian Kukiel, "Od Wiednia do Maciejowic" .Londyn 1965,str.l7

Jeśli ktoś zna inne pozycje traktujące o tym okresie, to prosiłbym o tytuły.

Pozdrawiam

: Stary 18.12.2002, 10:01

Witam.
Piotrek żyjesz jeszcze ?
Podobnie jak Ty pod wpływem dyskusji na forum, zacząłem trochę zdradzać Cesarza na rzecz wojska z ostatnich lat Rzeczpospolitej. Nabyłem m.in. "Wojsko i obronność Rzeczyspolitej 1788-1792" L. Ratajczyka, Warszawa 1975. Czytałem tę książkę też pod kątem Twoich pytań o uzbrojenie pierwszych szeregów kawalerii narodowej po 1789 r.
Na temat zwiększenia liczby szeregowych w kawalerii narodowej znalazłem tam niewiele (str. 133 i n.):
"Komisja Wojskowa w lutym 1790 r. zmuszona była zmienić proporcje towarzyszy do szeregowych, zalecając utrzymywanie w każdej chorągwii kawalerii narodowej już tylko 32 towarzyszy przytomnych oraz 96 szeregowych". Dalej następuje opis szczegółowych rozwiązań mających zagwarantować utrzymanie takich stanów poprzez przenoszenie towarzyszy przytomnych za ich zgodą pomiędzy chorągwiami w brygadzie, a nawet pomiędzy brygadami oraz "pociąganie towarzyszy sowitych do odbywania osobistej służby". Natomiast potrzeby uzbrojenia według etatu stytysięcznego (jak myślę raczej z 1789 niż 1792 r.) oceniane są na 16 tys. kopii dla towarzyszy i 17 tys. karabinków dla szeregowych i pocztowych (str. 412).
Biorąc również pod uwagę sposób formowania kawalerii narodowej i różnice w żołdzie, myślę sobie, że zmiany w proporcjach towarzyszy i szeregowych nie musiały oznaczać przezbrojenia części szeregowych w kopie. Natomiast opisywana przez cytowanego przez Ciebie Wielhorskiego potrzeba kompletowania kawalerii narodowej poprzez werbunek mogła wynikać z częstego niewypełniania przez towarzyszy sowiitych obowiązku dostarczania szeregowych. Inna sprawa, że
Ratajczyk, bardzo szczegółowo omawiając zaciąg do poszczególnych rodzajów wojska, nic nie wspomina o samodzielnym werbunku szeregowych (werbunku, tj. - jak rozumiem - zaciągu ochotniczym) do kawalerii narodowej, albo też ja takiej wzmianki nie zauważyłem.
A tak na marginesie, pomiędzy Wielhorskim i Ratajczykiem są spore rozbieżności.
Wielhorski:

QUOTE
stany poszczególnych brygad koronnych wzrosnąć miały z poziomu 867 do wysokości ca 3600 szabel z podziałem na 24 szwadrony, a pułków straży przedniej - odpowiednio - z 391 do 1099 szabel w 8 szwadronach każdy.

Według Ratajczyka 9 lutego (dla Korony) i 1 kwietnia 1789 r. (dla Litwy) Sejm ustanowił zasady zaciągu do kawalerii narodowej i pułków straży przedniej. Stan chorągwi kawalerii narodowej to 150 żołnierzy (po 75 towarzyszy i szeregowych) dla Korony i 99 dla Litwy, a straży przedniej: odpowiednio 135 i 90. Instrukcja Komisji Wojskowej z 27 lutego nakazała nowy zaciąg w chorągwiach koronnych - 54 towarzyszy i tylu samo szeregowych, a litewskich (3 kwietnia) - 35 towarzyszy i 35 szeregowych. Nie wiem przy tym czy chodzi o uzupełnienie dotychczasowych stanów, czy o stan końcowy po zaciągu. Odmiennie wygląda też u Ratajczyka organizacja brygad kawalerii narodowej (według etatu z 8 października 1789 r.) - 12 chorągwi po 150 żołnierzy, liczących łącznie 1819 żołnierzy i pułków straży przedniej - 10 chorągwii po 135; razem 1369 w pułku. Straż przednią łatwo wytłumaczyć, Wielhorski podaje pewnie etat tymczasowy z czerwca 1791 r. Nie znalazłem natomiast uzasadnienia dla kawalerii narodowej - 1819 żołnierzy w brygadzie występowało również we wszystkich etatach tymczasowych, aż do ujednolicenia pułków 22 maja 1792 r. Takie same dane są zresztą u Korzona i Górskiego.
Co ciekawe, Ratajczyk pisze, że wraz z podniesieniem stanu liczbowego chorągwi zrezygnowano ze stopnia szwadronu, który do 1789 r. grupował dwie chorągwie.
I na koniec - etat z 8 października 1789 nie był tymczasowy lecz docelowy.

Co do książki o saskich ułanach - naprawdę nie pamiętam więcej, ale nie powinno być z nią trudności. Ja ją wypożyczyłem w swojej ówczesnej, bardzo marnie zaopatrzonej, biblitece "zakładowej".
Pzdr.
Stary

: Pitrek 17.01.2003, 19:04

Witam!

Zacznę od usprawiedliwienia. Przepraszam, że tak długo nie odzywałem się, ale brakowało mi czasu. Oprócz tego, mimo, że szukałem nie znalazłem żadnych informacji, które by posunęły dyskusję do przodu.

QUOTE
A tak na marginesie, pomiędzy Wielhorskim i Ratajczykiem są spore rozbieżności.


Nie ma aż tak sporych rozbieżności. Wielhorski podaje takie same etaty (jedyna różnica to etat pułku straży przedniej 8 a nie 10 szwadronów), tylko ja nie podałem ich w poprzednich postach. Nie chodziło mi o dokładną analizę tych stanów, ale o odpowiedź na pytanie jak szwadrony kawalerii narodowej były uzbrojone. Czy sztywno trzymano się schematu:
Towarzysz - lanca
Pocztowy - karabinek, czy może część pocztowych otrzymała lance (skompletowanie pierwszego szeregu)?

QUOTE
Natomiast potrzeby uzbrojenia według etatu stytysięcznego (jak myślę raczej z 1789 niż 1792 r.) oceniane są na 16 tys. kopii dla towarzyszy i 17 tys. karabinków dla szeregowych i pocztowych


Szybko licząc, na podstawie norm etatu tymczasowego z 8 X 1789r. (Wielhorski używa zawsze takiego sformułowania pomimo, że etat ten stał się faktycznie docelowym), wychodzi mi liczba 8464 lanc i tyle samo karabinków. (Etat brygady przewidywał 768 towarzyszy i 768 pocztowych. Brygad było 8. Wychodzi 6144 lanc i karabinków. Dodatkowo trzeba doliczyć 5 pułków straży przedniej po 464 towarzyszy i 464 pocztowych w każdym. Wychodzi po 2320 lanc i karabinków. Suma jw.) Dodatkowo jeśli doliczymy nie znane mi potrzeby wojska litewskiego oraz uzbrojenie przeznaczone na zapasy liczby podane przez Ratajczyka mogą być adekwatne do potrzeb.
Udało mi się jeszcze znaleźć w L. Ratajczyk, J. Teodorczyk "Wojsko Powstania Kościuszkowskiego" dane z pracy K. Bauera "Wojsko Koronne powstania kościuszkowskiego" s. 386-393 W-wa 1981. Wylicza on stan jazdy koronnej w 1792 r. na 17640 ludzi. Na sumę tą składa się:
- Gwardia konna koronna
- Sześć brygad kawalerii narodowej
- Pięć pułków straży przedniej
- Brygada II petyhorska Wielkiego Księstwa Litewskiego
- Pułk 5 ułanów
Nie wiem czy jest to stan z przed czy po wojnie 1792r. Jeśli z przed wojny to brakuje dwóch Brygad kawalerii narodowej (Wielhorski pisze, że było ich osiem), a jeśli jest to stan powojenny (część wojsk znalazła się za kordonem granicznym), to dziwią mnie prawie pełne etaty poszczególnych jednostek.
Na temat wojska litewskiego (jego stanów i uzbrojenia) nie wiem nic.

W poprzednich postach Zbyszka interesowało z jakich grup społecznych wywodzili się pocztowi w wojsku narodowego autoramentu. Znalazłem pracę M. Kukiela "Skład narodowy i społeczny wojsk za Sobieskiego".

Pozdrawiam

: Stary 21.01.2003, 09:54

Witam
Jazda litewska według etatu z 8.X.1789 r. (wszystkie dane według Ratajczyka):
Regiment gwardii konnej litewskiej (6 chorągwi) - 318; 2 brygady kawalerii narodowej po 16 chorągwi liczących 150 żołnierzy (2.421 żołnierzy w brygadzie) - razem 4.842; 5 pułków straży przedniej po 8 chorągwii liczących 135 żołnierzy (1.098 żołnierzy w pułku) - razem 5.490. Jazdy litewskij ogółem - 10.650. Modyfikacje etatu wprowadzane do czerwca 1791 polegały na zmniejszeniu stanów liczebnych przy niezmienionej organizacji w brygadach kawalerii narodowej i 1 pułku straży przedniej. W 4 pozostałych pułkach straży przedniej zmniejszono liczbę chorągwi z 8 do 4 i stany liczebne w chorągwiach.
Poniżej etat tymczasowy z czerwca 1791 (pierwsza liczba) i stan faktyczny z tego samego okresu (druga liczba):
Regiment gwardii konnej JKM Wlk. Ks. Litewskiego (d. dragonia) - 318, 368
Brygady kawalerii narodowej
I (Husarska czyli Kowieńska) - 1635, 11523
II (Petyhorska czyli Pińska) - 1635, 1633
Pułki straży przedniej
JKMci W. Ks. Litewskiego Kirkora (d. Baranowskiego) - 813, 800
Buławy Wielkiej Wlk. Ks. Litewskiego, Jeleńskiego - 612, 595
Buławy Polnej Wlk. Ks. Litewskiego, Romanowskiego - 612, 546
gen. mjr. Bielaka - 612, 593
płk. Byszewskiego (d. płk. Gorycza) - 612, 604
ogółem jazdy litewskiej - 6.849, 6.662
Dokładniejsze stany faktyczne z okresu późniejszego znajdziesz na stronie http://www.kawaleria-polska.pl/.

Na tej stronie także wykazuje się 6 koronnych brygad kawalerii narodowej, a VII dopiero od maja 1794 (brakuje obu brygad wołyńskich). Według Ratajczyka w listopadzie 1789 r. istniały 4 brygady kawalerii narodowej - wielkopolska, dwie wołyńskie (z I i II dywizji ukraińskiej) i ukraińska (z III dywizji ukraińskiej). 30 listopada powstały cztery następne: II wielkopolska, II ukraińska i dwie małopolskie. W czerwcu 1791 wykazuje stany faktyczne wszystkich 8 brygad i to wcale nieodległe od etatowych (od 1.745 do 1.804 żołnierzy przy etacie 1.819).

Zacząłem się też rozglądać za czymś o saskich ułanach Potockiego i pojawiła się pewna nadzieja na jakieś poważniejsze opracowanie niemieckie, być może nawet w przekładzie. jak tylko coś będę miał to Ci podeślę.
Pzdr
Stary

: Pitrek 21.01.2003, 16:49

Witam!

Dziękuję za adres tej strony. Jest tam też regulamin kawalerii z 1790r. Trochę się wyjaśnia na temat uszykowania chorągwi kawalerii narodowej!!!
Strona wydaje się bardzo ciekawa.
Mam jeszcze pytanie. Podczas Twojej rozmowy z Castiglione na temat gen. Rożnieckiego wspomniałeś, że opracował on regulamin kawalerii podczas swej służby we Włoszech. Czy regulamin ten zachował się do naszych czasów?

Pozdrawiam!

: Stary 22.01.2003, 11:33

Witam Piotrze.

QUOTE
Czy regulamin ten zachował się do naszych czasów?

Naprawdę nie mam bladego pojęcia. Nie jestem historykiem, na źródłach pracowałem tylko niespełna dwa lata i nie dość, że było to wieki temu, to jeszcze szukałem zupełnie innych informacji (przez krótki czas zajmowałem się historią doktryn politycznych i prawnych ale jako prawnik, nie historyk).

Jak już pisałem, wszystkie informacje na temat Rożnieckiego wyciągałem z zakamarków pamięci. Nie dam nawet głowy, że taki regulamin rzeczywiście został przez niego opracowany. Kołacze mi się zdanie z Kukiela, mniej więcej w tym brzmieniu: "Rożniecki eksperymentował z własnym regulaminem". Jestem też pewien, że poza Kukielem o regulaminie jazdy jako istniejącym opracowaniu pisał przynajmniej jeden poważany przeze mnie autor, a prawie pewien - że dwóch.
Myślę, że najlepszy komentarz dał do tego Włodek (choć bezpośrednio komentarz ten odnosił się do czegoś innego): "Może tak, a może nie ..."
Cały czas niecierpliwie czekam na weryfikację tego co napisałem o Rożnieckim.

Co do artykułu o Mirze. Niestety korzystam teraz z jakichś porąbanych połączeń i chociaż teoretycznie powinienem być niby podłączony do swojego macierzystego serwera to cały czas są jakieś kłopoty z identyfikacją. Nie mogę odpowiedzieć na żadnego maila, a i z odczytaniem często mam problemy. Na szczęście na przełomie lutego i marca wracam na stałe do kraju i chyba już nie powinno być kłopotów. Mój adres mailowy jest pod każdym postem, ale myślę, że powinieneś porozmawiać z Włodkiem i - jak wyrazi zgodę (w co zresztą nie wątpię) - umieścić ten artykuł właśnie tutaj.
A forum kawalerii polskiej rzeczywiście jest warte ożywienia.

Pozdrawiam.
Stary

: horhe 28.03.2004, 00:09

Ja tak troszkę nie w temacie,ale muszę się tym podzielić.
Właśnie namierzyłem kluczowe słowo w żródle,gdzie jest ewidentnie mowa,że w pułkach polskiej jazdy byli cieśle(czyt. saperzy) jak w pułkach francuskich.
co Wy na to????
wiecie z jakiego pamiętnika??????

: Towarzysz 18.08.2004, 18:18

Witam,
Temat lancy jest mi bardzo bliski, bo dotyczy polskiej "królowej broni". Pomimo tego , że wątek zatrzymał się w marcu , postanowiłem dołożyc swoje "trzy grosze". Po tym co już zostało napisane, będą to w zasadzie uzupełnienia i moje wnioski.
A że to mój debiut na tym Forum , proszę o wyrozumiałość.
Chce też zaznaczyć, , że cokolwiek będę pisał o lancy powołując się na Janusza Wielhorskiego, będę to robił na bazie jego artykułu "Lanca". Będę go cytował , powoływał się na niego i często powtarzał jego poglądy. Materiały źródłowe zamieszczę i opiszę na końcu.

