| ||||
| Strona główna | Guerra de la Independencia | Biblioteka Barwy i Broni | ||||
|
Pierre-Jacques Cambronne (1770 - 1842) |
||
"... Gdy z całego pułku pozostała zaledwie garstka, gdy sztandar był strzępem, gdy wyczerpał się zapas kul, a karabiny stały się tylko kawałkami drewna, gdy stos trupów większy był od gromadki żywych, święta groza przeniknęła zwycięzców na widok wielkości umierających, artyleria angielska nabierając oddechu umilkła. [...] Wówczas przejęty wzruszeniem generał angielski [...] wstrzymując ostatnią chwilę, która zawisła nad głowami tych ludzi, zawołał: - Poddajcie się, waleczni Francuzi! Cambronne odpowiedział: - Gówno! Na słowo Cambronne'a Anglicy odpowiedzieli: "Ognia!" Zagrzmiały baterie, zadrżało wzgórze, wszystkie spiżowe paszcze rzygnęły po raz ostatni straszliwym ogniem, dym rozlał się szeroko, bielejąc w poświacie wschodzącego miesiąca, zakłębił się, a gdy się rozwiał - nie było nic. Garstka wspaniałych straceńców została unicestwiona; gwardia nie żyła...." - tak oto pięknie opisał najpiękniejszy chyba czyn, jakiego dopuścił się w swym życiu nasz bohater, Wiktor Hugo. Piotr Cambronne urodził się w Saint-Sébastien koło Nantes, jako syn handlarza drewnem w roku 1770. Karierę wojskową rozpoczyna 22 lata później, zasilając ochotniczo wojska Republiki. Chrzest bojowy przechodzi w głośnej bitwie na polach Jemappes. Walczy w Wandei, następnie bierze udział w ekspedycji do Irlandii, potem walczy we Flandrii pod rozkazami Augereau, pod Masseną w Szwajcarii, pod Moreau w Bawarii, a później przy boku Napoleona we wszystkich kampaniach Konsulatu i Cesarstwa: w Italii, Austrii, Prusach, Polsce, Hiszpanii, Rosji, słowem wszędzie. W walkach o Zurych zdobywa na czele swej kompanii 2 działa. Pod Jena zwraca na siebie uwagę, gdy podrywa do kontrataku żołnierzy i zatknąwszy na końcu szpady kapelusz, woła: "Za mną, chłopcy, albo sam dam się zabić Prusakom". Podobne dowody bohaterstwa daje Cambronne pod Pułtuskiem, Saragossą, Essling i Wagram. Dopiero wtedy Napoleon mianuje go majorem i powierza jeden z regimentów młodej gwardii. Posłany następnie do Hiszpanii, bije się tam do lutego 1813 roku. Roku 1813 dano mu stopień generała brygady, co było logicznym następstwem owej długiej drogi i tej okoliczności, że odznaczał się w każdej z bitew. W kampanii 1814 roku Cambronne zostaje kilkakrotnie ranny. Napoleon zabiera go ze sobą na Elbę i powierza komendę nad batalionem grenadierów. W marszu na Paryż w marcu 1815 roku Cambronne dowodzi awangardą niewielkich sił cesarza. Mianowany generałem dywizji, nie przyjmuje tego stopnia. Jedyną chwilą wytchnienia podczas 23 lat nieprzerwanej służby jest dla Cambronne'a pobyt w obozie Boulogne (1804-1805). Oczekując tam, wraz z Wielką Armią, na rozkaz atakowania Wysp Brytyjskich, zakochuje w dwudziestoczteroletniej córce handlarza koronkami, Augustynie Corbize. Ich nieformalne narzeczeństwo trwa ponad 10 lat, w czasie których Cambronne śle do swej bogdanki czułe listy. Subtelny w listach, w wojsku zasłynął Cambronne nie tylko brawurą, lecz i szorstkim językiem. 18 czerwca 1815 roku, występując na scenie Waterloo w zaszczytnym kostiumie szefa 2 batalionu 1 pułku strzelców pieszych Gwardii, stworzył Cambronne, według legendy, jedną z najbardziej heroicznych kreacji doby Empire'u. Dowodząc ostatnim czworobokiem starej gwardii, na propozycję złożenia broni, miał odpowiedzieć "merde!". Według innej wersji: "Gwardia ginie, ale się nie poddaje". Gwoli prawdy historycznej słowa, które wyrzekł Cambronne pod Waterloo, brzmiały zdecydowanie mniej wzniośle. Tak opisuje tę sytuację porucznik Richers: "Sierżant Fuhring z batalionu Osnabruck (Hanowerczycy) pchnął bagnet w klatkę piersiową Cambronne. Cambronne krzyknął: "Pardon Monsieur" i ten usłuchał." Po bitwie zostaje przetransportowany do obozu jenieckiego na Wyspach. Tam wykurowany zostaje następnie oddany w ręce dobrego króla Ludwika XVIII de Bourbon, który właśnie dyskutuje z bonapartystami za pomocą plutonów egzekucyjnych. Trybunał wojskowy nie ośmiela się jednak skazać bohatera spod Waterloo; decydujący wpływ ma tu rozreklamowana przez prasę sprawa sławnej odpowiedzi, z której Francja jest niezmiernie dumna. W następnych latach Cambronne pozostaje jednak w niełasce i tylko na krótko, w latach 1820-1822, powraca do czynnej służby. Ostatnie lata życia spędza w rodzinnych stronach. Umiera w Nantes wiele lat po Waterloo, choć winien być umrzeć po wypowiedzeniu najpiękniejszego słowa, jakie Francuz kiedykolwiek wymówił. Albowiem pragnąć śmierci - to umrzeć, i nie jest winą tego człowieka, że zasypany kulami - ocalał. Castiglione |
||
|
|
||||||||||||
|
||||||||||||