
Po wzięciu miasta Saragossy dywizya awangardy, którą dowodził generał dywizyi Grandjean, udała się do Alaknis. W kilka dni później brygada z tej dywizyi, składająca się z Pułku 13-go Kirasyerów, 14-go Liniowego Pieszego Regimentu i 2-go Nadwiślańskiego pod dowództwem generała brygady Habert, udała się do miasta Balbastro, gdzie w okolicach tego armia partyzantów znajdować się miała pod komendą brygadyera Pereny. W ciągu marszu napotkaliśmy forpoczty takowych, które za ujrzeniem nas cofały się. Wojska w wielkiej ilości nigdzie nie spotkaliśmy.
Przymaszerowawszy do miasta zwanego Monzon, w którym znajdował się zamek dość jeszcze ogromny, brygada miała rasztak , kompanie zaś woltyżerów, to jest 4-ry francuskie, 2-wie polskie pod dowództwem szefa batalionu 14 Pułku Liniowego, udały się na rekonesans o 4-ry mile do miasteczka Tamaryta, gdzie zastały nieprzyjaciela w mocy do 6000, lecz wszystko składające się z samych tylko partzantów, których większa część znajdowała się pomiędzy górami. Zobaczywszy nas, postawili się w 3-ech liniach na wzgórkach, a my zaś udaliśmy, że im tył wziąć chcemy i tak ustawiliśmy 2-wie kompanie w tyle, w krzakach, i tym sposobem się zdawało, jakby tam wiele wojska ukrytego było, a 4-ry kompanie udały się w tył zabierać, jak wyżej wspomniano. Nieprzyjaciel to zobaczywszy, rozpierzchnął się tak dobrze, że z tak wielkiej ilości nie pozostawało jak tylko 150 ludzi, którzy po 2-ch 3-ch na różnych wzgórkach stali. Obserwowali równy ruch naszego wojska. To się działo od godziny 7-mej do 9-tej z rana, później, wziąwszy pozycyą na wzgórkach za miastem, uczyniwszy raport generałowi do Monzon, czekaliśmy dalszych rozkazów...
[więcej]