1.Dyskusja stała się rzeczywiście wielowątkowa i interesująca. Sadzę, że cofnięcie się do okresu staropolskiego jest naturalne i oczywiste. Tak samo , jak łączenie historii ułanów (czy lansjerów) z historią lancy. .Jednak uważam , że zabrakło w dyskusji jednoznacznego postawienia sprawy źródeł organizacji kawalerii przedrozbiorowej czyli tzw systemu towarzyskiego, bez zrozumienia którego trudno odpowiedzieć na nasze początkowe pytanie. A po to należy moim zdaniem cofnać się do … średniowiecza.
Rycerz średniowieczny ze swoim pocztem jest moim zdaniem w prostej linii protoplastą towarzysza jazdy narodowej. Rycerz był zawodowcem , swojego rodzaju "rzemieślnikiem" ; tak jak w rzemiośle spełniał rolę mistrza czy majstra, miał podległych mu "czeladników" (późniejszych pocztowych) i otoczony był uczniami i czeladzią. Podobnie towarzysz XVI czy XVII -sto wieczny , np husarski był zawodowcem; wystawiał swoim sumptem poczet, uzbrajał , wyposażał i szkolił. To była inwestycja, która mogła przynieść zysk lub fiasko . Towarzysz decydował o uzbrojeniu swoich pocztowych i brał za nich kwartalnie pieniądze (stawka zależała od ilości zbrojnych i rodzaju uzbrojenia). Piszę to po to , aby podkreślić , że nie może być mowy o żadnej "segregacji", jak wyrwało się Zbyszkowi. Poczet był najmniejszą jednostką organizacyjno-administracyjną , odpowiednikiem dzisiejszej drużyny czy plutonu. Mówiąc językiem współczesnym , poza niewątpliwymi powiązaniami społecznymi , można raczej mówic o zależności zawodowej, służbowej , szczególnie w stosunku do służącej w poczcie szlachty.
Świadomie upraszczam i wyłączam problemy pospolitego ruszenia i piechoty , bo to nie jest właściwe Forum na te zagadnienia.. Przepraszam , że piszę rzeczy zbyt może oczywiste, ale ten wstęp jest mi dalej potrzebny.

2. System towarzyski sprawdzał się bardzo długo, głównie w jeździe.Poszczególne poczty wchodziły w skład choragwi, które doraźnie łaczono w wieksze jednostki. Było to w gruncie rzeczy genialnie proste i elastyczne ! Nie czytałem , aby ktoś obwiniał ten system o niepowodzenia polskiej wojskowości w XVI/XVII wieku, raczej obwinia się brak woli walki i brak pieniędzy na wojsko !
System towarzyski stał się anachroniczny w XVIII wieku w obliczu powstania masowych, stałych armii (szczególnie u naszych sąsiadów) i zniknięcia … pocztu. Zostali bowiem towarzysze i pocztowi , ale zaginęła łącząca ich wieź. Ale szlachta dalej próbowała bronić swej uprzywilejowanej pozycji "obrońców ojczyzny" i tu zbliżamy się do naszej lancy...
Jeżeli kogoś interesuje status ówczesnego towarzysza (równego chorążemu w autoramencie cudzoziemskim) , odsyłam do niedawno wydanego opracowania "Oficerowie Wojska Koronnego 1777-1794. Spisy" część I , Sztaby i kawaleria ( str. 55), wbrew tytułowi , kopalni wiedzy o wojsku polskim XVIII wieku.

3. Lanca nie jest słowem polskim ; po polsku nazywano ją w porządku chronologicznym : drzewko czyli kopia połowiczna, rohatyna, włócznia, dzida , proporzec i "nowa kopia (J.W.). Właśnie ta nazwa "kopia" narobiła na Forum sporo zamieszania w temacie. Bo jak powiedział z trybuny sejmowej w 1786 roku hetman w.koronny Ksawery Branicki "… wprowadzenie dzid zamiast kopii równa kawalerię narodową z lekką jazdą i uwłaszcza jej tego tytułu, którym zaszczycała się tj. poważnych znaków" (za J.W.).No i utrzymano nazwę kopia przepisem z 1785 roku , zatwierdzonym uchwałą Sejmu Czterole- tniego , wprowadzonym w życie w lutym 1789 roku. Kopia była dłuższa od pogardzanego "proporca" straży przedniej (258,8 cm) o 28,7 cm (przy tym samym grocie !) i wynosiła 287,5 cm Czy należy się dziwić, że przy takim konserwatyzmie, cechującym zresztą całą kawalerię świata, zachowano również podział na dobrze urodzonych towarzyszy z kopią (czy proporcem) i pocztowych uzbrojonych w długą broń palną. A podział ten , jak słusznie zauważył Pitrek, zapoczątkowano już w 1689 roku.
I tutaj ważny cytat z J. Wielhorskiego:
" Niech nas nie łudzi splendor "kopii" modelu 1789 ; według rozkazów przygotowawczych do wojny 1792 roku , rzuty bojowe koronnych brygad kawalerii narodowej liczyły zaledwie po 144 towarzyskie kopie - wobec 1080 szabel szeregowych ! Jeśli tedy pod Zieleńcami brygada Mokronowskiego zniszczyła w szarży dwa pułki huzarów nieprzyjacielskich, to sukces ten zawdzięczamy niezawodnie działaniu broni siecznej, a nie drzewcowej." (J.W.)
Jeszcze jedna ważna uwaga: ten pogardzany "proporzec" był jednak bliższy owianej sławą lancy Legii Nadwislanskiej (265,0 cm), czy lancy Królestwa Kongresowego i Powstania Listopadowego (230,0 - 258,8 cm). Zresztą Wielhorski podkreśla cały czas: lanca , aby była skuteczna musi być lekka i krótka.

Nie będę się już więcej rozwodził na temat naszej jazdy narodowej i jej reform - bardzo dobrze i wyczerpująco napisali o tym przede mną inni. Wynika z tego jasno , że w Straży Przedniej i Kawalerii Narodowej drugi szereg nie miał lanc . Wynikało to z anachronicznego systemu towarzyskiego :
towarzysz musiał się różnić od pocztowego !, był przecież szlachcicem i czuł się oficerem ! Tego obcy nie rozumieli i nazywali ten system "polski". A że lanca była skuteczna , zaczęto go małpować.
Wydaje się więc , że lancą walczono w pierwszym szeregu , a jeżeli trzeba go było dopełnić , wystepował pocztowy z szablą. I to już jest wlaściwie odpowieć na pytanie: czy i dlaczego 2-gi szereg nie miał lanc. Ale to nie koniec , a nawet nie początek historii lancy i jej użycia …

cdn wink3.gif

Towarzysz

: Towarzysz 18.08.2004, 18:25

Ciag dalszy :

4. Leżą koło mnie na biurku dwie tablice zatytułowane "Polen - Sachsen , Ulanen 1740 - 1763" No 132, 133 , wydane przez Heer und Tradition w Berlinie (1967 rok). Przedstawiają zbrojne postacie, niepodobne do klasycznych ułanów , zawierają nazwiska dowódców jednostek , kolory wyróżniajace
i informacje o organizacji. Pomijam te szczegóły i przechodzę do informacji o wyposażeniu:
"1741 - 1 2guns.gife und 1 Patronentasche , der Gemeine 1 Karabiner , Säbel und Lance mußte sich jeder selbst beschaffen".
Skopiowałem wiernie zarówno układ , jak i interpunkcję. Ale tu mam problem , bo tzw. stan chorągwi (eine Fahne) w 1741 roku zawiera:
"1 Rittmeister , 1 Leutnant , 1 Fähnrich , 3 Gemeine , 1 Pauker , 34 polnische Towarczisken , 34 Pocztowi" (znowu orginalna pisownia zachowana).
Rozumiem , że każdy ułan miał pistolet i patronasz , ale co z karabinami ? Czy miało je tylko 3 Gemeine (tzn żołnierze) pełniacy role flankierów , czy wszyscy szeregowi (Pocztowi) ? A pod ilustracjami podpisy "Ulane" lub "Officer" i żadnego śladu karabinka na rysunku. Konkluduję więc , że wszyscy towarzysze i pocztowi mieli lance , ergo , drugi szereg posiadał lance !
Tak skołowany (żeby nie powiedzieć skonfudowany sad.gif ) , wracam do mojego mistrza J. Wielhorskiego (tak Stary , taki już los, jak się nie jest historykiem i trzeba korzystać z "opracowań z opracowań"… wink3.gif ).

Postaram się zatem teraz streścić w punktach informacje podane przez J.Wielhorskiegp o saskich ułanach sprzed ich powrotu do kraju:

- lipiec 1700 r. - wojna północna ;1200 koni lekkiej jazdy tatarskiej, uzbrojonej w łuki, szable i rohatyny w obozie króla Augusta Mocnego. Po zakończeniu wojny utrzymano dwie chorągwie po 160 koni na służbie saskiej (organizacja towarzyska zachowana i uzbrojenie jak wyżej).
- 28 luty 1735 r. - walki o uzyskanie tronu polskiego przez Augusta III ; pod Zakliczynem przeszły do obozu Sasów prywatne lekkie chorągwie tatarskie regimentarza koronnego Józefa Potockiego. Zostały przejęte i utworzony został pierwszy na świecie, regularny pułk ułanów.
- 1739 r. - przygotowania do wojen śląskich (1740-42, 1744-48); podniesiono stan lekkiej jazdy polskiej do 15 chorągwi ; “stare chorągwie” od czasów Augusta II otrzymały tytuł chorągwi nadwornych.
- 1754 r. – podniesienie stanu do 3 pułków (w pułku około 8 choragwi , stan około 700 koni).
- 18 czerwca 1757 r. – szarża pod Kolinem ; ułani i szwoleżerowie sascy polskiego zaciągu rozbili doszczętnie kirasjerów i piechotę pruską.
- 5 grudnia 1757 r. – bitwa pod Leutzen ; odparcie szarży 45 szwadronów pruskich.
- 1758 r. – chwalebna postawa pod Wisternitz i Holitz.
- zima 1759-60 r. – podniesienie stanu do 2000 koni , w dwóch pułkach.
- 9 – 17 październik 1760 r. – zagon ułanów polskiego zaciągu i huzarów węgierskich (d-ca gen. Handig) zajął Berlin excl.gif , zagarnął bogaty łup i wrócił do swoich. Sensacja na miarę europejską ! I przyczynek dla tych , co szukają tradycji braterstwa broni polsko-węgierskiego ... wink3.gif
- 5 październik 1763 r. – śmierć Augusta III ; ułani zostali odwołani do kraju.
- 1764-66 r. – powrót 5 pułkow jazdy lekkiej tatarskiej ; 3 pułki stały się zaczątkiem jazdy nadwornej Stanisława Augusta , 2 pułki utworzyły pułki straży przedniej litewskiej.

Dla porządku tylko wspomnę o powstaniu pierwszych jednostek uzbrojonych w lance u naszych sąsiadów , a potem zaborców , jak w Prusach (“Natzmer Ulanen” - 1741 r. , “Bośniaków” – 1745 r.), w Austrii (1784 r.) , czy w Rosji (pułk konno-tatarski - 1797 r.). Jednostki te zostały utworzone pod niewątpliwym wrażeniem dokonań saskich ułanów. Powstały już po trzecim zaborze pruski pułk Towarzyszy (1800 r.) nie miał organizacji “polskiej” i składał sie z drobnej szlachty. Jedyne źródło podane przez J. Wielhorskiego to “Geschichte des köningl. Zweiten Ulanen Rgt.” Potsdam 1858. Sądzę , że niemiecko-języczne źródła mogą jeszcze kryć wiele ciekawych informacji.

5. Co do legionów , Dąbrowskiego i później , moje źródła są raczej bardzo oszczędne w informacje o wyposażeniu. Przewertowałem dzieło Jana Pachońskiego "Legiony Polskie" i w drugim tomie znalazłem informacje o uzbrojeniu kawalerii w 1799 r. (str. 196). Opisane są problemy z uzyskaniem szczególnie lanc, które nie były znane na terenie Włoch środkowych i południowych. Wynika z tego również, że Dąbrowski chciał wyposażyć ułanów (bo taki typ ubrojenia wybrano) w karabinki gwintowane. Na te plany otrzymał odmowę od gen. Macdonalda .Znamienne jest , że Macdonald uzasadnił to tym , że kawalerii typu ułanskiego niepotrzebne są karabinki (oprócz szabli, lanc i pistoletów). Wbrew temu Dąbrowski mimo wszystko dążył do zakupu karabinków i wysłał do Rzymu w tym celu kpt. Tomaszewskiego. Niestety nie zanalazłem informacji, czy plan ten zrealizowano.
Jak pisze Pachoński , Polacy nazywali siebie ułanami , ale gen. Gouvion Saint Cyr okreslał ich mianem "dragonów polskich" (str. 598). Ciekawe , czy to przypadek , czy w końcu jednak karbinki zdobyli ? Sądzę , że trzeba jednak dokładniej przeczytać ten tom pod kątem identyfikacji ubrojenia.
Na podstawie tego co wiemy , zakładam , ze wszyscy ułani posiadali lance , czyli … drugi szereg był wyposażony w lance. A jazda Dąbrowskiego dała początek Legii Nadwiślańskiej ...

cdn tongue.gif

Towarzysz

: Towarzysz 18.08.2004, 18:34

Ciag dalszy :

6. Najlepszym źródłem informacji o Legii Nadwiślańskiej jest niewątpliwie Stanisława Kirkora "Legia Nadwiślańska", a prawie wszystko o bitwie pod Albuerą napisał Marian Kujawski w “Z bojów polskich w wojnach napoleońskich”. Niestety informacje o uzbrojeniu u obu są nadzwyczaj skąpe .
S. Kirkor o uzbrojeniu wspomina krótko, przy okazji przybycia pułku do Bajonny 27 maja 1808 r. :
“Cesarz odbył jego rewię, która wypadła bardzo dobrze. W następnych dniach uzupełniono uzbrojenie pułku, utrzymano w nim lance , lecz dodano karabinki dla oficerów, podoficerów i flankierów.” (“Legia Nadwiślańska” , str.35). Podobnie kwituje problem uzbrojenia M.Kujawski przy okazji analizy Albuery (str. 243).
Należy zaznaczyć, że pierwszy pułk lansjerów Nadwiślańskich (późniejszy 7-my) był przypadkiem szczególnym, nieporównywalnym nawet z innymi pułkami polskimi . Pułk o ogromnej tradycji sięgającej Legionów , z wysokim mniemaniem o sobie (własny dumny "esprit de corps"), ignorował obowiązujace regulaminy (musztra trójkami , a nie czwórkami, nieregulaminowe lance , bo krótsze itp) . Jak podkreśla Kirkor , czym innym był pułk drugi (utworzony na podstawie dekretu Napoleona z 7.II.1811 r., późniejszy 8-my), nie mówiąc o gwardyjskim, złośliwie nazywanym "pańskim" , pułku szwoleżerów gwardii.

Zwróciłem sie zatem to źródeł francuskich , tzn starych numerów "Uniformes" i "Tradition".
Oba pisma zajmowały się dość obszernie lansjerami :
"Uniformes" nr 25 - "Le Chevau-léger lancier français", pułki francuskie,
"Uniformes" nr 50 - "Le Chevau-léger lancier polonais", pułki 7-my, 8-my i 9-ty,
"Uniformes" nr 73 - " Le lancier polonais", polski pułk gwardii,
"Uniformes" nr 73 - " Le lancier rouge", holenderski pułk gwardii,
"Tradition" nr 51i 56 - też o lansjerach , ale tych numerów chyba nie mam (tzn. może mam , ale nie mogę na razie znaleźć).
"Tradition" nr 59 - "Le cheavau-léger-lancier polonais en 1812" , pułki 7-my, 8-my i 9-ty.
Autorem wszystkich artykułów jest Michel Pétard.
W numerze "Uniformes" nr 25 powołuje się na dekret z 15 lipca 1811 r. , który nic nowego nie wnosi w naszym temacie uzbrojenia: lanca , szabla i pistolet dla wszystkich , flankierzy i podoficerowie - dodatkowy pistolet i karabinek . W końcu 1811r. wszyscy mieli otrzymać karabinki (mousqueton modèle l'an IX) z bagnetem i drugie pistolety. Dodatkowo autor przytacza w numerze 50 bardzo krytyczną opinię dawnego oficera gwardii de Brack o sposobie uzbrojenia lansjerów przez Napoleona (a właściwie braku zrozumienia dla misji jazdy) . Są też znane narzekania na za duży arsenał , którym "obdarzono" lansjerów i stwierdzenia o pozbywaniu się go za milczącą aprobatą dowódców .
"Tradition" numer 59 opisując uzbrojenie lansjera polskiego dawnej Legii (chyba również dotyczy to wszystkich 9-ciu pułków lansjerów na służbie francuskiej) przytacza przepis z 1812 roku , który postanawia, że połowa lansjerów ma być wyposażona w lance , a druga w karabinki ! czyli albo , albo ! Oczywiście wymienia też podoficerów i innych funkcyjnych , którzy mieli mieć tylko karabinki , albo nawet tylko pistolety. Po czym stwierdza , że praktyka była inna i wszyscy lansjerzy mieli karbinki i pistolety mimo wszystko. Zatem w dalszym ciągu nie posuwa to sprawy wyposażenia naszego drugiego szeregu …
Nawiasem mówiąc , nie będąc sam kawalerzystą (chociaż na koniu siedziałem) nie mogę zrozumieć, dlaczego równoczesne posiadanie karabinka i lancy było takim ciężarem dla Francuzów, gdy inne nacje najwyraźniej nie miały z tym problemu. Przy czym , aby ulżyć sobie i koniowi Francuzi najchętniej pozbywali się lancy, a nie karabinka .Wskazuje to , że decyzja o wprowadzeniu lancy była decyzją "z rozsądku" i przy całkowitym braku "serca" do lancy.
Charakterystyczne są narzekania de Bracka przekazane przez autora artykulow , w moim koślawym tłumaczeniu : " Potrzeba było lansjerów, bo widział Kozaków (Napoleon - uwaga moja) , bo chciał nas wzmocnić bronią, której aspekt zaskoczenia spowodował katastrofalny efekt na morale części naszej kawalerii".
I dalej : "Oficerowie przymykali oczy , starając się zatrzymać możliwie jak najwięcej lanc".
No cóż , może lepiej by było , gdyby Napoleon zostawił ich dragonami … huh.gif

Nigel de Lee w książce "French Lanciers" stwierdza na początku , że Napoleon , wierząc w siłe ognia, chciał z lansjerów zrobić piechotę na koniach. Stąd wyposażono ich w szable, lance, karabin z bagnetem i dwa pistolety. Zatem w 1812 postanowił , że przynajmniej jedna trzecia jeźdźców będzie wyposażona w karabiny . Jednak w 1813 roku okazało się, że drugi szereg wyposażony w lance jest bardziej niebezpieczny dla pierwszego szeregu , niż dla nieprzyjaciela. Stąd 2-gi szereg , podoficerowie
i oficerowie zostali pozbawieni lanc.
No, jest to trochę uproszczone podejście do zagadnienia i nie bardzo zgadza się z opiniami polskich autorów. Wielhorski i Kujawski są zgoni, że nie tylko w ataku , ale również w tzw. mêlée lanca była bronią straszną w rękach doświadczonego lansjera. Potrzeba długiego traningu jest następnym dużym minusem tej broni w oczach N. de Lee.
Chyba nie bez powodu ksiażka nosi tytuł "French Lanciers". wink3.gif

Ale zostawmy w spokoju francuskich lansjerow. Ich dokonania były żadne.
Pułk polski 7-my (dawny 1-szy Legii) i tak nie przejmował się regulaminami , a zatem zaryzykuję krytykę pod moim adresem i założę, że … drugi szereg w polskim pułku lansjerow miał lance.

7. Równie niewiele znalazłem o ułanach Ks. Warszawskiego . Postanowiłem więc zastosować metodę "zbliżoną" do statystycznej : założyłem , że B.Gembarzewski zgromadził największa ilość wizerunków ułanów na podstawie różnych źródeł. Przejrzałem więc tom III "Żołnierza Polskiego" pod interesującym mnie kątem , od tablicy 186 do 229 i znalazłem co następuje:
na 31 wizerunków ułanów Księstwa (wyłączając oficerów, podoficerów , trębaczy , w ubiorach stajennych i pieszo ) 4 postacie mają karabinki (13%) – tab. 190, 216, 217 i 222.
Przy czym wszystkie postacie mają lance , a dwie trzymają karabinki na sposób strzelców konnych, wyraźnie na pikiecie.
Czyli lance były zawsze, karabinki czasami (pułki ulanów: 2-gi, 15-ty, 16-ty i 17-ty) .
Stąd zakładam , że … drugi szereg miał lance.

8. Okres Królestwa Polskiego jest dla mnie niestety "białą plamą" w kwestii drugiego szeregu. Niestety praca W.Tokarza "Armja Królestwa Polskiego" nie zagłębia się w takie szczegóły. Dzięki J.Wielhorskiemu wiemy , że ułani mieli lance krótkie , krótsze nawet niż Legia Nadwiślańska. Nie wiem natomiast nic o żadnych regulaminach ich użycia. Jak to się sprawdziło w Powstaniu , relacjonuje krótko W.Tokarz na podstawie opowieści ułana z bitwy pod Stoczkiem (str. 205):
" Moskale , mając front niemal 3 razy szerszy od naszego , chcieli nas oskrzydlić w tej szarży ; ale starzy żolnierze nasi w drugim szeregu , bez komendy niczyjej, zwrócili się trzema na lewo wtył i nadstawili im ostrza lanc ".
Wiem, że "drugi szereg " może znaczyć coś zupełnie innego (np. drugą linię szarży , też dwuszeregową), ale wobec braku pewnych informacji ryzykuję i zakładam , że … drugi szereg miał lance.

cdn cool.gif

Towarzysz

: Towarzysz 18.08.2004, 18:40

Ciag dalszy:

9. Zanim przejdę do posumowania, chciałbym wyłożyć swoje pretensje do śp. Roberta Bieleckiego.
Jego zasługi dla rozpowszechniania zagadnień wojskowości okresu napoleońskiego są imponujace, a niektóre zasługują na miano pionierskich . Niestety , irytuje mnie u niego spojrzenie na miejsce lancy w historii wojskowości z punktu widzenia francuskiego. Jednym z takich przykładów jest fragment "Wielkiej Armii" cytowany przez Piotrka. Francuzi bowiem długo ignorowali lancę i dopiero
"z rozsądku" , widząc osiagnięcia lancy w rękach polskich i innych , wprowadzili na swoje uzbrojenie. Jak już pisałem wcześniej musieli słyszeć o dokonaniach ułanów saskich w wojnach śląskich , a opanowanie Berlina przez ułanów musiało się odbić echem w całej Europie. Nie mellow.gifiło ich , ze ówcześni władcy Prus i Austrii , mający węża w kieszeni , pośpiesznie wystawiali pułki ułanów ,
a za nimi pośpieszyli Rosjanie.

Zresztą Francuzi sami spotkali się z lancą w rękach ułanów austriackich we Włoszech i nie tylko . Książka K.Krzeczunowicza "Ułani księcia Józefa" jest kroniką 8-go pułku ułanów , który swój rodowód wyprowadza od wszystkich jednostek jazdy wywodzących się z Małopolski , tzn. galicyjskich ułanów austriackich (pułk 1-szy) , 8-go pułku ułanów Księstwa i formacji Krakusów.
Przytoczona historia ułanów galicyjskich pełna jest przykładów zwyciestw nad Francuzami . Wspomnę , że kpt. Latour d’Auvergne , zwany "pierwszym grenadierem Francji" zginął od lancy polskiego ułana w pod Oberhausen 27-go czerwca 1800 r. (lanca jest dotąd przechowywana w Muzeum Armii w Paryżu).
To nie tylko z Kozakami mieli do czynienia Francuzi pod Austerlitz w 1805 roku ! Jak przypomina J.Wielholski , szarża 1 pułku ułanów lejbgwardii rosyjskiej była tak brawurowa i zacięta, że zwyciestwo zaczęło się wymykać z rąk Napoleona. Ostatecznie bitwa została przegrana prez sprzymierzonych i ten incydent został zapomniany . Cóż , zadziałała w sprawie lancy znana "arogancja francuska" , która ma długą tradycję i trwa do dzisiaj (Bonjour , monsieur Chirac !).

Wszyscy znani mi i cytowani przeze mnie autorzy polscy , J.Wielhorski , M. Kujawski , K.Krzeczunowicz , wywodzą historię lancy i ułanów od polskich Tatarów , a potem formacji saskich ; piszą oni : lanca jest bronią polską tatarskiego pochodzenia.
Tylko u obcych wszystko zaczęło się w 1809r. , jak pisze Nigel de Lee w swoich "French Lncers":
“In 1809 , at the batle of Wagram, some Polish light horse in the French service took lances from a body of Austrian Uhlans and used them to good efect.”
No wiec po pierwsze , nie jacyś Polacy , ale szwoleżerowie Gwardii Cesarskiej !
Oj nie lubi nas Mr de Lee , oj nie lubi … crybaby.gif Ale książka ma też ciekawe informacje , o czym poniżej.

Pozwolę tutaj sobie na pewne wtrącenie.
Zawsze miałem problem z wyobrażeniem sobie sceny uzyskania lanc przez polskich szwoleżerów w bitwie pod Wagram . Chciałem zawsze wiedzieć, jak można odebrać (wyrwać ?) lancę konnym ułanom , w dodatku wiedzącym , jak te lance użyć … I co najważniejsze przeżyć to … A wszyscy to powtarzają , łącznie z moim "mistrzem" J.Wielhorskim.
Otóż znalazłem tę opowieść w relacji A. Malibrana w "L’Armée du Duché de Varsovie", str.95.
Cytuje: "C’était le régiment de chevau-légers polonais de la Garde , qui assista à toutes les batailles de la campagne d’Autriche, et se fit remarquer à Essling et surtout à Wagram par ses charges brillantes contre la cavalerie autrichienne. Dans l’une de ces charges , l’escadron de Stokowski culbuta le régiment de uhlans de Schwarzenberg ; ceux-ci étaient armés de lances : voyant que les chevau-légers n’avaient que leurs sabres, ils jetèrent lances pour combattre avec les mêmes armes ques leurs adversaires , ce qui ne les empêcha d’être battus ”.
Koniec cytatu.
Czyli , polscy ułani na służbie austriackiej , widząc polskich szwoleżerów na służbie francuskiej uznali , że mają przewagę w uzbrojeniu (no bo, paniedzieju , mają lance ! ), odrzucili je i wzieli się za szable , aby walczyć jak równy z równym ! To dopiero brzmi dla mnie po rycersku i po polsku ! wub.gif
Jak pisze dalej Malibran , nie uchroniło ich to od przegranej (dosłownie :"nie przeszkodziło im być pobitym"). Co było dalej już nie pisze . Myślę , że po rozprawieniu się z rodakami , zwycięscy szwoleżerowie podnieśli odrzucone lance i zdobyli te swoje sztandary i armaty (w tej chwili to nie ważne co). Czy nie brzmi to Wam bardziej prawdopodobnie, niż wyrywanie sobie lanc z rąk ( jak chłopcy !) przez dorosłych mężczyzn na koniach ?
Mam nadzieję , że to upadek następnej legendy …

cdn wacko.gif

Towarzysz

: Towarzysz 18.08.2004, 18:48

Ciag dalszy:

10. Ktoś mógłby postawić pytanie , dlaczego od początku polemizuję z autorem “French Lancers”, a mimo to stale do niego powracam. Otóż znalazłem w niej sporo informacji , których brak w innych publikacjach. Autor , wykładowca War Studies w Royal Military Academy Sanhurst , najwyraźniej korzystał z jakiś regulaminów lansjerów . Opracowanie zawiera wiele przykładów , najcześciej naocznych świadków . W zestwieniu na pierwszym miejscu znajduje się Lt Col R.H. de Montmorency “Proposed Rules and Regulations for the Exercise and Manoevres of the Lance “ , Longman, Londyn 1820. A zaraz za nim Capt. J.B. Drouville “On the Formation of Britisch Lancers” Stockdale , 1813.
Po tym następuje lista angielskich i francuskich opracowań wojen napoleońskich i pamiętników, najcześciej XIX-sto wiecznych.

W pierwszym rozdziale przeprowadza analizę użycia poszczególnych elementów uzbrojenia lansjera, poczynając od pistoletu i karabinka. Cytując wspomnianego wcześniej De Bracka . stwierdza krytycznie , że karabin miał efektywny zasięg 90 m i wymagał przy strzale od jeźdźca nieruchomej postawy. Zgadzam się z nim , że w tym momencie lansjer sam stawał się łatwym celem.
Co do szabli twierdzi , że francuska kawaleria była raczej szkolona do pchnieć , gdy angielska preferowała raczej cięcie, bardziej przydatne , jego zdaniem , w ciasnej walce.
Przy użyciu ofensywnym lanc N. de Lee rozróżnia pchnięcia, parowanie i ... cięcia. Każdy z tych elementów szeroko opisuje , łącznie z opisem wymaganej postawy lansjera, analizą uzycia przeciwko piechocie oraz kawalerii i przytacza przykłady.
Dla mnie niespodzianką było cięcie. Rzeczywiście , grot lancy francuskiej był spłaszczony, stosunkowo szeroki (2,93 mm u podstawy) i z ostrymi brzegami. Cięcia zalecano w stosunku do piechurów, będących za blisko na pchnięcie. Należało sparować bagnet czy karabin i ciąć w głowę , ramię czy pierś. Gdy cięcie ukierunkowane było w piechura z lewej , ewentualnego oponenta z prawej można było potraktować dolnym końcem , jak maczugą (waga okucia : 0.58 kg). No cóż, prawdziwa szermierka . Generalnie piechurzy rozproszeni mieli “przechlapane”, bo nawet położenie się na ziemi nie chroniło przed pchnięciem lancą .Podobno taktyka rosyjskich piechurów polegała na tym , że kładli się na ziemię , a potem wstawali i strzelali w plecy kawalerii . To nie działało z lansjerami . Leżący piechur był w zasięgu lancy ... No i tak dalej ... ale miejsce nie pozwala mi na tłumaczenie całego rozdziału.
Dużo miejsca poświęca autor organizacji , formacjom i manewrom. Pominę je, bo sądzę , że te zagadnienia są raczej znane.

O wiele bardziej interesujący jest rozdział poświęcony walce formacji lansjerów (“Lancers in Battle”) , a szczególnie dyskutowana na forum szarża. Postaram się przetłumaczyć , a zarazem streścić najważniejsze zagadnienia.
Kawaleria wysłana do szarży zwykle podzielona była na 3 elementy : szturmowy , wsparcia i rezerwy.
Autor rozróżnia 5 faz szarży . W pierwszej , podejściu do nieprzyjaciela (“Approach”) , wszystkie 3 elementy podchodziły w całości , w kolumnie szwadronów (dla lepszego dowodzenia). W bezpośredniej styczności z wrogiem, rezerwa pozostawała w tyle, najlepiej za zasłoną , w formacji zwartej, gotowa do akcji. W tej fazie podejścia (“Advance”) element szturmowy i wsparcia podchodziły w formacji otwartej, aby zniwelowac efekt ognia nieprzyjaciela. Element szturmowy posuwał się w linii lub w “échelon” , a wsparcie około 60 m za nim.
Warianów różnych reakcji szarżujacego i szarżowanego na siebie jest kilka , ale zostanę przy wersji , kiedy grupa szturmowa decyduje się na szarże, a przeciwnik ją przyjmuje. Wchodzimy wtedy do fazy zderzenia (“Impact”) , której celem jest wykorzystanie szoku zderzenia do zdemoralizowania i rozproszenia przeciwnika, starając się utrzymać możliwie najlepszy szyk własny. To wymagało utrzymania równocześnie szyku i prędkości , przy czym ważniejszy był zwarty szyk !
Regulamin mówił : “Dobrze prowadzona szarża kawalerii powinna być: solidna, cicha i spokojna , jak ruchomy mur ludzi i koni , posuwających się do ataku w regularnym i zwartym szyku ”.
Konie nie powinny być zerwane za szybko do galopu , bo mogłyby popsuć szyk i dobiec zmęczone ; zwykle kawaleria kłusowała na odległość około 60 m od wroga i wtedy ruszała do galopu. Element wsparcia posuwał się z tyłu , trzymając dystans. Lansjerzy opuszczali swe lance , wznosili okrzyk i pochylali się do szyji swych koni dla osłony.
O ile zadaniem pierwszej lini było przebić się przez pierwszą linię obrony wroga i rozproszyć, zdezorganizować , to druga linia , będąc pół odległości z tyłu , zastępowała tych , którzy padli w pierwszej lini i zwiększała nacisk na formację nieprzyjaciela. Aby wykorzystać przewagę długości lancy (nad szablą i bagnetem) , która zależała od utrzymania równego , zwartego szyku , lansjerzy zwykle nie galopowali na wroga stojącego niewzruszenie . Baron Jomoni napisał : “ .. jeżeli kawaleria jest wyposażona w lance , szybki kłus jest wystarczający , ponieważ przewaga użycia lancy zależy od utrzymania dobrego szyku ..”.
Jeżeli akcja elementu szturmującego nie powiodła się , element ten wycofywał się i szarżował element wsparcia , postępujący , jak sobie przypominamy , 60 m z tylu. Element rezerwowy przyjmował pozycje elementu wsparcia , a początkowy element szturmowy przechodził na pozycję elementu rezerwy , porządkował się i formował na nowo. I tak do skutku , albo do odwołania.
Jeżeli wynik fazy zderzenia był zakończony sukcesem , następowała faza walki wręcz , czyli indywidualne pojedynki ("Mêlée"). Jak twierdzi N. de Lee lansjer znajdował się w tym momencie w gorszej pozycji , bo nie mógł wykorzystać swojej lancy , ze względu na szczupłość miejsca. Podpiera się tu znów opinią Jomini (w wolnym tłumaczeniu):" Lanca jest najlepszą bronia w działaniu ofensywnym, kiedy oddział szarżuje w lini przeciwko broni, która nie może go dosięgnać. Ale najlepiej mieć drugą linię lub rezerwę uzbrojoną w szable, łatwiejsze do użycia niż lanca do walki wręcz , kiedy szeregi uległy załamaniu." Dla autora to wniosek, że przed 1813 rokiem, druga linia elementu szturmującego mogła odrzucić ("sling") swe lance , a po 1813 r. po prostu już ich nie miała.
To samo dotyczyło lini pierwszej po przełamaniu, tzn odrzucenie lanc excl.gif i użycie innej broni (szabli, pistoletów) w walce ze zdeorganizowanym, rozproszonym przeciwnikiem..
Dla porządku dodam , że teraz nastepowała faza końcowa, rostrzygniecie ("Aftermath"), którą już pomijam ze względu na szczupłość miejsca.

Czyli znów wracamy do naszego początkowego problemu , czyli drugiej linii. Słabo wyszkolona kawaleria francuska (i nie tylko, bo de Lee podaje przykład lansjerów Bergu w roli głównej) nie miała zaufania do lancy i nie potrafiła się nią posługiwać w ścisku bitewnym , więc odrzucała ją i walczyła szablą. Tymczasem , jak pisze J.Wielhorski "… Lanca w pełni rozkwitu swej sławy wojennej w okresie epopei napoleońskiej - podczas której zasłużyła sobie w polskich rękach na zaszczytne miano królowej broni - była istotnie bronią straszną. Co więcej , jej niezwykłe zalety ujawniały się nie tylko przy masowym użyciu w szarży, ale , i to przede wszystkim, w pojedynczym spotkaniu z wrogiem na polu walki, w zamęcie bitewnym, w podjeździe ,w każdych dosłownie okolicznościach i w każdym terenie". Inni polscy autorzy piszą podobnie…
Moim zdaniem podział na tych , co używali lancy w drugim szeregu i tych co nie używali , przebiega pomiędzy tymi co umieli się nią posługiwać i nie umieli. I tutaj jest odpowiedź dla Zbyszka. blush.gif

cdn dry.gif

Towarzysz

: Towarzysz 18.08.2004, 18:57

Ciag dalszy :

11. No,a teraz czas na podsumowanie i końcowe wnioski .
W swoich rozważaniach przeszedłem prawie wszystkie etapy w historii lancy w rękach polskich ( i częściowo obcych) ,od XVIII do początku XIX wieku .
Zakładałem , że dla formacji polskich , jeżeli drugi szereg nie ma długiej broni palnej , to ma lance.
Na podstawie tego , co już napisałem powyżej, przedstawiam mój "łańcuch" tradycji co do lancy i jej użycia , oczywiście z lancą w drugim szeregu :
a) tatarskie chorągwie na służbie polskiej a potem saskiej ,
cool.gif austriaccy ułani (polski nabór),
c) legia włoska (z jeńców austriackich i ochotników z Polski),
d) Legia Nadwiślańska ,
e) ułani Ks. Warszawskiego ,
f) ułani Królestwa Polskiego .

Jazda polska w okresie przedrozbiorowym (Kawaleria Narodowa i Straż Przednia) nie miała lanc w drugim szeregu .
Z lansjerami francuskimi było raz tak ,raz tak. Generalnie używali jej tylko w szeregu pierwszym tylko, bo nie ufali jej i nie umieli się ją posługiwać. Zresztą , czy mogli opanować "robienie lancą" w tak krótkim czasie i skąd mieli wziąść dobrych instruktorów do szkolenia 6 pułków naraz ?!

Czyli … Zbyszku , drugi szereg miał lance , a jednostka sukcesy , jeżeli:
- odrzucono przestarzały system zróżnicowania uzbrojenia , w zależności od statusu społecznego,
- opanowano do perfekcji trudną szermierkę lancą,
- opanowano działanie zespołowe w użyciu lancy ,
- rozwijano swoja sztukę walki w oparciu o doświadczenie i bez oglądania się na obce wzory,
- miano zaufanie tej broni i ufność w swoje umiejetności,
- umiejetnościom towarzyszyła żelazna wewnętrzna dyscyplina.
Niedoścignionym mistrzem w tym wszystkim był niedoceniony przez Napoleona pułk 1-szy lansjerów Legii Nadwiślańskiej . wub.gif Poźniejsze nadanie mu numeru 7-ego wielu uważało za obrazę … cursing.gif

CBDO ( Co Było Do Okazania - pamiętacie ze szkoły ?).
Horhe !!! intuicja Cię nie zawiodła ! clapping.gif

12. Ostatnie zagadnienie, które naprawdę kończy moje rozważania , to kwestia produkcji lanc.
Jak się łatwo domyśleć, nic nie znalazłem na temat produkcji broni w Ks. Warszawskim. Wydaje się, że nasi historycy nie lubią tematów , nazwijmy to "gospodarczo-przemysłowych" , a przecież bez odpowiednio rozbudowanego zaplecza, w tym przemysłu zbrojeniowego , żadna armia nie mogła funkcjonować. Być może , takie opracowania istnieją , ale ja ich nie znam …

Ale znowu tym razem pomocny okazał się stary numer "Tradition" (nr 60) i artykuł M.Pétarda "La fabrication des lances à Klingenthal en 1811". Okazuje się , że była to największa wytwórnia lanc na potrzeby armii francuskiej. Od 1809 roku dostarczyła dla gwardii 3.000 lanc tzw. modelu polskiego (o czym poźniej). Nowy model wszedł do produkcji w lutym 1811 r. i fabryka w Klingenthal yprodukowała 8.174 lance w 1811r. , 2.800 lanc w 1812 r. , 11.510 w 1813 r. i 1.776 lanc w 1814 r. Drugą wymienioną wytwórnią jest Versaille ,a jej produkcja wyniosła : 301 lanc w 1811 r. , 1.200 lanc w 1813 r. i 800 lanc w 1814 r. Czyli jak łatwo policzyć w latach 1809-1814 wyprodukowano łącznie 28.561 lanc na potrzeby armii francuskiej. Autor nie wspomina , czy dostawy obejmowały też sojuszników Francji .
Chciałbym teraz zatrzymać się na chwilę przy modelach produkowanych lanc.
Wspomniana już przeze mnie lanca tzw. modelu polskiego jest również nazywana "à boule" lub "bracelet d'arrêt" czyli z kulą ograniczającą. Chodziło o pewne zabezpieczenie przed za głęboką penetracją lancy w ciało przeciwnika, co mogło powodować utratę lancy lub nawet wysadzenie z siodła mniej doświadczonego lansjera. Model zwolniony do produkcji 5 lutego 1811 r. był pozbawiony tej kuli , a sam grot zmodifikowany . Jak zapewnia autor , wszystko to w celu obniżenia cieżaru lancy.
Lanca tego modelu miała cieżar całkowity 1,96 kg i długość 276,11 cm (dla przypomnienia: ułani Legii Nadwiślańskiej - 265,0 cm). Nowy model , wprowadzony 4-tego stycznia 1812 roku różnił się tylko drugorzędnymi zmianami pewnych wymiarów. Bogato ilustrowany artykuł , przeprowadza czytelnika poprzez wszystkie etapy produkcji lancy , łącznie z opisem stosowanego ówczas oprzyrządowaniem , czasem potrzebnym do produkcji poszczególnych elementów, kosztów itp. Niestety szczegóły te oddalają nas znacznie od naszego głównego tematu.
Poza tym nie wiem, czy to kogoś zainteresuje … sad.gif

Próbowałem znaleźć też coś na temat produkcji lanc w Królestwie Polskim - niestety , bez sukcesu. Dopiero przeglądając publikacje poświęcone Powstaniu Listopadowemu znalazłem nieco informacji na temat produkcji uzbrojenia. Najbardziej obszerna , to odczyt wygłoszony przez B.Gembarzewskiego "Broń w dobie powstania listopadowego" , a zamieszczony w wydawnictwie "Broń i Barwa" z maja 1938 roku. Wynika z niego , że : "Zaraz w pierwszych chwilach powstania urządzono w Marymoncie zakład pod dyrekcją Hincza , dawnego oficera artyleryi , dla toczenia i ostrzenia szabel , bagnetów i grotów lanc ... W Solcu , w zakładach ks. Lubeckiego była druga fabryka broni siecznej... Łatwiej szło z wyrobem lanc , które mógł odkuwać każdy kowal . Pułki wojewódzkie po cześci same uzbrajały się w te broń … Przemycano również groty lanc z Galicji … kuto tam lance pod nazwą sztachet , a następnie wysyłano do Królestwa , gdzie ostrzono je i osadzano na drzewca."
Wynika z tego , że produkcja lanc była dobrze opanowana na terenie Polski i mogła być powierzona lokalnym fachowcom. Przypuszczam , że podobnie było wcześniej , w Ks. Warszawskim.

cdn renske.gif

Towarzysz

: Towarzysz 18.08.2004, 19:05

I odcinek ostatni laughing.gif

13. Punkt ostatni : LITERATURA.
Ograniczam się tylko do pozycji (moim zdaniem ) mało znanych w Polsce. Książki już wymienione przez innych lub ogólnie znane , nawet jeżeli je przeglądałem , nie będę przytaczał (np. opracowania B. Gembarzewskiego) :
a/ Janusz Wielhorski “Lanca” , Studia do Dziejów Dawnego Uzbrojenia i Ubioru Wojskowego część VI , Kraków 1974. Klasyka o lancy.
b/ Stanislaw Kirkor “Legia Nadwiślańska 1808-1814” , Londyn 1981. Inne książki o tematyce napoleońskiej tego autora: “ Pod sztandarami Napoleona”, "Polscy donatariusze Napoleona”.
c/ Marian Kujawski “Z bojów polskich w wojnach napoleońskich” Londyn 1967 – analiza wybranych bitew jak Maida (1806) , Somosierra (1808), Fuengirola (1810) , a szczegolnie nas interesująca ze wzgledu na Legię , Albuera (1811) – analiza bitew , bardzo sumienna analiza źródeł i opinii , swoich i obcych.
d/ Jan Minkiewicz “ Ułańskie dzieje” – mała książeczka , ale ciekawe zebranie wszystkiego o ułanach, łącznie z klasyfikacją kto był , a kto nie był ułanem .
e/ Kornel Krzeczunowicz "Ułani księcia Józefa" , Londyn , 1960 r. - pułk 8-my ułanów i jego tradycja.
f/ Wacław Tokarz "Armja Królestwa Polskiego (1815-1830)", Piotrków ,1917 r.
g/ Nigel de Lee "French Lancers" , Almark Publishing Co.Ltd., London 1976 , ilustracje Emir Bukhari.
h/ J.V.Chelminski et A.Malibran "L'Armée du Duché de Varsovie” , Paris 1913 – nie, nie mam oryginału, to reprint sprzed 2-ch lat.
i/ M.G. Head "French Napoleonic Lancer Regiments” London 1971 – mała książeczka, ale dużo kolorowych ilustracji.

14. I to by było na tyle … smile.gif

Rozpisałem się nieprzywoicie. Przepraszam , jeżeli nudziłem o rzeczach ogólnie znanych , czy oczywistych , albo w swoich dywagacjach pozwoliłem sobie na wyjście poza zwyczaje przyjęte na tym Forum (szczególnie co do rozmiarów wypowiedzi). Proszę o wpisanie tego na rachunek mojego debiutu.
Równocześnie mam nadzieję , że może to co napisałem wzbudzi czyjeś zainteresowanie i temat ożyje na nowo. blush.gif

Pozdrowienia

Towarzysz

: Eques 18.08.2004, 19:11

Ja tam młody jestem, ale takiego entre na forum to na pewno bardzo dawno nie było. Jeśli kiedykolwiek... smile.gif clapping.gif clapping.gif clapping.gif

: Duroc 18.08.2004, 20:47

Towarzyszu, skopiowałem sobie Twój tekst... smile.gif
Chylę, naprawdę chylę czoła... clapping.gif thumbup1.gif

: Unclean 18.08.2004, 23:48

to ja kilka uwag...
Po pierwsze super text i tylko do gratulacji sie dołączam.

QUOTE
Co do legionów , Dąbrowskiego

tego pewien nie jestem bo po prostu pamięć mam słabą, ale z tego co pamietam, to Dąbrowski właśnie dlatego zabiegał o karabinki, bo lance którymi kazano im walczyć były tak liche że nie dało sie tym "dziergać"
QUOTE
podoficerowie i oficerowie zostali pozbawieni lanc
zostali, ale nie dlatego że Napoleon chciał zwiększyć siłę ognia, ale dlatego że mieli inne zadania na polu bitwy.
QUOTE
Postanowiłem więc zastosować metodę "zbliżoną" do statystycznej

metoda statystyczna w tym temacie jest absolutnie niestosowna. Gembarzewski jest bez wątpienia wspaniałym źródłem, ale procentowe wyliczenie ilu ułanów ma lance na rysunkach i wyciagnięcie z tego wnisków co do urzywania tej broni to juz nieporozumienie. Ułana zawsze pokazywało się z lancą, bez względu czy stanowił on drugi czy pierwszy szereg. (no chyba że był oficerem)
QUOTE
opowieści ułana z bitwy pod Stoczkiem
ułan nazywał się Bartkowski, a z drugiej strony byli dragoni więc mozna było dopiero przed starciem wyposażyć drugi szereg w lance, wiedząc że nie będzie sie bić z piechotą (różnica w taktyce walki po prostu)
QUOTE
Czyli , polscy ułani na służbie austriackiej , widząc polskich szwoleżerów na służbie francuskiej uznali , że mają przewagę w uzbrojeniu (no bo, paniedzieju , mają lance ! ), odrzucili je i wzieli się za szable , aby walczyć jak równy z równym ! To dopiero brzmi dla mnie po rycersku i po polsku !
a to juz bajka. Nienawidzili sie Polacy szczerze i ani jedni ani drudzy nie zrezygnowali by przewagi nad wrogiem. W ferworze bitwy zawsze mozna podnieść upuszczona lancę, bądź podjeżdżając z boku ciąć wroga i tak mu ja zabrać, nie każda musiała być "wyrwana" z ręki przeciwnika w starciu czołowym.
QUOTE
znana "arogancja francuska" , która ma długą tradycję i trwa do dzisiaj (Bonjour , monsieur Chirac !).
a za to to się z Tobą napiję clapping.gif w00t.gif smile.gif tongue.gif laughing.gif
QUOTE
jej niezwykłe zalety [lancy] ujawniały się nie tylko przy masowym użyciu w szarży, ale , i to przede wszystkim, w pojedynczym spotkaniu z wrogiem na polu walki, w zamęcie bitewnym, w podjeździe ,w każdych dosłownie okolicznościach i w każdym terenie
to nie do końca prawda w ciasnych bitwach po przemieszaniu szyków odrzucano je najczęściej, dlatego właśnie jak napisałeś, tak strasznie dbano o utrzymanie jedności i spójności szyku. (po jego złamaniu ta najgroźniejsza broń nie była juz taka zabójcza.
QUOTE
Jazda polska w okresie przedrozbiorowym (Kawaleria Narodowa i Straż Przednia) nie miała lanc w drugim szeregu
chciałbym tu podkreślić, że kawaleria Księstwa była wzorowana na Narodowej (co absolutnie nie przekreśla wszelkich możliwych kombinacji z lancami)
QUOTE
Niedoścignionym mistrzem w tym wszystkim był niedoceniony przez Napoleona pułk 1-szy lansjerów Legii Nadwiślańskiej .  Poźniejsze nadanie mu numeru 7-ego wielu uważało za obrazę … 
przypomnę że stracili numerek nie dlatego że Napoleon ich nie lubił ale dlatego że Pan Konopka był mało czujny i obowiązkowy i stracili sztandar. (co równało się z likwidacją pułku) Jeśli nie czytałeś Towarzyszu Kajetana Wojciechowskiego "Pamietniki moje w Hiszpanii" to bardzo polecam znajdziesz tam także wiele inf. o lancy i taktyce jej urzywania.
QUOTE
to kwestia produkcji lanc.
co się spotykam z pamietnikiem traktującym o lancach to zawsze narzeka się na ich braki (a to długość, a to żle osadzony grot, a to zła jego długość, ciężar itp)

poza tymi mało kontruktywnymi uwagami nie mogę sie przyczepić do niczego i nie śmiałbym nawet clapping.gif piękne topiki

pozdrawiam serdecznie

: Stary 19.08.2004, 08:20

Witam
Wielkie brawa Towarzyszu, szczególne dzięki za info o ułanach w Saksonii.

Problem polega na tym, że mamy całkowicie pewne informacje o uzbrojeniu jazdy przedrozbiorowej (z drobną wątpliwością, którą podniósł Pitrek), dosyć dokładne o uzbrojeniu jazdy legionowej do 1800 r i pełne po tej dacie (1 i 4 plutony każdej kompanii były uzbrojone w lance, a 2 i 3 - w karabinki; różnice zachowały się nawet w terminologii - żołnierzy plutonów uzbrojonych w lance nazywano ułanami, a pozostałych strzelcami, chociaż spotkałem się również z określaniem wszystkich kawalerzystów legionowych mianem strzelców). Nie ma wątpliwości co do uzbrojenia szwoleżerów i ułanów nadwiślańskich (chociaż i tutaj pojawiają się - moim zdaniem chyba błędne - głosy o uzbrojeniu wszystkich ułanów w karabinki już w końcu 1811 r.) i francuskich lansjerów.
Nadal jednak nie ma całkowitej pewności co do uzbrojenia pułków ułańskich Księstwa. Ja, z powodów, o których pisałem nie tylko na tym wątku, a także ze względów ekonomicznych, które podnosił Apacz, jestem przekonany, że drugi szereg był uzbrojony w lance. Ale to tylko moje przekonanie.
Pozdrawiam.
Stary.

: Towarzysz 29.08.2004, 23:48

Witam,
Bardzo dziękuję za tak ciepłe przyjęcie mojego posta, dziękuję jeszce raz.
Traktuję to częściowo jako zachętę dla debiutanta na Forum. Muszę przyznać , że miałem trochę tremę (Duroc mi świadkiem). blush.gif
Muszę nieskromnie też przyznać , że się trochę napracowałem , ale nie zawsze ilość przechodzi w jakość. A ile przy tym miałem radochy grzebiąc po papierach , to moje (aż rodzina zaczęła się niepokoić). tongue.gif

Przepraszam , że dopiero teraz się odzywam , ale trochę ostatnio podróżowałem ; przyjeżdżałem na krótko i znowu wyjazd. Wieczorem jak się dorwałem do internetu , to nie zawsze miałem łeb na napisanie czegoś z sensem.
Dziękuję za uwagi Unclean i Starego – odpowiem niedługo , jak się trochę pozbieram.

Skoro jednak spotkało mnie tyle życzliwości , postanowiłem coś napisać “na bis”.
Historia pochodzi też z książki N. de Lee “French Lancers”i bardzo zadziałała na moją wyobraźnię.
Autor podaje ją jako przykład działania kawalerii przeciwko artylerii.
Pominę teoretyczny wstęp, żeby nie nudzić. Należy tylko wspomnieć, że kiedy kawaleria była zmuszona atakowac frontalnie baterię artylerii , podchodziła w formacji rozproszonej lub otwartej. Nie było bowiem potrzeby utrzymywać zwartej formacji atakując artylerię, ponieważ bateria dział nie była
wrażliwa na psychologiczny czy fizyczny szok. Ważne natomiast było zapobieżenie efektowi ognia kartaczami , który stawał się morderczy od odległości 300 m . Zwykle atakujący galopowali ostanie 350 m.

Otóż podczas bitwy pod Dizier w marcu 1814 roku szwadron strzelców konnych w szyku rozproszonym ruszył frontalnie na baterię rosyjską skladającą się z 18 dział. W odległości około 100 m przed baterią oddział rozdzielił się na lewo i prawo i zaszarżował skrzydła baterii . Zdumionym Rosjanom pojawił się natomiast szarżujacy środkiem szwadron lansjerów w szyku otwartym. Bateria została wyeliminowana (wszystko w moim wolnym tłumaczeniu).
Autor książki pisze dalej sarkastycznie , że już po opanowaniu baterii lansjerzy mieli przewagę nad innym rodzajem kawalerii – łatwiej było dosięgnąć artylerzystę leżącego pod działem lancą , niż szablą (albo to raczej czarny humor angielski ... laughing.gif ).
Mnie natomiast historia ta skojarzyła się z “Potopem” i wyczynami Tatarów pana Andrzeja. kid.gif

A teraz małe wyzwanie , “challenge” , jak mawiają nasi przyjaciele Amerykanie :
Nie wiem czy ktoś z Was słyszał o tym epizodzie. Ciekaw jestem , czy któryś ze specjalistów od OdB mógłby się pokusić o skojarzenie jednostek strzelców konnych i lansjerów , które wykazały się tak znakomitą koordynacją i współdziałaniem. Zaznaczam , że odpowiedzi nie znam. Powodzenia ! wink3.gif

Pozdrowienia
Towarzysz

: Eques 30.08.2004, 06:18

No nie jest łatwo skojarzyć, Towarzyszu.
Pod St. Dizier (mówimy o drugej bitwie) były: 5.,8.,14.,22.,26.,27. P.S.K.;
Zaś z pułków lansjerskich byli nasi szwoleżerowie i 6.
Pozdr.

: Duroc 30.08.2004, 07:25

Lansjerzy byli nasi...
A szaserzy - nie mam pojęcia którzy... sad.gif

: Towarzysz 30.08.2004, 20:07

Witam i dziekuje,

Eques , jeszcze jedno ...
A czy w bitwie brali udzial strzelcy konni gwardii ? huh.gif

Pozdrawiam
Towarzysz

: Eques 31.08.2004, 09:11

Tak jest, Towarzyszu mój! wink3.gif
http://www.compagnie-d-elite.de/Start/Deutsch/Artikel/Chasseurs_a_Cheval/chasseurs_a_cheval.html
Tutaj jest ta historia opisana przez jednego z francuskich oficerów. Podane są pułki: szaserzy i lansjerzy gwardii. Zważywszy że od kilku lat niejako sąsiadowały ze sobą, nie dziwi fantastyczne zgranie pododdziałów.

: Towarzysz 31.08.2004, 17:42

Witam,

Eques, jesteś nieoceniony i niedoceniony ! wink3.gif
Ale mamy mały problem. huh.gif Znasz niemiecki ? Bo ja słabo … ale sprobuję …
Tylko się nie czepiajcie , bo się staram !

Tekst orginalny , dostępny na stronie tylko w wersji niemieckiej :
Am 20. März 1814 attackierte Parquin (Chef der 11. Kompanie der 6. Schwadron, Junge Garde) bei St. Dizier: „Ich ritt mit meinen Männern an der Spitze der Kolonne, als der General kam und mir befahl, ohne Rücksicht auf Verluste 18 Kanonen anzugreifen, die die Russen auf freiem Feld aufgefahren hatten. Ich befolgte den Befehl sofort, doch als wir 100 Meter vor den feindlichen Geschützen angekommen waren, dezimierte uns der Feind mit Kartätschen so, dass ich meinen zwei rechten und zwei linken Zügen den Befehl gab, in Linie zu attackieren, um der Artillerie ein schlechteres Ziel zu bieten. Kurz darauf erschienen die roten Lanciers der Garde und nach ihrer Attacke eroberten wir die Geschütze.
Eine Division russischer Kürassiere, die ihren Geschützen zu Hilfe kam, trafen mit den Lanciers zusammen, die rechtzeitig von den 3. und 6. Dragonern unter General Milhaud unterstützt wurden. Zusammen warfen sie die feindliche schwere Kavallerie zurück und nahmen dabei 600 Gefangene ...“ (Parquin)

Moje koślawe tłumaczenie (nie po polsku pewnie i niedokładnie z niemieckiego ):
20-tego marca 1814 atakuje Parquin (szef 11 kompanii 6-go szwadronu Młodej Gwardii) pod St. Dizier:
"Jechałem z moimi ludźmi na czele kolumny , kiedy generał wydał mi bezdyskusyjny rozkaz zaatakować 18 dział rosyjskich na otwartym polu. Wykonałem natychmiast rozkaz , ale kiedy na odległości 100 m od wroga zostaliśmy zdziesiątkowani ogniem kartaczy , wydałem rozkaz atakować na lewo i na prawo w linię , aby stać się gorszym celem dla artylerii . Krótko potem zjawili się czerwoni lansjerzy gwardii i z ich atakiem odnieśliśmy zwycięstwo.
Dywizja rosyjskich kirasjerów starła z lansjerami , kiedy we właściwym momencie na pomoc zjawili się dragoni
3-go i 6-go pułku pod gen. Milhaud. Razem zwalczyliśmy wrogą kawalerię i wzięliśmy 600 jeńców…" (Parquin).

Jak wiesz , czerwonymi lansjerami nazywano Holendrów … ohmy.gif
A zatem to nie byli nasi szwoleżerowie. Albo znowu ktoś nas wodzi w maliny … sad.gif
I niestety , wbrew N. de Lee , atak raczej improwizowany .
Stary miał rację : to tak zawsze , jak się korzysta "z opracowań z opracowań" .

Pozdrowienia
Wasz skołowany Towarzysz shy.gif

: Towarzysz 5.09.2004, 22:03

Witam,
Już od dawna powinienem odpowiedzieć Unclean i Staremu.
Dziękuję Wam za wnikliwe przeczytanie i uwagi. smile.gif

Unclean,

QUOTE
podoficerowie i oficerowie zostali pozbawieni lanc

zostali, ale nie dlatego że Napoleon chciał zwiększyć siłę ognia, ale dlatego że mieli inne zadania na polu bitwy.



Oczywiście masz rację , bezmyślnie przetłumaczyłem , sorry. sad.gif


Oczywiście , że znam podstawy i zasady statystyki, choćby z racji wykonywanego zawodu ! To było żartobliwe i miało pokazać moją bezradność huh.gif wobec braku pewnych źródeł .
A swoją drogą, Gembarzewski rysował i kopiował tak , jak ułanów widzieli ówcześni ludzie. I stąd duże prawdopodobieństwo , że nie widzieli ich bez lanc, albo b.rzadko. On nie odrzucał , segregował informacji.
Inny dowód: mamy prawie pewność co do Kawalerii Narodowej , że pocztowi nie mieli lanc, ale Gembarzewski w tomie 2-gim pokazuje takiego z lancą – ktoś to zarejestrował , no to on też pokazuje (tablica 188, postać 1). Nie pisałem , by to wyjątek i nie brałem pod uwagę.

Bardzo ładnie, dziękuję za Bartkowskiego ... a skąd o tym wiesz ? Masz jakies źrodła o taktyce jazdy, a szczególnie lansjerów ? Pochwal się ! blush.gif

Co do starcia z ułanami Schwarzenberga ...
Sprawdziłem jeszcze raz u Krzeczunowicza, ale nic nie pisze – zrozumiałe ... przecież to tradycja jego ukochanego 8-go pułku !
No wiec zostaniemy każdy przy swojej bajce . cool.gif Bo to , że się nie lubieli, nie musi oznaczać, że musieli nie przestrzegać zasad honorowych ( a skad wiesz , że się nie lubieli tak bardzo ? dry.gif ) .
A przy tym zasięg wydarzenia ! Można uwierzyć w pojedyncze wypadki wyrwania lancy , ale szwadron szwadronowi ?! Przy biernej postawie ułanow ? Niewiarygodne ... blush.gif

QUOTE
przypomnę że stracili numerek nie dlatego że Napoleon ich nie lubił ale dlatego że Pan Konopka był mało czujny i obowiązkowy i stracili sztandar. (co równało się z likwidacją pułku) Jeśli nie czytałeś Towarzyszu Kajetana Wojciechowskiego "Pamietniki moje w Hiszpanii" to bardzo polecam znajdziesz tam także wiele inf. o lancy i taktyce jej urzywania.


No to co że 2-gi szwadron 1-szego stracił standar w 1809 roku ? A dlaczego go nie rozwiązali ? wink3.gif
Bo go potrzebowali , bo już pokazał co potrafi i dowódcy go sobie rozrywali. A wiesz co było na tym sztandarze ? nie orły cesarskie , o nie ...
Ten pułk byl znany z poglądów republikanskich i Napoleon go nie lubił. Były nawet plany zmian mundurów , nie tylko numeru ( no , to nie był pomysł Napoleona co prawda).

QUOTE
a za to to się z Tobą napiję     


Po za tym możemy się napić i napijemy się, jak się kiedyś spotkamy !
Na pohybel żabojadom z wodą sodową w głowie ! cheers.gif

Do Starego mam tylko pytanie – skąd masz te wiadomości o jeździe legionowej ? Możesz podać namiary ? huh.gif

I jeszcze jedno na temat regulaminów .
Znalazłem , że w 1812 wyszedł tytuł :
“Instrukcja dla kawalerii odnośnie walki z Rosjanami , zwłaszcza z kozakami i strzelcami”.
Data wydania: 25 czerwca 1812 roku.
Opracowanie być może przy udziale gen. inspektora kawalerii gen.dyw. Rożnieckiego.
Czy ktoś coś o tym wie ?! huh.gif

I wszystkim jeszcze raz dziękuję. Oczekuję odpowiedzi o źródłach !
Towarzysz

: Kamp 5.09.2004, 22:37

QUOTE
Ale mamy mały problem.  Znasz niemiecki ? Bo ja słabo … ale sprobuję …
Tylko się nie czepiajcie , bo się staram

Towarzyszu, nie ma się czego czepiać. Przetłumaczyłeś tekst bardzo dokładnie. Mały wyjątek:
QUOTE
kiedy generał wydał mi bezdyskusyjny rozkaz zaatakować 18 dział rosyjskich na otwartym polu

powinno być: ...generał rozkazał mi, bez wzglądu na straty zaatakować ustawione w szczerym polu 18 rosyjskich armat.

: Unclean 5.09.2004, 23:12

QUOTE
A swoją drogą, Gembarzewski rysował i kopiował tak , jak ułanów widzieli ówcześni ludzie. I stąd duże prawdopodobieństwo , że nie widzieli ich bez lanc, albo b.rzadko. On nie odrzucał , segregował informacji.

Towarzyszu Gembarzewski to dla mnie źródło wysmienite, ba trzeba stwierdzić że dzięki uprzejmości Niemców cursing.gif , także w wielu przypadkach jedyne. Piszesz jednak że rysował tak jak widzieli to ówczesni... Towarzyszu tylko że on ówczesnych nie znał i nie widział (1872-1941) Jako pułkownik W.P. i muzealnik miał do czynienia z eksponatami i pewnym materiałem źródłowym, a nie powiesz mi, że jak mowa o ułanach to w eksponacie nie będzie lancy. sick.gif Po prostu ułanów rysował z lancami, kirasjerów w kirysach, karabinierów z karabinkami. ph34r.gif

QUOTE
a skąd o tym wiesz ? Masz jakies źrodła o taktyce jazdy, a szczególnie lansjerów
konkretnych niestety nie, ale w pamietnikach czasem cos sie tam przewinie, jednak jako że taktyka mnie specjalnie nigdy nie interesowała nie potrafie Ci podac konkretnych tytułów. Troche u Wojciechowskiego, troche u Załuskiego

QUOTE
Co do starcia z ułanami Schwarzenberga ...a skad wiesz , że się nie lubieli tak bardzo
a polecam Wspomnienia Załuskiego zreszta także http://www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=181 artykuł (niech sie autorytety wypowiedzą tongue.gif

Co do moich ulubionych lansjerów polecam http://www.his.uni.torun.pl/studenci/sknmdoiuw/referaty/losip.htm anonimowego niestety autora - a szkoda bo fajny. Choc nie ma tam opisanego dokładnie problemu który przedstawiasz. To dobry temat na osobny topic - "Czemu Napoleon dokonał rozwiazania pułku?" Czy rzeczywiście szło o politykę? Sam nie wiem.

pozdr Twoje zdrowie cheers.gif

: Towarzysz 5.09.2004, 23:50

Nie rozumiem , rozwiązania jakiego pułku ? Zmienił tylko numerację , kiedy wprowadził francuskich lansjerów . huh.gif
Właśnie powinien to zrobić , a nie zrobił ...

Za ciekawe artykuły bardzo dziękuję . smile.gif
Przeczytam jutro. tongue.gif

W Twoje ręce cheers.gif
Pozdrowienia
T.

: Unclean 6.09.2004, 00:11

no może sie istotnie źle wyraziłem, choc nie do końca. Dla zołnierzy utrata nazwy pułku i numeru (1-szego przypomnę) na "jakiś" 7- lansjerów równało sie z likwidacjią ich legendy, sławy itp. Uczestnik tego zdarzenia Kajetan Wojciechowski nie kryje rozpaczy:

QUOTE
Godła wojskowe, jakimi są sztandary, stają się trofeami zwycięstwa, skoro z orężem w ręku, od mężnie onych broniących, zdobyte zostaną; wtedy ci, którzy je utracą, ohydą okryci, a sława do zwycięzców przechodzi
to cytacik z http://napoleon.org.pl/pulki/honor.php artykułu (to se kryptoreklamę walnąłem wink3.gif )

pozdr

: Towarzysz 6.09.2004, 00:24

O nie , nie w tym wypadku . wink3.gif
To stale ta sama "arogancja francuska". Jak jakiś polski pułk miał być 1-szy ...
A za co 2-gi Lansjerów zrobił sie 8-my ? blush.gif

Koniec na dzisiaj, dobranoc.
T.

: Colbert 6.09.2004, 11:54

QUOTE
Dla zołnierzy utrata nazwy pułku i numeru (1-szego przypomnę) na "jakiś" 7- lansjerów równało sie z likwidacjią ich legendy, sławy itp. Uczestnik tego zdarzenia Kajetan Wojciechowski nie kryje rozpaczy

Podobna historia przytrafiła się 8 pułkowi kirasjerów. 8 pułk był prekursorem tej formacji w armi francuskiej, gdyż jako Cuirassiieurs du Roy jako jedyni (nawet wśród kawalerii uważanej za ciężką) posiadali kirysy (jednoczęściowe co prawda). Natomiast po reorganizacji ciężkiej kawalwrii przez Napoleona zostali zaledwie ósmym półkiem sad.gif . To była dla nich potwarz, z tą decyzją nigdy do końca sie niepogodzili, i przemycali swoją 1-ke gdzie sie da, a mówili o sobie jako pierwszy.

Do końca więc z szacunku o mówiło się "Nadwiślański", a tylko formalnie był 7.

: Stary 6.09.2004, 13:27

Witam

QUOTE
Do Starego mam tylko pytanie – skąd masz te wiadomości o jeździe legionowej ? Możesz podać namiary


Prawie na pewno z "Historii wojen i wojskowości" Korzona. Sprawdzę to jeszcze w domu. A na razie musi Ci wystarczyć artykulik, do którego link podał Unclean. Tam też jest informacja o uzbrojeniu jazdy legionowej.
Pzdr
Stary

: Towarzysz 6.09.2004, 17:34

Witam,

Stary , dziękuję za odpowiedź. smile.gif
Wszystkie artykuły Unclean są ciekawe , z jego dyplomowym wlącznie, wydrukowałem i będę czytał . tongue.gif

Unclean , dziekuję .
Wiesz , tez chciałem byc historykim po maturze , ale wtedy trzeba było byc marksistą. sick.gif
To zostałem inżynierem – nikt mnie nie pytał o poglądy .. cool.gif

Colbert , a jak wyjaśnisz zmianę nazwy dla 2-go Nadwiślańskiego ?

Pozdrowienia
Towarzysz

: Colbert 6.09.2004, 21:58

QUOTE(Towarzysz @ Dzisiaj o 18:34)
Colbert , a jak wyjaśnisz zmianę nazwy dla 2-go Nadwiślańskiego ?

Ten Nadwiślański był jedyny, i basta thumbup1.gif

: Unclean 6.09.2004, 22:54

QUOTE
Wiesz , tez chciałem byc historykim po maturze , ale wtedy trzeba było byc marksistą.


Ja tam chciałem być architektem, ale dzis trzeba dac za to grube łapówki cursing.gif

pozdr

: Stary 7.09.2004, 07:18

Witam
Podziękowania drogi Towarzyszu były nieco przedwczesne:)
Informacja o uzbrojeniu jazdy Legii Naddunajskiej pochodzi z samego mistrza Kukiela ("Dzieje oręża ..." str. 81).
Natomiast Gembarzewski u Korzona pisze tylko lancach i pomija karabinki.
Pzdr
Stary

: talleyrand 9.09.2004, 14:55

WITAM!
Długo mnie nie było ale właśnie wracam do dyskusji, mam nadziej,
że długiej i owocnej.

QUOTE
no może sie istotnie źle wyraziłem, choc nie do końca. Dla zołnierzy utrata nazwy pułku i numeru (1-szego przypomnę) na "jakiś" 7- lansjerów równało sie z likwidacjią ich legendy, sławy itp. Uczestnik tego zdarzenia Kajetan Wojciechowski nie kryje rozpaczy:

Taka naprawde to - jeśli dobrze pamiętam- pamietnikarz (Wojciechowski?, Dobiecki") sugeruje wręcz że zmiana numeracji to wynik utraty sztandaru w Hiszpanii. Zdecydowanie nie podoba mu sie ten zamysł Napoleona, a całość ładnie komponuje sie z " nie fartem pułku"(zwłaszcza do dowódców) nad którym takze się użala.
Zresztą to fakt, Legioniści zasłużyli sie bardziej niż Szwoleżerowie(to moja ocena) ale zaszczyty przypadały Gwardii.
Moje zdanie w sprawie lanc ...
Nie były potrzebne, utrudniały manewry, były niebezpieczne dla ludzi z I szeregu itp
Wiecie najbardziej tutaj pasuje mi komentarz Karola Różyckiego - organizatora i dow. pułku wołyńskiego (ułanów) w powstaniu Listopadowym.
Nie dość że formowanie odziału przebiegałow warunkach przebijania się do własnych sił (z Wołynia), szabel , nie wspominając o broni palnej(!) brakowało, często jedyną bronia ułana ("kozaka") była lanca , której robionoi z drąga i przytwierdzonegej na prędce brony (kolca żelaznego odłamanego z nażedzia rolniczego).
Różycki ustawiał swoich Wołyńców w I szereg, oficjalnie ponieważ początkowo (na WOłyniu) walczyli z liczniejszym NPL, pewnie także dlatego że od tych młodych chłopców trudno wymagać by przyszli do oddziału już z umiejetnością manewrowania ( nieporozumienia w ruchU II szeregu rozbija Isz.).
W dodatku nawet później walcząc już w miarę regularnym (choć pomocniczym) Korpusie Samuela Rożyckiego nie zmieniał tej taktyki a zdanie świadków Wołyńcy stanowili jeden z najlepszych regimentów kawalerii w Powstaniu (przynajmniej od względem bitności).
Sam płk Karol Różycki > tłumaczy utrzymanie tej taktyki tym że albo przełamanie w szarży nastąpi pod wpływem I szeregu albo do nie go nie dojdzie, a ostrzał z broni palnej wyżądza większe szkody przy stosowaniu pierwotnego wariantu.
Zatem nie tyle "po co lanca II szeregowi?" ale "po co wogule II szereg?!"
Swoją drogą widzieliście podręcznik do fechtunku lancą autorstwa (wątpliwego-zrobił to jakiś wojskowy "murzyn"" gen. Wincentego Krasickiego? CYMES!!!
Wiele wyjaśnia (gł. ilustracje) daloczego lanca w II szeregu byłaby zawadą w II szeregu.
A Napoleon - co by o nim nie powiedzieć - miał manie wielkości i jak wyposażał szwoleżerów(sam się zaja tworzeniem dekretu) to przesadził. Zresztą akurat karabinki przydały się w Hiszpanii i Rosji ze względu na specyfike walki partyzanckiej i ODWROTU.


Słówko do szlusowania, komenda:
Szlusuj!
Równaj do Prawego!
Zatem, szlusowanie to łaczenie w prawo a druga linia uzupełnia skrzydła, które na skutek tego zostały skrócone.
Ten zabieg zdaje się być rozsądny bowiem bezpośrednie wstępowanie w luki powstałe w I szeregu wprowadza zamieszanie.
tak ja rozumiem "szlusowanie" - czy sie mylę?
Czekam na Wasze zdanie.

Kwestia regulaminów w jeździe:
Różniecki stworzył manuskrypt (relacje pametnikarzy) ale nie został on wydany drukiem .
Czy ktoś trafił na rękopis bądz przepisana kopie tego dzieła?

Co do Husarii i jej uzbrojeniu w Broń palną o czym ktoś wz przedmówców wspominał.
Broń palna w Husarii to nie tyle podstawa, co wyznacznik zamożności (mowa o Towarzyszach)! Inna rzecz że pocztowi w końcu mieli osłaniać Pana w bitwie - poto powstała ta funkcja- zatem Szlachcić mógłudzielić im broni tak jak to zrobił Pasek dając prywatny proch i kule dragonom (w czasie obrony przed wolentarzami,aaaa....pana Muraszki?)
Poczytajcie pamiętniki z XVII wieku, swoja drogą jest też tekst autorstwa, hmmm.gif ... zdaje się jednego z Hetmanów(sorry, skleroza)- napewno jest to u Górskiego - hist. jazdy- ale to chyba nie on jest autorem) gdzie chwalona jest uniwersalność naszych "skrzydladych" bowiem:
-na koniu z "drzewkiem" i zbroja ciężka jazda,
-z szablą lekka (a raczej liniowa),
-zaś bezkonno z rusznica na mury i do piechotnego szyku zdatna
(bardzo DOWOLNY CYTAT- moze ktoś ma ten kawałek na podorędziu?).

U upisałe się i z niecierpliwościa czekam responsu Waszeci.
Hrabia de Perigord

: bachmat66 20.03.2006, 22:49

QUOTE(Towarzysz @ 18.08.2004, 19:25)
-  9 – 17 październik 1760 r. – zagon ułanów polskiego zaciągu i huzarów węgierskich (d-ca gen. Handig)  zajął Berlin excl.gif , zagarnął bogaty łup i wrócił do swoich. Sensacja na miarę europejską ! I przyczynek dla tych , co szukają tradycji braterstwa broni polsko-węgierskiego ...  wink3.gif
-
Towarzysz
*



Czolem
Osprey'a ksiazeczka, autorstwa Davida Hollins'a , o huzarach wegierskich podaje ze rajd na stolice Prus przez odzialy austryjacko-saskie mial miejsce 16-18 X 1757, zakonczony zaplaceniem przez Prusakow 215000 talarow kontrybucji etc. Ale autor podaje ( jest tam tablica kolorowa - E - opisujaca zdazenie oraz duza nota o rajdzie ale nic nie ma o ulanach -strona 57) ze w oddzialach austryjacko-saskich pod wodza Andreasa Hadika (sic!)bylo :
- 500 huzarow (plus 600 huzarow na liniach zaopatrznia oraz na zachod od Berlina w celach oslonowych etc)
- jakies 600 jezdzcach typu "heavy cavalry',
-1,100 grenzers (chorwackiej czy bosniackiej piechoty)
- jakies blizej nie okreslone 2000 piechoty
- plus 4 dziala
a np Christopher Duffy w Prussia's Glory: Rossbach and Leuthen, 1757( Chicago: Emperor's Press, 2003. 208 pages. ISBN# 1883476291) pisze ze rajd generala Andreas'a Hadik von Fotok na Berlin mial miejsce w pazdzierniku 1757. Duffy opisuje przygotowania do rajdu etc oraz wykonanie przez Hadika on 16 October 1757. Duffy pisze o 7,200 zolnierzy, i ze Hadik wykonal swoj piorunujacy raid zza Laby, zaskakujac miasto i zadajac 500,000 talarow. Berliniacy vel Prusacy dali mu 200,000 talarow w 8 godzin (spisuje to z recenzji ksiazki).
..a na tej stronie jest napisane dosc dokladnie o przebiegu rajdu (wojska jest ponad 7000 a dzial tylko 2) i o Hadiku, ze znacznym wstepem do teamtu Wegier w 1 polowie 18 wieku - chyba sami Wegrzy to pisali - ale nic o ulanach saskich http://www.hungarian-history.hu/lib/thou/thou08.htm

a tu jest artykul o ulanach w sluzbie saskiej - nic o Berlinie - choc z drugiej strony jest tenze artykul mocno pokrecony ....
http://vial.jean.free.fr/new_npi/revues_npi/28_2002/npi_2802/28_saxon_uhl.htm#note2%23note2
czyli czy ktorys z naszych autorow tu sie myli?
ps
jestem pod duzym wrazeniem tego postu - pierwsza klasa!

: Stary 28.04.2007, 16:34

Witam
No to żeby nam za łatwo nie było. Janusz Albrecht "Z dziejów jazdy Księstwa Warszawskiego":

Po kampanji 1807 r.(!!!) dodano strzelcom konnym do poprzedniego uzbrojenia jeszcze i lance. Jak w poprzednich, tak i w tej dziedzinie odczuwała naogół jazda duży niedobór. Nie było pułku, który posiadałby całkowite i dostateczne uzbrojenie.

Ale potem w przypisie do tego zdania:
Stan uzbrojenia pułków jazdy, w dniu 18 lipca 1808 r.: 1 pułk jazdy - karabinów 878, 3 p. j. - 1016, 5 p. j. 596; Szabel: 1 p. j. - 690. 2 p. j. - 727, 3 p. j. - 568, 4 p. j. 1016, 5 p. j. - 504, 6 p. j. - 1016. Pistoletów: 1 p. j. 894, 2 p. j. - 721, 3 p. j. - nic, 4 p. j. - 1016, 5. p. j. nic, 6 p. j. - 616. W porównaniu do stanu wiosennego widać z tego zestawienia znaczną poprawę uzbrojenia. Jeszcze lepiej było w dniu 5 stycznia 1809 r.: 1 p. jazdy posiadał karabinów - 750, pistoletów - 870, szabel 500; 2 p. jazdy - pistoletów 760, lanc - 600, szabel 760; 3 pułk jazdy - pistoletów 549, karabinów 201, lanc 392, szabel 694. 4 p. j. pistoletów - 1067, karabinów 536, szabel 694; 4. p. j. - pistoletów 1067, karabinów 536, szabel 1377; 5. p. j. - pistoletów 930, karabinów 814, szabel 500; 6 p. j. pistoletów 600, lanc 900, szabel 785.

Póki co, wyjaśnia się się chyba zawsze mnie zastanawiające zdanie Wieleckiego o rywalizacji 3 i 4 pułku o tytuł strzelców konnych i pewnie coś co brałem za omyłkę - nazywanie pułku 3 strzelcami konnymi. Ale poza właśnie 3 pułkiem podział wydaje sie klarowny - albo lance, albo karabinki.
Pzdr
Stary

: Towarzysz 8.05.2007, 11:52

Witam,
Stary , cieszę się , że jeszcze ten topik jest Ci wciąż bliski ... smile.gif
To są bardzo ciekawe informacje , szczególnie , że uzbrojenie jazdy Ks. Warszawskiego (pułków ułańskich) jest ciągle
białą plamą. Ciekawe , czy dochowały się podobne informacje z okresu późniejszego .

Przeglądają ostatnio publikację Janusza Wielhorskiego "Szable w dłoń" dotyczącą rodowodów jazdy polskiej
przedrozbiorowej znalazłem w aneksie szczegółowe informacje o uzbrojeniu.
Oficerowie - szable i pistolety,
Towarzysze (szereg pierwszy) - szable , lance (kopie) , pistolety,
Szeregowi - pałasze , karabinki (niemieckie , kaliber 17 mm).
Bez niespodzianek ...
I znamienna uwaga autora:
"Za Insurekcji , po oddaniu karabinków nowo-formowanym odziałom pieszym , uzbrojono szeregowych w broń drzewcową".

Jeżeli wg regulaminów szerg drugi miał mieć karabinki , krótka żołnierska odpowiedź na tytułowe pytanie topiku
powinna być: bo nie starczało. huh.gif
Powtarzam , o ile o tym mówiły regulaminy , bo o jeździe Ks.Warszawskiego dalej mało wiemy.

I druga uwaga:
Nasi kawalerzyści musieli być bardzo wszechstronni : raz wyposażeni w karabinki , raz w lance ...
Ani śladu utyskiwań na niepotrzebne "drągi" w pamiętnikach (jak u Francuzów) ...
Czyżby tak wysoka była znajomość "robienia" lancą ? Kto ich szkolił i wg jakich regulaminów ?
Skąd brali się instruktorzy tej tak trudnej sztuki walki ?

Pzdr smile.gif
T.

: grenadier 8.05.2007, 19:15

Czołem!
Nadmienię jedynie iż 'dzidy' ułanów saskich miały 4,5 łokcia długości, czyli 258,8 cm. Zaprowadzono je następnie w nadwornych pułkach ułańskich króla Stasia. Przeszły one następnie do pułków straży przedniej (długość ta sama!) pod nazwą 'proporca'. Brygady kawalerii narodowej dostały KOPIE, o długości 287,5cm.

CYTAT
Czyżby tak wysoka była znajomość "robienia" lancą ? Kto ich szkolił i wg jakich regulaminów ?
Skąd brali się instruktorzy tej tak trudnej sztuki walki ?

W Legionach służyli weterani kawalerii I RP, dobrzy instuktorzy wywodzili się z PSPrzedniej, w których dyscyplina i wyszkolenie było o niebo lepsze niż w BKNarodowej.
I nie zapominajmy o fakcie walki w 1792 roku w Brygadach jedynie (nominalnie) 144 towarzyszy uzbrojonych w kopie na 1080 pocztowych z karabinkami !!! To właśnie Pułki Straży Przedniej miały po 400 towarzyszy i pocztowych.
Jeżeli zatem broń drzewcowa miała odegrać w przyszłości tak istotną rolę, zawdzięczać to możemy właśnie PSP.
A przepis nazywał się tak:
"Regulamin egzecerunku dla Brygad Kawalerii Narodowej i Pułków Przedniej Straży Woyska Oboyga Narodów"
wydany w 1790 roku.
Będę mieć do niego dostęp pod koniec czerwca. Zobaczymy jak grupowano towarzyszy i pocztowych.
Skoro w początku istnienia sił zbrojnych posługiwano się przepisami z I RP (musztra, prawo karne), to może wyjaśni się też ów II szereg?
Pzdr - Darek.

: pocztowy 11.05.2007, 11:21

Czołem!
Jeżeli można to podzieliłbym się informacjami na powyższy temat. Zgodnie z ?Regulaminem egzecerunku dla Brygad Kawalerii Narodowej i Pułków Przedniej Straży Woyska Oboyga Narodów", wydanym w 1790 r., szwadron kawalerii narodowej, nazywany wymiennie chorągwią, dzielił się na 4 cugi i 64 roty. Towarzysze podzieleni zostali na 16 rot, które w szyku rozwiniętym szwadronu ustawione były po 4 na lewym i prawym skrzydle, a pozostałe 8 rot w centrum ugrupowania, przy sztandarze. Należy podkreślić, że w obu liniach w szyku rozwiniętym ustawieni byli albo tylko towarzysze (uzbrojeni w kopie i szable) albo tylko szeregowi (uzbrojeni w pałasze i karabinki). Umożliwiało to sprawne wyodrębnianie rot towarzyskich i formowanie z nich straży przedniej lub tylnej. Formowano też z rot towarzyskich odrębne szwadrony lub nawet cały batalion (4 szwadrony pod dowództwem majora). W Regulaminie z 1790 r. przedstawiony jest też schemat ustawienia brygady w szyku rozwiniętym, w którym 2/3 towarzyszy jest umieszczonych na obu skrzydłach formacji (np. w schody), a pozostali w centrum. Można też było zgrupować niemal wszystkich towarzyszy na jednym skrzydle (w batalion), czego przykładem było wsparcie szarży II ukraińskiej bkn pod Zieleńcami przez 300 towarzyszy z I ukr. bkn, a więc prawdopodobnie przez całe jedno skrzydło tejże jednostki.
Natomiast według Regulaminu z 1786 r. w szyku rozwiniętym szwadronu bkn (składającego się z 4 chorągwi ? cugów) towarzysze stali w pierwszej linii skrajnych cugów (1 i 4), a szeregowi w obu liniach środkowych cugów (2 i 3) oraz w drugiej linii cugów skrajnych. W pułkach przedniej staży w szyku bojowym chorągiew dzieliła się na dwa cugi ? towarzyski i szeregowy, przy czym w obu liniach stali odpowiednio towarzysze lub szeregowi.
Z powyższego widać, że to w starszym regulaminie stosowano jeszcze częściowo ?stare polskie urządzenie?, czyli szyk, w którym żołnierze z bronią drzewcową stali w pierwszej linii a uzbrojeni karabinki w drugiej.
Co do stwierdzenia, że podczas wojny 1792 r. w bkn było tylko po 144 towarzyszy to nie do końca jest to prawdą, gdyż w brygadach ukraińskich i wołyńskich nie wydzielono oddziałów rezerwowych, mających utrzymywać porządek w głębi kraju, co do brygad mało- i wielkopolskich to nie mam pod ręka danych.
Z kolei odnośnie wpływu oficerów pułków przedniej straży na wyszkolenie pułku jazdy legionowej, to wydaje mi się, że jednak większy procent kadry dowódczej tej jednostki stanowili byli oficerowie i towarzysze tych ?niekarnych? brygad kawalerii narodowej.
Pozdrawiam Maciek.

: Towarzysz 11.05.2007, 12:00

Witam,
Na wstępie chce zadeklarować , że nie chcę z Tobą dyskutować jak towarzysz z pocztowym (trzeba przyznać , że b. przewrotnie dobrałeś sobie nika renske.gif ).

Poza tym bardzo się cieszę , nareszcie rozmawiamy konkretnie, tego nam brakowało - regulaminów.
Tylko to strasznie zagmatwane, co piszesz ... sad.gif

Nie mam dostępu do tych regulaminów ... gdzie je znalazłeś ? Jak można je zobaczyć ?
Na początek nie rozumiem:

CYTAT
szwadron kawalerii narodowej, nazywany wymiennie chorągwią, dzielił się na 4 cugi i 64 roty.

Nie spotakłem się z nazwą "szwadron" w BKN, w odniesieniu do tego polskiej jazdy narodowej ...
To jest w regulaminie ?
Tzn chorągwia podzielona na 4 cugi , każdy podzielony na 16 rot ?

Czy mam rozumieć , że do 1790 roku (wg regulaminu z 1786) drugi szereg miał karbinki , a potem już nie ?
Czy masz jakieś ilustracje (chodźby Twój ręczny szkic) dla ilustracji ?

Poza tym , dzięki za bardzo ciekawy post ... smile.gif
horse.gif

Pzdr
T.

: pocztowy 11.05.2007, 13:39

Czoło chylę! smile.gif
Regulaminy z 1786 i 1790 są dostępne w Bibliotece Jagiellońskiej, niestety tylko w Czytelni Starych Druków, a więc kopiujemy ołóweczkiem sad.gif
Termin szwadron był stosowany w regulaminie 1786 r. w odniesieniu do oddziału złożonego z 4 chorągwi, które w szyku bojowym przeformowywano w 4 cugi. W regulaminie z 1790 r., chorągiew jest nazywana szwadronem w odniesieniu do szyku bojowego, np. s. 29 ? 30 w batalionie w którym szeregowi zostają spieszeni "Towarzystwo z Batalionu formują szwadron", lub s. 55 (Roz. IV O szarżerunku) "W Koronie Chorągiew Szwadron formująca dzieli się konno na 4 Cugi, a pieszo na 4 plutony. Dywizja składa się z 2 szwadronów z 8 cugów. Batalion składa się z 2 Dywizyi, 4 szwadronów, których na 16 cugów konno, a pieszo na 8 plutonów dzieli się, w pieszej mutrze półszwadron formuje pluton" itd. smile.gif
Według obu regulaminów szeregowi uzbrojeni byli w karabinki, z tego co się da wyczytać to spełniać mieli oni rolę dragonii (zasadniczo walczyć konno bronią białą, ale jak zajdzie taka potrzeba to po spieszeniu tak jak piechota, z tym że wobec braku bagnetów tylko walka ogniowa).
Niestety ja posiadam tylko krótkie odpisy, obu regulaminów wiec nie na wszystko jestem wstanie odpowiedzieć, ale mogę załączyć wzór szyków bojowych.
Pozdrawiam
Pocztowy Maciej smile.gif

 Schemety.doc ( 28.5kB ) : 65
 

: pocztowy 15.05.2007, 12:42

Czołem!
Może jeszcze kilka informacji o użyciu broni drzewcowej (i nie tylko) w czasach Rzeczypospolitej ON.
Regulamin exercerunku, Wa-wa 1790, s. 90: Kopie czyli proporce do ataku: "Towarzystwo pierwszego szeregu pochylają prawą ręką Drzewce tak, żeby grot przyszedł prosto w pierś nieprzyjaciela, a koniec drzewca pod pachę, który pół łokcia z tyłu pleców wychodzić powinien. Trzyma się Kopie czyli Proporzec w garści mocno, a koniec Drzewca przyciska się do ciała. Towarzystwo drugiego szeregu, powinni zdjąć temblak z nogi i Kopie czyli Proporce trzymać prosto".
Jak z tego wynika w razie szlusowania nie było obawy że niezdara z drugiego szeregu wpakuje grot w plecy kumpla. Niestety nie znalazłem w regulaminach, które przeglądałem, wzmianki jak należy szlusować.
Z kolei szeregowi w czasie szarży "Pałasz do ataku ... powinien być trzymany w prostej linii z ręką w miarę piersi nieprzyjaciela. Ciało cokolwiek do przodu pochylone. Do ataku idąc pierwszy tylko szereg bierze pałasz do ataku, a drugi szereg trzyma pałasze [na ramieniu]". Dalej ze s. 176 (O attaku) "Każdy szeregowy pierwszego szeregu pałasz do góry podnosi tak, ażeby ręka przed twarz, ostrze ku nieprzyjacielowi, a koniec nie prosto do góry, lecz nieco w lewą i w tył przypadł, tym sposobem dobrze ciąć i zrucić pytajnik.gif się będzie można".
Natomiast odnośnie karabinków co to je kawaleria w czasie Insurekcji przekazała piechocie to (za K. Bauer, Wojsko koronne powstania kościuszkowskiego, Wa-wa 1981, s. 279 289) rozkaz ów wykonały tylko dwie brygady kaw. nar.: I wielkopolska (w 56%) i I małopolska (w 78%) oraz 4 pps (w 100% ?). Pozostałe jednostki regularne zachowały regulaminowe uzbrojenie. W czasie walk w obronie Warszawy Kościuszko nawet pilnował, aby Arsenał szybko zwracał kawalerzystom oddane przez nich do naprawy karabinki (to już Rozkazy Kościuszki do gen. Orłowskiego, Poznań 1925). Wiązało się to zapewne z tym, że broń ta była bardziej użyteczna w rękach wyszkolonych kawalerzystów, niż rekrutów służących w piechocie, szczególnie, że karabinki nie miały bagnetów, a więc w starciu wręcz piechurzy byliby w gorszej sytuacji niż gdyby dzierżyli w krzepkich rękach piki tudzież kosy smile.gif .
To tyle ode mnie w temacie uzbrojenia kawalerii narodowej i przedniej straży.
Mam jednak pytanie do Starego, chodzi o posta z 19. 08. 2004, a mianowicie piszesz tam
"mam informacje ... dosyć dokładne o uzbrojeniu jazdy legionowej do 1800 r i pełne po tej dacie (1 i 4 plutony każdej kompanii były uzbrojone w lance, a 2 i 3 - w karabinki; różnice zachowały się nawet w terminologii - żołnierzy plutonów uzbrojonych w lance nazywano ułanami, a pozostałych strzelcami, chociaż spotkałem się również z określaniem wszystkich kawalerzystów legionowych mianem strzelców)".
Ja dotąd w opracowaniach spotkałem się z organizacją kawalerii francuskiej, a co za tym idzie i naszej legionowej, w następujący sposób: szwadron składający się z 2 kompanii, a kompania z 2 plutonów. A zatem czy pułk ułanów (jazdy) legionowej był zorganizowany odmiennie niż kawaleria francuska (cztery plutony w kompanii) oraz skąd czerpałeś na ten temat informację? A tak na marginesie to wygląda na to, że w Legionach skopiowano schematu organizacji szwadronu przedniej straży z lat 1789 ? 1794.
Pozdrawiam Maciek smile.gif

: Stary 15.05.2007, 17:30

CYTAT(pocztowy @ 15.05.2007, 13:42) *
Mam jednak pytanie do Starego, chodzi o posta z 19. 08. 2004, a mianowicie piszesz tam
"mam informacje ... dosyć dokładne o uzbrojeniu jazdy legionowej do 1800 r i pełne po tej dacie (1 i 4 plutony każdej kompanii były uzbrojone w lance, a 2 i 3 - w karabinki; różnice zachowały się nawet w terminologii - żołnierzy plutonów uzbrojonych w lance nazywano ułanami, a pozostałych strzelcami, chociaż spotkałem się również z określaniem wszystkich kawalerzystów legionowych mianem strzelców)".
Ja dotąd w opracowaniach spotkałem się z organizacją kawalerii francuskiej, a co za tym idzie i naszej legionowej, w następujący sposób: szwadron składający się z 2 kompanii, a kompania z 2 plutonów. A zatem czy pułk ułanów (jazdy) legionowej był zorganizowany odmiennie niż kawaleria francuska (cztery plutony w kompanii) oraz skąd czerpałeś na ten temat informację? A tak na marginesie to wygląda na to, że w Legionach skopiowano schematu organizacji szwadronu przedniej straży z lat 1789 ? 1794.
Pozdrawiam Maciek


W informacji o uzbrojeniu ułanów Legii Nadwiślańskiej popełniłem głupi błąd. Teraz go dopiero zauważyłem. Kukiel ("Dzieje oręża ..." str. 81) pisze o kolejnych plutonach w szwadronie, a nie w kompanii (jak wynika ze schematów zamieszczonych w "La Cavalerie Napoleonienne", Tradition Hors Serie 21, plutony numerowane były w ramach szwadronów).
Ziółkowski w "Pułku jazdy..." pisze, że lance miał otrzymać pierwszy, a karabinki - drugi szereg w kompanii.
Pisze też, że kompania (w 1808 r.) dzieliła się na dwa plutony.

Przepraszam i pozdrawiam
Stary

: pocztowy 16.05.2007, 10:13

Czołem!
Dzięki Stary za wyjaśnienie, a przede wszystkim za informację, że plutony miały ciągłą numerację na szczeblu szwadronu.
Ja podzielę się jeszcze swoimi spostrzeżeniami na temat lanc w 2-gim szeregu. Otóż w pułkach ułańskich Królestwa Polskiego oba szeregi były uzbrojone w lance. W czasie szarży żołnierze z drugiego szeregu lance mieli mieć zawieszone na lewym ramieniu, a w prawej dłoni dzierżyć szable (Przepisy służby frontowej dla jazdy. Szkoła szwadronu, Wa-wa 1818, s. 421).
Jeżeli więc przyjąć, że drugi szereg uzbrojony był w broń drzewcową w latach 1789-1794 (roty towarzyszy kn oraz 1 i 4 cug towarzyszy pps), w okresie legionowym (1 i 4 pluton ułański) oraz w czasach Królestwa Polskiego, to wydaje się że i za Księstwa Warszawskiego lance były w obu szeregach naszych ułanów. Drugi szereg z karabinkami to chyba pomysł Napoleona na uniwersalność kawalerii, z tym że czy na pewno się on sprawdził? Ja znam tylko opis zamieszczony przez Załuskiego, o starciu szwoleżerów z pruskimi ułanami pod Bredą w 1814 r., kiedy to powstrzymano szarżę prusaków ogniem karabinków (strzelali z drugiego szeregu?), a następnie szwoleżerowie wykonali udaną kontrszarżę. Czy znacie jednak inne takie przypadki?
Pozdrawiam Maciek smile.gif

: Stary 16.05.2007, 18:18

CYTAT(pocztowy @ 16.05.2007, 11:13) *
Dzięki Stary za (...) informację, że plutony miały ciągłą numerację na szczeblu szwadronu.


Przyjrzałem się dokładniej tym schematom i już nie jestem taki pewny. Na jednym numeracja plutonów w 1 szwadronie zaczyna się od 5 kompanii, a na innym - w tym samym szwadronie - od 1 kompanii. Może to tylko taki zabieg dla lepszego zobrazowania schematu?
Pzdr
Stary

: grenadier 5.06.2007, 19:24

Czołem!
Wprawdzie nie mam jeszcze dostępu do regulaminu, ale znalazłem u Pawłowskiego relację z manewrów pod Gołębiem z IX 1791 roku.
Brało w nich udział 6 szw. z Brygady KN Hadziewicza, 2 szw. z Brygady Potockiego i 8 szw. z PPS Wirtemberga.
Okazało się iż na potrzeby owych manewrów Xżę Wirtemberg oddzielał towarzyszy od pocztowych.
Np. 12 września całą kawalerię ustawił na prawym skrzydle w takim szyku:
na czele 3 szw. towarzystwa z brygad Hadziewicza i Potockiego,
następnie 6 szw. szeregowych od Hadziewicza, 3 szw. szeregowych od Potockiego, 2szw. szeregowych Wirtemberga, i w ariergardzie 2 szw. towarzyszy z pułku Wirtemberga.

Innym razem w dniu 22 IX z obozu wymaszerowała awangarda, w której było z kawalerii 2 szw. towarzyszy z PPS Wirtemberga, 6 szw. szeregowych od Hadziewicza i 2 szw. pocztowych od Potockiego.

Albo:

CYTAT
50 ludzi lekkiej piechoty osadzając górę, która się wzdłuż prawego flanku baterii prawego skrzydła ciągnie, a jeden szwadron towarzystwa brygady Hadziewicza i dwa szwadrony szeregowych z pułku posterunek swój za tąż górą biorą

Zatem, czy nie trafiało się rozbijać jednostek na szwadrony czysto towarzyskie i pocztowe?
Pzdr - Darek.

: pocztowy 6.06.2007, 15:20

Czołem!

CYTAT
Zatem, czy nie trafiało się rozbijać jednostek na szwadrony czysto towarzyskie i pocztowe?
A i owszem trafiało się. Nie chciałbym się powtarzać, ale co mi tam wink3.gif
Regulamin przewidywał formowanie szwadronów towarzyskich i pocztowych/szeregowych, czego przykład podałem powyżej
CYTAT
11.05.2007, 12:21 W Regulaminie z 1790 r. przedstawiony jest też schemat ustawienia brygady w szyku rozwiniętym, w którym 2/3 towarzyszy jest umieszczonych na obu skrzydłach formacji (np. w schody), a pozostali w centrum. Można też było zgrupować niemal wszystkich towarzyszy na jednym skrzydle (w batalion), czego przykładem było wsparcie szarży II ukraińskiej bkn pod Zieleńcami przez 300 towarzyszy z I ukr. bkn

CYTAT
11.05.2007, 14:39 W regulaminie z 1790 r., [...]s. 29 - 30 w batalionie w którym szeregowi zostają spieszeni "Towarzystwo z Batalionu formują szwadron"

A tak nawiasem mówiąc to całkiem zapomniełem o opisie manewrów z 1791 r., które zamieścił Pawłowskim blush.gif
Tak więc dzięki Grenadierze za przypomnienie clapping.gif
Pozdrawiam smile.gif

Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)